PIOTR SAWICKI O PRZYGOTOWANIACH DO GALI

Pochodzący z Białegostoku, Piotr Sawicki to niekwestionowana legenda polskiego i światowego Karate Kyokushin. W latach 90-tych i na początku lat 2000 rządził i dzielił w tym sporcie, zdobywając tytuł mistrza świata w Japonii oraz seryjnie tytuły mistrza Europy. Kariera zawodnicza nie trwa jednak wiecznie i teraz znany zawodnik wszedł na nowe pole jakim jest organizacja gal Sportów Walki. Gala East Side Fight  to nowatorski projekt i stworzenie zrębów organizacji. To także niełatwe zadanie, nawet dla tak doświadczonego i znanego karateki. Planowana na 15-go listopada w Białymstoku gala East Side Fight 1 to ogromne wyzwanie dla debiutującego organizatora, jego sztabu i całego projektu. Piotr Sawicki nie ukrywa, że debiut jest ciężkim zadaniem i gigantyczną pracą jaką musi wykonać on sam i współpracownicy. Na szczęście może liczyć na wsparcie wielu osób, zafascynowanych jego postacią, karierą i dokonaniami na niwie Sztuk Walki. Jego samego spytaliśmy o plany i aktualny stan przygotowań do nadchodzącego wydarzenia.

- Witaj Piotrze, na wstępie spytam skąd pomysł na galę East Side Fight 1 w Białymstoku i dość oryginalny pomysł związany z białostockim obiektem Opery i Filharmonii Podlaskiej?
Piotr Sawicki: No cóż, jak sama nazwa wskazuje to impreza związana ze Sztukami Walki, a one często bywają łączone z muzyką, sztuką jako taką. Dlaczegoż by nie można połączyć muzyki poważnej, operowej ze Sztukami Walki? Wystarczy spojrzeć na inne gatunki muzyczne, które są obecne przy galach, walkach, pojedynkach, czy choćby wyjściach zawodników do walki. Skoro zawodnicy mogą wychodzić przy rockowych utworach, rapie to czemu nie przy operowej muzyce?

- No tak, ale opera raczej dość rzadko gości w ramach Sztuk czy Sportów Walki?
PS: Ja bym tego nie powiedział. Spójrzcie na słynnego Jerome Le Bannera, on zawsze wychodzi do muzyki Carmina Burana. A to jest wielka postać K-1, wielka postać Kickboxingu jako takiego i także aktor, który grał w wielu filmach. Nie tylko on zresztą, ale także wielu innych. Ja też interesuję się muzyką, w tym i poważną. Dodatkowo, białostocki obiekt to najnowocześniejsza placówka tego typu w Polsce i chyba nawet w Europie. Daje niesamowite możliwości. Chcemy je pokazać mieszkańcom naszego miasta i także tym, którzy przyjadą na naszą imprezę z Polski i zagranicy.

- Czy to jednorazowe wydarzenie? Czy zamierzasz ze współpracownikami kontynuować projekt? Na czym on polega?
PS: Nie, niejednorazowe, absolutnie! Jestem takim człowiekiem, że jeśli się w coś angażuję, to chcę by była to spójna całość i jakaś logiczna idea, która przyświeca temu co zamierzam robić. Zawsze chciałem promować Sztuki Walki,  pomagać zawodnikom, ludziom potrzebującym pomocy, promować miasto i Podlasie. Dzięki ESF jest szansa to urzeczywistnić. W zamyśle to cykl gal promujących wschodni region, współpracę ze wschodnimi często trudnymi dla nas Polaków partnerami. Sport zbliża i takiemu zbliżeniu sprzyjać ma nasza impreza.

- Skąd będą zawodnicy biorący udział w gali?
PS: Tym razem zaprosiliśmy zawodników i kluby z bliskiego naszej historii, białoruskiego Grodna. Oczywiście to nie jedyni zagraniczni zawodnicy na gali, ale ich udział jest znaczący. Tak zresztą jak kontakty Białegostoku i Grodna. Nasz region reprezentować będą najlepsi zawodnicy Muay Thai, Kickboxingu i MMA z Białegostoku, Siedlec, Olsztyna. Mamy czym się pochwalić, ale nie zawsze media nagłaśniają postacie jakimi dysponujemy. Dzięki nam będzie o nich głośno i dostaną szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności. W międzynarodowym wymiarze gala zostanie wizytówką regionu i miasta.

