UFC 130

Tylko prawdziwi złośliwcy mogliby sugerować przed nadchodzącą galą UFC 130, że jakieś fatum zawisło ostatnio nad Ultimate Fighting Championship. Co i raz dowiadujemy się bowiem o tym, że kolejny kapitalnie zapowiadający się pojedynek został odwołany i kolejna, wielka gwiazda ma kłopoty ze zdrowiem.

Prawdziwi sympatycy MMA wiedzą jednak doskonale, że o żadnym fatum mowy być nie może, kontuzje to chleb powszedni każdego sportowca, a w UFC jest tak wiele znakomitości, że jeden pojedynek mniej lub więcej nie czyni różnicy oraz nie wpływa znacząco na jakość przedstawienia.

Dlatego, choć w MGM Grand Garden Arena w walce wieczoru nie wystąpią zapowiadani od dawna Frank Edgar i Gray Maynard (obaj doznali poważnych urazów), na brak wielkich emocji i tak nie będzie można narzekać. O najwyższą jakość widowiska zadba bowiem Quinton "Rampage" Jackson (31-8), który zmierzy się w nowym pojedynku numer jeden UFC 130 z Mattem Hamillem (10-2).

Choć o Hamillu też można powiedzieć wiele dobrych rzeczy, to właśnie słynny oraz niebezpieczny "Rampage" jest największą atrakcją imprezy w Las Vegas.

I to nie tylko dlatego, że Jackson to legenda mieszanych sztuk walki. W swoim ostatnim pojedynku, w listopadzie ubiegłego roku, niepokorny Amerykanin pokonał niejednogłośną decyzją sędziów Lyoto Machidę. Dla jednych był to skandal, dla innych - oddanych fanów UFC - jedynie bardzo kontrowersyjny werdykt.

Tuż po walce obaj rywale pokazali wielką klasą. "Rampage" uniósł rękę Machidy w uznaniu tego, co Brazylijczyk pokazał w Auburn Hills pod Detroit (to właśnie w tym miejscu doszło ponad dziesięć lat temu do meczu Tyson - Gołota). Machida, choć zdegustowany, gratulował zwycięstwa rywalowi. Kibice obu wojowników przyjęli sędziowski werdykt gwizdami.

Jackson, niezwykle popularny w USA także ze względu na swe aktorskie popisy (zagrał w remake'u filmu "Drużyna A"), zasłużył wtedy na pochwały, jednak nie na zwycięstwo. Brutalna siła wygrała co prawda w starciu z wyszukaną techniką karateki, ale tylko dzięki dziwnym ocenom dwóch arbitrów.

Teraz przed "Rampage'em" bardzo poważne zadanie: musi udowodnić, że jest wciąż wielkim zawodnikiem i zasługuje na pojedynek o mistrzowski pas UFC. Po boju z Machidą pojawiły się bowiem co do tego poważne wątpliwości.

UFC 130, MGM Grand Garden Arena, Las Vegas, noc z soboty 28 na niedzielę 29 maja, transmisja w Orange sport od godz. 2.30.

Walka wieczoru:
Waga półciężka: Quinton "Rampage" Jackson (USA) - Matt Hamill (USA)
Główna karta:
Waga ciężka: Frank Mir (USA) - Roy Nelson (USA)
Waga półśrednia: Thiago Alves (Brazylia) - Rick Story (USA)
Waga ciężka: Stefan Struve (Holandia) - Travis Browne (USA)
Waga średnia: Brian Stann (USA) - Jorge Santiago (Brazylia)
 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 Autor komentarza: mma
Data: 29-05-2011 15:25:53 
Szczerze mówiąc, nie widzę Mameda w UFC po obejrzeniu Santiago z dopiero dobijającym do czołówki Stannem.

Co do plagi kontuzji, to co by piarowcy UFC nie wciskali prasie i widzom, to mma jest jednym z najbardziej kontuzjogennych sportów.
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.