MARCIN PIONKE VS DAVID KEDZUCH

Świat sztuk walki zna wiele przykładów dzieci idących w ślady rodziców. Józef Pionke, dziś 2 dan judo w swojej karierze stawał na podiach Mistrzostw Polski i turniejów „nadziei olimpijskich”. Nic dziwnego, ze jego syn poszedł w ślady ojca.

W 1995 roku ośmioletni Marcin zaczął treningi judo. Jego trenerami byli Ireneusz Kotlik i Piotr Sowa, obydwaj posiadacze trzecich danów. Sowa był jednocześnie wychowawca klasy sportowej o profilu judo, do której uczęszczał Marcin. Pierwsze zawody w życiu i pierwszy złoty medal na turnieju pierwszego kroku. Potem przyszły kolejne: srebro na turnieju Antoniego Reitera, złote medale mistrzostw Polski UKS-ów, międzynarodowego turnieju Budokan de la Salle i inne. W 2004 otrzymał czarny pas judo z rąk mistrza Ryszarda Zieniawy, 7 dan, legendy polskiego judo i nauczyciela swojego ojca.

Młodemu Marcinowi jednak samo judo przestało wystarczać. W 2005 roku przyjaciel jego ojca, Paweł Nastula zadebiutował w MMA, a Józef Pionke stał się jedną z osób tworzących jego sztab menadzerski. Zainteresowania syna szły w tym samym kierunku. Zaczął od pracy nad technikami uderzeń. W 2005 roku rozpoczął treningi kickboxingu pod okiem mistrza świata Rafała Kałużnego.

Wkrótce później zetknął się z kilkoma osobami ćwiczącymi niegdyś Bjj w Akademii Sarmatia. Dzięki nim poznał podstawy tej sztuki walki. Wystartował nawet w zawodach – „Lidze Bjj” zdobywając srebrny medal.

Wiosną 2008 roku rozpoczął treningi w Akademii Sarmatia, jednym z czołowych polskich klubów MMA i Bjj, prowadzonym przez Pawła Ziółkowskiego, jednego z prekursorów MMA i Bjj w Polsce, oraz zebrany przezeń sztab szkoleniowy (w skład którego wchodzą dziś min Andrzej Wroński, dwukrotny mistrz olimpijski w zapasach i Kamila Bałanda, mistrzyni świata w Muay thai i kickboxingu, oraz Bogdan Bliźniak, czołowy polski szkoleniowiec kickboxingu). W MMA Marcin zadebiutował jesienią 2008 roku podczas IV edycji Polskiej Ligi Shooto w Sochaczewie. Marcin stoczył tam cztery walki, wszystkie wygrywając i zdobywając, poza złotym medalem kategorii -70 kg, także puchar dla najlepszego zawodnika zawodów. W finale pokonał weterana KSW i późniejszego zdobywcę pasa MMA Challengers, Mariusza Pioskowika.

Pod koniec tego samego roku stoczył pierwszy pojedynek zawodowy. Na gali Chojnicki Boxing Show w Czersku pokonał Łukasza Nalazka. Drugie zwycięstwo przyniosła walka z kolejnym weteranem KSW, Zaurbekiem Muchaevem, kuzynem Mameda Khalidowa. Była to jedna z dwu zawodowych superwalk towarzyszących Mistrzostwom Polski Północnej Amatorskiego MMA. Trzyrundowa batalia należała do jednych z najlepszych walk 2009 roku. Wkrótce też zdał przed Royem Harrisem egzamin na faixa azul w Bjj.

W lipcu tego roku Marcin stanął na chińskim ringu podczas gali Art of War w Pekinie. Był pierwszy i jak do tej pory jedynym Polakiem, któremu przyszło walczyć w „państwie środka”. Jego przeciwnikiem był najlepszy chiński zawodnik w tej wadze, Dai Shuang Hai. Dla Marcina walka zaczęła się pechowo. Nim minęła pierwsza minuta doznał urazu kostki. Pozostałe czternaście przewalczył z coraz bardziej puchnąca i przeszkadzająca nogą. Mimo to zdołał zremisować z gwiazda gospodarzy. Ta kontuzja, ciągle się odnawiająca spowodowała dłuższa przerwę w startach. Czas ten jednak nie został zmarnowany. Marcin cały czas ćwiczył i rozwijał swoje umiejętności, także poza granicami kraju. Wraz z ojcem odwiedzili Puerto Rico, gdzie Marcin miał okazję poćwiczyć pod okiem legendarnego Hiromi Tomita. Tomita w latach 1969-72 był trenerem kadry Polski i odpowiada za ogromny wzrost umiejętności naszych judoków zakończony pierwszym medalem olimpijskim w Montrealu. Na jego cześć i dla podkreślenia ogromnego progresu okres ten nazywa się „skokiem Tomity”.

Marcin trenował też w akademii prowadzonej przez dwóch wybitnych mistrzów, mistrza UFC Andersona Silvę i mistrza Pride Rodrigo Nogueirę. Dzięki temu, regularnym treningom w Akademii Sarmatia Gdańsk, oraz wsparciu sponsora, producenta odżywek Fitmax, Marcin jest dziś w stu procentach przygotowany do powrotu!

Słowacki „Barbarzyńca” przeciwnikiem Pionke

4 czerwca 2011 roku, we Włocławku waleczny Dávid „Babyface” KED}UCH stanie Naprzeciw wschodzącej gwiazdy polskiego MMA Marcina Pionke. Dla Davida będzie to 6 zawodowy pojedynek MMA. Do tego trzeba jednak dodać wyszkolenie bokserskie i zapaśnicze zaplecze. Powinien być doskonałym i wymagającym przeciwnikiem dla młodego Polaka i na to liczą organizatorzy.

Dawid zaczął przygodę z MMA od porażek, jednak ostatnio podtrzymuje pasmo wygranych. Zwycięska trylogia rozpoczęła się od pokonania reprezentanta
Silesian Cage Club Alana Langera, następnie efektownie pokonał bardziej doświadczonych rywali Jaroslava Poborskyego (zawodnika, który pokonał m.in. Michała Elsnera oraz angielskiego buldoga Phila Normana) oraz Tuomo Turkia (pogromcę Puhakki i Vainikainen, wyszkolonych fińskich zawodników).

Babyface to trener i zawodnik MMA Fight Team PIT GYM. Trenujący pod okiem Bohuša Dul’ai oraz magistra Radovana Kokaveca. Jak się zaprezentuje we włocławskiej Hali Mistrzów? Czy i tym razem opuści klatkę polskiego MMA podwyższając swój dorobek?

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.