Overeem: Fedor mnie nie szanuje!

Piotr Klinkosz, MMA Fighting

2011-02-09

„W tym roku zamierzam udowodnić, że jestem zawodnikiem nr. 1 w MMA.” Stwierdził Alistair Overeem (34-11, 1 NC) podczas rozmowy z serwisem MMA Fighting. Popularny The Reem wypowiedział się też o swojej następnej walce z Fabricio Werdumem (14-4-1) oraz o ewentualnym starciu z Fedorem Emelianenką (32-2, 1 NC).

 

„Walczę z Werdumem dlatego, że pokonał on Fedora i zdobył tym samym pierwszeństwo. Chcę walczyć z najlepszymi wojownikami, a w bezpośrednim starciu to on okazał się lepszy od Rosjanina. Jeśli Fedor pokona „Bigfoota” to spotkamy się w półfinale turnieju Strikeforce. Moim zdaniem wojownik, który zostanie zwycięzcą całego turnieju będzie mogł powiedzieć o sobie, że jest najlepszym zawodnikiem MMA na świecie, więc jest o co walczyć.”

 

Alistair odniósł się również do zarzutów Fedora odnośnie masy, którą zbudował w bardzo krótkim czasie.

„Cóż, Fedor to dziwny koleś i zazwyczaj nie mówi zbyt wiele. Nie wiem co miał na myśli, ale jeśli ma jakieś konkretne zarzuty to niech opowie o nich głośno. On i jego ekipa nie szanują mnie jako zawodnika.”

Shields: Gdy pokonam GSP to chcę walki z Silvą!

Piotr Klinkosz, Bloody Elbow

2011-02-08

"Jak najbardziej!" odpowiedział Jake Shields (26-4-1), zapytany czy jego nietypowe "Amerykańskie Jiu-Jitsu" to klucz do pokonania niesamowitego Georgesa St. Pierre’a (21-2).

"GSP to fenomenalny zawodnik i z pewnością nie ma słabych punktów, ale myślę, że ktoś posiadający, tak jak ja, odpowiednią technikę w parterze może dać sobie z nim radę. Dzięki mojemu “Amerykańskiemu Jiu-Jitsu” sprawię, że Georges w końcu zostanie zwyciężony. Wiem, że to będzie ciężka walka, ale wierzę, że uda mi się wykorzystać jakiś moment nieuwagi ze strony GSP i zostanę nowym mistrzem.”

"Moim marzeniem jest nosić mistrzowski pas UFC. Wszystkie inne tytuły, które zdobywałem przez lata znaczą dla mnie bardzo wiele, ale wiadomo, że to właśnie pas UFC ma tą największą wartość. To jedyna taka szansa w życiu i zamierzam zrobić co tylko się da, by zostać nowym mistrzem."

"To wielki zaszczyt walczyć dla UFC. Federacja zrzesza najlepszych wojowników i jeśli jesteś jej częścią to znaczy, że walczysz naprawdę dobrze i ludzie potrafią to docenić. Wiedziałem, że walka z Kampmannem wyłoni oficjalnego pretendenta do pasa dywizji półśredniej. Udało mi się pokonać Duńczyka i to było naprawdę wspaniałe uczucie, gdyż wiedziałem, że już po pierwszej potyczce w UFC dostanę swoją walkę mistrzowską. Niektórzy mówili, że to za szybko, ale ja myślę, że zasłużyłem na tę szansę. Przybyłem do UFC po czternastu wygranych z rzędu i oni po prostu to docenili."

"Większość rzeczy wygląda tu tak jak się spodziewałem. Mam tu przyjaciół, którzy walczą w UFC od lat i wiedziałem jaka jest atmosfera w federacji. Na pewno nie można powiedzieć, ze jestem tutaj jakimś nieznajomym anonimem. Od jakiegoś czasu znam Dana White’a, a z Chuckiem Liddelem jesteśmy przyjaciółmi od lat. Nie zaskoczyło mnie tutaj nic, z wyjątkiem profesjonalizmu z jakim prowadzona jest organizacja. Przez lata walczyłem na różnych galach, ale te wydawane przez UFC to klasa sama w sobie.

Shields został także zapytany o planowaną walkę Georgesa St. Pierre’a z Andersonem Silvą (28-4) :

"Jak dla mnie to walka Silva vs. Shields brzmi o wiele lepiej niż Silva vs. St. Pierre. Zamierzam popsuć obu panom plany i po pokonaniu GSP to ja będę chciał zmierzyć się z Andersonem.”

Zarobki w UFC

Piotr Klinkosz, MMA Manifesto

2011-01-08

Czy w 2010 roku opłacało się być zawodowym wojownikiem? Cóż, można powiedzieć, że dużo zależy od nazwiska. Jeśli mamy to szczęście i nazywamy się Georges St-Pierre, no to rok możemy zapisać do udanych. Z drugiej jednak strony, jeśli jesteśmy np. Tylerem Tonerem to powinniśmy raczej poszukać bardziej spokojnego zajęcia. Statystyczny zawodnik UFC zarobił w 2010 roku nieco ponad 100000 dolarów, a tylko 49 zawodników (18%) zarobiło 10000 dolarów lub mniej. Poniżej kilka innych, równie interesujących statystyk.

