Jeszcze kilka tygodni temu Anderson Silva (25-4) mówił - "Nie lubię walczyć z Brazylijczykami, szczególnie w walce o tytuł mistrza świata. To nie jest walka o mistrza świata, tylko o mistrza Brazylii. Ciężko jest pokonać Brazylijczyka, ale to część naszej pracy i będę walczyć z każdym kogo wystawi do walki UFC". Uważany przez wielu za najlepszego zawodnika świata MMA bez podziału na kategorie powróci po kontuzji łokcia podczas gali UFC 112 10 kwietnia, kiedy w obronie pasa wagi średniej zmierzy się z Demianem Maią (12-1). Jeśli wierzyć pogłoskom, po ewentualnym zwycięstwie Silva w kolejnym występie stanie jednak twarzą w twarz ze swoim rodakiem, Vitorem Belfortem (19-8). Oto co Anderson miał do powiedzenia na ten temat:
"Po pierwsze, Belfort nigdy niebył moim przyjacielem. Po drugie, walka to walka, a ja właśnie po to tu jestem. Kto z nas lepiej się przygotuje, ten wygra. Nie byłbym zbytnio szczęśliwy gdybym musiał się spotkać z Rodrigo bądź Rogerio Nogueirą, Machidą, Wanderlei'em Silvą lub nawet Shogunem, ale Vitor? Dla mnie to tylko kolejny rywal" - zakończył Silva.
"Oni ciągle mi dają łatwych przeciwników" - żartuje Antonio Rogerio Nogueira (18-3), który podczas zaplanowanej na 29 maja gali UFC 114 w Las Vegas zmierzy się z byłym championem wagi półciężkiej, Forrestem Griffinem (17-6).
"To moja druga walka w UFC i drugi mocny przeciwnik, ale jestem na to gotowy. W tej chwili jestem dojrzalszym zawodnikiem i lepiej trenuję do walk. Przyjmę każde wyzwanie i nie przejdę obok żadnej szansy" - kończy mniejszy z braci Nogueira. Przypomnijmy jeszcze, że głównym wydarzeniem UFC 114 będzie potyczka dwóch nie pałających do siebie zbytnią miłością byłych mistrzów wagi półciężkiej UFC, Quintonem Jacksonem (30-7) oraz Rashadem Evansem (14-1-1).
Frank Mir (13-4) na UFC 111 będzie miał szansę ponownie zdobyć pas mistrza tymczasowego wagi ciężkiej UFC. Zwycięstwo może zagwarantować mu jednocześnie przepustkę do walki o pas właściwy z mistrzem Brockiem Lesnarem. Jednak zanim Mir ponownie skrzyżuje rękawice z Lesnarem, były mistrz będzie miał ciężką przeprawę z niezwykle silnym zapaśnikiem Shane Carwinem (11-0). Oto powracamy z cyklem 7 decydujących momentów w karierze... Sprawdź sam czy znasz Franka Mira.
Już 27 marca w dobrze znanej polskim kibicom hali Prudential Center w Newark Georges St. Pierre (19-2) przystąpi do kolejnej obrony pasa organizacji UFC wagi półśredniej. Rywalem Kanadyjczyka podczas gali UFC 111 będzie niepokonany w oktagonie Dan Hardy (23-6) z Anglii.
"Czym walka jest dłuższa, tym większe prawdopodobieństwo, że dostaniesz, dlatego chcę zakończyć ten pojedynek tak szybko, jak to tylko będzie możliwe. Hardy zasłużył na tą szansę. Jest niepokonany pod banderą UFC i na pewno będzie dla mnie sporym wyzwaniem. Nie mieliśmy okazji walczyć wcześniej, a on należy przecież do dziesiątki najlepszych zawodników w mojej wadze" - powiedział z uznaniem o najbliższym rywalu St. Pierre, który poważnie rozważa możliwość startu podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie jako zapaśnik.
Prezydent UFC Dana White wyznał w wywiadzie udzielonym witrynie mmafighting, że legendarny pięściarz James Toney (72-6-3, 44 KO) podpisał dziś kontrakt na występy w jego organizacji.
