UFC 129

Za nami chyba jedna z najciekawszych i najbardziej emocjonujących gal sportów walki w historii UFC. To, że karty - tak eliminacyjna jak i główna były bardzo dobrze obsadzone, wiedzieliśmy przed zawodami, ale raczej nikt nie spodziewał się aż tak dynamicznego i obfitującego w świetne walki widowiska. W Hali Rogers Centre w Toronto zebrało się 55 tysięcy widzów, ogromnym dopingiem niosących zawodników.

Gorąco było już od pierwszej walki eliminacyjnej. Pod koniec pierwszej rundy, wcześniej bezlitośnie okopywany przez przeciwnika Pablo Garza wskoczył na Yvesa Jabouina oplatając go nogami, w powietrzu zakładając duszenie trójkątne, poprawione na ziemi. Słowem - latający trójkąt. I po walce. Po pierwszym efektownym zakończeniu, bardzo szybko otrzymaliśmy następne - w trzeciej rundzie starcia Johna Makdessiego z Kyle’m Watsonem, ten pierwszy idealnie trafia backfistem i mamy nokaut. Trzecia walka to błyskawiczny pokaz świetnego jiu-jitsu przez Jasona McDonalda, który od pierwszej akcji kontrolował nacierającego z góry  Ryana Jensena, precyzyjnie założył trójkąt, który zacisnął się jeszcze mocniej, kiedy Jensen próbował wyswobodzić się uderzerzeniami. Wszystko to trwało do 1:37 pierwszej rundy pojedynku. Trzy walki - trzy niesamowite, widowiskowe zakończenia. Ivan Menjivar postanowił dołożyć własną cegiełkę i brutalnym łokciem błyskawicznie wyprowadzonym z klinczu znokautował Charliego Valencię. Na powtórkach widać było, jak to uderzenie przesuwa nos Valencii, któremu pozostało tylko wylądować na ziemi i zasłonić się przed gradem opadających ciosów. Wszystko to w półtorej minuty. Na uspokojenie, otrzymaliśmy jednogłośną decyzję w walce Claude'a Patricka z Danielem Robertsem.

Następne dwie walki pokazywało Spike TV - a były to: Jake Ellenberger vs. Sean Pierson i Rory McDonald vs. Nate Diaz. Pierwsze z tych starć zakończyło się lewym sierpem Ellenbergera, po którym Pierson po prostu runął na matę Drugi pojedynek, po dwóch rundach wygranych przez kanadyjczyka McDonalda, przyniósł niesamowitą trzecią rundę, w której umocnił swoje zwycięstwo, trzy razy pod rząd (!) wykonując technikę suplessu na Nate Diazie, którego słynny brat - Nick mógł tylko przyglądać się jak Rory McDonald rzuca Diazem jak kukłą, za ostatnim razem uderzając jego głową o ziemię. Brawa dla Nate'a, że ustał to do końca. Nie było najmniejszych wątpliwości, kto wygrał tę walkę.

Przyszedł czas na główną kartę. I tu zawodnicy nie zwolnili tempa. W pierwszym pojedynku Ben Henderson zdominował we wszystkich rundach kanadyjskiego grapplera - Marka Bocka, który wyraźnie nie miał pomysłu na silniejszego, bardziej agresywnego przeciwnika. Chwilę później Vladimir Matyushenko w dwadzieścia sekund pokonał Jasona Brilza. Huknął lewy sierp, potem wypadało już tylko dokończyć to na ziemi. Przyszedł  czas na najbardziej oczekiwane walki wieczoru. W oktagonie pojawił się odchodzący na emeryturę legendarny Randy Couture naprzeciwko 15 lat młodszego Lyoto Machidy. Brazylijczyk okazał szacunek odchodzącemu byłemu mistrzowi w ciekawy sposób - nie dając mu najmniejszej taryfy ulgowej. W drugiej rundzie starcia, frontalnym kopnięciem karate z wyskoku poleconym - jak powiedział w wywiadzie tuż po walce Machida - przez Stevena Seagala, zgasił weterana Couture'a. Jak się okazało, uderzenie to pozbawiło Randy'ego górnej dwójki.

Zostały dwie walki o pasy mistrzowskie. W pierwszej - o mitrzostwo UFC w wadze piórkowej, zobaczyliśmy bardzo dobrą walkę w wykonaniu czempiona, uznawanego za trzeciego w rankingu p4p brazylijczyka Jose Aldo oraz pretendenta do tytułu - Marka Homminicka. Pierwsze trzy rundy należały bezsprzecznie do Aldo. W czwartej, na głowie twardego jak skała Homminicka pojawił się powiększający z każdą chwilą guz. Nie wyglądało to dobrze, do akcji wkroczył lekarz, jednak kanadyjczyk chciał walczyć dalej i w piątej rundzie, zupełnie nieoczekiwanie obalił przeciwnika i kompletnie zdominował go w parterze, obijając mocnymi, lecącymi z góry ciosami. Mimo pewnej wygranej broniącego tytułu, wielkie brawa dla Homminicka, za niezłomny charakter i wielkie serce do walki.

