Pochodzący z Czeczenii, trenujący w warszawskim klubie Aquila Competition Team Anzor Azhiev będzie przeciwnikiem Cengiz Dana na gali KSW18 - Unfinished Sympathy, która już 25 lutego odbędzie się w płockiej Orlen Arenie.
Dwudziestojednoletni fighter to trzykrotny mistrz Czeczenii kadetów w zapasach. W tej kategorii wiekowej był również mistrzem Kaukazu i Rosji w tej dyscyplinie. Na amatorskich ringach MMA stoczył dwadzieścia cztery pojedynki z których dwadzieścia dwa wygrał.
Karierę zawodową Azhiev rozpoczął w listopadzie zeszłego roku. Stoczył do tej pory jedną zwycięską walkę na gali w Suszu, gdzie pokonał na punkty uczestnika gali KSW Extra 2 - President Cup, Pawła Głębockiego. Teraz przed utalentowanym zawodnikiem kolejne wyzwanie. - Walka życia na początku kariery. Ale dam radę. Trenuję solidnie dwa razy dziennie, będę sparować w Olsztynie i to zaowocuje na KSW18. Będzie moc - mówi Anzor.
Zapowiadają się kolejne wielkie emocje. Po jednej stronie doświadczony wojownik z Niemiec, zaś po drugiej wschodząca gwiazda MMA znad Wisły. Czy doświadczenie weźmie górę nad młodością? Przekonamy się wkrótce.
W internecie od kilku dni krążyły informacje, że przeciwnikiem Artura Sowińskiego na gali KSW18 - Unfinished Sympathy w Płocku będzie Anglik Curt Warburton. Dziś oficjalnie informujemy, że 25 lutego taka walka będzie mieć miejsce, a obaj zawodnicy stoczą ze sobą pojedynek na dystansie dwóch rund po pięć minut w limicie wagowym do siedemdziesięciu kilogramów.
"The War", bo taki nosi przydomek najbliższy rywal "Kornika" to weteran organizacji UFC. W swojej karierze stoczył jedenaście pojedynków. Wygrywał osiem razy i tylko trzy razy przegrywał. Pochodzący z Liverpool-u wojownik reprezentuje barwy Wolfslair Acadamey, klubu w którym trenują m.in. Quinton Jackson i Michael Bisping. Dla Warburtona będzie to pierwsza wizyta w Polsce, lecz nie pierwsza konfrontacja z Polakiem. W lutym zeszłego roku, na gali UFC 127 stoczył zwycięską walkę z Maciejem Jewtuszko. Warto również dodać, że na co dzień jednym ze sparingpartnerów Anglika jest inny Polak, Łukasz Leś, który na stałe osiedlił się na Wyspach i tam trenuje.
Zapowiada się bardzo interesująca konfrontacja dwóch bardzo dobrych zawodników wagi lekkiej. Który okaże się lepszy? Czy Anglik po raz drugi pokona reprezentanta naszego kraju? A może tym razem to Polak zdominuje Brytyjczyka? Dowiemy się już 25 lutego.
Osiemnasta gala Konfrontacji Sztuk Walki odbędzie się w sobotę, 25 lutego w Hali Orlen Arena, Plac Celebry Papieskiej, w Płocku.
W systemie eBilet.pl oraz w sieci sklepów Empik dostępne sa już wejśćiówki na to wydarzenie, zarówno na płytę jak i pod ringiem. Zainteresowanych zapraszamy na zakupy.
Kreowany przez federację KSW, słynny strongmen Mariusz Pudzianowski, odwiedził Międzynarodowe Targi Budownictwa w Poznaniu. Reprezentował tam swojego sponsora, co okazało się strzałem w dziesiątkę, bowiem stoisko promowane przez 'Pudziana' było wręcz oblegane.
