Kreowany przez federację KSW, słynny strongmen Mariusz Pudzianowski, odwiedził Międzynarodowe Targi Budownictwa w Poznaniu. Reprezentował tam swojego sponsora, co okazało się strzałem w dziesiątkę, bowiem stoisko promowane przez 'Pudziana' było wręcz oblegane.
MARIUSZ PUDZIANOWSKI - SERWIS SPECJANY >>
- Przyszło sporo kibiców, którzy cały czas podtrzymują mnie na duchu. Wiedzą, że Krakowa od razu nie zbudowano i mówią, abym krok po kroku robił wszystko tak, jak do tej pory. Kibice nie zawiedli i trzeba było poświęcić im trochę czasu. Jeżeli spotykam się z nimi tutaj, to zawsze otrzymuję od nich słowa pozytywne - żebym się nie poddawał i dalej robił swoje - powiedział Pudzianowski w rozmowie z "Głosem Wielkopolski".
Wojownik z Białej Rawskiej znalazł się w doborowym gronie. Lesnar, Silva, Emalianenko, on... Co ich łączy? Waga ciężka MMA po powrocie do federacji UFC słynnego brazylijskiego wojownika Fabricio Werduma zyskała z pewnością na randze. Amerykański serwis www.bleacherreport.com wyraził nawet opinię, że rywalizacja ciężkich w klatce nigdy do tej pory nie była bardziej interesującą.
- Jest wielu wojowników w kategorii ciężkiej, którzy nie mieli jeszcze okazji na debiut w UFC. Od Europy po Azję - w różnych federacjach - są naprawdę wielkie talenty - napisał www.bleacherreport.com.
Amerykańscy eksperci pokusili się o zestawienie 10 wojowników, których walki w UFC odbiłby się głośnym echem w świecie MMA. Kibiców sportów walki nad Wisłą ucieszy z pewnością fakt, ze nie zapomniano o Mariuszu Pudzianowskim.
- Jest daleko do tego, ale walka Pudzianowskiego w UFC mogłaby stać się następnym wielkim hitem. Nie w sensie pojedynku przyszłego mistrza czy wojownika, który zdominowałby ten sport, ale Pudzianowski to wielka postać. Były pięciokrotny mistrz świata w strongmenach. Ciekawe byłoby zestawienie go z silnym zawodnikiem i sprawdzenie, co będzie się działo w klatce - czytamy w uzasadnieniu.

W sobotę w Lublinie rozgrywany był konkurs wyciskania sztangi. Całe zawody były prowadzone przez Mariusza Pudzianowskiego. Były najsilniejszy człowiek świata starcił dużo ze swojej mocy, gdyż z ciężarem 60 kg wykonał "jedynie" 80 powtórzeń. Tego jednak należało się spodziewać, gdzyż "Pudzian" rozpoczynając karierę w MMA, całkowicie zmienił swoje treningi, teraz nie nastawia się na siłę, za to bardzo poprawił swoją wytrzymałość i kondycję.

Wiadomo już, że kolejny pojedynek z udziałem Mariusza Pudzianowskiego odbędzie się na majowej, 19. edycji KSW. Nie wiadomo jednak, kto może być jego potencjalnym przeciwnikiem. „Pudzian” wziął udział w czacie, w którym wypowiedział się na temat przyszłości w MMA i jego rywali.
"Pudzian" wyraził chęć walki z legendą MMA, Rosjaninem Fiodorem Jemielianienko. - Tak, nawet dziś wchodzę w to - napisał. Nie wykluczył również konfrontacji z Mamedem Chalidowem, o ile ten przytyje chociaż kilka kilogramów.
Sobotnią galę KSW 17 na antenach Polsatu i Polsatu Sport oglądało średnio ponad 3,7 mln widzów – informuje portal media2.pl.
Szczyt oglądalności nastąpił podczas walki Mariusza Pudzianowskiego z Jamesem Thompsonem. O godzinie 23:22 galę oglądało ponad 4,5 mln widzów.
Pojedynki odbywały się w łódzkiej Atlas Arenie. Po raz kolejny potwierdziły się przypuszczenia, że to właśnie "Pudzian" jest motorem napędowym Konfrontacji Sztuk Walki i jego pojedynki wzbudzają największe emocje. Uczestnik zawodów strongman według pierwszych ustaleń zwyciężył niejednogłośnie na punkty, ale dzisiaj włodarze KSW zmienili zdanie i uznali walkę za nieodbytą. Oficjalny powód to pomyłka sędziego, który nieświadomie podał niewłaściwą kartę punktową.
Jest to najlepszy średni rezultat jaki uzyskało KSW od czasu współpracy z Polsatem otwartym.
- KSW jest przynajmniej w połowie drogi do posprzątania tego bałaganu – napisał na Facebooku James Thompson (16-14), po tym jak federacja uznała jego walkę z Mariuszem Pudzianowskim (3-2) za niedobytą.
Brytyjczyk już w ringu, zaraz po walce, dał wyraz dezaprobacie wobec werdyktu sędziów punktowych. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej władze KSW przyznały się do błędu.
- Omyłkowo podałem sędziemu ringowemu kartę z wynikami innego zawodnika - tłumaczył się punktujący Piotr Bagiński.
Thompson wczoraj wrócił do Wielkiej Brytanii. Telefonów od KSW nie odbierał i nie wiedział, czego dotyczyć będzie konferencja.
- Muszę porozmawiać z KSW, jest jeszcze kilka kwestii, które musimy sobie wyjaśnić – napisał po zmianie werdyktu.
W wyniku błędów proceduralnych między sędziami, dotyczącymi przekazania punktacji w walce Mariusza Pudzianowskiego z Jamesem Thomsonem walka została uznana za nieodbytą i nie będzie uwzględniana w rekordach zawodników. Tak więc "Pudzian" ma nadal 3 zwycięstwa przy dwóch porażkach, zaś Anglik bilans 16-14.
- Czujemy się winni - powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej Martin Lewandowski, jeden z szefów KSW. Wyjaśnił, że doszło do błędów komunikacyjnych między sędziami.
- Omyłkowo podałem sędziemu ringowemu kartę z wynikami innego zawodnika - tłumaczył się punktujący Piotr Bagiński.
- Dzięki treningom w USA i swojemu nowemu trenerowi, który pracował ze mną trzy miesiące, udało mi się wygrać - powiedział szczęśliwy Mariusz Pudzianowski (4-2), który wczoraj późnym wieczorem zrewanżował się Jamesowi Thompsonowi (16-15) za porażkę sprzed pół roku.
- Jeszcze muszę się dużo nauczyć. Póki co jeśli chodzi o MMA jestem "żółtodziobem", a przede mną długa droga. W styczniu wracam do American Top Team, żeby dalej trenować i stawać się coraz lepszy - powiedział "Pudzian", nawiązując przy okazji do ostatnich krytycznych głosów na swój temat.
- Szanuję tych, którzy mnie szanują, a tym co mówią, że jestem już stracony, to kij im w oko.

Mariusz Pudzianowski (4-2) pokonał na punkty Jamesa Thompsona (16-15), udanie rewanżując się mu za porażkę sprzed pół roku.
"Pudzian" zaczął od dwóch niskich kopnięć, ale już po 15. sekundach Thompson wszedł mu w nogi i sprowadził do parteru, gdzie kontrolował go przez blisko 3 i pół minuty. Trafił kilkoma młotkami, jednak Polak dobrze się bronił. W końcówce pierwszej rundy jakby się rozkręcił, jednak znów w samej końcówce został sprowadzony do dołu.
Na początku drugiej odsłony Mariusz zranił Anglika lewym prostym na brodę, ale ten ratując się z opresji sprytnie wszedł w nogi i sprowadził do parteru. Tam obijał naszego siłacza, choć na moment Mariuszowi udało się przejąć kontrolę w parterze, by znów znaleźć się na dole. Polak przegrywał tę rundę, jednak w końcówce powstał do góry, kilka razy trafił, zamroczył przy linach w parterze Thompsona i efektownie zakończył pojedynek po dziesięciu minutach. Wydawało się, że potrzebna będzie dogrywka, ale sędziowie stosunkiem głosów dwa do remisu opowiedzieli się za "Pudzianem".
Po wszystkim oburzony "Kolos" dorwał się do mikrofonu i niecenzuralnymi słowami wyraził swą dezaprobatę wobec werdyktu.
