7 sierpnia na Oracle Arenie w Oakland w stanie Kalifornia, odbędzie się gala UFC 117. Głównym wydarzeniem będzie oficjalnie ogłoszona walka pomiędzy Andersonem Silvą (26-4) a Chaelem Sonnenem (24-10). Stawką pojedynku będzie tytuł mistrza świata UFC w wadze średniej, który obecnie należy do Silvy.
Sonnen dostał szansę po tym, jak niespodziewanie pokonał faworyzowanego Nate Marquardta, jednogłośną decyzją sędziów. Dana White nie ukrywał, iż nie był zadowolony z ostatniej batalii Silvi i zapowiedział, że jeśli sytuacja się powtórzy, UFC rozstanie się z Brazylijczykiem.
Znów dobry występ Janusza Wojnarowicza, naszego judoki walczącego w kategorii powyżej 100. kilogramów. Po niezłym występie w Paryżu, teraz zawodnik Czarnych Bytom zawędrował do finału Pucharu Świata w Madrycie. Ważący w okolicach 160. kilogramów Polak zanotował cztery efektowne zwycięstwa, w tym półfinałowe z cenionym Gruzinem Adamem Okroaszwilim i dopiero w finale znalazł pogromcę w osobie Rafaela Silvi. Wojnarowicz wykonał dwie akcje punktowane na yuko, ale Brazylijczyk wykorzystał jeden moment zagapienia naszego rodaka i zdobywając waza-ari na tablicy zapewnił sobie wygraną w całym turnieju.
JANUSZ WOJNAROWICZ DLA SPORTY-WALKI.ORG
Dobrze spisał się również inny zawodnik z Bytomia, 33-letni Przemysław Matyjaszek. Niegdyś etatowy reprezentant w wadze poniżej 90. kilogramów, od jakiegoś czasu wygrywający rywalizację krajową w wyższej dywizji, Przemek zajął piąte miejsce w kategorii do stu kilogramów. Matyjaszek także wygrał cztery pierwsze pojedynki, lecz po półfinałowej porażce z Łotyszem Borodavką nie zdążył się pozbierać i przegrał walkę o podium z Niemcem Pfeifferem.
Frank Mir (13-5), dwukrotny mistrz wagi ciężkiej organizacji UFC wpadł na zaskakujący pomysł. Chce odchudzić się o blisko 20 kilogramów i zejść do dywizji półciężkiej.
- Po dłuższej przerwie jaką miałem, zacząłem się zastanawiać nad zejściem do kategorii półciężkiej. Obserwuję swoje ciało i patrzę jak ono reaguje, kiedy nie staram się za wszelką cenę przybrać na masie i czasami myślę, że chyba jestem w złej dywizji - zastanawia się Mir, który przegrał dwie z ostatnich trzech walk.
Jak informuje "Super Express", na najbliższej gali KSW XIV może dojść do starcie Przemysława Salety z Marcinem Najmanem. Przemysław Saleta debiutował w MMA w 2007 roku na gali KSW VII, przegrał wtedy z zapaśnikiem Martinem Malchasjanem przez poddanie, a jego rekord MMA wynosi obecnie 0-1. Marcina Najmana wszyscy raczej pamiętają z gali KSW XII, gdy przegrał w 44 sekundzie przez poddanie z Mariuszem Pudzianowskim. Obaj panowie kiedyś byli przyjaciółmi, teraz szczerze się nienawidzą.
- Mam dość walki na słowa, dlatego wyzywam Najmana na pojedynek. Jeśli ma honor, niech wyjdzie do ringu - mówi "Super Expressowi" Saleta, były mistrz świata w kick-boxingu i Europy w boksie. Teraz Saleta zapowiada, że nawet się nie zmęczy, obijając go.
Promotorzy dołożyli kolejne obciążenie. Michał podchodzi spokojnie. Ogląda czy aby na pewno wszystko jest równo dociśnięte. Tak. Powoli lecz konsekwentnie dźwiga wyzwanie. Wyciska z przeciwnika resztki wiary w zwycięstwo! Michał „SZTANGA” Fijałka(6-0-0) zawodnik, którego trener,a zarazem ikona polskiego MMA Piotr”BAGI”Bagiński,zdecydował się rzucić dość szybko na głęboką wodę ringu.
Jak na razie Sztanga pływa niczym drapieżnik który pożarł weterana wszechstronnej walki wręcz Dave Daleglisha(30-19-2). Oby jego zęby okazały się równie ostre w przypadku najlepszego „Prospekta”2009 ,wg Sherdoga, Hansa Stringera(14-4-1). Na co dzień szkoli przyszłych kierowców więc życzę mu by szkołę dał również Hansowi w gdyńskim ringu 12.06.2010 na drugiej edycji BEAST OF THE EAST.
Artykuł dedykuję zawodnikowi i również nauczycielowi jazdy Hubertowi Cieślakowi z Murowanej Gośliny,który mimo wielkich ambicji musiał zawiesić rękawice przez poważną kontuzję kolana. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia Berserkerze.
Dzisiaj zakończyły się na Mistrzostwa Polski organizowane przez Polskie Zrzeszenie Amatorskiego MMA. Na imprezę wybrałem się jako widz, a jednocześnie jako osoba, która w przyszłości chciałaby wystapić w takim turnieju. Oto moje wrażenia.
Po pierwsze jak sama nazwa mówi, jest to impreza amatorska, zawody rozgrywały się na 1 rozłożonej macie oraz w klatce. Nie wiem jak to jest w tej dyscyplinie, ale w innych z którymi już miałem styczność, na macie zazwyczaj jest obklejona taśma dookoła. Taśma oddziela koniec umownego pola walki od końca samej maty. Stosuje się takie rozwiązanie, aby uchronić zawodników przed wypadaniem za mate. Niestety na tych zawodach tak nie było, a mata była dość duża, około 3 razy większa niż klatka. W związku z tym, że nie było wyznaczone miejsce walki, zawodnicy walczyli do końca maty. Gdyby jasno wyznaczono miejsce pojedynku, sądzę że sędziom byłoby łatwiej decydować kiedy przerwać walkę z powodu końca pola walki.
Już w sobotę Mirko Filipovic (26-7-2) zmierzy się podczas UFC 115 z innym groźnym strikerem, Patrickiem Barrym (5-1). Oto co "Cro Cop" ma do powiedzenia o przygotowaniach do tej i nie tylko do tej walki.
- Teraz zawodnicy są coraz bardziej kompletni niż kiedyś. Żeby wygrać, musisz mieć swój dzień. Oczywiście nie szukam wymówek, jednak czasami po prostu nie czujesz się najlepiej. Na przykład podczas obozu przygotowującego mnie do tej walki był taki dzień, kiedy moi byli ode mnie lepsi i silniejsi. Wróciłem następnego dnia i ponokautowałem ich jednego po drugim, wszystkich znokautowałem. To był mój dzień i tyle. Kiedy nie trafisz z formą podczas dnia walki, jesteś w tarapatach. Oczywiście zrobiłem wszystko co było możliwe, by przygotować się do sobotniego pojedynku jak tylko potrafię najlepiej - powiedział między innymi Chorwat.
Mający słabszą serię w UFC (3-3) Filipovic uważa, iż teraz przed nim lepsze czasy, a wszystko to za sprawą wcześniejszych kłopotów zdrowotnych - Bogu dzięki, w końcu wyleczyłem się na dobre. Trzy lata temu nabawiłem się paskudnej kontuzji, a moje kolano było kompletnie zniszczone. Przeszedłem trzy operację i potem bałem się kopać.Teraz w końcu wszystko jest OK - zakończył Mirko.