MARCIN GUŁAŚ PRZED KSW 31

Arkadiusz Hnida, Informacja własna

2015-04-29

Przedstawiamy wywiad z Marcinem Gułasiem, który zadebiutuje w KSW na zbliżającej się gali KSW 31. Marcin na koncie ma jedenaście walk, z których sześć zwyciężył, cztery przegrał i jedną zremisował. Na koncie Gułaś ma walki z takimi zawodnikami jak Rafał Haratyk, Marcin Bandel, Tomasz Kondraciuk czy Ion Pascu. Teraz zawodnik z Gdyni ma serię czterech zwycięstw z rzędu, które odnotował pokonując przeciwników przed czasem. W ostatnim pojedynku 'Jagoda' szybko przez uderzenia uporał się z byłym zawodnikiem KSW Kamilem Walusiem.

- Cześć Marcin, powiedz nam jak czujesz się przed zbliżającą się walką?
Marcin Gułaś: Czuje się bardzo dobrze, jestem już na ostatnim etapie przygotowań, trenuję szybkość i odbywam mocne sparingi.

- Wiemy, że zmagałeś się z chorobami. Teraz jest wszystko w porządku?
MG: Zmagam się nadal z martwicą bioder, na którą choruję od dziecka, ale przyzwyczaiłem się do tego, że ból bioder jest nieodłącznym przyjacielem mojego życia :)

- Jak postępują przygotowania do najbliższej walki?
MG: Kawał dobrej roboty Maćka Bielskiego z Crossfit Trójmiasto, odpowiadającego za moją motorykę, Maćka Brzostka - głównego trenera moich przygotowań i Jakuba Mauricza, który pomógł mi w przygotowaniu diety i suplementacji. Dodatkowo pomaga mi emerytowany zawodnik i dobry kolega Sebastian Olchawa, który przygotowuje technikę zapaśniczą pod walkę z moim przeciwnikiem. Dodatkowo cały Team Piranhi, który wspiera mnie każdego dnia z Oskarem i Zbyszkiem na czele. Byli u mnie Marcin Tybura i Jacek Czajczyński, za co bardzo im dziękuję. Spędziliśmy razem kilka dni na macie i ciężko razem trenowaliśmy i sparowaliśmy. Pod koniec tygodnia jadę do Michała Kity, świetnego i chyba najtwardszego zawodnika na polskiej scenie MMA.

- Jędrzej Maćkowiak będzie twoim przeciwnikiem, co możesz powiedzieć o tym zawodniku?
MG: Jędrek świetny chłopak, bardzo fajny miły i skromny. Osobiście mieliśmy okazję się spotkać i jest bardzo przyjemnym gościem. Niestety tak się złożyło, że nie ja dobierałem sobie przeciwnika, a walkę traktuję tylko i wyłącznie w wymiarze sportowym. Jako zawodnik jest bardzo ciężki i ma podobne warunki do moich, więc walka będzie bardzo wyrównana.

- W poprzednim pojedynku walczyłeś z Kamilem Walusiem, jak z perspektywy czasu oceniasz ten pojedynek, bo walka szybko zakończyła się i poradziłeś sobie znakomicie, a zostałeś ściągnięty w zastępstwie?
MG: Tak, 4 dni przed walką zdecydowałem się na nią, poszedłem, zrobiłem swoją robotę, zrealizowałem plan, który był zakładany. Tutaj chciałbym wspomnieć, i jednocześnie pokazać naszą polską rzeczywistość, której przykładem jest właśnie Kamil. Jak zwyciężył kilka pojedynków wszyscy go lubili, klepali po plecach. Gdy przegrał kilka pojedynków, fani zrobili z niego najgorszego. Nie rozumiem tego. W sporcie różnie bywa, czasem przygrywasz, czasem wygrywasz, na wynik ma wpływ wiele czynników: psychologiczne, motoryczne i wiele innych. Niemniej jednak bardzo źle świadczy to o osobach, które zamiast być obojętne, wyrażają swoje negatywne opinie publicznie. Nawet nie zdają sobie sprawy, jak bardzo wpływa to na zawodnika.

- Dziękuje za poświęcony czas.
MG: Chciałbym podziękować moim trenerom, których wymieniłem w wywiadzie, sparing partnerom (Michał Wlazło, Michał Pukin, chłopaki z Ring Riders, Adrianowi Czudzinowicz, Łukasz Budkiewicz, Andrzej Kulik, Oskar Piechota, Klemens Ewald), firmie Pit-Bull, Kubie Mauriczowi niezastąpionemu dietetykowi, który bardzo mi pomógł. Dzięki niemu regeneruje się jeszcze szybciej. Dziękuję Adrianowi Bajorowi z Warszawskiego Centrum Atletyki za pomoc w konsultacjach moich wyników badań. Ostatniej osobie której dziękuję, to moja Żona Karolina - Kochanie dziękuję Ci że jesteś! Kocham Cię!

Rozmawiał Arkadiusz Hnida