- Dostałem ofertę żeby spotkać się z nim raz jeszcze, więc pomyślałem sobie dlaczego nie? Pobiję go raz jeszcze - mówi tryskający pewnością siebie przed dzisiejszą galą "KSW 17" James Thompson (16-14), który sześć miesięcy wcześniej poddał w drugiej rundzie naszego Mariusz Pudzianowskiego (3-2).
- Kiedy zobaczyłem go przychodzącego do naszej dyscypliny po prostu wiedziałem, że popełni takie same błędy jakie ja popełniałem kiedyś. Potem obejrzałem jego walki i dostrzegłem właśnie te same pomyłki, tylko przy większym zainteresowaniu mediów i kibiców - tłumaczy potężny Anglik, sygnalizując swoje uwagi co do filmu promującego ich rewanż.
- Kiedy go sobie oglądnąłem zacząłem się zastanawiać, czy ja naprawdę wygrałem tamten pojedynek? Ale skoro to ma napędzić większą oglądalność, to OK. Kiedyś myślałem sobie, że czym będę większy, tym będę lepszy, ale to nie działa w ten sposób w MMA. Zaliczyłem kilka porażek, bo się po prostu wystrzelałem i za pierwszym razem Mariusz popełnił ten sam błąd. W przeszłości miałem swoje upadki i wzloty, kilka razy zaliczyłem bolesną porażkę, nie trenowałem tak jak należy i to wszystko podważa pewność siebie. Przed ostatnim zwycięstwem nad Pudzianowskim naprawdę sie mocno zaangażowałem, choć na wszystko miałem sześć tygodni. Nadal wyglądał okropnie, ale byłem sprawny fizycznie. Kiedy zgodziłem się wtedy na walkę pomyślałem sobie "Zobaczymy co z tego wyjdzie", jednak to dodało mi poczucia własnej wartości. Bo do wygrywania też należy się przyzwyczaić i wyrobić w sobie ten nawyk - powiedział Thompson. Zapytany o wynik dzisiejszej potyczki z "Pudzianem", "Kolos" odparł.
Czytaj również BOISKO.PL
- Może on zrobił postępy i teraz spróbuje mi skopać tyłek? Kto wie, ale nie przekonam się dopóki nie spróbuję, więc jest tylko jeden sposób by się o tym przekonać - powiedział trochę wymijająco James, którego walka z Kimbo Slice'em do dziś pozostaje drugą w historii światowego MMA spośród największej oglądalności w telewizji. Być może dziś wykręci wraz z Mariuszem rekord w naszym kraju?
- Na pewno tym razem wyjdę bez butów, bo tak czuję się lepiej - zdradza na godziny przed walką Mariusz Pudzianowski (3-2), który jutro podczas gali "KSW 17" spróbuje się zrewanżować Jamesowi Thompsonowi (16-14) za porażkę sprzed pół roku.
- Pracowałem nad wszystkim, bo ja tak naprawdę zaczynam dopiero się bawić w to MMA, ale najbardziej trenowałem nad kondycją. Niektórzy zawodnicy pracują już po 15-20 lat nad sztukami walk, a ja dopiero dwa lata. Tym razem było więcej treningów interwałowych - przyznał popularny "Pudzian".
- Na chwilę obecną ważę w granicach 115, może 116 kilogramów i przy tych liczbach chyba już zostanę. Na pewno nie raz jeszcze przegram, nie raz jeszcze dostanę po głowie, zanim dojdę do takiego poziomu do jakiego chcę dojść. W styczniu powracam więc do treningów w USA i ten układ zostanie na stałe - zakończył pięciokrotny mistrz świata Strongmanów.
Emocje przed zbliżającą się galą "KSW17-Zemsta" rosną, a gra słów rozkręca się na dobre. Najlepszym tego dowodem jest ten wywiad, w którym James Thompson po raz kolejny prowokuje "Pudziana" nie szczędząc mu uprzejmości. Cała rozmowa poniżej.
Znów walczysz z Mariuszem Pudzianowskim i znów będziecie musieli na siebie spojrzeć. Co ciekawego powiesz przed waszą drugą walką?
- Czekam na rewanż z Mariuszem z niecierpliwością. Moim celem jest sprawienie, żeby był jeszcze brzydszy niż jest teraz. To duże wyzwanie, chyba nawet trudniejsze niż wygranie samej walki.
Opowiedz proszę o swoich przygotowaniach. Słyszałem od kilku osób mieszkających w Anglii, że trenujesz solidniej niż przed pierwszą walką z „Pudzianem”.
- Trenuję w Olympians MMA. Mam teraz więcej czasu na przygotowanie się do walki, dlatego też będę w dużo lepszej formie niż ostatnio.
Myślisz, że Mariusz Pudzianowski może czymś zaskoczyć?
- Nie sądzę, żeby był w stanie mnie czymś zaskoczyć. Słyszałem, że ciężko trenuje i zrzucił dziesięć kilogramów, więc jego kondycja powinna być lepsza. Co znaczy tylko to, że lanie, które mu zafunduje, będzie dłuższe niż ostatnim razem.
Widzę, że jesteś pewny drugiego zwycięstwa nad „Pudzianem”…
- Oczywiście. Mariusz bierze tę walkę na poważnie i ciężko trenuje, ale ja wiem, że mam dużo większe doświadczenie od niego. Jestem pewny, że ponownie go pokonam.
To może zróbmy tak: złóż mi jakąś deklarację, że zrobisz coś, jak przegrasz. Co ty na to?
- Jak przegram to dowiem się, gdzie mieszka i zabije go we śnie. A poważnie, nie myślę o porażce, tylko o zwycięstwie.
Widziałeś filmik, który nagrał Mariusz? Co powiesz o słowach, że "będziesz wyglądać gorzej niż po pierwszej walce"?
- Nic już nie będę mówić. Opowiedziałem na to w moim filmiku.
Ostatnio na konferencji dostałeś od Mariusza prezent. Czy zamierzasz tym razem coś jemu ofiarować?
- Nie. Na konferencji skoncentruję się na przyjmowaniu prezentów. Będę miał jednak coś dla Mariusza już podczas walki. Będzie to pięć palców, ściśniętych w pieść, wielokrotnie wycelowanych z dużą siłą w jego twarz.
James, kilka słów od Ciebie dla fanów.
- Lubię walczyć w Polsce i nie mogę się doczekać, żeby pokazać się wam jeszcze raz. Podoba mi się wasz kraj i chciałbym podziękować wszystkim polskim fanom, którzy będą mi kibicować, kiedy będę sprawiał, że Mariusz będzie jeszcze brzydszy.
Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na gali.
- Najlepszego!
Wielu polskich kibiców z pewnością chciałoby obejrzeć rewanżowy pojedynek Mariusza Pudzianowskiego z Timem Sylvią. Oczekiwań fanów znad Wisły nie podzielają jednak redaktorzy popularnego portalu BleacherReport.com, którzy przygotowując ranking 5 walk, do których nie powinno dojść, wspomnieli także o naszym "Dominatorze".
Starcie byłego strongmana z wygasającą gwiazdą MMA nie zostało umieszczone w finałowej piątce, ale Amerykanie nie mają żadnych wątpliwości: do rewanżu nie powinno dojść, by kibice mieszanych sztuk walki nie oglądali kolejnej parodii tej dyscypliny! We wstępie do rankingu możemy przeczytać:
Mariusz Pudzianowski kontra Tim Sylvia, były mistrz UFC w wadze ciężkiej, to dobry przykład cyrkowych popisów. Po 30-sekundowym natarciu, Pudzianowski, pięciokrotny mistrz świata Strong Man, padł kondycyjnie, dzięki czemu Sylvia bez problemu zmusił go do poddania.
Rumuński wojownik ma za sobą dziewięć pojedynków, z których tylko dwa przegrał. To "na nim" Pudzian będzie chciał odbudować swoją reputację?
Mariusz Pudzianowski mówił po porażce z Jamesem Thompsonem, że odpocznie przez dwa tygodnie i wróci do treningów. Szybko jednak zmienił plany. Marzący o karierze w MMA były strongman zabrał się do pracy już po trzech dniach. Widać, jak bardzo chce zmazać plamę po przegranej z Brytyjczykiem.
