WIGILIA KENDO 2011

17 Grudnia minionego roku miała miejsce kolejna edycja rozgrywanego od ponad 20 lat corocznego łódzkiego turnieju wigilijnego. Jak zawsze towarzyszyła mu świąteczna atmosfera, co nie przeszkodziło zawodnikom w dawaniu z siebie wszystkiego w polu.

Turniej jak zwykle rozgrywany był w formule indywidualnej, bez podziału na płeć i stopnie zaawansowania. W tym roku było dosyć kameralnie - łącznie uczestniczyło w nim 20 zawodników i zawodniczek, z czego znakomitą większość (17) stanowili kandydaci do kadry.

Wyniki:

1.Michał Jaśtak (Tengukai Poznań)
2.Jacek Lipiński (Kendo Shodokan Warszawa)
3.Krzysztof Bosak (WSK Warszawa)/ Przemysław Szymiec (Kendo AZS Katowice)
Nagroda Kantosho (za ducha walki): Agata Ziomkowska

Relacja:

Ćwierćfinały:
Po wyjściu z grup od razu wytworzyła się grupa faworytów – Obecni mistrz i wicemistrz Polski - Michał Jaśtak i Przemysław Szymiec   znaleźli się po dwóch stronach drabinki, co pozwalało nakreślić wstępny scenariusz, że Przemek zamierza w finale zrewanżować  się swojemu niedawnemu pogromcy.  Reszta zawodników nie pozwoliła się jednak tak łatwo wykreślić z równania i już w pierwszej walce mistrz Polski musiał nieźle się namęczyć po stracie punktu z Łodzianinem Marcelem Bartczakiem, by ostatecznie wygrać 2:1. Druga walka to niemalże batalia Krzysztofem Bosakiem a niemłodym, ale zawsze niebezpiecznym Krystianem Kanabrodzkim z Olsztyna. Po wielu bliskich starciach jednak reprezentantowi stolicy udało się zakończyć walkę 2:1. W trzecim ćwierćfinale nastąpiła zdecydowana zmiana tempa – walczyli ze sobą starzy znajomi z Warszawy, co dało się wyczuć w przebiegu pojedynku. Akcje były wykalkulowane i asekuracyjne, co zaowocowało niemal 10 minutowym pojedynkiem, przerwanym przez podwójny atak Jacka Lipińskiego, którym rozbił akcję Mateusza Wierzbowskiego i ostatecznie wygrał 1:0. Ostatni ćwierćfinał to moment wytchnienia – Przemysław Szymiec łatwo rozprawił się z dzielnym, lecz mało doświadczonym podopiecznym ze swojego klubu  Wojciechem Ritszelem 2:0.

Półfinały:
Zaczęło się powoli – Bosak postanowił nie dać się pokonać obecnemu mistrzowi i starał się narzucić własne tempo walki, jednak Jaśtak znakomicie kontrolował dystans uniemożliwiając Warszawiakowi jakąkolwiek skuteczną akcję. Po stracie punktu Krzysztof postawił wszystko na jedną kartę – zaczęła się szalona kanonada z jego strony, z której nieraz wyratowało Michała wieloletnie doświadczenie w parowaniu ciosów. Poznaniak zachował jednak chłodną głowę i po jednym z szalonych ataków Bosaka upolował otwarcie kończąc walkę 2:0.
Drugi półfinał to już brak jakichkolwiek hamulców – Jacek Lipiński i Przemysław Szymiec praktycznie nieustannie wywierali na sobie presję i próbowali różnymi technikami i seriami ataków dopaść się nawzajem – pierwszy punkt upolował Warszawiak wbijając się w technikę Ślązaka. Przewaga nie trwała jednak długo gdyż zaraz potem Szymiec rozbił rywala podwójnym atakiem, co wyrównało wynik. Żadna ze stron nie odpuszczała, lecz ostatecznie to Lipiński ponownie złapał moment tym razem w trakcie podwójnego ataku Szymca i zapisał to starcie na swoją korzyść 2:1.

Finał:
Nie było to pierwsze starcie Michała Jaśtaka z Jackiem Lipińskim – już nieraz zdarzało im się stawać w szranki już od czasów juniorskich. Od początku obie strony dały do zrozumienia, że ten pojedynek nie będzie należał do spokojnych. Jacek rozpoczął pojedynek serią energicznych, czasami wręcz brutalnych ataków, króre z ogromną siłą uderzały w zasłony  Michała, który jako bardziej doświadczony rozbijał jego akcje i starał się ograć oponenta technicznie. Początkowo mu się udawało jednak po pewnym czasie taktyka stałej presji się opłaciła i Warszawiak prześlizgnął się pod zasłoną Mistrza Polski i zdobył prowadzenie. Rozdrażniony tym lekko Michał ruszył do ataku, jednak trudno mu się było przebić przez stale atakującego oponenta. Czas leciał i gdy wydawało się, że sytuacja się już nie zmieni niecałą minutę przed końcem Poznaniak wyrównał wynik łapiąc moment w trakcie ataku oponenta. Walka zmierzała w stronę dogrywki, lecz paręnaście sekund przed regulaminowym czasem Mistrz Polski znowu złapał rywala w trakcie techniki i zapisał walkę na swoje konto 2:1.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.