No i wreszcie, po dwóch i pół godzinach karty głównej, przyszedł czas wydarzenie wieczoru. Walka o tytuł UFC w wadze półśredniej. Georges St. Pierre kontra Jake Shields, starcie wyczekiwane przez świat MMA od miesięcy. I tu niestety, spotkał nas lekki zawód. St. Pierre obrał wydawałoby się oczywistą taktykę na niesamowitego w swoich umiejętnościach Shieldsa. Unikał klinczów i sprowadzeń, krótkimi uderzeniami typu superman punch, prostymi i okrężnymi kopnięciami punktował amerykanina. Tylko że Jake Shields nawiązał w stójce dialog, którego akurat po nim się nikt nie spodziewał. W drugiej rundzie,jeden jego z lewych prostych na tyle niefortunnie trafił kanadyjskiego mistrza w oko, że ten do końca walki widział wyłącznie prawą stroną. Skazało nas to na obserwowanie bardzo wyrachowanego pojedynku, co nie dziwi o tyle, że trudno wymagać od St. Pierre'a podejmowania ryzyka, gdy ten nie widział na jedno oko. Shields pod koniec walki próbował dwa razy przenieść walkę do parteru, ale bardzo czytelnie i nieskutecznie. Zebrał też dużo więcej ciosów i przyjął mocne okrężne uderzenie nogą na głowę, po którym wylądował na ziemi. Stąd jednogłośna decyzja sędziów za obecnym mistrzem, nikogo nie powinna dziwić. GSP kontrolował walkę, prowadził wedle własnych reguł, to że niestety nie było to zbyt widowiskowe, to zupełnie inna kwestia. Tuż po zakończonym starciu, Shields uniósł rękę przeciwnika w górę i wskazał palcem GSP, jako mistrza. To koniec romantycznej serii 15 zwycięstw pod rząd amerykanina. St. Pierre po wszystkim był ze swojego występu bardzo niezadowolony. Pas mistrzowski pozostaje jednak w jego rękach. Zapytany, czy w związku z trym zwycięstwem stoczy wreszcie walkę z Andersonem Silvą, nie zrobił żadnych deklaracji, powiedział tylko, że zawsze może usiąść i rozmawiać.

Kończąc trzeba stwierdzić, że gala UFC 129 naprawdę wysoko podniosła poprzeczkę dla następnych tego typu wydarzeń sportowych.

WYNIKI UFC 129:

Pojedynek o mistrzostwo UFC w wadze półśredniej

170 lbs.: Georges St. Pierre pok. Jake’a Shieldsa (jednogłośna decyzja)

Główna karta:

Pojedynek o mistrzostwo UFC w wadze piórkowej

145 ibs.: Jose Aldo pok. Marka Hominicka (jednogłośna decyzja)
205 lbs.: Lyoto Machida pok. Randy’ego Couture’a  (KO - kopnięcie w przód z wyskoku), 1:05 runda 2
205 lbs.: Vladimir Matyushenko pok. Jasona Brilza (KO - lewy sierpowy i ciosy w parterze), 0:20 runda 1
155 lbs.: Ben Henderson pok. Marka Bocka (jednogłośna decyzja)

Walki w Spike TV:

170 lbs.: Rory MacDonald pok. Nate’a Diaza (jednogłośna decyzja)
170 lbs.: Jake Ellenberger pok. Seana Piersona  (KO - uderzenie lewym sierpowym) 2:42 runda 1

Walki na facebooku:

170 lbs.: Claude Patrick pok.Daniela Robertsa (jednogłośna decyzja)
135 lbs.: Ivan Menjivar pok. Charliego Valencię (TKO - uderzenie łokciem), 1:30 runda 1
185 lbs.: Jason MacDonald pok. Ryana Jensena (poddanie - duszenie trójkątne), 1:37 runda 1
155 lbs.: John Makdessi pok. Kyle’a Watsona (KO - spinning backfist), 1:27 runda 3
145 lbs.: Pablo Garza pok. Yves’a Jabouin (poddanie - latający trójkąt), 4:31 runda 1

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: Melchior
Data: 01-05-2011 19:58:38 
no to po udanej obronie mistrzostwa fajnie by było obejrzeć walkę GSP - A. Silva :)
 Autor komentarza: Vojin
Data: 01-05-2011 20:06:08 
Ja wolałbym go jednak zobaczyć z Nickiem Diazem. Juras dobrze powiedział w jednym z wywiadów - mimo dużej siły St. Pierre'a, Silva to zupełnie inne warunki - 190 cm, dłuższy zasięg ramion. Po cholerę mu to.

Wie ktoś, co z okiem GSP?
 Autor komentarza: Kuba1992
Data: 01-05-2011 22:15:25 
"Za nami chyba jedna z najciekawszych i najbardziej emocjonujących gal sportów walki w historii UFC."
Zbyt mocno powiedziane, nie było żadnych niespodzianek. Wszystkie wyniki przewidywalne :/
 Autor komentarza: zPolobrotu
Data: 01-05-2011 22:35:47 
Kuba1992 - czyli zarobiles kupe kasy na sportingbet?

