ME 2015: MATEUSZ TRYC W ĆWIERĆFINALE

Miała być wojna i była! Mateusz Tryc (-81kg) z pełnym impetem rywalizował ze Słowakiem Matajem Strinisko i zrobił to, na co tak bardzo liczyliśmy. Polak zmusił rywala do kapitulacji i zwyciężył przez dyskwalifikację. Wobec tego czterech naszych stanie do wielkich walk o medale!

Mateusz przed walką emanował pewnością siebie, w szatni był spokojny i rozluźniony. Zgodnie z założeniami ruszył do przodu i od razu nastawił się na półdystansową wojnę. Słowak polował na bardzo mocne ciosy, za to aktywność była po stronie naszego reprezentanta, który skutecznie wchodził z kombinacjami na dół. Tryc zgubił ochraniacz na szczękę w połowie starcia. Pod koniec Strnisko jakby znalazł sposób na swoje próby w ofensywie, ale to nie wystarczyło do przekonania punktowych.

Rywal zaczął się rozkręcać, a aktywny sędzia ringowy przestrzegał Mateusza coraz częściej. Strinisko sprytnie bił overhandami i choć sprawiał wrażenie zmęczonego, to nieustannie szukał swoich szans. Tryc potrzebował ucieczki z klinczu i wyraźnego podkręcenia tempa, a było go na stać. Niestety ringowy zaczął wychodzić przed szereg, posyłając ostrzeżenie w stronę obu półciężkich. Zadecydować miała trzecia, finałowa odsłona.  

Tryc dążył do zajechania oponenta całymi seriami, lecz w obronie był odrobinę zbyt sztywny, przez co sam sporo inkasował. Zdumiewający był napór Mateusza, który nie kalkulował, tylko po prostu szedł jak taran do przodu. Ten dziki momentami atak przyniósł wyczekiwany skutek! Strinisko w przeciągu kilkunastu sekund dwa razy zaatakował głową i sędzia konsekwentnie upominał Słowaka. Trzecie ostrzeżenie oznaczało jedno - dyskwalifikacja Strinisko i awans niezmordowanego Tryca do ćwierćfinału Mistrzostw Europy! Wygrana przez dyskwalifikację w trzeciej odsłonie.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.