Były mistrz świata wagi średniej, super średniej i cruiser zdaniem White'a podpisał umowę na kilka pojedynków, ale nie podał szczegółów potencjalnego debiutu na gali UFC. Co ciekawe, jeszcze kilka dni temu Toney zwyzywał prezydenta UFC za warunki jakie zostały mu przedstawione i nakaz występów tylko pod banderą UFC. W grę wchodzą jednak spore pieniądze i panowie jak widać schowali dumę do kieszeni i dogadali się.
Według nie potwierdzonych jeszcze przez UFC informacji, Mirko "Cro Cop" Filipovic (26-7-2) dzięki zwycięstwu na UFC 110 z Anthonym Peroshem zapewnił sobie już kontrakt na kolejny występ w tej organizacji. Jak podaje witryna mmajunkie, słynny Chorwat następny pojedynek stoczy 12 czerwca w trakcie wieczoru UFC 115 w Vancouver, gdzie zmierzy się z Patrickiem Barrym (5-1, UFC 2-1), znanym również z występów na galach K-1.
Mistrz UFC w wadze średniej Anderson 'Spider' Silva w końcu przemówił. Zawodnik odizolował się na krótki czas od otaczającego świata chcąc skupić się na powrocie do formy, gdyż wcześniej w jednym z wywiadów powiedział, że jest połączeniem Bobba Sappa i Brocka Lesnara. 10 kwietnia najlepszy zawodnik bez podziału na kategorie wagowe zmierzy się z rodakiem Demianem Maią w walce, której stawką będzie pas dywizji średniej UFC. Zapraszam do przeczytanuia wywiadu z Pająkiem, który znajdziecie w rozwinięciu.
'Jeszcze nie widziałem go tak zmotywowanego. On wygląda i zachowuje się tak jakby był zupełnie innym człowiekiem. Myślę, że wielu ludzi postawiło już na nim krzyżyk mówiąc "Oh Chuck musi zakończyć karierę". Ale Chuck wygląda bardzo dobrze. Nie chciałbym z nim teraz walczyć. Kombinowanie Tito oraz rady fanów bardzo wkurzyły Chucka. Myślę, że Chuck po raz kolejny przejedzie po nim jak walec. Myślę, że poradzi sobie z wciąż żyjącym wrakiem Tito, którego zresztą szczerze nie znosi. On nic nie robi tylko ruszą tą swoją mordą i chce wyglądać zabawnie w TV, ale nigdy nie widziałem jeszcze tak zmotywowanego Chucka. Ludzie się zdziwią kiedy on po raz trzeci złoi skórę Ortiza. Wszędzie będą mówić "Wow Chuck powrócił..."
Skwitował czarny pas BJJ i obecny mistrz Strikeforce w wadze średniej Jake Shields, który pomaga legendarnemu Chuckowi Liddellowi podczas szkolenia nowych gwiazd UFC w jedenastym sezonie reality show The Ultimate Fighter.
Legenda MMA, Minotauro Nogueira, były mistrz UFC przegrał przez ciężki nokaut w ostatni weekend pozostawiając Caina Velasqueza ze statusem niepokonanego.
Jego młodszy brat, Rogerio Minotouro zapewnia wszystkich, że to nie koniec Minotauro:
"On dużo trenował do tej walki. Widziałem go w czasie treningu, jest świetny we wrestlingu, parterze... Wszyscy spodziewają się po nim zawsze świetnej walki. Bardzo w niego wierzymy i jesteśmy pewni, że wróci szybko ze świetnymi walkami! To niczego nie zmienia. Możecie się spodziewać jeszcze mocniejszego Rodrigo!" - zakończył młodszy z braci, który nie mógł osobiście wesprzeć brata w czasie jego walki z Cainem Velasquesem.

"Jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem jest uznanie walki za nieodbytą lub remis. Reguły mówią, że jeśli zawodnik po dwóch rundach doznał kontuzji na skutek faulu, sędziowie podliczają punkty. To dałoby mi remis. Zaraz po tym zderzeniu powiedziałem sędziemu, że to był faul. Chyba ze 30 razy pokazywali w przerwie powtórkę, nie wiem jednak czemu on na nią nie patrzył. Chcę sprawiedliwości i będę domagać się zmiany decyzji. Jak to możliwe, iż 20 tysięcy ludzi włącznie z moim rywalem widziało faul, a sędzia nie?" - pyta retorycznie wyraźnie podrażniony Stephan Bonnar (11-7), który w ubiegłą sobotę przegrał na skutek kontuzji z urodzonym w Polsce Krzysztofem Soszyńskim (19-9-1).