Panie Kowallik - nazwisko Hominick piszemy przez jedno "m"... ,-)
 Autor komentarza: Vojin
Data: 01-05-2011 22:36:06 
"Zbyt mocno powiedziane, nie było żadnych niespodzianek. Wszystkie wyniki przewidywalne"

Przewidywalne to jedno. Poziom był zajebisty, walki świetne, może poza ostatnią. Kto widział ten wie. Ta gala była chora.
 Autor komentarza: dekciw
Data: 01-05-2011 22:42:24 
Wyniki przewidywalne, co nie zmienia faktu, ze byla to bardzo ciekawa gala.
Co do GSP, to z Silva uwazam, ze nie ma szans, co do Diaza to byla by to chyba jedna z najciekawszych walk jakie ostatnio mialy miejsce. Ja osobiscie postawil bym w tym starciu na Nicka. GSP jest zbyt poukladany, a Nick to wariat, ktory bez problemu przelknie pigule od Pierra.

Zdziwilem sie gdy lekarz pozwolil walczyc Hominickowi, w sumie to sie na tym nie znam, ale gdyby ta skora pekla... nie wiem.
Garza... zajefajny trojkat. :)
Szkoda mi troche Nate'a

pzdr
 Autor komentarza: Kuba1992
Data: 01-05-2011 22:46:53 
Nie gram u bukmacherów. Walki były owszem świetne, z tym że chyba nikt nie wierzył w wygrane Shields'a, Couture’a czy Hominicka a jeżeli się mylę to przepraszam.
 Autor komentarza: Vojin
Data: 01-05-2011 22:51:05 
Hominick za tę walkę zgarnął bonusa. No ale fakt, na tę drugą głowę co mu wyrosła ciężko było patrzeć.

Trójkąt super, łokieć dewastator, no i Nate pofruwał :)

Tajemne kopnięcie Seagala :D
 Autor komentarza: metaraon
Data: 01-05-2011 23:02:41 
GSP to nie jest "the natural", to jest pracuś i mózg. I -rzecz najważniejsza- serce do walki
Także zgoda, ze jego walka z Nickiem Diazem to byłoby TO.
Konfrontacja dwóch różnych stylów i osobowości.
Również stawiam na szalonego Nicka.
 Autor komentarza: Vojin
Data: 01-05-2011 23:18:34 
Z Nickiem GSP nie mógłby pozwolić sobie na stójkowe wymiany, pewnie zobaczylibyśmy więcej obaleń, zapasów i obijania w parterze. W tej kolejności.

Ja stawiałbym na Dżordża.
 Autor komentarza: Kuba1992
Data: 01-05-2011 23:20:22 
To że walka Aldo vs Hominick nie została przerwana to debilizm bo inaczej tego się nie da nazwać.
 Autor komentarza: Kuba1992
Data: 01-05-2011 23:22:46 
Co do walki GSP vs Starszy Diaz to postawił bym na tego pierwszego (pewnie przez decyzję).
 Autor komentarza: Vojin
Data: 01-05-2011 23:28:57 
Dana w wywiadzie tuż po gali powiedział, że lekarz wykonał super robotę, był nim zachwycony. Mówił coś o tym, że to nie ta bańka na głowie była niebezpieczeństwem, tylko inna rana pod okiem Hominicka.

Też uważam, że to było do przerwania. Masakra. Chociaż Hominick największą klasę pokazał dopiero z kosmitą na głowie.
 Autor komentarza: dekciw
Data: 02-05-2011 10:39:41 
Vojin nie zapominaj, ze starszy Diaz to jeden z lepszych grapplerow. Jego upodobanie do walki w stojce nie zmieni faktu, ze jest posiadaczem czarnego pasa w bjj, a jego trenerem jest sam Gracie. Do tego jeszcze jest "mankutem" co nie ulatwia walki jego oponentom.

Teraz moze cos przekrece, ale jesli dobrze pamietam to w zwiazku z problemami zdrowotnymi jest to chyba jedyny zawodnik ktory moze przypalic na legalu.

Gosc jest szalony, i watpie by GSP mu podolal.

pzdr
 Autor komentarza: Vojin
Data: 02-05-2011 11:39:36 
dekciw - Zgoda, może być bardzo ciekawie. Zobaczymy, zapowiada się, że do tej walki naprawdę może dojść.
 Autor komentarza: JajeCocoJambo
Data: 03-05-2011 11:23:00 
IMO GSP vs Diaz będzie (już tradycyjnie) kolejna wygrana GSP przez decyzję. BJJ Diaza jest przeceniane. Diaz pewnie będzie się zachowywał Hardy w walce z GSP. Dużo ucieczek do stójki.
 Autor komentarza: dekciw
Data: 04-05-2011 19:52:45 
Mam nadzieje, ze sie mylisz, bo rush jest nuuuudny.
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.