ŁUKASZ RAMBALSKI PRZED WALKĄ W ESTONII

Paweł Sawicki, Informacja własna

2016-02-18

Doświadczony kickboxer reprezentujący Hunter Gym, Łukasz Rambalski niebawem stoczy kolejną walkę. Przeciwnikiem Polaka na gali XFS w stolicy Estonii, Tallinie będzie ulubieniec publiczności, Edvin Kibus. Udało nam się zamienić kilka słów z jednym z najlepszych kickboxerów w historii tego sportu w Polsce. Przedstawiamy wywiad z Łukaszem.

- Witaj Łukasz! Na początek chciałbym zapytać jak zdrowie po walce z Wojciechem Wierzbickim?
Łukasz Rambalski: Witam czytelników serwisu sporty-walki.org. Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne, to wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wiadomo, po każdej walce kickboxer jest poobijany, ale to standard w naszym sporcie, więc nie jest to jakaś poważna kontuzja. Jeśli chodzi o poważniejsze urazy, to na szczęście obyło się bez nich.

- Utarło się powiedzenie, że porażki uczą. Czego więc nauczyła Cię porażka z Wojciechem Wierzbickim?
ŁR: Taki jest sport, czasami się wygrywa, a czasami się przegrywa. W naszym pojedynku Wojtek okazał się zawodnikiem lepszym i gratuluję mu wygranej. Jeśli chodzi o porażkę, to sam wiesz, że czasami jest tak, że przygotowujesz się na sto procent, walka jest na naprawdę wysokim poziomie. Jednak są szczegóły, które przechylają szalę zwycięstwa na korzyść jednego z zawodników, na które nie ma się bezpośredniego wpływu. Oczywiście jakieś przemyślenia po porażce są, ale nie muszą być realizowane w kolejnej walce.

- To była Twoja druga porażka w FEN. Czy to oznacza, że nie będziemy Cię jakiś czas widywać na galach wrocławskiej organizacji?
ŁR: To pytanie chyba nie jest do mnie. Myślę, że powinieneś zapytać o to właścicieli organizacji Fight Exclusive Night. Ze swojej strony mogę was zapewnić, że jestem gotowy do walki.

- Niebawem walka na gali w Estonii. Rozpocząłeś już przygotowania?
ŁR: Po mojej ostatniej walce, którą stoczyłem na gali FEN 10 z Wojtkiem Wierzbickim miałem krótki okres roztrenowania i relaksu. To, że się relaksowałem nie oznacza jednak, że całkiem zaprzestałem aktywności fizycznej. Trzymałem odpowiedni poziom przez cały ten czas, teraz zostały niespełna dwa miesiące do kolejnej walki, więc wchodzę już na naprawdę wysokie obroty podczas treningów.

- Twoim przeciwnikiem będzie Edvin Kibus, doświadczony, chociaż młody kickboxer. Estończyk walczył min. z Andy’m Souwerem. Czy tylko rywale z tak wysokiej półki Cię interesują?
ŁR: Masz rację, Kibus to doświadczony i dobry kickboxer, walczył na dużych galach i pojedynkował się już z takimi gwiazdami jak wspomniany przez Ciebie Souwer. Czy tacy rywale mnie interesują? Hmmm… Oczywiście, jestem sportowcem i chcę bić się tylko z najlepszymi, by samemu być w czołówce. Jeśli biłbym się z jakimś plackiem, to śmiano by się ze mnie jak z Najmana, albo z innych freaków czy też samozwańczych kickboxerów he he.

- Na XFS w kwietniu nie będziesz jedynym Polakiem, na gali zobaczymy również Bartosza Batrę. Czy to pomaga w jakiś sposób, gdy walczy się na obczyźnie?
ŁR: Zgadza, się Bartek też będzie walczył na tej gali. Jak wiadomo, w grupie zawsze raźniej, więc spodziewam się lepszej atmosfery w szatni.

- Kto pomaga Ci w przygotowaniach do tej walki?
ŁR: Jak zwykle pomaga mi Marek Marszał oraz cały mój klub, Hunter Gym, w którym ostatnio jest coraz więcej zawodników, z którymi można posmarować. Od mojej ostatniej walki moim tarczownikiem jest mój zawodnik i wychowanek, Marcin Jankowski i wychodzi nam to na dobre.

Rozmawiał Paweł Sawicki