Wróciłem szybko, bo wiem, czego chcę. Nie spocznę, dopóki nie dopnę swego! - mówił.
Niewykluczone jednak, że miało to jakiś związek z tym, że wkrótce czeka go kolejny pojedynek. Może to być gala KSW 17, a może... egzotyczny wyjazd za granicę?!
Redakcja portalu sportfan.pl pisze o zarobkach najpopularnijeszego zawdonika mieszanych sztuk walki w Polsce - Mariusza Pudzianowskiego. Dom, mieszkanie, trzy samochody, akcje, ogromne wpływy reklamowe - były strongman nie musi martwić się o przyszłość - pisze autor.
W weekend pojawiła się informacja, że właściciele KSW zamierzają uciąć nieco finansowe eldorado Mariusza Pudzianowskiego. Przypomnijmy, że - oczywiście to są dane nieoficjalne - pięć walk w MMA przyniosło Pudzianowskiego przychód w wysokości 1,3 mln zł. Od debiutu w MMA minęło 1,5 roku. Można więc przyjąć, że wojownik miesięcznie kasował po 70 tys. zł.
Oczywiście musiał z tego opłacić przygotowania do walki - trenerów, zajęcia, odżywki, itd. Ale spokojnie można przyjąć, że ok. 40 tys. miesięcznie zostawało na jego koncie. A to dopiero początek! Przecież Pudzianowski jest twarzą reklamową kilku firm - z branży budowlanej oraz producentów odżywek. Dobrze zorientowani twierdzą, że z reklam "Dominator" wyciska ponad drugie tyle, co z MMA. Przyjmijmy, że 60 tys. zł miesięcznie. W sumie (MMA+reklamy) kasuje ok. 100 tys. zł.
Wraca. Jeszcze lepszy, jeszcze mocniejszy. Wyjaśnia, że aby pójść do przodu, musi zrobić niebawem krok do tyłu. Jak zwykle potwierdza: - Tanio skóry nie sprzedam. I zapowiada sensacyjne plany na przyszłość. A wszystko to w Orange sport info.
Mariusz "Pudzian" Pudzianowski, najsilniejszy zawodnik MMA na świecie, już w najbliższy piątek 13 maja, będzie gościem specjalnego odcinka MSW. Jeśli myślisz, że wiesz wszystko o najpopularniejszym w Polsce wojowniku, to grubo się mylisz.
Dopiero po obejrzeniu Magazynu Sportów Walki będziesz mógł powiedzieć, że postać Pudziana nie stanowi już dla Ciebie zagadki. Oglądaj specjalne wydanie MSW w Orange sport info! Premiera: piątek, 13 maja, o godz 19.20.
Pomimo zmiany dyscypliny, Mariusz Pudzianowski pozostaje jednym z najpopularniejszych sportowców na świecie. Były strongman, a obecnie zawodnik MMA znalazł się w nietypowym rankingu gwiazd sportu przygotowanym przez australijski serwis "theroar.com.au". Co ciekawe cała piętnastka miałaby stworzyć zespół grający w... rugby!
Pudzianowski popularność zaskarbił sobie oczywiście startując w zawodach siłaczy. Pięciokrotny mistrz świata strongmanów obecnie występuje w formule MMA, ale kibice wciąż pamiętają jak deklasował rywali w rywalizacji siłaczy.
W oryginalnym zestawieniu 15 gwiazd światowego sportu przygotowanym przez australijski serwis "theroar.com.au" Pudzianowski znalazł się doborowym gronie.
"Mógłby sprawić, że potężny Carl Hayman (znany nowozelandzki rugbysta) wyglądałby jak dziewczynka do posypywania kwiatów" - zachwyca się Polakiem autor zestawienia.
Pudzianowski wystąpi w reality show „Kurczak na ostro”.
Mariusz Pudzianowski (3-1) to prawdziwy człowiek-orkiestra. Próbował już tańczyć, śpiewać, pokazał, że zna się na muzyce, a teraz będzie między innymi gotował, rozmawiał o miłości i związkach z Katarzyną Grocholą. Strongman, celebryta i zawodnik MMA weźmie udział w nowym reality show „Kurczak na ostro”, który zobaczymy na antenie Tele5, w Wielkanocną niedzielę o godzinie 21:55.
Dowiemy się w nim więcej szczegółów o jego życiu prywatnym. Mariusz powie w nim o tym, że uwielbia adrenalinę, że jest zakochany, ale w treningach, że nigdy wcześniej jeszcze się nie upił i że w kuchni za dobry nie jest. W kwestii spraw damsko-męskich mówi: „Jestem realistą, podchodzę do tych spraw na zimno, stąpam mocno po ziemi, nie jestem sentymentalny”.
Na portalu sherdog.com, wśród zagranicznych internautów rozgorzała dyskusja dotycząca walki Mariusz Pudzianowski vs James Tomphson. Generalnie panuje podziw dla siły fizycznej polskiego strongmana, są też typowania zwycięzcy w "alce kolosów", ale są też bardzo interesujące propozycje taktyki, którą "Pudzian" mógłby albo powinien obrać w starciu z Tomphsonem. Prezentujemy najciekawsze, wedle subiektywnej opinii:
Użytkownik o pseudonimie TheMaro, pisze tak: - Myślę, że Pudz może pokonać każdego, gdyby tylko dać mu odpowiedni plan. Zamiast boksu i zapasów, które oczywiście nie są jego mocną stroną, powinien wykonać następujące czynności:
1. Iść powoli w stronę przeciwnika (bez utraty energii), trzymając gardę po prostu tak, żeby nie można go było znokautować,
2. Spróbować schwycić kończynę przeciwnika (i zdziwiłbym się, gdyby ktoś potrafił uwolnić ręce z uścisku tego faceta),
3. Zacząć ściskanie lub rozciąganie kończyn w jakimkolwiek kierunku (on ciągnął samochody, windy, kamienie itp. itd., zwykłe ramię nie powinno stanowić problemu), czy utulić przeciwnika na śmierć.
4. Wygrać przez czystą brutalną moc.
Jego błędem jest to, że używa technik MMA co oczywiście nie jest jego mocną stroną.
TheMaro nie poprzestaje na tym:
-Jak ktoś mógłby uciec z jego serdecznego uścisku? Wyobraźcie sobie, że obalacie go na ziemię i macie korzyści wynikające z bycia nad przeciwnikiem. I nagle on łapie za nasz nadgarstek i zaczyna ściskać. Co do k... możesz wtedy zrobić?
-Ten facet mógłby po prostu wyrzucić Brocka z oktagonu, bez utraty kropli potu.
Inną radę dla Mariusza ma użytkownik JKS:
- A gdyby na przykład podnosił przeciwnika na początku walki nad głowę i trzymał tak przez pięć minut, grzmocąc nim o ziemię 10 sekund przed końcem rundy?
Zabawne jest również to, że w jednej z wypowiedzi, użytkownicy apelują o kontakt do Mariusza Pudzianowskiego, aby przekazać mu wszystkie pomysły co do taktyki, szeroko omawiane na forum.
Pragniemy poinformować, że najbliższym rywalem Mariusza "Pudziana" Pudzianowskiego na majowej gali KSW16 będzie pochodzący z Anglii weteran wszechstylowej walki wręcz James "The Colossus" Thompson.
MARIUSZ PUDZIANOWSKI - WYWADY, VIDEO, ZDJECIA >>
Dla mierzącego sto dziewięćdziesiąt sześć centymetrów wzrostu i ważącego sto dwadzieścia kilogramów Thompsona będzie to trzydziesta zawodowa walka MMA w jego karierze. Walczył dla największych organizacji mieszanych sportów walki na świecie. Startował m.in. na galach PRIDE, Dream, Cage Rage i 2H2H. Krzyżował rękawice z takimi zawodnikami jak Aleksander Emelianenko, Brett Rogers, a także z Yusuke Kawaguchi i Butterbeanem z którymi konfrontował się także Pudzianowski. Jego rekord MMA do piętnaście zwycięstw i czternaście porażek.Dla "Pudziana" pojedynek z "The Colossus" będzie piątą konfrontacją w formule MMA. Walczył trzy razy na galach organizowanych przez Federację KSW i trzy razy wygrywał. Jedyną jak dotąd porażkę odniósł bijąc się w USA, na gali "Moosin", gdzie musiał uznać wyższość byłego mistrza organizacji UFC Tima Sylvi. - Już jestem gotowy do tej walki. Dajcie mi tego chłopa teraz - mówił "Pudzian" podczas niedawno zorganizowanej sesji fotograficznej.