- Michael Bisping to dość niespodziewany numer 2 na naszej liście, a niewiele brakowało by zdołał prześcignąć GSP i zdobyć honory najlepiej zarabiającego fightera. Zarobił 175000 dolarów w przegranej walce z Wanderleiem Silvą na UFC 110, 325000 za pokonanie Dana Millera podczas UFC 114 i w końcu 385000 (łącznie z bonusem za walkę wieczoru w wysokości 60000 dolarów) za wypunktowanie Yoshihiro Akiyamy na UFC 120. Michael Bisping najwyraźniej ma żyłkę do pieniędzy!

- Zarobki przeciętnego Amerykanina kształtują się na poziomie około 45000 dolarów rocznie. Wynika z tego, że prawie połowa zawodników UFC (49%) zarobiła w 2010 roku mniej niż statystyczny mieszkaniec Stanów Zjednoczonych. Wynika z tego, że nie zawsze opłaca się obrywać po twarzy.

- Gdyby nie pokaźne nagrody za “wydarzenia wieczoru” wypłata Carlosa Condita nie byłaby tak pokaźna. Z 249000 dolarów, które zarobił w ubiegłym roku, aż 190000 (76%) pochodzi z wcześniej wspomnianych bonusów. Walka wieczoru z Rorym MacDonaldem na gali UFC 115 przyniosła mu dodatkowe 85000 dolarów przychodu, a nokaut wieczoru, którym poczęstował Dana Hardy’ego na UFC 120 pozwolił mu zainkasować z kasy kolejne 85000 dolarów.

Warto podkreślić, że zestawienie zawiera tylko podstawową wypłatę i bonusy za walkę, poddanie i nokaut wieczoru. Wielu czołowych zawodników otrzymuje nieoficjalne premie, które nie są szerzej rozgłaszane, a wojownicy, którzy mają szczęście walczyć podczas głównej walki gali otrzymują także część pieniędzy zgromadzonych ze sprzedaży pakietów pay-per-view. Nie należy także zapominać, że każdy zawodnik ma swoich sponsorów, którzy również zasilają ich portfele.

 

W rozwinięciu przedstawiamy pełną listę zawodników UFC wraz z ich zarobkami. Gwiazdka (*) przy nazwisku oznacza, że informacje o ich wypłatach nie zawsze były podane do prasy i ich zarobki zostały obliczone przy użyciu danych zebranych podczas poprzednich starć z ich udziałem.

Zarobki w UFC

Piotr Klinkosz, MMA Manifesto

2011-01-08

Czy w 2010 roku opłacało się być zawodowym wojownikiem? Cóż, można powiedzieć, że dużo zależy od nazwiska. Jeśli mamy to szczęście i nazywamy się Georges St-Pierre, no to rok możemy zapisać do udanych. Z drugiej jednak strony, jeśli jesteśmy np. Tylerem Tonerem to powinniśmy raczej poszukać bardziej spokojnego zajęcia. Statystyczny zawodnik UFC zarobił w 2010 roku nieco ponad 100000 dolarów, a tylko 49 zawodników (18%) zarobiło 10000 dolarów lub mniej. Poniżej kilka innych, równie interesujących statystyk.

- Michael Bisping to dość niespodziewany numer 2 na naszej liście, a niewiele brakowało by zdołał prześcignąć GSP i zdobyć honory najlepiej zarabiającego fightera. Zarobił 175000 dolarów w przegranej walce z Wanderleiem Silvą na UFC 110, 325000 za pokonanie Dana Millera podczas UFC 114 i w końcu 385000 (łącznie z bonusem za walkę wieczoru w wysokości 60000 dolarów) za wypunktowanie Yoshihiro Akiyamy na UFC 120. Michael Bisping najwyraźniej ma żyłkę do pieniędzy!

- Zarobki przeciętnego Amerykanina kształtują się na poziomie około 45000 dolarów rocznie. Wynika z tego, że prawie połowa zawodników UFC (49%) zarobiła w 2010 roku mniej niż statystyczny mieszkaniec Stanów Zjednoczonych. Wynika z tego, że nie zawsze opłaca się obrywać po twarzy.

- Gdyby nie pokaźne nagrody za “wydarzenia wieczoru” wypłata Carlosa Condita nie byłaby tak pokaźna. Z 249000 dolarów, które zarobił w ubiegłym roku, aż 190000 (76%) pochodzi z wcześniej wspomnianych bonusów. Walka wieczoru z Rorym MacDonaldem na gali UFC 115 przyniosła mu dodatkowe 85000 dolarów przychodu, a nokaut wieczoru, którym poczęstował Dana Hardy’ego na UFC 120 pozwolił mu zainkasować z kasy kolejne 85000 dolarów.

Warto podkreślić, że zestawienie zawiera tylko podstawową wypłatę i bonusy za walkę, poddanie i nokaut wieczoru. Wielu czołowych zawodników otrzymuje nieoficjalne premie, które nie są szerzej rozgłaszane, a wojownicy, którzy mają szczęście walczyć podczas głównej walki gali otrzymują także część pieniędzy zgromadzonych ze sprzedaży pakietów pay-per-view. Nie należy także zapominać, że każdy zawodnik ma swoich sponsorów, którzy również zasilają ich portfele.

