JAROSŁAW WOLNY - TRENER REPREZENTACJI POLSKI W KENDO

- Jak postępuje Pana praca trenera od momentu kiedy objął Pan stanowisko na początku września zeszłego roku?
Jarosław Wolny: Moja praca jest w chwili obecnej podzielona na 2 etapy. Spotykam się z kadrą raz na 4 tygodnie i w międzyczasie pracuję w klubach i ośrodkach, które przez ostatnie lata zbudowałem. Nie jest to na razie praca, jaką chciałbym docelowo wykonywać, bo jest to zastany i zastały element, czyli coś co otrzymałem w spadku i na tym muszę budować.

Od września do stycznia mamy okres 4 miesięcy pracy. Na tej bazie wyselekcjonowałem zawodników reprezentacji, ale  na podstawie wspomnianej zastanej i zastałej sytuacji. Moim celem jednak jest uświadomić ludziom, że bycie członkiem kadry narodowej nie może być oparte jednosezonowo, czyli od startu na mistrzostwach do startu na mistrzostwach. Uważam że powinien to być program wieloletni i każdy członek kadry narodowej, ma mieć świadomość tego, że jego praca jest wyznacznikiem jego reprezentowania  Polski na zewnątrz. Dzisiaj reprezentuje to taki stan jaki mogłem zaproponować aby start nasz na mistrzostwach świata nie kładł mi pracy na najbliższe lata.

Mój pomysł jest taki aby ujednolicić cały system treningowy w Polsce we wszystkich klubach, po to aby każdemu trenującemu  kendo dać szansę startu w najważniejszych imprezach międzynarodowych, czyli mistrzostwach świata i europy.

- Mistrzostwa świata zbliżają się wielkimi krokami. Jakie są cele powołanej reprezentacji Polski na te poważne zawody?
JW: Cel jest bardzo prosty -  ma to być sprawdzian całej reprezentacji kendo w Polsce. Na nią składają się wszyscy, którzy uczestniczą w zajęciach – nie tylko kadrowych. I zawodnicy i nasza kadra trenerska na razie są nastawieni na to, aby sprawdzić czy jesteśmy w stanie zapanować nad emocjami i zaufać sobie i czy program który chcę wprowadzić sprawdzi się.

To jest tylko przystanek naszej pracy, którą planujemy na przyszłość. Dla mnie nie jest istotne jaki medal będzie w tym roku czy nawet w przyszłym, dla mnie jest istotne jakie będzie kendo w Polsce za kilka lat. Nie interesuje mnie kadra-reprezentacja,  interesuje mnie cała populacja, która się nazywa kadrą. Tak żeby każdy miał świadomość, że jeśli jest dobry, to zaraz może będzie reprezentował kraj. Ludzie będą się wymieniać. Bardzo mnie męczy myślenie : dzisiaj jest zawodnikiem, potem będzie lepszym zawodnikiem, potem się stanie taisho (kapitanem reprezentacji) i w zasadzie powinien odejść.

Dlaczego tak? Każdy zawodnik, nawet gdy wypadnie na rok lub dwa z kadry powinien wiedzieć, że dzięki swojej ciężkiej pracy może otrzymać kolejną szansę.

- Jest to pański debiut jeśli chodzi o pozycję trenera selekcjonera, natomiast był już pan wcześniej w sztabie szkoleniowym jako asystent trenera,  miał pan kontakt z kadrą i kadrą trenerską. Proszę powiedzieć czym różni się obecny sztab trenerski od poprzedniego?  Co jest kontynuowane, a jakie są podstawowe zmiany?
JW: Jako asystent poprzedniego trenera obserwowałem jego pracę i oceniam ją  na dobrą lub nawet bardzo dobrą, bo starał się i ma znakomite umiejętności jako nauczyciel kendo. Mamy natomiast trochę inne podejście i jako trener chcę  dostosować swoją wizję do obecnego stanu kendo i zwiększających się możliwości Polskiego Związku Kendo. Naszym celem jest budowanie ośrodków i jak największa i najczęstsza praca z ludźmi. Do tej pory niestety z różnych względów wiele osób nie miało możliwości uczestniczenia w pozaklubowym życiu kendo, a ja chce im to umożliwić, bo na tej bazie chcę zbudować poszerzoną ławkę rezerwowych -  to jest właśnie ta różnica w podejściu.

Jeśli chodzi o moją metodykę pracy to wolałbym o tym pomówić gdy pojawi się czytelny wynik mojej pracy. Na razie ona się ujawnia poprzez ilość osób, które spotykają się na konsultacjach, które prowadzę. To są ilości dwu czy trzykrotnie większe niż te, które się spotykały wcześniej. Coraz więcej osób dostaje możliwość trenowania nie tylko w klubie co otwiera nam trenerom drogę do wyselekcjonowania  coraz większej ilości osób, które mogą pretendować do startów.  Czyli nie zamykamy się na bazie pięciu najlepszych z Mistrzostw Polski, tylko na 30, którzy wokół tych 5 pracują i  za chwileczkę może się okazać że ta piątka zostanie zastąpiona, przez zupełnie inną piątkę, a za dwa lata tamta piątka wróci – wszyscy mają być na takim poziomie, żeby z 30 było mi trudno wybrać 5. A nie, że jest 30, ja wybieram 5 a z tych 25 ewentualnie jednego. To jest do d...y!  Nie chciałbym tak pracować.

To jest właśnie ta zaprzeszłość, chce stworzyć nową bazę i to jest najistotniejsze w moim myśleniu o kendo i myślę, że każdy trener sportu tak myśli.

Ta metodyka, którą  wprowadzam razem z moimi kolegami, ma dać efekt nie dziś tylko za krótką chwilę - rok, dwa to nie jest tak dużo w kendo.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.