MARIUSZ PUDZIANOWSKI - SERWIS SPECJANY >>
- Przyszło sporo kibiców, którzy cały czas podtrzymują mnie na duchu. Wiedzą, że Krakowa od razu nie zbudowano i mówią, abym krok po kroku robił wszystko tak, jak do tej pory. Kibice nie zawiedli i trzeba było poświęcić im trochę czasu. Jeżeli spotykam się z nimi tutaj, to zawsze otrzymuję od nich słowa pozytywne - żebym się nie poddawał i dalej robił swoje - powiedział Pudzianowski w rozmowie z "Głosem Wielkopolski".
Artur Sowiński zmierzy się z Anglikiem, Curtem Warburtonem. Trzykrotnie wystąpił na gali UFC. Dwie walki przegrał, a jedyną wygraną zanotował w starciu z Polakiem, Maciejem Jewtuszko podczas UFC 127.
Jego bilans to 8 wygranych i 3 porazki. Anglik trenujący w Wolfslair Academy będzie największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze Polaka. Dodajmy, że Artur ,,Kornik’’ Sowiński wygrał z Maciejem Jewtuszko na KSW 17 przez nokaut.

Przebywający obecnie na siódmym Obozie KSW Kamil Waluś spotkał się dziś z właścicielami Federacji KSW i podpisał kontrakt. Tym samym oficjalnie spełniło się marzenie zawodnika z Augustowa, który od zawsze mówił, że chciałby walczyć dla największej europejskiej federacji MMA.
Pierwsza walka Walusia już niebawem, 25 lutego na gali KSW18 w Płocku.
Niemiecki weteran mieszanych sztuk walki i uczestnik gali KSW16, Cengiz Dana podpisał kontrakt z Federacją KSW i wystąpi na lutowej gali KSW18 w Płocku.
"Mosguito" w MMA stoczył trzydzieści jeden pojedynków. Walczył na galach BOTE i 2H2H. Na co dzień trenuje w czołowym niemieckim klubie Combat Club Cologne z takimi zawodnikami jak m.in. Ruben Crawford (finalista turnieju KSW w wadze półśredniej - przyd. red.). W tej chwili nie znane jest jeszcze nazwisko jego przeciwnika, lecz styl walki jaki prezentuje Dana gwarantuje duży zastrzyk emocji.
Brytyjczyk Dean "Renegade" Amasinger (9-5) podpisał kontrakt na 4 walki dla federacji KSW. Anglik wcześniej już walczył w Polsce, było to w grudniu 2009r., gdy na gali KSW pokonał w imponującym stylu Macieja Górskiego. Od tego czasu wiodło mu sie trochę gorzej, 3 pojedynki wygrał, 4 razy musiał uznać wyższość rywala. Zawodnika zobaczymy już 25 lutego na gali KSW 18, gdy w ringu zmierzy się z Maciejem Jewtuszko.
- Jestem bardzo podekscytowany możliwością występów na jednym z większych i najlepszych show w Europie. Mój występ na KSW w 2009r. to było wspaniałe przeżycie - chwali organizację Anglik.
- Stanę w ringu z zawodnikiem, który konkurował na najwyższym światowym poziomie na galach UFC i WEC. Podchodzę do przeciwnika z wielkim szacunkiem, ta walka to dla mnie wielka szansa na dobre zaprezentowanie się. Przyjadę po zwycięstwo - zapewnia Amasinger.
Najmocniejsza w Polsce federacja mieszanych sztuk walki - KSW - zaprasza na swoją osiemnastą galę, która 25 lutego odbedzie się w Płocku.
W programi 7 dobrych walk MMA, a w walce wieczoru zmierzą się Marcin Różalski z legenda sportów walki, Jerome Le Bannerem.
Maciej "Irokez" Jewtuszko (8-2) zmierzy się z Deanem Amasingerem (9-5) na KSW 18 już 25 lutego w Płocku. Polski zawodnik walczył dla takich organizacji jak WEC i UFC. Ma dosyć niekorzystną passę, dwóch porażek z rzędu. W ostatniej walce na KSW 17 przegrał z Arturem Sowińskim przez KO. Cios był na tyle celny, że "Irokez" nie mógł kontynuować pojedynku.