 

W rozwinięciu przedstawiamy pełną listę zawodników UFC wraz z ich zarobkami. Gwiazdka (*) przy nazwisku oznacza, że informacje o ich wypłatach nie zawsze były podane do prasy i ich zarobki zostały obliczone przy użyciu danych zebranych podczas poprzednich starć z ich udziałem.

Czy Gomi ujarzmi Guidę?

Piotr Klinkosz, Bloody Elbow

2010-12-30

W pojedynku otwierającym główną kartę gali UFC 125 spotkają się były mistrz federacji PRIDE w wadze lekkiej Takanori Gomi (32-6-0-1, 1-1 UFC) i znakomity zapaśnik Clay Guida (27-11, 7-5 UFC). W swoim ostatnim starciu Gomi brutalnie rozprawił się z solidnym Tysonem Griffinem nokautując go już w pierwszej rundzie. Debiut Japończyka w UFC był mniej udany, Takanori musiał uznać wyższość Kenny’ego Floriana, który zmusił go do odklepania w trzeciej rundzie ich pojedynku na UFC Fight Night 21.

Podczas gdy Gomi wciąż ma w Stanach wiele do udowodnienia to jego przeciwnik swoją markę w UFC wyrabia juz od pół dekady. Co prawda podczas swoich 12 walk we wspomnianej federacji, nie zdołał wywalczyć szczytowych pozycji w swojej kategorii wagowej, ale ostatnia passa zwycięstw, dobry kontakt z fanami i efektowny styl walki już wkrótce mogą dać mu upragnioną szansę walki o pas. Podczas ostatniej potyczki zmierzył się z asem Brazylijskiego Jiu-Jitsu, Rafaelem Dos Anjosem, którego pokonał w przekonującym stylu. Ta walka udowodniła nie tylko stały rozwój Claya, ale też potwierdziła, że decyzja o dołączeniu do obozu treningowego Grega Jacksona była słuszna i przyniosła Guidzie zasłużone profity.

Umiejętności zapaśnicze Takanoriego to wciąż spora niewiadoma i wielu ludzi zastanawia się, czy są one wystarczające by walczyć o największe cele w UFC. Po walce z Kennym Florianem wielu fanów szydziło z Gomiego, twierdząc, że nie ma odpowiednich atutów by toczyć wyrównane boje z czołowymi zawodnikami swojej dywizji, jednak po szybkim nokaucie, którym poczęstował Griffina, wielu z nich postanowiło dać mu jeszcze jedną szansę.  

"The Fireball Kid", jak nazywany jest Gomi, nie jest już młodzikiem, niedawno skończył 32 lata i zdaje sobie sprawę, że to praktycznie jego ostatni dzwonek. Jeśli chce zdziałać coś w UFC nie może pozwolić już sobie na potknięcie. Jak na razie nie widać po nim oznak utraty formy, ale z wiekiem jego refleks i siła będą już tylko pikowały w dół i jeśli nie potraktuje Guidy poważnie może mieć spore problemy.

Fani zadają sobie też pytanie; jak styl Claya sprawdzi się przeciwko sile Gomiego? Trening z Gregiem Jacksonem pozytywnie wpłynął na wszystkie elementy walki, ale kibice zdają sobie sprawę, że jego walka w stójce wciąż pozostawia wiele do życzenia. Guida to typowy zapaśnik i właśnie w tym elemencie walki upatruje się jego największe szanse.   

Gomi posiada wszystkie atuty by zdewastować Guidę podczas ich walki. Część fanów pewnie się z tym nie zgadza, ale Gomi stosuje styl wręcz idealnie sprawdzający się przeciwko słabo boksującym zapaśnikom. Jego umiejętności parterowe są całkiem niezłe i umie się podpasować pod konkretnego przeciwnika, a potężne sierpy szybko i skutecznie kończą starcia. Możliwych jest wiele scenariuszy tej walki, ale stanowczo przeważają te, w których Gomi brutalnie nokautuje Guidę. Clay, będzie próbował zamęczyć Takanoriego bazując na swojej wytrzymałości i umiejętnościach zapaśniczych. Kto wyjdzie z tego starcia zwycięsko? Dowiemy się tego już wkrótce!

Petrosyan vs Alexandre na gali Oktagon 2011

Piotr Klinkosz, Head Kick Legend

2010-12-29

Cosmo Alexandre (39-12-1) podpisał kontrakt na walkę z Giorgio Petrosyanem (66-1-2) na gali Oktagon 2011, który odbędzie się 12 marca w Mediolanie. Warto przypomnieć, że Alexandre jakiś czas temu opuścił grupę “It's Showtime”, po tym jak sprzeciwiano się jego występom w Tajlandii. Jego pas w kategorii do 77 kg przeszedł niedawno w ręce Artema Levina, po tym jak pokonał on Lhoucina Ouzgni. Ostatnią walkę w „It's Showtime” Alexandre stoczył 29 maja, kiedy to pokonał po decyzji sędziów Nieky’ego Holzkena.

Cosmo startował w Pucharze Króla Tajlandii piątego grudnia, gdzie miał zamiar powtórzyć swój triumf z 2009 roku. Tym razem musiał jednak uznać wyższość Yodsanklaia Fairtexa, który pokonał go w finale turnieju.