- Kto konkretnie wystąpi na gali z Białostoczan a kto z innych miast i zagranicy?
PS: Część zestawień jest już ogłoszonych. Pozostałe ogłaszamy sukcesywnie. Walka wieczoru to starcie dwóch najlepszych polskich zawodników Muay Thai i Kickboxingu, Cezarego Zugaja z naszego miasta i Michała Królika z Katowic. Wahaliśmy się trochę, czy nie dać innego zestawienia, ale ostatecznie postanowiliśmy uhonorować nie tylko perspektywicznego zawodnika, ale i podkreślić zasługi jego klubu i ojca, który wychował wiele pokoleń białostockich zawodników. Inne ważne postacie to Radek Rydzewski, który w naszym mieście jest najbardziej utytułowanym kickboxerem i Bartosz Botwina, młody, ale już bardzo utytułowany zawodnik. On ma za rywala trzykrotnego mistrza Europy, Artema Voskoboynikova z Białorusi. To jeden z hitów naszej gali.

- A w tak modnych obecnie walkach MMA, kto wystąpi?
PS: Zaplanowaliśmy dwa pojedynki w tej formule i w tym celu wypożyczamy unikalny ring z siatką by zawodnicy nie wypadali poza niego. Myślę, że doskonale się sprawdzi w operze. Zresztą sam pomysł ringu w operze jest unikalny, więc i arena walki taką być powinna. Bardzo chcieliśmy by wystąpił Piotr Kalenik. Jego trener Paweł Zalewski także chciał, ale Piotr niestety przegrał ostatni pojedynek przez nokaut, to też nawet gdybyśmy chcieli – nie możemy skorzystać, bo obligatoryjnie po nokaucie zawodnik musi pauzować 6 tygodni. My nie moglibyśmy i nie chcielibyśmy narażać jego zdrowia. W przyszłości jesteśmy nim zainteresowani. Teraz mamy Przemysława Zbiciaka z Olsztyna i on wystąpi w walce z Białorusinem Semenem Tyrlia. Druga walka jest już niemal dopięta i ją ogłosimy szybko.

- Jak przebiegają ostatnie przygotowania do gali East Side Fight?
PS: Zostały w zasadzie ostatnie tygodnie na dopięcie szczegółów imprezy. Mamy dużo zamówień biletów i miejsc ViP. Miejsce i status gali jest taki, że nie jest to impreza na szkolnej sali gimnastycznej. Takie eventy to już przeszłość i nasz standard jest inny, wysoki. Miejsce nas zobowiązuje. Publiczność, ludzie którzy nam pomagają, Urząd Marszałkowski, ludzie z opery, koledzy, znajomi – wszyscy oni oczekują, że pokażemy coś fajnego. I tak będzie! To będzie wyjątkowe wydarzenie i pierwsze z cyklu.

- Czego możemy życzyć Tobie i Twojemu przedsięwzięciu?
PS: Przede wszystkim życzliwości. Z trudnościami damy sobie radę. Chciałem zaapelować do potencjalnych sponsorów, mediów i urzędów - by wspierali coś co promuje Białystok i Podlasie. Przez Karate i inne sporty walki przeszły tysiące ludzi. Także w naszym mieście. Dziś część z nich to ludzie majętni i decyzyjni. Dobrzy obywatele, ludzie. To o czymś świadczy. To znaczy, że te sporty dały im siłę i moralny kręgosłup do życia i pracy. Do czegoś doszli. Muszą pamiętać też, że najlepsi trenerzy i zawodnicy z naszego regionu w większości za chlebem i lepszym życiem opuścili Polskę. To powinno dać nam wszystkim do myślenia. Dziś mamy szansę na wiele rzeczy jakie nie były dostępne w latach 80-tych, 90-tych i nawet później. Stąd warto pomagać, by najlepsi nie musieli swojej wiedzy i umiejętności oferować w USA, Anglii czy Niemczech i mogli realizować się tutaj dla naszych przyszłych obywateli. O to apeluję i zapraszam na wielkie wydarzenie – East Side Fight 1!

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.