Przeciwnikiem Jewtuszki będzie Anglik, Dean "Renegade" Amasinger (9-5). Większość pojedynków stoczył na rodzimej ziemi. Na KSW zadebiutował podczas eventu Pudzianowski-Najman w 2009 roku, gdzie zwyciężył z Maciejem Górskim przez duszenie gilotynowe. Anglik może być świetnym przetarciem przed rewanżem z Arturem "Kornikiem" Sowińskim.

Osiemnasta gala Konfrontacji Sztuk Walki odbędzie się w sobotę, 25 lutego w Hali Orlen Arena, Plac Celebry Papieskiej, w Płocku. W systemie eBilet.pl oraz w sieci sklepów Empik dostępne sa już wejśćiówki na to wydarzenie, zarówno na płytę jak i pod ringiem. Zainteresowanych zapraszamy na zakupy.

Wiadomo już, że kolejny pojedynek z udziałem Mariusza Pudzianowskiego odbędzie się na majowej, 19. edycji KSW. Nie wiadomo jednak, kto może być jego potencjalnym przeciwnikiem. „Pudzian” wziął udział w czacie, w którym wypowiedział się na temat przyszłości w MMA i jego rywali.
"Pudzian" wyraził chęć walki z legendą MMA, Rosjaninem Fiodorem Jemielianienko. - Tak, nawet dziś wchodzę w to - napisał. Nie wykluczył również konfrontacji z Mamedem Chalidowem, o ile ten przytyje chociaż kilka kilogramów.
Dziesięciokrotnie uczestnik finałów K-1 World GP, dwukrotny ich wicemistrz Jerome Le Banner będzie przeciwnikiem Marcina Różalskiego w walce wieczoru na gali KSW 18, która 25 lutego odbędzie się w Płocku.
„Geronimo”, albo jak kto woli „Battle Cyborg” to żywa legenda sportów uderzanych. Znany na całym świecie - od Japonii po Stany Zjednoczone – Francuz urodził się we francuskim Hawr i tam mieszka, a także trenuje do dziś. Jest jednym z najbardziej utytułowanych kickboxerów na świecie. W swojej karierze był mi.n. Mistrzem Świata organizacji WKN w tajskim boksie, mistrzem Europy w kickboxingu, dwukrotnym K-1 World Grand Prix i dwukrotnym wicemistrzem największych zawodów K-1 World GP.
W formule K-1 stoczył sześćdziesiąt pojedynków. Nokautował w nich takie sławy jak Mark Hunt, Peter Aerts, Ernesto Hoost czy Musashi. Bierze udział również w walkach bokserskich. Jako bokser stoczył sześć pojedynków i wszystkie wygrał. Pojedynek z „Różalem” będzie dla Francuza siódmą konfrontacją w MMA. Trzy razy wygrywał i trzy walki kończyły się jego porażką. W lutym będzie chciał ten bilans na pewno poprawić.
Karol Bedorf oraz David Olivia są dobrze znani polskim kibicom mieszanych sztuk walki. Obaj walczyli już kilkukrotnie na galach KSW, lecz nigdy ze sobą. W lutym skrzyżują rękawice, żeby przekonać się, który z nich jest lepszym wojownikiem.
Karol Bedorf kontra David Olivia to pierwsza potwierdzona para zawodników, którzy walczyć będą ze sobą na gali KSW 18.
Amerykanin dwukrotnie walczył już w Polsce na galach KSW. Wziął udział ośmioosobowym turnieju wagi ciężkiej. Wygrał z Wojciechem Orłowskim i Danielem Omielańczukiem, a w finale pokonał jednego z najlepszych europejskich zawodników w tej kategorii wagowej, Konstantina Gluhova. Dla mieszkającego w Chicago zapaśnika będzie to siódmy zawodowy pojedynek w formule MMA. Jest niepokonany, ma sześć wygranych pojedynków i dobrą passę będzie chciał podtrzymać. Czy mu się to uda?
Wygrać z Amerykaninem i wpisać mu w rekord pierwszą porażkę będzie chciał Karol Bedorf. Popularny "Coco" - uczestnik m.in. ADCC, wraca do startów po niespełna rocznej przerwie i jest głodny nie tylko walki, ale i zwycięstwa.