Kilka dni temu Frank Mir (13-4) udzielił kontrowersyjnego wywiadu, w którym życzył sobie, by Brock Lesnar był pierwszą osobą, która na skutek odniesionych obrażeń zginęła w oktagonie. Wypowiedź ta spotkała się z falą krytyki, w tym także z ust prezydenta UFC, Dana White'a. Były mistrz UFC wagi ciężkiej przemyślał sprawę, trochę ochłonął i wydał oświadczenie - "Chciałbym przeprosić Brocka Lesnara, jego rodzinę oraz kibiców UFC za moje głupie uwagi. Szanuję Brocka oraz wszystkich innych zawodników"
Przypomnijmy tylko, że Mir (na zdjęciu) oraz Lesnar spotkali się dwukrotnie w klatce. W lutym 2008 dźwignią na nogę wygrał Frank, ale już w lipcu ubiegłego roku Brock zrewanżował się swemu jedynemu pogromcy nokautem po ciosach w parterze.
Dana White, prezydent organizacji UFC otwarcie przyznaje, że chciałby wprowadzić kilka zmian w przepisach UFC, ale niestety nie są one możliwe już teraz. Oto co miał do powiedzenia na ten temat White:
"Najpierw chcemy doprowadzić do sytuacji, gdy MMA będzie traktowane jako normalna dyscyplina sportowa. Kiedy w końcu ludzie przestaną się bać MMA, wtedy wprowadzimy na przykład możliwość uderzeń kolanami w parterze. Podoba mi się ten pomysł, ale na jego realizację musimy poczekać jeszcze długo czasu".
Dziś w nocy urodzony w Polsce (Stalowa Wola) Krzysztof Soszyński (19-9-1) zanotował największy sukces w karierze - przynajmniej na papierze. Bijący się w wadze półciężkiej Soszyński pokonał na skutek kontuzji w trzeciej rundzie znanego i cenionego Stephana Bonnara (11-7). 33-letni Amerykanin nie ukrywał rozczarowania - "Chciałem dokończyć walkę, zostało przecież już mało czasu. Jestem wkurzony, ponieważ kontuzja była skutkiem zderzenia głowami. Marzę o rewanżu"
Natychmiast na te słowa zareagował Krzysztof - "Zgadzam się ze Stephanem. Jeśli tylko szefowie UFC i kibice będą tego chcieli, powinniśmy skończyć to, co dziś zaczęliśmy" - ripostował Polak z kanadyjskim paszportem.
"Mogę śmiało powiedzieć, że jestem zadowolony z mojego występu. Co prawda nie spotkałem się z moim oryginalnym przeciwnikiem, ale dziękuję Peroshowi za to, że tak szybko wskoczył na jego miejsce i wykazał się wielką odwagą. Nie wiem gdzie jestem w tej chwili w wadze ciężkiej, ale wierzę w to, że ciągle należę do czołówki. Wszystko pokaże następny pojedynek. Całkowicie zmieniłem system trenowania. Spędziłem cztery tygodnie w Amsterdanie, gdzie przygotowywałem się pod okiem legendy Muay Thai, Ivana Hippolyte'a. Po raz pierwszy też przybyłem na miejsce walki dwa tygodnie przed nią. Ostatnio przed występem w USA przybyłem tu tylko dwa dni wcześniej i chwilę przed pojedynkiem musieli mnie budzić" - powiedział sławny Mirko "Cro Cop" Filipovic (26-7-2) o odniesionym godziny temu zwycięstwie nad Anthonym Peroshem podczas gali UFC 110. Natomiast prezydent tej organizacji - Dana White - już zapowiedział zorganizowanie Chorwatowi kolejnej walki z Benem Rothwellem (30-7), który był pierwotnie anonsowany jako rywal Cro Copa podczas tej gali.
Do niespodzianki w głównej walce wieczoru doszło na gali UFC 110. Antonio Rodrigo Nogueira (32-6-1) poniósł swoją szóstą porażkę w karierze. Przegrał poprzez uderzenia w parterze z Cainem Velasquezem (8-0-0) już w pierwszej rundzie.
