BARTOSZ FABIŃSKI PRZED UFC FIGHT NIGHT 64

Przedstawiamy wywiad z Bartoszem Fabińskim, który już jedenastego kwietnia zadebiutuje na gali UFC. Polak zastępuje kontuzjowanego Krzysztofa Jotkę w walce z Garrethem McLellanem. Fabiński na koncie ma trzynaście walk, jedenaście zwyciężył, większość kończąc technicznymi nokautami. Jest to zawodnik znany ze świetnej pracy łokciami. Teraz Bartosz ma passę czterech wygranych z rzędu, w tym jedną walkę zakończył przed czasem, pozostałe to decyzje sędziowskie.

- Cześć Bartku, na wstępie powiedz nam, jak się czujesz przed nadchodzącą walką?
Bartosz Fabiński: Czuję się bardzo dobrze. Już nie mogę się doczekać 11 kwietnia, kiedy wejdę do oktagonu UFC.

- Jak wyglądają przygotowania do nadchodzącej walki?
BF: W tej chwili już schodzę z dużych obciążeń. Przygotowania przebiegły bez większych problemów. Byliśmy na obozie w Zakopanem, a pozostałe przygotowania odbywały się w klubie S4 w Warszawie.

- Jak to się stało, że dostałeś się do UFC?
BF: Zadzwonił do mnie Sebastian Świerkot i zapytał, czy nie chciałbym się bić w UFC :)

- Twoim przeciwnikiem będzie Garreth Mclellan, co o nim wiesz?
BF: Garreth McLellan jest zawodnikiem o podobnym doświadczeniu jak ja. Większość swoich walk kończył w pierwszej rundzie przez poddanie. Dlatego spodziewam się, że obaj będziemy dążyli do rozstrzygnięcia przed czasem.

- W kolejnych walkach dla UFC chcesz walczyć w kategorii półśredniej czy jednak w średniej?
BF: O następnych walkach będę myślał po gali w Krakowie. Na najbliższą walkę został ustalony limit do 84 kg.

- Dziękuje za poświęcony, trzymamy kciuku za twój występ w Krakowie.
BF: Chciałbym podziękować mojemu trenerowi Robertowi Joczowi, Kamilowi Umińskiemu, Krzysztofowi Gutowskiemu, oraz wszystkim chłopakom z S4, którzy pomagali mi w przygotowaniach, oraz sponsorom.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.