- Mam nadzieję, że Olivia się dobrze przygotuje do tego pojedynku, bo ja będę gotowy na dwieście procent - wyznaje zawodnik Berserkers i Top Team Szczecin. Karol ostatnią swoją walkę stoczył w marcu 2011 roku, miał pojawić się jeszcze, lecz uraz pleców i rehabilitacja spowodowały przerwę w startach. Jednak w lutym wraca zdrowy, silniejszy i zdeterminowany.
Z archiwum Sporty-walki.org >> OLIVIA: POWRÓCĘ DO POLSKI W LEPSZEJ FORMIE
Ponad dwieście kilogramów w ringu i dwóch tak znakomitych zawodników jest gwarantem, że pojedynek będzie stać na wysokim poziomie. Lecz kto wyjdzie z niego jako triumfator? Okaże się 25 lutego podczas gali "KSW 18".
Jest nam niezmiernie miło poinformować, że Jan Błachowicz po wygranej na gali KSW17 awansował w europejskim rankingu wagi półciężkiej i w tej chwili zajmuje... pierwszą pozycję! - informuje oficjalna strona Konfrontacji Sztuk Walki.
Popularny "John" w najnowszym rankingu Groundandpound.de wyprzedził m.in. Cyrille'a Diabate, który walczy w UFC, a także dwóch zawodników Bellatora, Attilę Vegh'a i Marcusa Vanttinen'a.
1. Jan Błachowicz (14-3)
2. Cyrille Diabate (17-8-1), Francja
3. Attila Vegh (24-4-2), Słowacja
4. Marcus Vänttinen (21-3), Finlandia
5. Baga Agajew (22-11), Rosja
6. Jimi Manuwa (10-0), Anglia
7. Hans Stringer (18-5-2), Holandia
8. Michaił Zajac (14-6), Rosja
9. Yoel Romero Palacio (4-1), Niemcy
10. Egidijus Valavicius (23-9), Litwa
Sobotnią galę KSW 17 na antenach Polsatu i Polsatu Sport oglądało średnio ponad 3,7 mln widzów – informuje portal media2.pl.
Szczyt oglądalności nastąpił podczas walki Mariusza Pudzianowskiego z Jamesem Thompsonem. O godzinie 23:22 galę oglądało ponad 4,5 mln widzów.
Pojedynki odbywały się w łódzkiej Atlas Arenie. Po raz kolejny potwierdziły się przypuszczenia, że to właśnie "Pudzian" jest motorem napędowym Konfrontacji Sztuk Walki i jego pojedynki wzbudzają największe emocje. Uczestnik zawodów strongman według pierwszych ustaleń zwyciężył niejednogłośnie na punkty, ale dzisiaj włodarze KSW zmienili zdanie i uznali walkę za nieodbytą. Oficjalny powód to pomyłka sędziego, który nieświadomie podał niewłaściwą kartę punktową.
Jest to najlepszy średni rezultat jaki uzyskało KSW od czasu współpracy z Polsatem otwartym.
- KSW jest przynajmniej w połowie drogi do posprzątania tego bałaganu – napisał na Facebooku James Thompson (16-14), po tym jak federacja uznała jego walkę z Mariuszem Pudzianowskim (3-2) za niedobytą.
Brytyjczyk już w ringu, zaraz po walce, dał wyraz dezaprobacie wobec werdyktu sędziów punktowych. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej władze KSW przyznały się do błędu.
- Omyłkowo podałem sędziemu ringowemu kartę z wynikami innego zawodnika - tłumaczył się punktujący Piotr Bagiński.
Thompson wczoraj wrócił do Wielkiej Brytanii. Telefonów od KSW nie odbierał i nie wiedział, czego dotyczyć będzie konferencja.
- Muszę porozmawiać z KSW, jest jeszcze kilka kwestii, które musimy sobie wyjaśnić – napisał po zmianie werdyktu.
