GRZEGORZ SZULAKOWSKI PRZED ICW 2

Arkadiusz Hnida, Informacja własna

2014-09-21

Tym razem zapraszamy do lektury wywiadu z bohaterem walki wieczoru ICW 2 - Grzegorzem Szulakowskim, który zawalczy z renomowanym Maciejem Linke. Do tej pory Grzesiek stoczył pięć walk, z czego cztery zwyciężył. Kontrowersyjnym, acz niezwykle ciekawym pojedynkiem był ten z Patrykiem Grudniewskim, gdzie zawodnik z Namysłowa poddał swojego rywala po bardzo ciężkiej walce.

- Witam cię Grzegorzu. Powiedz nam jak się czujesz przed swoim pojedynkiem?
Grzegorz Szulakowski: Witam serdecznie czytelników portalu sporty-walki.org. Przed swoim kolejnym pojedynkiem czuję się na prawdę świetnie, jeszcze nigdy nie było u mnie takiej formy jaką posiadam obecnie!

- Powiedz nam jak wyglądają twoje przygotowania?
GS: Moje przygotowania wyglądają następująco ... Po ciężkich treningach w Polsce, od 2 tygodni przebywam w Tajlandii. Trenuję tu w najlepszym Teamie w tym kraju 'Fairtex Camp Pattaya' z najlepszymi zawodnikami Muay Thai na świecie. Jest tu kilku mistrzów świata Muay Thai. Mam swojego trenera indywidualnego Lek Pattaya Fairtex, którego serdecznie pozdrawiam. Jest to bardzo utytułowany zawodnik Muay Thai, z którym trenuję dwa razy dziennie. Wyciska ze mnie ostatnie poty. Odwiedził nas także zawodnik BJJ z Brazylii, trzykrotny mistrz świata, sidmiokrotny mistrz Brazylii, posiadacz czarnego pasa BJJ - Danilo B. Moreiro, z którym miałem również przyjemność potrenować. W 10 minutowym sparingu 'Szuli' kontra czarny pas było 0-0, chociaż punktacja pozycji była na moja korzyść.

- Wystąpisz w walce wieczoru gali ICW 2. Jak się czujesz, mogąc wystąpić w walce wieczoru?
GS: Tak, wystąpię na gali ICW, jest to dla mnie wielkie wyróżnienie, jednak niestety gala została przesunięta na styczeń, ale nie z winy organizatorów, których również serdecznie pozdrawiam. Mimo tego, do końca roku mam zamiar zrobić jeszcze jedną walkę.

- Twoim rywalem będzie Maciej Linke. Obawiasz się tego zawodnika? Jak go oceniasz i czy widziałeś jego walki?
GS: Maciej Linke to znana postać na sportowej scenie Polski i świata, jest to bardzo utalentowany zawodnik, którego absolutnie nie lekceważę, wręcz przeciwnie, bardzo szanuję. Czy się go obawiam ... nie mogę powiedzieć, że obawiam się swoich rywali... Po prostu wchodzę do klatki, robię swoje, staram się robić to jak najlepiej.

- Jak wiem miałeś wystąpić jeszcze na gali FEN, dlaczego do tego nie doszło?
GS: Miałem wystąpić na Gali FEN, jednak do tego nie doszło z tego względu, iż nie spodobały mi się zagrywki organizatorów.

- Chciałbyś, aby doszło do walki rewanżowej z Patrykiem Grudniewskim, do jakiej próbował doprowadzić organizator gali FEN?
GS: Chciałem cały czas rewanżu z Patrykiem Grudniewskim, była nawet ustalona data rewanżu do którego miało dojść w Sopocie, jednak jak wspomniałem wcześniej, nie spodobały mi się zagrywki organizatorów. Zagrywki, których nie mam już sił komentować. Chcę powiedzieć tylko, że mam sporo żalu do organizatorów FEN.

