FEN 8: PAWEŁ ŻELAZOWSKI PRZED GALĄ

Przedstawiamy wywiad z utalentowanym zawodnikiem kategorii półśredniej Pawłem Żelazowskim, który wraca po pierwszej porażce w karierze z obecnym zawodnikiem UFC. Paweł poza wspomnianą porażką, na koncie ma jeszcze siedem walk, wszystkie kończył przed czasem, pięć przez poddanie, a dwie po uderzeniach.

- Witamy cię Pawle, na początku powiedz nam jak się czujesz przed zbliżającą się walką?
Paweł Żelazowski: Witam serdecznie wszystkich. Czuję się świetnie, jestem podekscytowany zbliżającą się walką. Tym bardziej, że organizacja FEN szykuje naprawdę ekstra widowisko i myślę, że zarówno organizatorzy jak i każdy z zawodników dołoży starań, aby była to najlepsza gala tego roku w Polsce.

- Gdzie przygotowujesz się do tego pojedynku i kto cie dociąża?
PŻ: Do pojedynku przygotowuję się głównie pod okiem mojego trenera Łukasza Grochowskiego w rodzimym klubie Dziki Wschód Biała Podlaska. Jak zwykle w przygotowaniach nękały mnie drobne kontuzje, które niestety skutecznie przez jakiś czas uniemożliwiały mi sparingi. Jednak ostatnio udało mi się odwiedzić klub Lutadores Wrocław oraz Gracie Barra w Łodzi, gdzie miałem okazję sparować ze świetnym zawodnikiem kategorii półśredniej Pawłem Pawlakiem.

- Będzie to twój debiut w FEN, co wiesz o tej federacji i powiedz nam na ile walk masz podpisany kontrakt?
PŻ: Fight Exclusive Night jest najprężniej rozwijającą się organizacją MMA w naszym kraju, czego może dowodzić choćby zbliżająca się gala w Kołobrzegu, która będzie transmitowana na żywo w telewizji Polsat. Poprzednie edycje wypadały naprawdę imponująco, a z każdą następną będzie na pewno tylko lepiej. Nie chcę zdradzać szczegółów kontraktu, mogę natomiast powiedzieć, że zawitam w tej organizacji na dłużej.

- Twoim przeciwnikiem będzie Artur Piotrowski, co możesz powiedzieć o tym zawodniku?
PŻ: Artur jest na pewno świetnym zawodnikiem. Mimo przerwy w startach na pewno jest świetnie przygotowany do walki i nie można zapominać, że jest posiadaczem czarnego pasa jiu-jitsu, co zapewne będzie się starał wykorzystać w walce.

- Twoja ostatnia walka to porażka, ale zasłużyła na miano walki roku w Polsce. Jakie to uczucie odbierać Heraklesa?
PŻ: Tak, niestety była to moja pierwsza porażka w karierze, ale obaj z Mickaelem daliśmy z siebie 100%, co zaowocowało nagrodą za walkę roku. Heraklesy to świetna inicjatywa, która każdemu zawodnikowi dodaje dodatkowej motywacji, a samo rozdanie nagród to niezapomniane wrażenie. Wtedy zawodnik wie po co to robi i czuje się doceniany, nawet po porażce, tak jak w moim przypadku.

- Wróćmy jeszcze do tej ostatniej walki, była to porażka z aktualnym zawodnikiem UFC. Jak myślisz, co zawiodło w tym pojedynku?
PŻ: Mickael jest naprawdę solidnym i taktycznie walczącym fighterem. Pokazał się ze świetnej strony na ostatniej gali UFC w Glasgow. Jeśli chodzi o naszą walkę, to chyba właśnie zła taktyka była powodem mojej porażki, co dobrze wykorzystał Lebout. Czułem, że mogę znokautować przeciwnika i wkładałem w to chyba aż za dużo starań. Mickael miał naprawdę twarda głowę i przetrwał najgorsze chwile, a później stopniowo zyskiwał przewagę, skutecznie pracując w parterze.

- Dziękuję za poświęcony czas. Jeżeli chcesz komuś podziękować lub kogoś pozdrowić to proszę bardzo.
PŻ: Ja również dziękuje za wywiad i korzystając z okazji chciałbym podziękować mojemu trenerowi Łukaszowi Grochowskiego za starania oraz poświęcony czas na macie i nie tylko. Trenerowi crosfitu Arkowi Strużkowi, za świetne przygotowanie siłowo-kondycyjne, wszystkim sparingpartnerom oraz moim sponsorom Iron Horse Series, Extreme Hobby, Borniak, SKS Bushido, Twoja Szafa, Klub Crossfit Biała Podlaska, firmie IBF oraz restauracji Sielska.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.