JĘDRZEJ MAĆKOWIAK PRZED KSW 31

Przedstawiamy rozmowę z Jędrzejem Maćkowiakiem przed galą KSW 31, która odbędzie się dwudziestego trzeciego maja w Trójmieście. Niepokonany zawodnik Ankosu Zapasy Poznań do tej pory stoczył trzy walki, wszystkie zwyciężył kończąc je przed czasem. Teraz czeka go wielkie wyzwanie, bo wystąpi w pierwszym pojedynku KSW 31, a jego rywalem będzie Marcin Gułaś, bardziej doświadczony zawodnik.

- Jędrzej, jak się czujesz przed zbliżającą się walką?
Jędrzej Maćkowiak: Witam serdecznie. Czuje się bardzo dobrze, udało się przepracować cały okres przygotowawczy bez poważnych urazów, jestem w bardzo dobrej formie, humor dopisuje i samopoczucie również. Nie mogę doczekać się już 23 maja i momentu kiedy wejdę do klatki KSW.

- Na ile walk podpisałeś kontrakt z organizacją KSW?
JM: Nie jestem pewien czy mogę zdradzać takie szczegóły, musiałbym to sprawdzić w kontrakcie. Mogę powiedzieć, że jest to więcej niż jedna walka, za co chciałbym serdecznie podziękować włodarzom KSW.

- Jak wyglądają przygotowania do najbliższego startu?
JM: Przygotowania rozpoczęliśmy już w połowie stycznia od ciężkiego obozu w Zakopanem i zrobienia tlenu oraz bazy do dalszej pracy już na miejscu, w Poznaniu. W okresie 8 tygodni przed walką, rozpoczęliśmy pracę na bardzo wysokich obrotach, dużo treningów zadaniowych, sparingowych i pracy beztlenowej. W międzyczasie byłem na obozie w Wałczu, gdzie przez 3 dni zrobiliśmy solidną robotę i mogłem sparować z innymi zawodnikami, niż na co dzień w klubie. Końcówkę przygotowań spędzę w Ankosie, w Poznaniu.

- Twoim rywalem będzie Marcin Gułaś, co możesz powiedzieć o tym zawodniku?
JM: Szczerze mówiąc, nie oglądałem jeszcze walk swojego przeciwnika, wiem że jest zawodnikiem przekrojowym, bardziej doświadczonym ode mnie. Kilku moich kolegów miało okazję walczyć lub trenować z Marcinem, także mniej więcej wiem czego mogę się spodziewać z jego strony, a na dokładną analizę przyjdzie jeszcze czas. Mam nadzieję, że będzie przygotowany tak dobrze jak ja i damy dobrą walkę.

- Swoje trzy zawodowe starty odnotowałeś w roku 2013, jak możesz nam je podsumować?
JM: Swoje walki zawodowe wygrałem przed czasem, pierwszą przez TKO, drugą i trzecią przez poddanie, zebrałem cenne doświadczenie i to tyle. Staram się nie patrzeć wstecz i skupiam się tylko na najbliższej walce.

- W roku 2014 nie zawalczyłeś ani razu co było powodem. Wiemy, że miałeś zadebiutować wcześniej na KSW, ale była kontuzja i walka wypadła?
JM: Po turnieju, który zawalczyłem pod koniec 2013 roku miałem dosyć poważne złamania kości dłoni i musiałem poddać się operacji, co wyłączyło mnie z treningów na jakiś czas. Następnie przeprowadziłem się do Poznania, gdzie wróciłem do bardzo dobrej formy, pojawiła się oferta od KSW na walkę z Kamilem Walusiem, którą przyjąłem w ciemno, ale niestety bodajże 4 tygodnie przed galą, na jednym z treningów sparingowych złamałem kość strzałkową na tyle poważnie, że musiałem wycofać się z walki. Pod koniec 2014 roku wróciłem do zdrowia i ciężkich treningów i mam nadzieję, że limit pecha z mojej strony został wyczerpany.

- Dziękuje za poświęcony czas.
JM: Chciałbym serdecznie podziękować całemu ANKOS ZAPASY z trenerem Andrzejem na czele, na każdego w naszej Ankosowej rodzinie można zawsze liczyć! Podziękowania należą się również sponsorom, dzięki którym możemy poświęcić się w 100% temu co robimy: Ruckpack, JuchaBeton, Pitbull, IHS Technology, Senseishop, Danema TSL, Polcopper, Atlantis Fitness.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.