- Dzięki treningom w USA i swojemu nowemu trenerowi, który pracował ze mną trzy miesiące, udało mi się wygrać - powiedział szczęśliwy Mariusz Pudzianowski (4-2), który wczoraj późnym wieczorem zrewanżował się Jamesowi Thompsonowi (16-15) za porażkę sprzed pół roku.
- Jeszcze muszę się dużo nauczyć. Póki co jeśli chodzi o MMA jestem "żółtodziobem", a przede mną długa droga. W styczniu wracam do American Top Team, żeby dalej trenować i stawać się coraz lepszy - powiedział "Pudzian", nawiązując przy okazji do ostatnich krytycznych głosów na swój temat.
- Szanuję tych, którzy mnie szanują, a tym co mówią, że jestem już stracony, to kij im w oko.
Zaledwie sto sekund potrzebował Mamed Khalidov (24-4-2) na rozprawienie się z Jesse Taylorem (20-8). Polak zakończył pojedynek z bardzo groźnym przecież rywalem dźwignią na staw kolanowy.
Mamed natychmiast po pierwszym gongu dobiegł do Amerykanina i z wyskoku uderzył potężnym kolanem, ale rywal wybronił to na gardę i sprowadził Polaka do parteru. Khalidov zapiął gardę i dwukrotnie był blisko wyciągnięcia "balachy", czyli dźwigni na łokieć. Nie udało się, więc Mamed poszedł w drugą stronę i efektowną dźwignią na kolano poddał Taylora.

Mariusz Pudzianowski (4-2) pokonał na punkty Jamesa Thompsona (16-15), udanie rewanżując się mu za porażkę sprzed pół roku.
"Pudzian" zaczął od dwóch niskich kopnięć, ale już po 15. sekundach Thompson wszedł mu w nogi i sprowadził do parteru, gdzie kontrolował go przez blisko 3 i pół minuty. Trafił kilkoma młotkami, jednak Polak dobrze się bronił. W końcówce pierwszej rundy jakby się rozkręcił, jednak znów w samej końcówce został sprowadzony do dołu.
Na początku drugiej odsłony Mariusz zranił Anglika lewym prostym na brodę, ale ten ratując się z opresji sprytnie wszedł w nogi i sprowadził do parteru. Tam obijał naszego siłacza, choć na moment Mariuszowi udało się przejąć kontrolę w parterze, by znów znaleźć się na dole. Polak przegrywał tę rundę, jednak w końcówce powstał do góry, kilka razy trafił, zamroczył przy linach w parterze Thompsona i efektownie zakończył pojedynek po dziesięciu minutach. Wydawało się, że potrzebna będzie dogrywka, ale sędziowie stosunkiem głosów dwa do remisu opowiedzieli się za "Pudzianem".
Po wszystkim oburzony "Kolos" dorwał się do mikrofonu i niecenzuralnymi słowami wyraził swą dezaprobatę wobec werdyktu.
Jan Błachowicz (14-3) udanie się zrewanżował Sokoudjou (12-11) i odzyskał międzynarodowy pas wagi półciężkiej federacji KSW podczas trwającej gali KSW 17.
Natychmiast po gongu Polak rzucił się na Sokoudjou, złapał w narożniku kilkoma ciosami, choć Kameruńczyk zebrał to wszystko na gardę. Janek obronił atak na nogi, w dole "sprzedał" kilka młotków, ale po minucie sam znalazł się na dole. Po podniesieniu pojedynku do góry Janek po kilku low-kickach dwukrotnie obalił przeciwnika i chyba zapewnił sobie wygraną 10:9. W drugim starciu Błachowicz dobrze skontrował kolanem, trafił długim prawym i obalił swojego pogromcę sprzed pół roku, niestety jednak w końcówce wyraźnie osłabł i oddał inicjatywę Sokoudjou.
W trzeciej odsłonie po dwóch słabszych minutach Janek skosił Kameruńczyka z nóg krótkim lewym, dopadł go w pozycji bocznej, mocno trafił kilkoma młotkami, by za moment dojść do dosiadu. Końcówka była emocjonując, lecz Janek dowiózł wygraną do końca, udanie się zrewanżował i odzyskał międzynarodowy pas federacji KSW wagi półciężkiej.