James "The Colossus" Thompson (33 l.) już niemal na bank będzie rywalem Mariusza Pudzianowskiego (34 l.) podczas gali KSW 16 (21 maja w Gdańsku). Anglik negocjuje ostatnie szczegóły kontraktu. - Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mógł po ośmiu miesiącach przerwy pokazać kibicom, co udało mi się przez ten czas wypracować - mówi "Pudzian".
"Super Express": - Thompson to potężny chłop. Nazywany kolosem Anglik toczył mordercze pojedynki...
Mariusz Pudzianowski: - Szczerze mówiąc, na mnie te jego mordercze walki aż takiego wrażenia nie zrobiły. Wiadomo, że jest to zawodnik duży, silny, a przede wszystkim góruje nade mną doświadczeniem. Zapewniam jednak, że jeżeli do tej walki dojdzie, to będę gotowy.
- Przygotowujesz się już specjalnie pod Thompsona?
- Tak naprawdę to przygotowuję się pod każdego zawodnika. Jeżeli chodzi o doświadczenie w MMA, to jestem jeszcze młodym zawodnikiem, więc cały czas muszę uczyć się wszystkiego - boksu, zapasów, jiu-jitsu. Oczywiście jeśli rywalem będzie Thompson, to 2-3 tygodnie przed walką zaplanujemy dokładnie strategię.
W zeszłą sobotę odbyła się sesja zdjęciowa z udziałem Mariusza Pudzianowskiego oraz Mameda Khalidova, promująca szesnastą galę KSW, która ma się odbyć 21 maja w Gdańsku. Zapraszamy na zapis video z sesji.
Zapraszamy na wywiad z byłym strongmanem, obecnie bardzo popularnym zawodnikiem mieszanych sztuk walki - Mariuszem Pudzianowskim. "Pudzian" opowiedział nam o swoich przygotowaniach do koljnego występu, który nastąpi 21 maja w Gdańsku, na gali KSW 16.
Mariusz Pudzianowski (3-1) planuje walczyć dwa razy w tym roku. Swój najbliższym pojedynek stoczy na KSW 16, która w odbędzie się 21 maja w Gdańsku. "Pudzian" planuje również występy za granicą, stwierdził, że ma wiele propozycji z różnych federacji z różnych krajów.
- Zbudowałem w domu pół ring-pół klatkę, żeby jak najlepiej przygotowywać się kolejnych walk w MMA - powiedział w wywiadzie dla Sport.pl Mariusz Pudzianowski. Dodaje, że jego kolejny przeciwnik, James Thompson, zwany 'Kolosem' i 'Stalową Szczęką' to najsilniejszy rywal w jego karierze. - Thompson waży tle co ja czyli 130 kg, mierzy 195 cm. Na ring wyjdzie więc dwóch wielkich koni i zobaczymy kto wygra. Jest bardzo doświadczony - mówi z szacunkiem o przeciwniku Mariusz Pudzianowski.
MARIUSZ PUDZIANOWSKI - SERWIS SPECJANY >>
- Zrezygnowałem całkowicie z siłowni, nie zaglądałem na nią od przynajmniej 3 miesięcy, jednak moja siła nie spadła. Niedawno spróbowałem się na sztandze, wyciskałem spokojnie ponad 200 kg na klatkę i ponad 300 na nogi, także treningi innego rodzaju niż siłowe, utrzymują mnie w formie. Ćwiczę teraz boks, zapasy i ju-jitsu, przygotowuję się tylko pod tym względem. Planuję walczyć w MMA około 6 lat - zdradził "Pudzian".
- W MMA siła się nie liczy, także ile jestem w stanie wycisnąć, nie ma najmniejszego znaczenia - zakończył popularny Strongman.
Thompson, pseudonim "Kolos" to bardzo doświadczony zawodnik. W swojej karierze występował przede wszystkim w zawodach z serii Pride. Ma 31 lat. W formule MMA stoczył już 29 walk, z których 15 zakończyło się jego zwycięstwem. W swojej karierze walczył już z takimi legendami jak Kimbo Slice czy Tengiz Tedoradze. Ostatni pojedynek stoczył 4. czerwca zeszłego roku, keidy to przegrał z Miodragiem Petkovicem przez KO. Wcześniej przegrał również z dwoma byłymi rywalami "Pudziana", Eric'iem Eschem oraz Yusuke Kawaguchi.
Yusuke Kawaguchi vs James Thompson
Eric Esch vs James Thompson
Ma 196 cm wzrostu i waży 132 kg. Nazywany "Kolosem" Brytyjczyk James Thompson na 90 procent zmierzy się z Mariuszem Pudzianowskim podczas majowej gali KSW 16.
- Potwierdzam, że prowadzimy bardzo zaawansowane rozmowy z Thompsonem - zdradza "Super Expressowi Maciej Kawulski, współwłaściciel KSW.
- Jednak negocjujemy równolegle z trzema zawodnikami, więc nic jeszcze nie jest przesądzone - dodaje. - Wszystko powinno się ostatecznie wyjaśnić w najbliższych dniach.
- Thompson to świetnie wyszkolony, wszechstronny zawodnik, znany z tego, że toczy długie i wyczerpujące walki. A Mariusz, jak wiadomo, nie lubi rywali, których długo trzeba ubijać. Jeżeli do tego starcia dojdzie, to Pudzianowski stanie przed bardzo trudnym wyzwaniem - uważa Kawulski.

Michał Białoński z portalu "Interia", zrobił bardzo interesujący wywiad z szefem Polsatu Sport, Marianem Kmitą. Przedstawiamy Wam jego najciekawszą część, dotyczącą mieszanych sztuk walki. Warto dodać, że w sobotę jego kanał otrzymał Telekamerę Tele-Tygodnia 2011.
- Wzorcowym przykładem na to, jak telewizja może wpłynąć na rzeczywistość, to rewolucja, jakiej dokonaliście z siatkówką. W ujęciu reprezentacyjnym, ale przede wszystkim ligowym. Ekstraklasa siatkarzy m.in. dzięki waszym transmisjom stała się jedną z najlepszych na świecie.
Marian Kmita: Siatkówka jest najbardziej nośnym naszym projektem, który stanowi trwałą wartość nie ulegającą dekoniunkturze. Ale coś, co urosło z małego ziarna do wielkiego baobaba, to Konfrontacje Sztuk Walki. Ich rozwój przerasta w tej chwili nasze najśmielsze oczekiwania. Oczywiście można dyskutować czy to jest ...
- ...etyczne, takie bicie leżącego, co jest dopuszczalne w MMA?
MK: Tak, ale chcąc nie chcąc odpowiadamy też na oczekiwania kibiców, naszych telewidzów.
- W USA MMA dorównuje powoli popularnością boksowi.
MK: U nas jeszcze tak nie jest, ale możemy mówić o fenomenie tego sportu. Staramy się mu nadać cywilizowane normy, aby te walki nie przekraczały granic wydarzenia sportowego. Myślę, że nam się to udaje. Natomiast popularność i popkulturowy zasięg MMA, zwłaszcza kiedy występuje w ringu Mariusz Pudzianowski, to jest dla nas niespodzianka. Szczerze przyznam, że nie liczyliśmy na taki efekt.
Kiedy Mariusz Pudzianowski (3-1) wróci na ring i kto będzie jego przeciwnikiem? Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero za kilka miesięcy. Nieoficjalnie wiadomo, że "Pudzian" planuje powrót na ring latem lub we wrześniu. Zamiast się lenić rozpoczął zajęcia bokserskie z byłym trenerem Tomasza Adamka.
Pudzianowski, który wpierw trenował MMA pod okiem Mirosława Oknińskiego, a później Łukasza "Jurasa" Jurkowskiego, miał również trenerów od boksu, którzy mieli mu pomóc w tym elemencie walki. Zaczęło się od Jacka Kucharczyka. Następnie pod swoje skrzydła "Pudziana" wziął brązowy medalista olimpijski, Krzysztof Kosedowski. Ale zarówno w jednym jak i drugim przypadku, współpraca nie układała się wzorowo.