Giorgio Petrosyan, ma bardzo zapchany terminarz. Oprócz wyżej wspomnianej walki ma także zaplanowaną na 29 stycznia walkę z Yohanem Liodonem na gali “Thai Boxe Mania 2011” w Turynie. Chodzą także słuchy, że Petrosyan spotka się z Sudsakornem Sor Klinmee. Ta ostatnia walka wydaje się jednak mało prawdopodobna, gdyż priorytetem Sudsakorna będzie występ w finałach „Isuzu Thai Fight”. Więcej informacji wkrótce.

Schaub jednak z Cro Copem!

Piotr Klinkosz, Sherdog

2010-12-29

Wbrew wcześniejszym informacjom Brendan Schaub (7-1) nie będzie walczył ze Stefanem Struve ani też z Frankiem Mirem. Zamiast tego, jego przeciwnikiem na UFC 128 będzie weteran MMA Mirko „Cro-Cop” Filipovic (27 - 8 2). Gala odbedzie się 19 marca w Prudential Center w Newark.

Według informacji prasowych, kontrakty na walkę zostały podpisane we wtorek rano. Po raz pierwszy o walce poinformował brytyjski magazyn „Fighters Only” w swoim wtorkowym wydaniu. Nie wiadomo dlaczego nie odbędzie się wstępnie planowany pojedynek Schauba ze Stefanem Struve, który został już zaakceptowany przez obu zawodników.

Schaub wkroczy do oktagonu z bardzo dobrą passą trzech zwycięstw z rzędu. “Hybryda” pokonał Chase’a Gormleya, Chrisa Tuchscherera i ostatnio, Gabriela Gonzagę. Podczas walki na UFC 121 z Gonzagą, Schaub użył swojej niezwykłej szybkości aby całkowicie kontrolować starcie i pewnie wygrał walkę u wszystkich trzech sędziów. O Schaubie zrobiło się głośno po “Ultimate Fighter 10”, gdzie dostał się do finału, ale przegrał przez nokaut z Roy’em Nelsonem po 3 minutach i 45 sekundach pierwszej rundy.

Filipovic przegrał swoją ostatnią walkę z Frankiem Mirem. Podczas ich wrześniowej walki na UFC 119 Mir znokautował weterana federacji Pride w ostatniej minucie ostatniej rundy po potwornym uderzeniu kolanem. Walka nie należała jednak do emocjonujących, obaj zawodnicy często klinczowali i zadawali niewiele ciosów. Przed pojedynkiem z Mirem, Cro Cop, po zaciętych walkach pokonał Anthony’ego Perosha i Pata Barry’ego na galach UFC 110 i 115.

Karta UFC 128 nie została jeszcze oficjalnie ogłoszona, ale najprawdopodobniej w walce wieczoru zmierzą się Mauricio “Shogun” Rua (19 4) i Rashad Evans (15 - 1 1) w walce o pas dywizji półciężkiej. Na wspomnianej gali zobaczymy też pojedynki Kurta Pellegrino (16 5) z Gleisonem Tibau (21 7) oraz  Mike’a Pyle’a (20 - 7 1) z Ricardo Almeidą (13 4).

Dwie walki o pas na styczniowej gali STRIKEFORCE!

Piotr Klinkosz, MMA News

2010-12-23

Nick Diaz (23-7, 1 NC) będzie bronił swojego mistrzowskiego pasa kategorii półśredniej z Evangelistą “Cyborgiem” Santosem (18-13), Ronaldo “Jacare” Souza (13-2, 1 NC) i Robbie Lawler (18-6, 1 NC) zmierzą się o tytuł mistrzowski w dywizji średniej, Herschel Walker (1-0) powróci by zmierzyć się ze Scottem Carsonem (4-1), a Roger Gracie (3-0) zawalczy z Trevorem Prangleyem (23-6-1).

Dwudziestosześcioletni Diaz jest niepokonany od ośmiu walk. Ostatnią ofiarą mistrza był KJ Noons, którego to zwyciężył na punkty po bardzo jednostronnym starciu.

Pięć miesięcy przed walką z Noonsem, Diaz stoczył pojedynek na gali federacji DREAM w Saitamie, gdzie jego ofiarą padł doświadczony Hayato Sakurai. Choć zaskoczyło to wielu, preferujący walkę w stójce Nick zdołał dość łatwo poddać japończyka, zakładając mu dźwignię już w czwartej minucie pierwszej rundy.

Cyborg, podobnie jak Diaz, o wiele lepiej czuje się na nogach i dzięki swoim doskonałym umiejętnościom może pochwalić się faktem iż na 18 swoich zwycięstw, aż 11 razy udało mu się znokautować przeciwnika. Ostatnią jego ofiarą był Marius Zaromskis, którego to pokonał poprzez TKO w pierwszej rundzie.

Souza, posiadacz czarnego pasa w Brazylijskim Jiu-Jitsu został mistrzem kategorii średniej w sierpniu tego roku, kiedy to po morderczym boju wypunktował Tima Kennedy’ego. Ronaldo to specjalista od poddań, który podczas swojej kariery zmusił do odklepania 11 z 13 pokonanych przeciwników.

