SAJEWSKI: URODZIŁEM SIĘ ZWYCIĘZCĄ

Łukasz Sajewski 20. czerwca zadebiutuje w największej federacji MMA na świecie, na gali UFC Fight Night 69 w Berlinie. Zapraszamy do lektury wywiadu z niepokonanym Polakiem.

- Cześć Łukasz. Powiedz nam na początek, jak się czujesz przed zbliżającą się walką, czy już nie ma żadnych problemów z kontuzjami?
Łukasz Sajewski: Czuję się świetnie i właściwie nie mogę się już doczekać nadchodzącej walki. Nie wiem dlaczego zawsze dziennikarze zadają mi te niepotrzebne pytania o kontuzje. Moje przerwy w walkach nie zawsze były spowodowane kontuzjami. Były to raczej sprawy osobiste, o których nie zamierzam mówić. Oczywiście było kilka urazów, ale ostatecznie nigdy nic poważnego, co wyłączyłoby mnie z treningów na dłużej. Zawsze trenowałem i rozwijałem swoje umiejętności. Pokażę to w moim debiucie w UFC. Jestem coraz lepszy.

- Jak wyglądają twoje przygotowania do najbliższej walki. Zaliczysz jakieś ciekawe wyjazdy?
ŁS: Moje przygotowania będą wyglądały tak jak zazwyczaj. Zamierzam zaprosić sparingpartnerów, którzy będą odpowiadali stylem mojemu przyszłemu rywalowi. Dodatkowo planujemy kilka wyjazdów do COS w Wałczu, gdzie również przygotowania będą prowadzone przede wszystkim pode mnie.

- Twoim przeciwnikiem będzie Nick Hein, co możesz powiedzieć o tym zawodniku?
ŁS: Wiem, że jest byłym judoką na poziomie europejskim, a obecnie dosyć solidnym zawodnikiem MMA. Jednak jestem pewny siebie. Wiem, że jestem zawodnikiem innego kalibru. To nie jest tak, że nie szanuję Nicka i jego umiejętności. Po prostu znam siebie i wiem na co mnie stać. Nie zazdroszczę mu, sam bałbym się ze sobą walczyć.

- Jesteś niepokonanym zawodnikiem w karierze zawodowej. Kiedy przyszłaby pierwsza porażka, myślisz że to zmobilizowałoby cie do cięższej pracy, czy raczej podcięłoby ci skrzydła?
ŁS: Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Czuję gdzieś w głębi siebie, że jedyne co potrafię to wygrywać. Widzę siebie w oktagonie UFC z wysoko uniesionymi rękami. Nie potrafię myśleć inaczej. Urodziłem się jako zwycięzca. Pomyślisz, że to strasznie zarozumiałe podejście, ale taki własnie jestem, bądź takim się stałem, sam nie wiem.

- Jak ty się czujesz z tym, że od razu na debiut dostajesz mocnego przeciwnika i zapewne będziesz wysoko w rozpisce?
ŁS: Nie interesują mnie walki undercardowe. To już druga wysoko zaplanowana walka. UFC ma duże plany wobec mojej osoby, bo wiedzą jak mocnym zawodnikiem jestem. Zamierzam spędzić tam ręsztę swojej kariery, jeśli oczywiście będą ku temu odpowiednie warunki.

- Niewiele już czasu pozostało do pierwszej gali UFC w Polsce. Powiedz czy jedziesz na tą galę, i czy jest ten smutek, że ty tam nie wystąpisz w Krakowie?
ŁS: Wybieram się na galę, w ramach promocji mojej walki na UFC w Berlinie. Były plany walki w Krakowie, jednak ostatecznie zdecydowaliśmy, że będzie to Berlin. Czuje, że potrzebuję być na terytorium wroga. Zawsze wolałem atakować, niż sie bronić. Większość zawodników woli walczyć na swojej ziemi. Ze mną jest odwrotnie. Taki stan rzeczy motywuje mnie do działania jeszcze bardziej. Czuję przypływ motywacji i niesamowitą adrenalinę. To cudowne uczucie.

- Dziękuje za poświęcony czas, jesteśmy z Tobą.
ŁS: Dziękuję moim sponsorom Firmie EXTREME HOBBY oraz ZAKŁAD MASARSKI ST.RĄBAŁA, pozdrawiam serdecznie.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.