Teraz, jak informuje serwis Bodystyle.com.pl, zadawania ciosów prostych i mocnych sierpowych uczyć go będzie były szkoleniowiec Tomasza Adamka, Andrzej Gmitruk. Trener i menedżer grupy O'Chikara i zarazem człowiek, który chce poprowadzić do sukcesów kolejną polską bokserską nadzieję, Mateusza Masternaka, może mieć duży wpływ na dalszą przyszłość Pudzianowskiego w MMA.
Nie od dziś wiadomo, że jednym z elementów, które u Pudzianowskiego kuleją najbardziej, jest właśnie boks. W swoich dotychczasowych pojedynkach, z wyjątkiem konfrontacji z Timem Sylvią, "Najsilniejszy człowiek na Ziemi" koncentrował się przede wszystkim na zasypywaniu rywala gradem ciosów. "Pudzian" bił i kopał bez opamiętania. Jednak w pojedynkach ze zdecydowanie poważniejszymi przeciwnikami niż Marcin Najman i "Butterbean", taka taktyka nie zdała egzaminu. Dlatego "Dominator" musi nauczyć się boksu, bo jeśli chce odnieść większy sukces w MMA, jest to absolutna podstawa.
- Technicznie "Pudzian" jest bardzo słaby. Jego lewy prosty, obrona, nogi i atak są kiepskie - mówił swego czasu Kosedowski. - Mariusz jest ambitny. Ale jak dostanie bombę albo odpowiednio założoną dźwignię, to nic nie poradzi i będzie po herbacie - zauważył trener przed ubiegłoroczną majową walką z Yusuke Kawaguchim. Okazało się, że miał rację, bo Pudzianowski strasznie męczył się z Japończykiem, a dwa tygodnie później doznał zdecydowanej porażki w starciu z Timem Sylvią.
Mariusz Pudzianowski (3-1) mocno wpłynął na popularność MMA, jednak chyba mało kto uznaje go za prawdziwego wojownika. Podczas wczorajszej Gali Mistrzów Sportu jedną z nagród wręczał Paweł Nastula (2-4). Jednak ciężko było szukać wśród najlepszej dziesiątki przedstawicieli MMA. Czyżby ta sztuka walki nie była jeszcze poważnie traktowana w naszym kraju?
Były dżudoka, a obecnie wojownik MMA został zapytany przez dziennikarza Eurosportu, który z przedstawicieli tej dyscypliny ma szansę zaistnieć w plebiscycie "Przeglądu Sportowego" - Pudzianowski czy Mamed Khalidov (21-4-2)?
- Ja myślałem, że mówimy tylko o prawdziwych zawodnikach MMA, a z tej dwójki tylko Mamed nim jest. - powiedział były fighter federacji Pride. Jak widać, mamy kolejnego sportowca, który nie bardzo pała miłością do "Pudziana". Można zastanowić się, do której kategorii zalicza siebie Nastula?
Może kiedyś zobaczymy Khalidowa (Pudziana?!) na olimpiadzie? Wydaje się to niemożliwe, ale Nastula jest wielkim optymistą.
- Pamiętam, jak ja zaczynałem zabawę w MMA, niektórzy dziennikarze bardzo to potępiali. Że to takie brutalne i złe. Teraz te same osoby uchodzą za ekspertów. Ta dyscyplina bardzo się rozwinęła i uważam, że ma szansę wejść do programu igrzysk. Wtedy zawodnicy MMA na pewno pojawią się w plebiscycie. - kończy Paweł Nastula.
Przedstawiamy Wam obszerny wywiad z Kamilem Bazelakiem (0-0), który jest strongmanem, zawodnikiem MMA, wrestlerem, a w lutym zadebiutuje jako bokser w Częstochowie na gali Marcina Najmana. Popularny "Vanderlei" opowiada nam między innymi o debiucie w boksie, wspomnianym Najmanie i swoim odwiecznym wrogu, Mariuszu Pudzianowskim (3-1).
- Cześć Kamil. Na początek może spytam o Twoje zdrowie. Jak sie czujesz?
Kamil Bazelak: Witaj. Czuję się świetnie. Jestem wprawdzie w okresie roztrenowania po kontuzji, ale szybko wracam do formy.
- W ostatnim czasie, w mediach pojawiła się informacja, że wystąpisz na gali bokserskiej organizowanej przez Marcina Najmana. Skąd taki pomysł, aby spróbować swoich sił w boksie?
KB: Lubię nowe wyzwania. Mam możliwość powrotu do dyscypliny sportu, którą czynnie uprawiałem w latach 90-tych, więc dlaczego mam nie spróbować. Walczyłem z dobrymi zawodnikami takimi jak na przykład Piotrek Ścieszko, wicemistrz Polski w półciężkiej - późniejszy rywal Dawida Kosteckiego i Wojciecha Bartnika. Może udałoby mi się kiedyś stanąć w ringu z Tomaszem Boninem czy Andrzejem Wawrzykiem. Gdybym kiedykolwiek dostał takie propozycje to na pewno bym nie odmówił.
Dziennikarze brazylijskiej ESPN w sportowym podsumowaniu roku stwierdzili, że fani MMA mieli wiele powodów do zadowolenia. Oprócz niezapomnianych gal i wielkich walk ESPN wspomniało również o Mariuszu Pudzianowskim (3-1).
WSZYSTKO O PUDZIANOWSKIM NA SPORTY-WALKI.ORG >>
Brazylijczycy podkreślili, że Mariusz nie miał zbyt wymagających przeciwników w 2010 roku. Silvia był słaby, a "Butterbean" zbyt gruby. Dziennikarze zasugerowali, że gdyby nie złamana ręka już na początku starcia z Silvią, Polak mógłby mieć komplet zwycięstw w MMA. ESPN uważa, że zbyt duża masa może przeszkadzać "Pudzianowi" w dalszej części kariery, ponieważ źle to wpływa na jego wytrzymałość. Eksperci chyba jednak nie wzięli pod uwagę faktu, że Polak w ostatnim czasie znacznie schudł i bardzo poprawił swoją wytrzymałość.
Tim Sylvia i Eric "Butterbean" Esch - to m.in. z nimi walczył w tym roku Mariusz Pudzianowski. Obaj znaleźli się na szczycie. Tak jakby...
W pojedynku z byłym mistrzem UFC na gali Moosin w Worcester "Pudzian" musiał uznać wyższość rywala. Z kolei ważąca... 200 kg "Maślana Fasolka" została zbita na gali KSW 14 w minutę i 16 sek.
Obaj nie należą do ścisłej światowej czołówki MMA, ale dość nieoczekiwanie znaleźli się na dwóch czołowych pozycjach raportu wyszukiwarki Google, "Zeitgeist 2010". Okazało się, że ich starcia z Pudzianowskim cieszyły się ogromną popularnością i obaj byli najszybciej zyskującymi wynikami wyszukiwania, w kategorii "Sport", pobijając m.in. Alberta Sosnowskiego, Karola Bieleckiego, czy braci Kliczko.
Oto najszybciej zyskujące wyniki w kategorii "Sport":
1. butterbean
2. tim sylvia
3. mundial 2010
4. vancouver 2010
5. liga światowa 2010
6. f1 2010
7. dakar 2010
8. albert sosnowski
9. karol bielecki
10. kliczko
Mariusz Pudzianowski (3-1) przekonał się na własnej skórze o tym, jak niebezpieczne są polskie drogi przy panujących obecnie ekstremalnych warunkach pogodowych. Pięciokrotny mistrz świata siłaczy miał wypadek - jego Hummer zderzył się z potężnym TIR-em - informuje "Express Ilustrowany".
Gdy "Pudzian" wracał z Warszawy do domu, na światłach w Radziejowicach w tył jego Hummera wpadł 40-tonowy, wypełniony po brzegi TIR. Kierujący nim Łotysz nie zdołał zatrzymać w porę rozpędzonego giganta na oblodzonej jezdni. Auto najbardziej znanego polskiego zawodnika MMA jest mocno zniszczone, ale na szczęście samemu Pudzianowskiemu nic poważnego się nie stało, był tylko trochę obolały.
Przed pobytem w szpitalu najprawdopodobniej uratowała "Pudziana" mocna konstrukcja Hummera. Gdyby jechał mniej odpornym na uderzenia autem, mogłoby nie skończyć się na bólu karku.