Souza, który niedawno świętował swoje trzydziestepierwsze urodziny dostał szansę walki o pas po tym jak wygrał swoje dwie wcześniejsze potyczki w STRIKEFORCE. W debiucie 19 grudnia 2009 roku poddał byłego olimpijczyka i świetnego zapaśnika Matta Lindlanda, któremu zaserwował dźwignię na rękę, a w maju tego roku po jednogłośnej decyzji sędziów zwyciężył Joeya Villasenora.

Lawler swoją mistrzowską szanse otrzyma niecałe dwa miesiące po tym jak niecała minuta wystarczyła mu do znokautowania pojedynczym uderzeniem Matta Lindlanda.

Robbie to jeden z najlepszych puncherów w kategorii do 185 funtów. Ten niezrównany wojownik już dwukrotnie był na szczycie kategorii średniej, a 15 z 18 zwycięstw zakończył poprzez nokaut.

30 stycznia, Lawler stoczył dramatyczny pojedynek z innym twardzielem Melvinem Manhoefem, gdzie mimo iż na początku pierwszej rundy był w niezłych tarapatach to i tak zdołał rozstrzygnąć walkę na swoja korzyść powalając przeciwnika na matę potężnym prawym.

Walka pomiędzy Walkerem i Carsonem pierwotnie była zaplanowana na 4 grudnia, ale została przełożona po tym jak Walker doznał rozcięcia nad okiem podczas jednego z treningów.

Zdrowy i zdeterminowany, czterdziestoośmioletni Walker, jest posiadaczem czarnego pasa piątego stopnia w taekwondo, a dodatkowo trenuje też Muay Thai i Kenpo.

30 stycznia, Walker udanie zadebiutował w MMA pokonując przez TKO w 3 rundzie dwudziestosześcioletniego Grega Nagy’ego.  Herschel trenuje w San Jose, pod okiem trenerów z AKA, jednej z najlepszych grup szkoleniowych specjalizujących się w mieszanych sztukach walki. Z pod ich skrzydeł wyszli między innymi Cung Le i Josh Thomson, byli mistrzowie STRIKEFORCE.

Carson to doświadczony weteran WEC, walczył na inauguracyjnej gali tej organizacji 30 czerwca 2001 roku, gdzie pokonał Brysona Haubricka przez poddanie.

Po wyleczeniu poważnej kontuzji pleców, która na długie miesiące odsunęła go od startów, Carson, wieloletni sparingpartner Chucka Liddell zdołał wrócić do klatki 12 czerwca na gali w Los Angeles, gdzie został znokautowany przez niepokonanego dotąd Lorenza Martina.

Dwudziestodziewięcioletni Gracie, jest posiadaczem czarnego pasa drugiego stopnia w Brazylijskim Jiu-Jitsu, którego nauczał go sam Carlos Gracie Jr. Do historii przeszedł pokonując, podczas jednego turnieju, wszystkich ośmiu przeciwników poprzez poddanie i wyczyn ten nie został dotąd powtórzony przez żadnego innego zawodnika.

Nic więc dziwnego, że niezwykłe zdolności walki w parterze były kluczem do zwycięstw we wszystkich trzech zawodowych walkach stoczonych przez  Rogera. W maju tego roku zadebiutował w STRIKEFORCE pokonując byłego mistrza wagi ciężkiej federacji UFC Kevina “Potwora” Randlemana, którego udusił zza pleców po 4 minutach i 10 sekundach drugiej rundy.

Jeden z najlepszych i najniebezpieczniejszych zawodników wagi półciężkiej, Prangley, już nie raz pokazał, że jest bardzo trudnym przeciwnikiem. Od czasu debiutu w styczniu 2001 roku, zawsze walczył z najtwardszymi zawodnikami, wliczając w to np. byłego mistrza STRIKEFORCE w wadze półciężkiej “Babalu” Sobrala, Jorge Santiago i Chaela Sonnena.

Po wygraniu zapaśniczych mistrzostw w swojej rodzinnej Południowej Afryce, Prangley opuścił ojczyznę i przybył do Ameryki, by szukać tam nowych wyzwań i tak rozpoczęła się jego udana kariera w MMA.

Maynard o boksie i swojej następnej walce

Piotr Klinkosz, Bloody Elbow

2010-12-22

David St. Martin z SB Nation spotkał się z Grayem Maynardem (10-0), zawodnikiem, który na UFC 125 będzie walczył z Frankiem Edgarem (13-1) o mistrzowski tytuł w kategorii lekkiej. Wywiad przyniósł wiele ciekawych wniosków i opinii, dowiedzieliśmy się na przykład co Maynard sądzi o fuzji UFC i WEC. Jednak najbardziej interesującą częścią rozmowy był fragment, w którym Gray opowiada o swojej technice bokserskiej i najbliższym przeciwniku:

- Edgar opracował nowy styl walki w stójce. Zamiast bazować na pracy nóg, by mocno trafić przeciwnika prawą ręką, raz po raz wchodzi w zasięg swojego przeciwnika i zasypuje go słabszymi, ale celniejszymi uderzeniami. Jednocześnie udoskonalił on ruchliwość, co czyni go trudnym do trafienia silnymi ciosami, których zwyczajnie unika uciekając z pola rażenia swojego oponenta.    

