FEN 11: ARKADIUSZ WRZOSEK PRZED GALĄ

Przedstawiamy rozmowę z kolejnym utalentowanym kickboxerem w naszym kraju Arkadiuszem Wrzoskiem, który na FEN 11 zadebiutuje w tej federacji. Dziewiętnastego marca na warszawskim Torwarze stanie do dużego wyzwania, jakim będzie starcie z doświadczonym Nikolajem Falinem.

- Cześć Arek! Powiedz na początek jak samopoczucie przed zbliżającą się walką?
Arkadiusz Wrzosek: Cześć! Na dzień dzisiejszy czuję się całkiem dobrze, głównie dlatego, że raczej mam za sobą nieciekawy czas, okraszony dość nieprzyjemnymi kontuzjami. Pod koniec zeszłego roku przeszedłem trzy operacje dłoni, nie powiem, że są wyleczone do końca, ale walczyć mogę i już nie mogę się doczekać, aż użyje ich w marcu.

- Jak wygląda twój kontrakt z FEN, podpisałeś go na kilka pojedynków?
AW: Na dzień dzisiejszy skupiam się na najbliższej gali FEN. Powiem jednak, nie wdając się w szczegóły, że dłuższa współpraca z Fight Exclusive Night jest wielce prawdopodobna.

- Jak wyglądają przygotowania do tego startu?
AW: Co do przygotowań, to jak już wcześniej wspomniałem, były trochę opóźnione przez kontuzje. Obecnie jestem po tygodniowym zgrupowaniu w Zakopanem, którym zacząłem mocne treningi przed walką na Torwarze. Wcześniej starałem się cokolwiek robić, żeby podtrzymać formę. Myślę, że chwilowa przerwa od ciężkich treningów dobrze podziałała, gdyż głód walki daje o sobie znać i trenuje mi się na prawdę dobrze. Na obozie oczywiście prócz mojego couchunia Igora Kołacina, trenowałem z Tyberiuszem Kowalczykiem, obecny był Marcin Parcheta, a w roli super trenera Bartek Batra. Jak widać miałem pomoc na najwyższym poziomie i to światowym, ziewania nie było.

- Nikolaj Falin będzie twoim najbliższym przeciwnikiem, co wiesz na temat tego zawodnika?
AW: O Niko całkiem sporo się już dowiedziałem. Na pewno będzie mi odpowiadał jeśli chodzi o warunki fizyczne, obaj balansujemy na krawędzi wagi do 95kg i powyżej. Jest bardzo doświadczony, bił się w przeszłości między innymi z Gokhanem Saki, walczył w najlepszych organizacjach na świecie. Jego styl walki z pewnością mi przypasuje, lubię gdy przeciwnik nie unika wymian i walczy twardo. Na pewno podejdę do niego z szacunkiem i nie zlekceważę go, z uwagi na wiek.

- Niemiec znany jest w naszym kraju z pojedynku z Tomaszem Sararą. Będziesz chciał od tego zawodnika dowiedzieć się coś na temat najbliższego oponenta?
AW: Jeśli chodzi o Tomasza Sarare, to prawdopodobnie będę miał w najbliższych tygodniach okazję z nim potrenować, gdyż został zaproszony przez Igora do poprowadzenia seminarium w Warszawie. Będzie mi miło, jeśli zechce podzielić się swoimi uwagami na temat mojego najbliższego przeciwnika. Warto też wspomnieć, że w ubiegłym roku również Michał Turyński z zaprzyjaźnionego klubu Puncher Wrocław stoczył walkę z Falinem, a mogę zdradzić, że w moim narożniku pojawi się jego klubowy trener Tomek Skrzypek, więc chyba nic nie trzeba dodawać.

- Masz za sobą cztery starty zawodowe, przybliż nam te walki.
AW: Jeśli chodzi o moje niezbyt liczne zawodowe starty, wynikają one z tego, że starałem się skupiać bardziej na startach amatorskich, gdyż najważniejsze było dla mnie obicie i zbieranie doświadczenia, a bałem się bez doświadczenia wypłynąć na głębokie wody. Ostatnie dwie walki niestety przegrałem. Pierwsza porażka bolała najbardziej, gdyż zwycięstwo powinno być zdecydowanie zapisane na moim koncie. Co do ostatniej walki to chyba zbyt szybko dostałem większe wyzwanie, walczyłem o pas zawodowego mistrza świata WKU, z dużo bardziej doświadczonym Słowakiem Tomasem Mo~nym. Rywal był bardzo niewygodny, dużo większy, silniejszy. Myślę, że z taką walką mogłem się jeszcze wstrzymać, ale podjąłem rękawice i w efekcie przegrałem walkę po 5 rundach jednym punktem, mając go na deskach już w pierwszej.

- Powiedz nam coś o swojej karierze amatorskiej, jakie masz za sobą osiągnięcia?
AW: Co do wspomnianych wcześniej startów amatorskich stoczyłem kilkadziesiąt walk na różnych ringach, zaczynając od formuły Sanda, w której zdobyłem mistrzostwo Polski oraz wygrałem Puchar Polski. Podobne sukcesy święciłem w Muay-Thai, do tego wygrana w kategorii do 91kg ostatnich Mistrzostw Europy w boksie tajskim. Oczywiście w dalszym ciągu zamierzam łączyć starty amatorskie i zawodowe, uważam że często zdobycie jakiegoś medalu na dużej imprezie amatorskiej (IFMA, WAKO) znaczy wiele więcej niż wygrana walka na pierwszej lepszej gali. Będę raczej starał startować się więcej w formule K-1, z uwagi na wiele wyższy poziom w mojej kategorii wagowej niż w Muay-Thai. Jeśli chodzi o moje cele na najbliższą przyszłość, to głównym jest na pewno zdobycie chyba najbardziej prestiżowego tytułu sportów uderzanych w Polsce, czyli mistrzostwa Polski K-1 Polskiego Związku Kickboxingu.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić lub komuś podziękować to proszę bardzo.
AW: Dziękuję za rozmowę i na koniec chciałbym oczywiście podziękować za wsparcie moim bliskim, serdecznym ko(L)egom, Trenerowi Igorowi za prowadzenie mnie od początku, przyjacielowi Kubie, że znosi jak go ciągle biję, braciom Paczuskim, gdyż odwalają kawał dobrej roboty i pomagają mi stać się lepszym zawodnikiem, Michałowi i Tomkowi z LFC za całą okazałą pomoc, Rafałowi za poranne boksowanie oraz firmie Manto, która ubiera mnie niezależnie od pogody i okazji.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.