Aż dwanaście lat musiał czekać Mark Coleman (16-9) na zwycięstwo pod banderą UFC, a ponad trzy na zwycięstwo w ogóle. 44-letnia dziś legenda MMA dość niespodziewanie rozprawiła się z młodszym o dwanaście lat Stephanem Bonnarem (11-6). Po trzech rundach wszyscy sędziowie wytypowali wygraną Colemana w stosunku 29:28.
W najciekawszym chyba pojedynku od strony sportowej, powszechnie uważany za najlepszego dziś zawodnika bez podziału na kategorie Georges St. Pierre (19-2) co chwilę obalał ego Thiago Alvesa, a sędziowie dali mistrzowi wagi półśredniej gładkie zwycięstwo 50-44 i dwukrotnie 50-45.