Wszystko wskazuje na to, że w marcu w Melbourne Mariusz Pudzianowski stoczy kolejną walkę. Co ciekawe, w tym samym czasie, Robert Kubica przyjedzie na Grand Prix Australii - czytamy w "Super Expressie".
- Liczą na to, że uda się przyciągnąć na galę MMA tłumy kibiców Formuły 1 - wyjaśnia w "SE" Barbara Demczuk, agentka "Pudziana". Galę przygotowuje organizacja "Moosin". Mariusz Pudzianowski walczył już dla nich i przegrał z Timem Sylvią.
Wciąż nie wiadomo, kto będzie rywalem Pudzianowskiego. Nazwisko konkurenta ma być znane pod koniec listopada. Najbliższe walki "Pudziana" odbędą się w marcu i grudniu na gali "Moosin". A w maju i wrześniu były siłacz pokaże swoje umiejętności na gali KSW. A te jego zdaniem są coraz lepsze. Mariusz Pudzianowski, by jeszcze usprawnić trening, buduje w domu klatkę do walk i "ma być ona gotowa za parę tygodni".
- Będę ściągał zawodników z USA i trenował razem z nimi - wyjaśnia Pudzianowski.
Mariusz Pudzianowski nie wystąpi na najbliższej gali Konfrontacji Sztuk Walki, która odbędzie się na początku przyszłego roku na warszawskim Torwarze - poinformowała stacja Orange Sport Info.
MARIUSZ PUDZIANOWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Włodarze KSW, Maciej Kawulski i Martin Lewandowski, postanowili dać "Pudzianowi" odpocząć. Przypomnijmy, że pięciokrotny mistrz świata siłaczy wystąpił na trzech ostatnich galach i zanotował na nich trzy zwycięstwa, pokonując kolejno Marcina Najmana, Yusuke Kawaguchiego i Ericka Escha. Nie jest tajemnicą, że gale KSW cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem dzięki walkom celebrytów, niezwiązanych wcześniej z MMA. Ostatnie starcie Marcina Najmana z Przemysławem Saletą obejrzało aż 4,5 mln telewidzów, a rywalizację "Pudziana" z "Butterbeanem" śledziło zaledwie 400 tysięcy widzów Polsatu mniej.
Tym razem Kawulski i Lewandowski chcą postawić na wojowników MMA z krwi i kości. Ortodoksyjni fani wszechstylowej walki wręcz na pewno przyjmą tą decyzję z zadowoleniem, pytanie tylko, czy nie odbije się ona na oglądalności gali. Były dominator zawodów siłaczy nie będzie jednak w najbliższych miesiącach próżnował. "Pudzian" po walce z Eschem przyznał, że po tygodniowym odpoczynku wróci do treningów, a pod koniec roku wystąpi najpewniej na gali Moosin w Chicago. Mariusz walczył już na gali tej organizacji. W maju zmierzył się w klatce z byłym mistrzem prestiżowej UFC, Timem Sylvią, gładko przegrywając z doświadczonym rywalem. Na razie nie wiadomo z kim miałby spotkać się tym razem.
Mariusz Pudzianowski będzie walczył na najbliższej gali federacji Moosin - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską promotor tej organizacji Corey Fisher. - Mariusz i jego obóz ostatnim razem dali nam słowo, że pojawią się na naszej następnej gali - zdradza Fisher.
O obecności "Pudziana" na następnej imprezie organizowanej przez Moosin mówił po walce z Polakiem jego ostatni przeciwnik Eric Esch. "Butterbean" powiedział, że "Dominator" oczywiście pojawi się na kolejnej gali.
Fischer potwierdził te informacje. - Mariusz i jego obóz niczego jeszcze nie podpisali, ale dali nam słowo - powiedział amerykański promotor. - Wkrótce podpiszemy zapewne kontrakt i "Pudzian" pojawi się w Stanach Zjednoczonych.
Nie wiemy jeszcze, kiedy odbędzie się następna gala organizacji, dla której "Pudzian" walczył już w maju tego roku. W Worcester pod Bostonem przegrał z byłym mistrzem UFC Timem Sylvią.
- Aktualnie pracujemy nad kontraktem na dużą imprezę w Chicago, którą telewizje będą transmitowały w systemie pay-per-view. Pierwotnie gala Moosin była zaplanowana na 9 października - to właśnie na nią pan Pudzianowski miał przyjechać, ale wiemy już, że nie odbędzie się w tym terminie - opowiada Wirtualnej Polsce Fisher.
Niewiele o walce Mariusza Pudzianowskiego w formule MMA podczas gali KSW w Łodzi piszą amerykańskie media. A jeśli już piszą, to skupiają się głównie na... fatalnie wykonanym amerykańskim hymnie tuż przed pojedynkiem.
MARIUSZ PUDZIANOWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
W sobotę w łódzkiej hali Atlas Arena odbyła się czternasta Konfrontacja Sztuk Walki (KSW). Mariusz Pudzianowski pokonał w pojedynku wieczoru przez nokaut Erika "Butterbeana" Escha. To była czwarta, trzecia wygrana, walka byłego mistrza świata strongmanów.
Zapraszamy na wywiad z Mariuszem Pudzianowskim (3-1) po gali KSW 14, na której wygrał z Ericiem Eschem (12-8-1) przez poddanie.
Jedno jest pewne - Mariusz Pudzianowski (3-1) robi regularne postępy w sztuce MMA. Fantastycznie rozegrał pojedynek z cięższym i silniejszym Butterbeanem (12-8-1). Kiedy na samym początku dostał lewy prosty od Escha i aż zrobił krok w tył, zaczął znów kopać swoimi low kickami, by po zwodzie wejść w nogi rywala i obalić go.
MARIUSZ PUDZIANOWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
W parterze obijał niemiłosiernie przez 40 sekund bezbronnego Amrykanina, aż ten w końcu odklepał na znak poddania.
- To zasługa moich trenerów. Cztery miesiące nade mną popracowali i małymi krokami idę do góry. Teraz ronię sobie tydzień wolnego i znowu wracam na salę - powiedział zaraz po walce popularny "Pudzian".
Brawo!

Do walki Mariusza Pudzianowskiego (2-1) i cięższego o blisko sto kilogramów Erica "Butterbeana" Escha (12-7-1) zostały już tylko godziny. W tym temacie możecie wspisywać swoje typy na ten pojedynek.
Telewizja internetowa Lookr.tv przygotowała dla polskich fanów MMA wyjątkowe programy na żywo przed zbliżającą się 14 galą Konfrontacji Sztuk Walk.
16. września (czwartek) od godziny 12:00 Lookr.tv będzie transmitować media trening z udziałem przeciwnika Mariusza Pudzianowskiego, Ericka "Butterbeana" Escha. Amerykanin to legenda boksu zawodowego. Ma na koncie kilkadziesiąt walk, z których większość kończył przed czasem. Trening odbędzie się w warszawskim klubie sportów walki "Copacabana". Będzie to również okazja, aby zobaczyć jak ćwiczy jedyny Japończyk walczący na gali KSW14, Kazuki Tokudome.
Natomiast 17. września (piątek) o godzinie 18:00 w łódzkim klubie muzycznym "Elektrownia" (ul. Jana Karskiego 5 - MANUFAKTURA Rynek) odbędzie się konferencja prasowa z udziałem wszystkich zawodników walczących na gali KSW14, w tym Mariusza "Pudziana" Pudzianowskiego, Przemysława Salety, Marcina Najmana. W trakcie konferencji odbędzie się oficjalne ważenie zawodników. Również to wydarzenie będzie transmitowane na stronach Lookr.tv.
- Jestem gotowy na tę walkę. W Poslce pojawię się najprawdopodobniej tydzień przed galą. Pudzianowski niczym mnie nie zaskoczy, a oglądałem wszystke jego walki. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest naprawdę silny, ale zarazem wiem też, iż ma słabe umiejętności bokserskei i właśnie to chcę wykorzystać. To ja wygram walkę - zapowiada Eric Esch (12-7-1), znany bardziej jako Butterbean, który podczas gali KSW 14 sprawdzi swe umiejętności z naszym Mariuszem Pudzianowskim (2-1).
Mariusz Pudzianowski (2-1) zgubił 20 kilogramów i dzięki temu chce lepiej radzić sobie w MMA - Jestem mniejszy i bardziej wybiegany - mówi Pudzianowski przed galą KSW 14.
