WIESŁACH BŁACH O PROBLEMACH POLSKIEGO JUDO

Wiesław Błach, prezes Polskiego Związku Judo, w rozmowie z Przeglądem Sportowym analizował bieżące problemy polskiego judo. Nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem, że jako główne źródło problemów Błach wskazuje na skromne finanse.

- W ubiegłym roku walczyliśmy jeszcze o kwalifikacje olimpijskie. Wiele startów było bardzo kosztownych. Żeby dać możliwość wyjazdu zawodnikom i nie stracić olimpijskiej szansy, braliśmy pożyczki, kredyty, żeby to sfinansować. Teraz to spłacamy ze środków własnych, a zarabiamy na turniejach, które organizujemy. Musieliśmy też podnieść opłaty za licencje, bo w każdym programie, który jest finansowany z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej trzeba też wykazać, że dołożymy własne pieniądze. Poza tym kiedyś otrzymywaliśmy z ministerstwa ze środków budżetowych 5,5 mln zł rocznie, które mogliśmy w całości wydać na zadania własne, a teraz dostajemy tylko 1,6 mln, za to 1,08 mln z FRKF. Ale na programy z FRKF muszę mieć ok. 300 tys. zł własnych. I muszę skądś je pozyskać. Staramy się. Mamy osoby, które dla judo wykładają swoje pieniądze. Ja też pożyczałem związkowi swoje pieniądze, bez żadnego oprocentowania. Związek nie pozyskał strategicznego sponsora, bo taki też liczy i widzi, że u nas nie ma złotego medalisty - mówi Błach w wywiadzie.

- W ubiegłym roku, przed Londynem, mieliśmy pecha, że największy nasz kandydat do medalu, najzdolniejszy judoka, Tomek Kowalski uległ wypadkowi. Ostatnio przeprowadziliśmy ankietę i wyszło, że w Polsce aż 60 tys. ludzi uprawia judo. Ćwiczy dużo młodzieży, nawet przedszkolaki. Ale największy problem mamy w grupie seniorów. Zawodnicy 24-25-letni kończą studia i idą do pracy, bo nie mają już stypendiów (ACSS). Wielu próbuje jeszcze startować na własny koszt. Aby jednak się liczyć, trzeba wystąpić w wielu zawodach.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.