- Walczyłeś na gali FEN, Thunderstrike Fight League czy PLMMA. Jak oceniasz te federacje i z jaką chciałbyś wiązać najdłuższą współpracę?
GS: Biłem się też na Stand Up War Reicing Stars w Finlandii, gdzie przegrałem walkę z Temu Packalenem przez wycofanie lekarza po pierwszej rundzie pojedynku (rozciętą głowa). Muszę przyznać, że każda z tych federacji stoi na wysokim poziomie. Na dzień dzisiejszy moją współpracę wiąże z organizacją PLMMA. W przyszłym roku mam zamiar wraz z Mirosławem Oknińskim zorganizować jedna z gal PLMMA w Namysłowie, moim rodzinnym mieście. Ale przed nią chcę jeszcze zorganizować swoją galę 'Freestyle Night'. Będzie to pierwsza odsłona sztuk walki w klatce na ziemi Namysłowskiej, na którą z góry wszystkich serdecznie zapraszam. Również, wiadomo nie pogardzę kolejnymi propozycjami organizatorów innych federacji.

- Masz jakiegoś zawodnika, z którym chciałbyś się spotkać w przyszłości?
GS: Tak, mam zawodnika, z którym chciałbym się spotkać. Jest to nowy nabytek KSW Vaso Bakocewic, zwany Psychopatą. Jak wiadomo znajomi mówią na mnie Wariatto. Więc na pewno Psychopata z Rosji vs Wariatto z Polski, byłaby to walka, która zapadła by na bardzo długo w pamięci kibiców.

- Jaka walka w dotychczasowej karierze była dla ciebie najtrudniejsza?
GS: Moja najtrudniejsza walka dotychczas miała miejsce na gali FEN z Patrykiem Grudniewskim. Mimo, ze do drugiej rundy w tej walce wychodziłem nie widząc kompletnie na oko, ze złamanym nosem, nie słysząc na lewe ucho, wygrałem tą walkę. To też wielka zasługa mojego dobrego ziomka Emila Róży Różewskiego, który zrobił kawał dobrej roboty w moim narożniku.

- Powiedz nam jeszcze o swoich osiągnięciach w amatorskich walkach?
GS: Moje amatorskie osiągnięcia. Jest ich sporo, dużo by wymieniać. Muszę przyznać, że to dzięki amatorskim pojedynkom nabrałem zawodowego doświadczenia. Mam również wiele osiągnięć zapaśniczych, ponieważ swoją przygodę ze sportem walki rozpocząłem właśnie na macie zapaśniczej, wiele lat temu. Chciałbym dodać, że nie trenuję w luksusowych warunkach, wręcz przeciwnie/ W swoim klubie mam na prawdę ekstremalne warunki, w zimie dochodzi nawet do -15 stopni. Wielokrotnie odwiedzałem burmistrza Namysłowa w tej sprawie, mówiąc mu, że mamy wilgoć na sali, bez ubikacji, prysznica i nie chodzi tu o mnie, tylko o młodych adeptów mojego klubu, gdzie najmłodszy talent Solo Teamu liczy 14 lat. Chciałbym otworzyć też grupę kinder zawodników od 5 roku życia, lecz niestety te warunki na to mi nie pozwalają, a to wszystko dzięki naszemu niezainteresowanemu Burmistrzowi Namysłowa. Inne kluby w Namysłowie maja wszystko, tylko nie my, dosłownie na odstawkę.

- Do czego dążysz w mieszanych sztukach walki?
GS: Dążę do najbardziej prestiżowej federacji na świecie UFC. To jest chyba marzenie każdego fightera.

- Dzięki za poświęcony czas, jeżeli chcesz komuś podziękować lub pozdrowić to proszę.
GS: Oczywiście dziękuje mojemu całemu Solo Team'owi. że znoszą moje krzyki na treningach i zawsze są ze mną na dobre i na złe. Moim sparingpartnerom Maciejowi Kowalskiemu, Rafałowi Leżyńskiemu, Albertowi Kicie, Bartkowi Wdowiakowi, Michałowi Bednarskiemu i oczywiście Bratu Krzysztofowi Szulakowskiemu, którego niebawem wypuszczę na zawodowa scenę MMA. Narobi jak już wspominałem wiele zamieszana w wadze półciężkiej. Podziękowania dla mojego managera Sebastiana Zelisko, odwala on kawał dobrej roboty. Dziękuje również Gosi Szczepaniak, która przebywa obecnie ze mną w Tajlandii i zawsze jest ze mną, która wspiera mnie każdego dnia. Pozdrawiam oczywiście Emila Różewskiego i Stanisława Gacka, który również przebywa ze mną w Tajlandii, przygotowując się do swojego kolejnego zawodowego pojedynku na gali PLMMA w Prusicach.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida