UFC: 10 NAJLEPSZYCH NOKAUTÓW W 2010 ROKU

Jest tylko jedna rzecz, której nigdy nie brakuje na galach UFC. Chodzi oczywiście o spektakularne nokauty. Choć wybór był trudny to przedstawiamy wam nieoficjalną listę najlepszych knockoutów 2010 roku, która z pewnością zadowoli nawet najbardziej wybrednych fanów MMA.

10 – Gomi powraca w pięknym stylu pokonując Griffina
Wszyscy wiemy, że były mistrz federacji PRIDE, Takanori Gomi, ma dynamit w pięściach, ale po niezbyt udanym okresie w Japonii, kiedy to zanotował bilans 4-2, po unieważnionej walce z Nickiem Diazem i w końcu po przegranej w marnym stylu walce z Kenym Florianem, podczas swojego debiutu w UFC, fani zaczęli zastanawiać się, czy jeszcze kiedyś zobaczą japończyka w formie jaka prezentował na początku kariery. A jaka była odpowiedź? Nokaut na Griffinie, zawodniku, którym nie wstrząsnął jeszcze żaden wojownik. Dewastujący prawy, którym poczęstowany został Griffin zakończył walkę i pozwolił karierze Gomi’ego nabrać wiatru w żagle.

9 – Condit’s szybko kładzie spać “Banitę”
Jak to często bywa u Dana Hardy’ego, atmosfera przed jego walką z Carlosem Conditem została dodatkowo podgrzana przez utarczki słowne obu panów i od pierwszego gongu rozpoczynającego starcie wiadomo było, że żadnego z nich nie zadowoli zwycięstwo po decyzji sędziów. Ci dwaj wojownicy nie zamierzali się oszczędzać i w ostatniej minucie pierwszej rundy, oboje w tym samym momencie, postanowili zakończyć walkę wyprowadzając potężny lewy sierpowy, Condit zdołał jednak trafić przeciwnika o ułamki sekund wcześniej i tym samym posłał “Banitę” na deski.

8 – Rich Franklin stopuje powrót Chucka Liddella
Walka wieczoru podczas UFC 115 była jedną z tych, które rozdzierają serca fanów. Wszystko z powodu faktu iż zarówno Franklin jak i Liddell zawsze byli pupilami publiczności, a teraz trzeba było wybrać jednego z nich. Dwaj byli mistrzowie zdecydowali się na ostra wymianę ciosów, która zaowocowała złamaniem ręki Franklina po jednym z brutalnych kopnięć Chucka. Ta kontuzja nie zdołała jednak zatrzymać Richa i pod koniec pierwszej odsłony starcia, używając zdrowej ręki, zdołał wyłączyć światło ambitnemu Liddellowi.

7 – Cain Velasquez nokautuje Minotauro Nogueirę
Podczas UFC 110 doszło do swoistej zmiany warty, kiedy to niepokonany Velasquez już w pierwszej rundzie zwyciężył legendę MMA „Minotauro” Noguierę. To co było w tym naprawdę zadziwiające, nie był sam fakt pokonania byłego mistrza federacji PRIDE i UFC w niecałe pięć minut, ale styl w jakim młody Cain tego dokonał. Kombinacja trzech potężnych uderzeń wstrząsnęła nie tylko przeciwnikiem, ale również publicznością zgromadzoną w hali, która z niedowierzaniem oglądała jak “Minotauro” bezwładnie upada na deski.

6 – Niszczycielskie uderzenie Harrisa
Przez ponad dwie rundy walki pomiędzy dwoma prospektami, Geraldem Harrisem i Davem Branchem praktycznie nic się nie działo i kibice zaczęli już powoli myśleć o następnej walce. Jednak w trzeciej odsłonie, nowojorczyk Branch postanowił złapać Harrisa w swoją gardę i być może zastosować duszenie trójkątne. Nie zdążył jednak zrealizować swoich planów, gdyż Harris, widząc co się święci, zdołał podnieść Brancha wysoko ponad swoją głowę i z pełnym impetem rzucił nim o matę. Dzięki temu Harris nie tylko uwolnił się z uścisku Brancha, nokautując go, ale też zapewnił sobie miejsce we wszystkich powtórkach emitowanych przez stację ESPN.

5 – Garza oznajmia swoje przybycie kończąc Paixao
To jeden z ciosów, które bardzo często oglądamy na galach UFC, ale prawie nigdy nie daje on tak dewastującego rezultatu. Walcząc z Fredsonem Paixao, specjalistą od brazylijskiego jiu-jitsu, nowy nabytek UFC Pablo Garza zrobił to co zazwyczaj robi się widząc, że przeciwnik szykuje się do obalenia i skontrował go kolanem. Tej nocy Garza trafił w punkt i błyskawicznie wyłączył Brazylijczykowi światło. Fredson wstał dopiero po kilku nerwowych minutach, kiedy to leżał bez życia na macie ringu i zdołał o własnych siłach opuścić oktagon. Na szczęście okazało się, że nie odniósł żadnych długotrwałych obrażeń, ale to wydarzenie przypomniało wszystkim, że MMA to niebezpieczny sport.