W drugim bardzo ciekawym pojedynku udanie powrócił Mirko Cro Cop (26-7-2) i pokonał po zaciętej walce Anthonego Perosha (10-6), jednak aby tego dokonać, potrzebował dwóch pełnych rund. Natomiast Wanderlei Silva (33-10-1) dopiero decyzją sędziów po trzech rundach, został uznany za zwycięzcę walki z Michaelem Bispingiem (18-3-0). Kolejny sukces zanotował na ringach UFC Polak, Krzysztof Soszyński (19-9-1) zwyciężając przez TKO ze Stephanem Bonnarem (11-7). Pozostałe wyniki w rozwinięciu.
Jesteśmy po ważeniu przed jutrzejszą galą Ultimate Fighting Championship pod numerem 110, która odbędzie się w Australii. Nogueira okazał się lżejszy od Velasqueza o 4 kg, wznosząc na wagę 106 kg. Wanderlei Silva i Michael Bisping ważą dokładnie tyle samo, po 84 kg. Mirko Cro Cop Filipovic jest cięży od Perosha o 8 kg.
W walce, która dodatkowo elektryzuje polskich kibiców MMA, Krzysztof Soszyński wzniósł na wagę 93 kg. Pozostałe wyniki oraz zdjecia znajdziecie w rozwinięciu.
"Jego gadanie w ogóle na mnie nie działa i nie przywiązuję do tego żadnej uwagi. Jeżeli tego potrzebuje by odpowiednio nastroić się do walki ze mną, niech gada. Ja go szanuję jako fightera i jedyne co się dla mnie liczy to fakt, że lepszy zawodnik podniesie po pojedynku rękę do góry" - tak oto odpowiedział Shane Carwin (11-0) na zaczepki słowne Franka Mira (13-4), z którym przyjdzie mu się zmierzyć 27 marca w Prudential Center w New Jersey podczas gali UFC 111.
Sporo zamieszania zrobiło się wokół dzisiejszej walki Mirko Filipovica (25-7-2) podczas gali UFC 110. Najpierw chorwacka prasa ogłosiła, że popularny "Cro Cop" podczas jednego z ostatnich sparingów nabawił się kontuzji łuku brwiowego, na który trzeba było założyć szwy. Zdesperowany Mirko podjął jednak decyzję o pozostaniu w programie.
Dosłownie kilka godzin później z drugiego obozu - Bena Rothwella (30-7) - doszły wieści o przeziębieniu tego olbrzyma i o wycofaniu się z pojedynku. Włodarze UFC natychmiast sprowadzili zastępce Rothwella, którym okazał się być mało znany Anthony Perosh (10-5), na co dzień występujący w kategorii półciężkiej. Tak więc Filipovic powinien poprawić swój mizerny bilans walk w UFC - dwóch zwycięstw i trzech porażek.
Już jutro około 22 poznamy zwycięzcę walki wieczoru na UFC 110. Jednak wcześniej odbędzie się pojedynek pomiędzy legendarnym mistrzem wagi średniej Pride Wanderleiem 'Axe Murderem' Silvą, a brytyjskim strikerem, zwycięzcą TUFa Michelem 'Bispo' Bispingiem. Kto ma większe szanse na zwycięstwo w walce dwóch czołowych zawodników wagi średniej? Oto analiza jednego z naszych redakcyjnych kolegów.
Sydney 18 lutego - Nie musisz przypominać Elvisovi Sinocinowi o jego starych dobrych czasach. Bardzo dobrze to pamięta. Różne zasady w każdej walce. W poniedziałek powrót do pracy z podbitym okiem, przerażona mina ludzi, dowiadujących się jak to się stało, i uczestnictwo w zawodach sportowych, na których nikomu nie zależało.
Jeżeli jednak australijski wojownik, chciałby wiedzieć jak daleko mieszane sztuki walki rozwiną się od czasu jego debiutu w 1997.Wystarczyło, że czwartkowego poranka, zobaczył salę pełną dziennikarzy czekających na konferencje prasową dotyczącą UFC 110 na Acer Arena w Sydney.
Już jutro w nocy czasu polskiego gala UFC 110. Oto video promujące to wydarzenie.