Gray Maynard: Boksowałem z wieloma zawodowcami i wielu z nich faktycznie używa tego stylu. Nie ma w tym dużo siły, ale ruchliwość tej taktyki bywa poważnym problemem. Ale to tylko jeden z wielu stylów. Jest mniejszy ode mnie i zapewne nie ma odpowiedniej siły by próbować bardziej męskiego boksu. To raczej coś w stylu amatorskich walk na punkty.

- Ciekawi mnie czy po tym jak Edgar dobrze radził sobie z przeciwnikami, którzy bardzo żywiołowo nacierają już od pierwszych minut walki, będzie w stanie opracować taktykę na kogoś o zupełnie innym stylu. Frankie włożył bardzo wiele wysiłku w przygotowania do walki z BJ Pennem, a teraz zawalczy z zawodnikiem prezentującym zupełnie inną szkołę boksu.           

GM: Dobrze, że to zauważyłeś. Myślę, że kolesie, z którymi walczył — Sherk i Penn — byli typowymi ‘nacieraczami’, którzy lubili walczyć łeb w łeb. Nie przywiązywali dużej wagi do uników i mobilności. Myślę, że te walki sporo mu dały, ale ja zawalczę z nim w zupełnie inny sposób. Edgar będzie chciał wypunktować mnie tak jak Penna. On wierzy, że zdoła rozegrać całą walkę w bardzo szybkim tempie, nie zwalniając ani na chwilę i jednocześnie będzie próbował zamęczyć mnie ciągłymi atakami. Będzie chciał gładko wygrać pierwsze trzy rundy przy pomocy tej swojej taktyki „Uderz i Uciekaj”, a potem otworzy się trochę w czwartej i piątej rundzie. Ale zapewniam was, nie pozwolę mu na to.

Już w styczniu przekonamy się, czy sprawdzą się przewidywania Maynarda. I choć walka może okazać się naprawdę nudna to warto będzie ją obejrzeć chociaż dla tego by na własne oczy zobaczyć tą niezwykłą konfrontację dwóch zupełnie różnych stylów walki.

 

Najlepsi zawodnicy roku 2010

Piotr Klinkosz, UFC.com

2010-12-22

Przedstawiamy wam nieoficjalną listę najlepszych zawodników roku 2010. Czy wśród nich znajdzie się wasz faworyt? Zapraszamy do lektury.



10 (ex aequo) – Rick Story

Rick Story zawsze był bardzo twardym dzieciakiem z wielkim potencjałem i wolą walki.. W 2010 roku, pokazał sporą klasę pokonując po ciężkich bojach Jessiego Lennoxa i Nicka Osipczaka, brutalnie nockoutując Dustina Hazeletta i w końcu wygrywając z Johnym Hendricksem. Story to naprawdę godny uwagi zawodnik, który wciąż się rozwija i z roku na rok będzie jeszcze lepszy.

10 (ex aequo) – Evan Dunham

Nieznany dotąd Evan Dunham powolutku wyrabiał sobie markę w UFC w roku 2009 kiedy to pokonywał Pera Eklunda i Marcusa Aurelio, ale dopiero w 2010, po rewelacyjnej walce z Efraimem Escuredo i gładkim wypunktowaniu Tysona Griffina, z prospekta stał się czołowym zawodnikiem swojej kategorii wagowej. Jego kolejnym przeciwnikiem, na UFC 119, został były mistrz UFC w kategorii lekkiej, Sean Sherk i podczas tego starcia Dunham nie tylko pokazał swój wielki talent, ale tez udowodnił, że posiada wielka determinację i odporność na ból, prawie całą walkę walcząc z paskudnym rozcięciem łuku brwiowego. Starcie wygrał co prawda Sherk, ale decyzja sędziów została przyjęta gwizdami publiczności i w sercach większości fanów to właśnie Durham był zwycięzca tego boju.

 
10 (ex aequo) - Chris Leben
Na początku 2010 roku, kariera Chris Lebena w UFC stała pod znakiem zapytania po jego porażkach z Michaelem Bispingiem i Jakem Rosholtem, ale niespodziewanie, gdy poddawał Yoshihiro Akiyame w trzeciej rundzie ich pojedynku na UFC 116 ponownie wkroczył w szeregi zawodników, którzy mają szansę walczyć o pas w kategorii średniej!. Ta niesamowita transformacja mogła mieć miejsce za sprawą wygranych bojów z Jay’em Silvą, Aaronem Simpsonem i wspomnianej już konfrontacji z Akiyamą. Następny w kolejce do Chrisa jest Brian Stann, z którym „Crippler” zawalczy już 1 stycznia.

9 – Rashad Evans
Po utracie pasa UFC kategorii półciężkiej na rzecz Lyoto Machidy, w maju zeszłego roku, wielu fanów zastanawiało się jak to wydarzenie odbije się na karierze Evansa. Cóż, w styczniu pokonał na punkty Thiago Silvę wracając do swoich korzeni i pokazując nieprzeciętne umiejętności zapaśnicze. Cztery miesiące później znów był na ustach wszystkich, kiedy to pokonał swojego zaciekłego rywala, Quintona „Rampage” Jacksona na gali UFC 114, gdzie po raz kolejny dał wspaniały pokaz talentu zapaśniczego. Niektórzy powiedzą, że „Słodki” Rashad powrócił do czołówki, ale tak naprawdę nigdy z niej nie wypadł i w 2011 roku będzie mógł odzyskać swój pas, a jedyna osobą, która może go w tym powstrzymać jest Mauricio “Szogun” Rua.