4 – Mike Russow pokonuje Todda Duffee
To nie był co prawda błyskawiczny nokaut jaki, w swoim zeszłorocznym debiucie w UFC, zaserwował Timowi Hague, ale Todd Duffee po raz kolejny pokazał klasę i zmierzał po pewne zwycięstwo podczas swojego starcia z Mikiem Russow na majowym UFC 114. Ale póki walka nie zostanie oficjalnie zakończona to wszystko może się zdarzyć i Duffee przekonał się o tym na własnej skórze. W ostatniej rundzie Russow, praktycznie na ślepo zadał cios prawą ręką i okazał się on na tyle efektywny by ciężko knockoutować niepokonanego dotąd Todda. Kibice zgromadzeni na Grand Garden Arenie przecierali oczy ze zdumienia, nikt nie spodziewał się takiego finału.

3 – Penn pokonuje Hughesa jednym uderzeniem
W 2001 roku BJ Penn po 11 sekundach znokautował Caola Uno i to był przełomowy moment w jego karierze. Gdy w poprzednich latach zdobywał dwa tytuły mistrza świata i wiele innych osiągnięć, wszyscy zastanawiali się czy jeszcze kiedyś zobaczą Hawajski wulkan, którym był Penn podczas walki z Uno. W listopadzie pojawił się w Auburn Hills, i potrzebował tylko 21 sekund by, w stylu, którego nikt się nie spodziewał, zakończyć swoją trylogię z Mattem Hughesem. Penn celebrował swoje zwycięstwo wybiegając z oktagonu, dokładnie w ten sam sposób, gdy dziewięć lat temu pokonywał Uno. To było swoiste odrodzenie BJ’a i chwila ulgi dla wszystkich ludzi, którzy kibicowali Hawajczykowi podczas jego wzlotów i upadków.

2 – Shogun Rua zdobywa pas po zwycięstwie nad Lyoto Machidą
Regułka, która do znudzenia powtarzana jest w środowisku MMA brzmi „Nigdy nie pozwól decydować sędziom”. Cóż, po kontrowersyjnej porażce na punkty w październiku 2009 roku, “Shogun” Rua, wziął sobie te słowa do serca i na majowym UFC pozbawił “Smoka” zarówno mistrzowskiego pasa jak i niesplamionego porażką rekordu, a wszystko za sprawą zabójczego prawego, za którym podążyła seria ciosów w parterze, po których Machina nie był już w stanie kontynuować walki.

1 – I nowym mistrzem zostaje… Velasquez zniszczył Lesnara
Jeśli weźmiemy pod uwagę estetykę to KO na Nogueirze było o wiele bardziej widowiskowe, ale jeśli weźmiemy pod uwagę ogólne znaczenie nokautu to w tym roku nie było nic bardziej historycznego niż zwieńczenie pojedynku z Brockiem Lesnarem o mistrzowski pas kategorii ciężkiej. Lesnar przystępował do tego pojedynku po udanej obronie z Carwinem, który mimo porażki, napsuł mistrzowi sporo krwi. Ta walka obnażyła wiele słabych punktów Brocka i miliony ludzi na całym świecie zastanawiało się jak tę wiedzę wykorzysta niepokonany Velasquez i czy będzie miał dość sił by wykończyć aktualnego championa. Jak się później okazało, młody pretendent posiadał wystarczająca ilość atutów, by wyjść z walki zwycięsko. Przetrwał początkową ofensywę Brocka, zranił go kilkoma solidnymi uderzeniami i wykończył po 4 minutach i 12 sekundach pierwszej rundy. To był szok dla większości fanów, ale ludzie, którzy przyglądali się karierze Velasqueza i znali opinie, które krążyły o nim od paru lat, wiedzieli, że wywalczenie przez niego pasa to tylko kwestia czasu. Następny długiej w kolejce zawodników mających ochotę sprawdzić swoje siły z Cainem jest brazylijski król knockoutu Junior Dos Santos i bardzo prawdopodobne jest, że ta walka znajdzie się na przyszłorocznej liście najlepszych knockoutów, niezależnie od tego kto odniesie końcowe zwycięstwo.

Warto również przyjrzeć się nokautom z następujących walk: Stefan Struve-Christian Morecraft, Junior Dos Santos-Gilbert Yvel, Frank Mir-Mirko Cro Cop, Paul Daley-Dustin Hazelett, John Howard-Daniel Roberts, Jon Jones-Brandon Vera, Matt Serra-Frank Trigg, Edson Barboza-Mike Lullo
 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.