- Po ostatniej walce w Stanach Zjednoczonych powiedziałeś, że wrócisz na ring, a kibice zobaczą nowego, odmienionego Pudziana. Wyjaw proszę, jakie to będą zmiany?
Mariusz Pudzianowski: Wszyscy zobaczą na pewno szczuplejszego i o paręnaście kilogramów lżejszego Pudziana. Jak zaczynałem z MMA ważyłem sto trzydzieści osiem kilogramów. Teraz jest to sto osiemnaście, a więc jestem mniejszy i bardziej wybiegany.
- Przeciwnikiem Mariusza będzie król 4-rundówek, Eric "Butterbean" Esch - zapowiedział przed momentem oficjalnie Maciej Kawulski. To właśnie ten zawodnik, znany za oceanem bokser wagi ciężkiej, zmierzy się 18 września z najsilniejszym człowiekiem świata.
- Przed Mariuszem jeszcze sporo pracy. Musi nauczyć się przede wszystkim jeszcze dużo boksu. Ostatnio powiedziałem, że bije jak baba i widocznie to go tak poruszyło. Polscy kibice przekonają się niedługo, kto jest prawdziwym mistrzem. Później zostanie Mariuszowi powrócić na salę treningową. Mariusz, bądź lepiej dobrze przygotowany, by pokazać ci kto jest z nas lepszy - tak oto brzmiała pierwsza wypowiedź Amerykanina w ramach promocji jego potyczki z "Pudzianem".
Polak nie pozostawał mu dłużny - Skoro uważa, że biję jak baba, to zapraszam go do Polski i zobaczymy czy biję jak baba. Na pewno lekko nie będzie, ale dam radę. Wyciągnąłem wnioski z porażki i idę do przodu - ripostował Mariusz Pudzianowski (2-1) - Po powrocie z USA miałem czternaście dni wolnego i po tych dwóch tygodniach cały czas jestem w ruchu. Zrzuciłem już wagę do 118. kilogramów. Co drugi dzień biegam i są tego efekty. Zmieniła się już na pewno wydolność i trochę się skurczyłem. W poprzednim roku ważyłem 140 kilogramów, teraz jest już tylko 118 - zakończył jak zwykle pewny siebie Mariusz.
Mariusz Pudzianowski (2-1) może na KSW 14 zmierzyć się z Ericiem Eschiem (12-7-1). Popularny "Butterbean" ostatnio nie szczędzi Pudzianowskiemu złośliwości, a pomysł momentalnie podchwycili włodarze KSW.
Mariusz Pudzianowski w USA miał rozwijać swoją karierę na galach Moosin, ale ostatnio dość niespodziewanie szydził z niego Eric Esch, jedna z najważniejszych osób w Moosin. "Butterbean" najpierw wykpił technikę Pudzianowskiego, a później przyznał, że chętnie zmierzyłby się z polskim siłaczem i bez problemu znokautował Pudzianowskiego - Myślę, że jeśli obie strony potwierdzą swoje zainteresowanie my podejmiemy rękawice - mówi Maciej Kawulski - Nie mniej jednak jeżeli Butterbean będzie nadal podtrzymywał swoje zainteresowanie tą walką, my ze swojej strony rozpatrzymy ją poważnie, ale w tym celu potrzebujemy konkretniejszych deklaracji - wtórował Kawulskiemu Martin Lewandowski.
„Będzie cios za cios”
Z kilkudniową wizytą do Polski przylatuje Corey Fischer, jeden z dyrektorów Moosin USA, koreańskiej organizacji MMA, odpowiedzialnej za ostatnią walkę Mariusza Pudzianowskiego z Timem Silvią. Wizyta nieprzypadkowa bo według Fischera porażka „Pudziana” wcale nie zmniejszyła entuzjazmu „Moosina” do promowania polskiego Strongmana. „Mariusz będzie jednym z najlepszych zawodników w MMA. Szykujemy już następną walkę z jego udziałem, na początku października. Najprawdopodobniej jego rywalem będzie kontrowersyjny mistrz nokautu Kimbo Slice” –mówi Corey Fischer.
MARIUSZ PUDZIANOWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
- Wizyta w Polsce to zapowiedź kolejnej walki Mariusza Pudzianowskiego?
Corey Fischer: Taki jest plan, choć nie tylko. Będę w Polsce rozmawiał z całą grupą polskich zawodników MMA, których będziemy chcieli pokazać podczas naszego następnego, październikowego show w Chicago. Listę mam naprawdę imponującą. Będzie też okazja zobaczenia kilku obiektów w Polsce, bo nie ukrywam, że będziemy chcieli w przyszłości pokazać gale Moosina także nad Wisłą. Taka robocza wizyta w kraju, który wiem, że szybko łapie bakcyla MMA.
W środę swojej pracy magisterskiej bronił Mariusz Pudzianowski (2-1) - najbardziej znany student zarządzania w Społecznej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi. Pojawił się ubrany w czarny t-shirt i czarny garnitur w tłoczone prążki. Wyszedł z sali niespełna pół godziny później. - Stres był, oczywiście - mówił dziennikarzom. Zdradził, że swoją pracę pisał przez pięć lat. - A jeszcze dziś rano miałem w samochodzie porozwieszane karteczki z teorią.
Praca Pudzianowskiego dotyczyła marketingu w sporcie. - Chciałem, żeby po moich doświadczeniach coś zostało. Sam zaczynałem od zera i się wypromowałem. Niech inni o tym wiedzą - podkreślał. - Jeżeli dam radę, będę otwierał przewód doktorski. Studia są dla mnie, nie dla rozgłosu.
110.000 dolarów - tyle zarobił Mariusz Pudzianowski (2-1) na przegranej walce z byłym dwukrotnym championem UFC wagi ciężkiej, Timem Sylvią (26-6). Pogromca "Pudziana" wzbogacił się "tylko" o 50 tysięcy "zielonych".
Drugim Polakiem, który wystąpił na gali Moosin: "God of Martial Arts" 21 maja w hali DCU Center w Worcester był Łukasz Jurkowski (15-9). On z kolei za efektowne zwycięstwo nad Ho Jin Kimem (7-7) odebrał czek na 3 500 dolarów - takie informacje podał portal Boston Herald, powołując się na raport Komisji Sportowej stanu Massachusetts.
Mariusz Pudzianowski (2-1) zaczął rozumieć, że zwierzęca siła w MMA to nie wszystko, albo zaczął słuchać rozsądnych doradców. Walka najsilniejszego człowieka świata z judoką Pawłem Nastulą (1-3), na prośbę Strongmena zostanie przesunięta z KSW 14, na kolejny turniej KSW 15. Populkarny "Pudzian" pokazał tym samym, że docenia klasę rywala, i że na prawdę zależy mu na odpowiednim przygotowaniu.
MARIUSZ PUDZIANOWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Nastula po zakończeniu kariery judoki zaczął trenować mieszane sztuki walki. W latach 2005-2006 startował w prestiżowej organizacji PRIDE FC. Jego dwa pierwsze pojedynki z Brazylijczykiem Antônio Rodrigo "Minotauro" Nogueirą oraz Rosjaninem Aleksandrem Jemieljanienko zakończyły się porażką. 1 lipca 2006 Nastula wygrał z Edsonem Draggo zakładając mu dźwignię na łokieć. Kolejna walka "Nastka" odbyła się 21 października 2006 podczas pierwszej gali PRIDE organizowanej w Stanach Zjednoczonych. Oponentem Polaka był Josh Barnett, wicemistrz turnieju Open Weight Grand Prix z 2006. Pojedynek zakończył się wygraną Barnetta, przez dźwignię na staw skokowy. Była to ostatnia walka Nastuli w PRIDE.
Eric "Butterbean" Esch, jeden z organizatorów gali "Moosin: Gods of Martial Arts", na której Mariusz Pudzianowski walczył z Timem Sylvią, był zachwycony postawą Polaka. I to nie tyle w czasie walki, co przed nią.
MARIUSZ PUDZIANOWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
- Bardzo podobało mi się, jak "Pudzian" uciszył gestem polskich kibiców, gdy był odgrywany amerykański hymn. Inni zawodnicy z innych krajów tego nie robią. Za to należy mu się wielki szacunek - powiedział były zawodnik MMA.