8 – Yushin Okami
Przez długi czas Yushin Okami spisywany był na straty, gdyż choć posiadał nieprzeciętne umiejętności i często wydawało się, że jest już bardzo blisko walki o pas to znów musiał usuwać się w cień po dotkliwych porażkach jakie zadali mu Rich Franklin i Chael Sonnen. Ale w 2010 roku, “Grzmot” pokazał pełnię swojego talentu. Najpierw w imponującym stylu, w marcu tego roku, zatrzymał Lucio Linharesa, potem w sierpniu wypunktował Marka Munoza i w końcu dopiął swego w listopadzie, kiedy to jego wyższość musiał uznać Nate Marquardt i tym samym został oficjalnym pretendentem do mistrzowskiej walki w dywizji średniej. I choć nie jest to może zawodnik, który swoim stylem walki porywa tłumy, to z pewnością bardzo trudno będzie go pokonać.

7 – Jim Miller
A skoro już jesteśmy przy twardzielach to nie sposób pominąć Jima Millera. Tylko aktualny mistrz, Frankie Edgar i pretendent, Gray Maynard zdołali pokonać pochodzącego z New Jersey zawodnika. W UFC, rekord Millera wynosi 8-1, z czego wygrał sześć ostatnich walk z rzędu. W 2010 ten twardziel wygrał wszystkie z czterech swoich walk, odsyłając z kwitkiem kolejno; Duana Ludwiga, Marka Bocka, Gleisona Tibau i Charlesa Oliveirę. I właśnie po pokonaniu przez poddanie Oliveiry na UFC 124, Miller w końcu przemówił i powiedział, że zasłużył na walkę o pas 2011 roku. Trudno się z nim nie zgodzić.

6 - Junior dos Santos

Dwudziestosześcioletni Brazylijczyk, Junior dos Santos w 2010 roku kontynuował swój szturm na dywizję ciężką. Knockoutował weteranów, Gilberta Yvela i Gabriela Gonzagę, by w końcu pokonać Roya Nelsona po trzyrundowym pojedynku na UFC 117. To nie była walka, w której Dos Santos był w dużych kłopotach, ale po tym jak Brazylijczyk dał z siebie wszystko i zasypał przeciwnika całą gamą swoich ciosów i tak walka została rozegrana w pełnym wymiarze czasu. Nie było to starcie tak udane jak to z Mirco Cro Copem, ale koniec końców i tak wyszedł z niego zwycięsko i praktycznie wszyscy zgadzają się, że jego walka o pas kategorii ciężkiej z Cainem Velasquezem będzie jednym z najbardziej emocjonujących wydarzeń zbliżającego się roku.

5 – Georges St-Pierre
Po doskonałych walkach z najlepszymi pretendentami, Danem Hardym i Joshem Koscheckiem, mistrz UFC w kategorii półśredniej, Georges St-Pierre, kontynuuje swoje królowanie w rankingach P4P. Pokonanie tak utalentowanych przeciwników to wyczyn sam w sobie, ale styl w jakim St-Pierre tego dokonał zasługuje na najwyższe uznanie. Kolejnym zawodnikiem, który chce spróbować swoich sił z mistrzem jest Jake Shields, ale zważywszy na fakt iż Georges nie przegrał nawet rundy w przeciągu ostatnich trzech lat, nie będzie on stawiany w roli faworyta.


4 – George Sotiropoulos  
Zwycięzca ośmiu pojedynków z rzędu (z czego siedem w UFC), Australijczyk George Sotiropoulos jest kolejnym zawodnikiem, który w tym roku, wyrobił sobie markę pokonując silne trio w skład którego wchodzili Joe Stevenson, Kurt Pellegrino i Joe Luzon. Zważywszy na jego doskonałe umiejętności w praktycznie wszystkich sferach walki, świetną spostrzegawczość i mocne tempo, z pewnością będzie straszył po nocach niejednego zawodnika z limitu 155 funtów, a pierwszym fighterem, który powoli może już zacząć się bać jest Dennis Siver, z którym Sotiropulos zmierzy się w lutym.

3 – Mauricio Rua
Czasem bardzo ciężko podnieść się po przegranej walce o mistrzowski pas. Gdy przegrasz po bardzo kontrowersyjnej decyzji i wielu ludzi uważa, że wygrałeś, trudno jest wrócić do fizycznej i przede wszystkim psychicznej formy potrzebnej na rewanż. Ale Mauricio Rua nie zwykł opłakiwać swoich porażek. Na dodatek powrócił w wielkim stylu, pokonując Lyoto Machinę przez KO już w pierwszej rundzie. Podnosząc się po porażce z Forrestem Griffinem w swoim debiucie w UFC i dwóch operacjach kolana, Rua dzięki własnej ambicji i zawziętości został mistrzem kategorii półciężkiej i jest gotowy by na początku przyszłego roku bronić pas w walce z Rashadem Evansem.

