ONE CHAMPIONSHIP: MARCIN PRACHNIO PRZED GALĄ

Przedstawiamy rozmowę z Marcinem Prachnio, który w najbliższą sobotę zadebiutuje w federacji One Championship. Marcin tym razem stanie do ważnego zadania w Indonezji, a jego przeciwnikiem będzie Alexander Machado, wracający do MMA po dłuższej przerwie. Polak mieszkający, jak i walczący za granicami naszego kraju, po ostatniej porażce odnotował kolejne cztery zwycięstwa, w tym zdobywając tytuł organizacji Final Fight Championship.

- Cześć Marcin. Powiedz nam jak się czujesz przed zbliżającą się, bardzo ważną dla ciebie walką?
Marcin Prachnio: Witaj Arku. Jak się czuję przed walką? Czuję się bardzo dobrze! Silny, skoncentrowany i w pełni gotowy aby wygrać kolejny pojedynek.

- Jak wyglądały przygotowania do tego startu?
MP: Przygotowania były standardowe. Trening dwa razy dziennie, w weekend przerwa. Każdego dnia łączone treningi stójka, zapasy i parter. W piątki jeździłem na treningi kickboxingu do Petera Aertsa, gdzie zawsze mogę liczyć na wysoki poziom i ciężkich partnerów do sparingów. Dwa razy w tygodniu trening siłowo-wytrzymałościowy na siłowni, z ciężarami i sprinty. Na dwa tygodnie przed walką wyjechaliśmy wraz z Vincentem Latoe, który również będzie walczył na tej gali, na Bali, gdzie kończyliśmy przygotowania. Gorący klimat zmuszał do ekstremalnych wysiłków.

- Twoim przeciwnikiem będzie Alexander Machado. Co znalazłeś w Internecie na jego temat. Wiemy też, że Brazylijczyk ma za sobą długie przerwy, teraz wraca po trzech latach?
MP: Mój przeciwnik jest dobry w walce w parterze. Będę starał się utrzymywać starcie w stójce. Na treningach wiele czasu poświęcaliśmy na poprawę obron przed obaleniami oraz walkę z leworęcznym przeciwnikiem. Machado miał długą przerwę, ale wydaje się być solidnym zawodnikiem z doświadczeniem. W sobotę sprawdzimy w jakiej jest formie.

- Powiedz nam, na ile walk podpisałeś kontrakt z ONE Championship?
MP: Nie chcę mówić jeszcze o przyszłości. Skupiam się na najbliższej walce. Czas pokaże, co będzie dalej.

- Podpisałeś kontrakt z największą federacją azjatycką, jak się z tym czujesz, co wiesz na ich temat?
MP: Czuje się bardzo dobrze. Realizuję się. O to chodziło! Wiem jednak, że to tylko kolejny przystanek w drodze na szczyt. Cel mam wyraźnie określony i będę do niego dążył.

- Jest to dziwna sytuacja, jesteś teraz na azjatyckim rynku, a nie widzimy cię na naszym, na którym liderami się KSW czy FEN. Jak myślisz, czemu nie dostajesz walk w Polsce. Czy był jakiś odzew od tych federacji, oraz czy liczysz na to?
MP: Chciałbym walczyć w Polsce, móc pokazać się przed polską publicznością. Ciągle jednak mi nie po drodze. Zacząłem trenować w Holandii i tam zaczęły się moje starty, później walki dla FFC. W tym czasie nie miałem propozycji, które mogłem zrealizować. W najbliższym czasie będę walczył dla One Championship. Zobaczymy co będzie dalej.

- Jesteś zawodnikiem, który idealnie wykorzystuje do maksimum dozwolone w federacjach zasady. Chodzi mi chociażby o kolana w parterze, takie ciosy są dozwolone w One Championship, to na pewno cie ucieszyło?
MP: Kolana nie są moją jedyną bronią. Jestem bardzo elastyczny jeżeli chodzi o reguły walki. Wchodzę do klatki i walczę. Zawsze zgodnie z obowiązującymi zasadami.

- W zeszłym roku startowałeś aż cztery razy. Czy i w tym planujesz taką liczbę walk?
MP: Tak, chciałbym podtrzymać liczbę startów oraz liczbę zwycięstw! Zaczynam od najbliższej soboty!

- Poruszyłem ten wątek, więc podsumuj starty w roku 2015, bo należały one do cennych.
MP: Ubiegły rok należał do bardzo udanych. Z walki na walkę zdobywałem doświadczenie i cenne zwycięstwa. Trzy z czterech walk zakończyłem przez TKO. Zdobyłem tytuł FFC, czy mogło być lepiej? Cały czas ciężko pracuję, rozwijam się i poznaję prawdziwe oblicze MMA.

- W ostatnim starcie zdobyłeś pas organizacji Final Fight Championship, czy wiadomo już coś na temat jego obrony?
MP: W obecnej chwili nic mi nie wiadomo o obronie pasa, jednak mam informację, że federacja zamierza w tym roku wejść na rynek amerykański. Nie miałbym nic przeciwko, żeby właśnie tam bronić tytułu mistrzowskiego.

- Jak wyglądają kulisy federacji Final Fight Championship?
MP: Federacja FFC to solidna firma. Dba o swoich zawodników. Poczynając od zakwaterowania, cateringu, a kończąc na dniu walki, zawsze wszystko było na wysokim poziomie. To ważny aspekt. Same oprawy gali jakie są, widzą wszyscy. Czego może oczekiwać zawodnik? Może lepszych wynagrodzeń.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić lub komuś podziękować to proszę bardzo.
MP: Chciałbym bardzo podziękować mojej rodzinie za wsparcie! Bez nich, na pewno nie byłbym w tym miejscu, w którym się teraz znajduję. Dziękuję mojemu trenerowi oraz kolegom z klubu, za kolejne dobre przygotowania.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.