Esch po gali w Worcester pod Bostonem chwalił też polskich kibiców, których około sześciu tysięcy wspierało najsilniejszego człowieka świata.
- Polscy fani bardzo gorąco dopingowali "Pudziana", ale kiedy zobaczyli, że przegrał nie zareagowali negatywnie, a cieszyli się, że zobaczyli świetną walkę. Potrafili okazać szacunek obu zawodnikom.
Mariusz Pudzianowski poważnie myśli o wyjeździe za granicę - informuje dziennik "Polska The Times". Najsilniejszy człowiek świata chce poznawać tajniki sportów walki u najlepszych na świecie i dlatego rozważa dłuższy pobyt w Stanach Zjednoczonych.
"Dominator" zdaniem "Polski" rozmawiał już wstępnie z trenerami z dwóch grup - American Top Team i Sityodtong. Obie stajnie mają w swoich szeregach zawodników walczących dla największych federacji na świecie.
W American Top Team są m.in. niedawny rywal Mameda Khalidova, Brazylijczyk Jorge Santiago, mistrz świata wagi średniej federacji Sengoku, uliczny zabijaka Kimbo Slice i weteran UFC Thiago Silva.
Mariusz Pudzianowski stanie naprzeciwko Pawła Nastuli podczas wrześniowej gali w łódzkiej hali Atlas Arena - czytamy w "Super Expressie". Informację tę potwierdza menedżerka byłego strongmana Barbara Demczuk.
Pudzianowski, który w formule MMA stoczył jak na razie trzy walki, zmierzy się z złotym medalistą olimpijskim w judo najprawdopodobniej 17 lub 24 września. Lepszy bilans w mieszanych sztukach walki ma jak na razie "Pudzian", który wygrał dwie walki i przegrał jedną. Nastula z kolei ma na swoim koncie tylko jedno zwycięstwo i cztery porażki. To, że walka się odbędzie potwierdza menedżerka Pudzianowskiego.
- W ostatnich dniach wszystko zostało ustalone i Mariusz będzie walczył z Nastulą - mówi Demczuk, która dodaje, że miejscem walki na 90% będzie łódzka Atlas Arena.
Mariusz Pudzianowski, pojawi sie jako prowadzący na dzisiejszej gali FCA - Full Contact Arena - zawodowej gali MMA w Poznaniu.
Na gali FCA odbędzie się 12 pojedynków MMA, a w tym walka o Pas Mistrza Polski MW pomiędzy Marcinem Krzysztofiakiem posiadającym pas Quest Arena Champion, a pretendentem do tytułu Marcinem Bandelem. Ponadto w klatce spotkają się Jędrzej Kubski - poznański trener i zawodnik MMA versus zawodowy bokser z Czech Roman Vanicki oraz czołowi poznańscy zawodnicy MMA: Raczyński, Kondraciuk, Grabarek.
Gala MMA odbędzie się 28 maja w Hali Arena o godzinie 17:00. Osobą prowadzącą oraz mistrzem ceremonii będzie wspomniany wcześniej 5-cio krotny najsilniejszy człowiek świata, Mariusz Pudzianowski. Po raz pierwszy w swojej karierze „Pudzian” poprowadzi całą imprezę wzmacniając swój wizerunek jako czołowego polskiego a w przyszłości światowego zawodnika MMA.
Po walce Mariusz Pudzianowskiego z Timem Sylvią, media obiegła informacja, że nasz strongman podczas walki złamał nogę. Prawdą jest, że "Pudzian" został przewieziony do szpitala z podejrzeniem złamania śródstopia, do którego miało dojść przy zadawaniu ciosu nogą.
Prześwietlenie nie wykazało jednak złamania. okazało się, że jest to tylko silne stłuczenie i nie ma niebezpieczeństwa złamania - poinformowała polską prasę Barbara Demczuk, menedżerka zawodnika.
Po przegranej walce z Amerykaninem Timem Sylvią (26-6), wielu kibiców zadaje sobie pytania: Co Mariusz Pudzianowski (2-1) dotychczas osiągnął w MMA? Co jeszcze osiągnie? Jakie ma na to szanse? Jakie są jego atuty a jakie wady?
Te pytania pojawiają się zawsze wcześniej lub później, po sukcesach czy po potknięciach, lecz są one potrzebne i wypada na nie odpowiedzieć lub bynajmniej rzucić jakieś światło na te tematy.
Zapraszamy na wywiad z Igorem Kołacinem, człowiekiem legendą polskich sztuk walki. Rozmowa odbyła się kilka dni po KSW 13. Igor w rozmowie z nami opowiedział o karierze Mariusza Pudzianowskiego i jego wrześniowej walce z Pawłem Nastulą oraz o realiach polskiej sceny MMA.
Pudzianowski złamał nogę podczas walki w Worcester!
Późną nocą, krótko po godzinie trzeciej nad ranem, okazało się, że Mariusz Pudzianowski przypłacił walkę z Timem Sylvią nie tylko przegraną. „Jesteśmy w tej chwili w szpitalu. Okazuje się, że Mariusz walczył od połowy rundy ze złamaną nogą” – mówi Corey Fischer, promotor imprezy, która przyciągnęła d Worcester ponad 7 tysięcy widzów. „Mariusz narzekał trochę na ból nogi podczas konferencji prasowej, ale nikt z nas nie przypuszczał, że jest tak źle. Wyniki prześwietlenia wykazały złamanie. Nie wiemy jeszcze jak skomplikowane”.
Przemek Garczarczyk
„Trenuję ze Stadem Wilków”
Na tydzień przed walką z „Dominatorem” Mariuszem Pudzianowskim, były dwukrotny mistrz świata prestiżowej i najwyżej ocenianej organizacji Ultimate Fighting Championship (UFC) Tim Sylvia uważa, że ”Pudzian” walcząc podejmuje olbrzymie ryzyko. Pewny siebie i zwycięstwa, chwali jednak Pudzianowskiego za dotrzymanie terminu walki i nie szukanie wymówek. „Polak okazał się prawdziwym facetem, mógł wymigać się z walki ale tego nie zrobił” – mówi „Maniac” Sylvia. Zapowiada też, że 21 maja w Worcester pod Bostonem litości nie będzie...
- Zdradzisz nam trochę szczegółów ze swoich przygotowań do walki z Pudzianowskim?
Tim Sylvia: Nie zdradzę, ale wszystko idzie bardzo dobrze. Trenuję w Indianie, z zespołem MMA znanym jako Wolfpack (stado wilków).
Zapraszamy na wypowiedź Macieja Kawulskiego, współwłaściciela KSW, który opowiedział nam m.in. o galach KSW w przyszłości oraz planach związanych z Mariuszem Pudzianowskim.
Wczorajszego południa w Warszawie w restauracji "Champions" odbyła się konferencja prasowa dotycząca dwunastej odsłony Konfrontacji Sztuk Walki. W obecności przedstawicieli mediów podpisane zostało porozumienie pomiędzy właścicielami Federacji KSW - Martinem Lewandowskim i Maciejem Kawulskim oraz zawodnikami. Na mocy dokumentu 11 grudnia odbędzie się pojedynek Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem na zasadach MMA.
Federacja KSW w związku z licznymi doniesieniami dotyczącymi walki Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem pragnie poinformować, zajmując tym samym oficjalne stanowisko, co następuje: dnia 5 sierpnia 2009 roku przedstawiciele Federacji KSW spotkali się w Hotelu Marriott, w restauracji "Champions" z wyżej wymienionymi zawodnikami. Rozmowy dotyczące rzeczonej walki Federacja prowadzi już od ponad roku. Wszelkie szczegółowe informacje dotyczące kontraktu, jego warunków jak i samej walki przedstawione zostaną na oficjalnej konferencji prasowej zorganizowanej w połowie września tego roku. Szczegóły już w wkrótce.
Maciej Kawulski
Martin Lewandowski
Najsilniejszy z najsilniejszych - Mariusz Pudzianowski - stwierdził, że na 80% ocenia szanse że wystąpi na gali KSW, która jest planowana 12 grudnia w Warszawie. Po drodze nasz strongman wystartuje 29 sierpnia w Malborku, a potem 26 września na Malcie będzie bronił tytułu mistrza świata siłaczy.
"Teraz wszystko w rękach menedżerów." - tak zakończył rozmowę Mariusz Pudzianowski, oceniając szanse na swój występ na KSW.