2 – Cain Velasquez
Wydaje się, że Cain był przymierzany do pasa kategorii ciężkiej już od czasu gdy po raz pierwszy założył rękawice i wyszedł do oktagonu. Zwykle czas weryfikuje takie gdybania i często świetnie się zapowiadający prospekt okazuje się zwykłym średniakiem. Ale nie tym razem. W 2010 roku, po mozolnej wędrówce w górę rankingów, Velasquez dopiął swego.  Najpierw knockoutował legendę wagi ciężkiej “Minotauro” Nogueirę, a potem poprzez TKO  odebrał mistrzowski tytuł Lesnarowi. To co najbardziej przeraża w Velasquezie to fakt iż najprawdopodobniej wciąż nie osiągnął szczytu swoich umiejętności i wkrótce może być jeszcze lepszy. Oczywiście w tym sporcie o zwycięstwie może zaważyć nawet jeden cios, ale wydaje się, że Velasquez raczej przetrwa ofensywę Juniora dos Santosa w 2011 roku.

1 – Frankie Edgar
Mimo iż Frankie Edgar uczciwie zapracował na swoją walkę mistrzowską z BJ Pennem to wciąż nie był uważany za człowieka, który jest w stanie pokonać Hawajczyka. Edgar i jego ekipa zignorowali statystyki i nieprzychylne komentarze, skupili się na intensywnym treningu i doszlifowaniu planu walki, tak by zdobyć pas na kwietniowej gali w Abu Dhabi. I po pięciu wyrównanych rundach Frankie zgarnął uczciwie wywalczony przez niego tytuł, szokując przy tym wszystkich fanów MMA.

Pomimo tego zwycięstwa Edgar wciąż przez wielu ekspertów uważany był za zawodnika gorszego niż Penn. I, gdy w sierpniu tego roku doszło do rewanżu po raz kolejny skazywany był na porażkę. Jak się jednak wkrótce okazało, szanse szansami, a oktagon weryfikuje wszystkie gdybania.  Na UFC 118 Frankie po raz kolejny pokonał BJ’a, po pięciu emocjonujących, ale jednostronnych rundach. Penn podniósł się po tych dwóch bolesnych porażkach i knockoutował  Matta Hughesa w zaledwie 21 sekund na UFC 123 i to pokazało, że BJ wciąż ma dużo do pokazania i Edgar nie pokonał zawodnika wypalonego, ale fightera będącego w świetnej formie. Czy Frankie w kolejnych walkach znów będzie skazywany na pożarcie? Możliwe. Jednak zważywszy na jego formę z 2010 roku, możecie być pewni, że on się tym wcale nie przejmuje.

Pozostali zawodnicy, którzy rok 2010 mogą zaliczyc do udanych: Anderson Silva, Carlos Condit, Nate Diaz, Chris Lytle, Jon Jones, Gray Maynard, Melvin Guillard, Brendan Schaub, Matt Hamill, Ryan Bader, Randy Couture, Chael Sonnen, CB Dollaway, Kyle Noke, Court McGee, Jake Ellenberger

Ortiz i Nogueira na UFC Fight Night 24

Piotr Klinkosz, themmanews.com

2010-12-21

Dwaj zawodnicy wagi półciężkiej, “Zły chłopak z Huntington Beach” Tito Ortiz (15-8-1) i Antonio Rogerio “Mały Nog” Nogueira (19-4) nie wezmą udziału w nadchodzącej gali UFC 128, ale zamiast tego ich walka będzie jednym z wydarzeń na innym evencie tej federacji, a mianowicie na UFC Fight Night 24.

Ortiz po raz pierwszy zasugerował to na swoim Twitterze.

Mam dla was ważne wieści, nie będę walczył na gali w New Jersey…ale i tak zmierzę się z Małym Nogiem w marcu przyszłego roku.

Niedługo potem MMAjunkie.com potwierdziłą te informacje i możemy już być pewni, że zobaczymy tych dwóch wspaniałych wojowników 26 marca w Seattle na gali UFC Fight Night 24!

Dla Ortiza, który w swoich ostatnich pięciu występach zanotował fatalną passę 0-4-1 będzie to zapewne ostatnia szansa na uratowanie swojej podupadającej kariery. Ostatnią porażkę poniósł z rąk swojego byłego ucznia Matta Hamilla na UFC 121 w Anaheim. Jego całkowity bilans walk w organizacji UFC to 14-8-1, a zawodnicy, którzy ostatnio zdołali go pokonać to: Hamill, Forrest Griffin, Lyoto Machida i Chuck Liddell.

Nogueira z kolei do niedawna mógł pochwalić się serią siedmiu zwycięstw z rzędu, ale na UFC 119 swoją wyższość nad nim udowodnił Rayan Bader, pokonując go jednogłośną decyzją sędziów i tym samym Brazylijczyk zanotował swoją pierwszą porażkę pod sztandarem UFC.  “Mały Nog” w organizacji UFC stoczył dotąd trzy walki, przegrywając z Baderem, pokonując na punkty Jasona Brilza na UFC 114 i knockoutując Luiza Arthura Cane'a na UFC 106.

Panel logowania
Login:
Hasło:
 
 
Zapamiętaj


Polecamy


Statystyki
statystyka

Sportingbet.pl to Twój sportowy bukmacher internetowy.