SPARTAN FIGHT 2: MACIEJ BROWARSKI PRZED WALKĄ

Przedstawiamy rozmowę z Maciejem Browarskim, czołowym zawodnikiem kategorii półciężkiej w naszym kraju. Do swojej kolejnej walki zawodnik z Chorzowa stanie przed własną publicznością, na drugiej edycji Spartan Fight. Drugi raz Browarski zasila rozpiskę federacji, tym razem w walce wieczoru zmierzy się z Borisem Polezhayem.

- Cześć Maciej. Na początek powiedz jak się czujesz przed zbliżającą walką?
Maciej Browarski: Witam serdecznie. Przed zbliżającą się galą, jak i moją walką, czuję się dobrze. Zostało jeszcze parę dni na ostatnie szlify i złapanie świeżości. Jestem podekscytowany tą galą, bo po raz kolejny zawalczę u siebie w mieście, przed swoją publicznością. To dodatkowo cieszy, jak i motywuje.

- Jak wyglądały przygotowania do najbliższego startu, może inaczej, czym różniły się od ostatnich?
MB: Przygotowania wyglądały raczej podobnie. Pracowałem u siebie w klubie w Chorzowie, ale nie zamykałem się tylko na to. Byliśmy na obozie w Zakopanem, gdzie było dużo sparingów, zarówno parterowych, jak i w stójce. Pracuje boksersko z Gabą, jestem z tej współpracy bardzo zadowolony i myślę, że to owocuje.

- Twoim przeciwnikiem będzie Boris Polezhay, co udało ci się dowiedzieć na jego temat?
MB: Na temat przeciwnika wiem tak naprawdę niewiele. Widziałem jedną czy dwie jego ostatnie walki, dzięki czemu wiem, że walczy z odwrotnej pozycji. Natomiast z sherdoga wiem, że wygrał 6 walk z rzędu, 4 przez poddanie, także jest na fali wznoszącej. I tak naprawdę na tym się skończyło. Ciężko znaleźć coś więcej, ale tak zazwyczaj bywa z zawodnikami ze wschodu.

- W poprzednim roku stoczyłeś dwie walki. Będziesz chciał w tym roku przyśpieszyć tempo, czy takie jak zeszłoroczne odpowiada ci najbardziej?
MB: Na pewno chciałbym walczyć częściej i mam nadzieję, że się to uda. Kiedyś udawało mi się robić więcej walk i myślę, że nie było to problem dla mnie. Wydaje mi się, że 4 walki w roku są optymalną liczbą, oczywiście jeżeli zdrowie pozwala.

- Masz za sobą pojedynek w FEN, czy federacja odzywała się do ciebie z propozycją drugiej walki? Bo można spokojnie powiedzieć, że zasłużyłeś na to, po dobrym pojedynku z Marcinem Zontkiem.
MB: Tak, mam za sobą jedną walkę w prężnie rozwijającej się organizacji FEN. Umowę mam podpisaną na dwa pojedynki, także jeszcze jeden na pewno przede mną. I mam nadzieję, że na tym nasza współpraca się nie skończy. O samej walce z Marcinem nie chciałbym już mówić i do niej wracać, wylałem już swoje żale na niejednym portalu i niech to będzie zamknięty temat. Aczkolwiek nie ukrywam, że na pewno interesowałby mnie kiedyś rewanż z Marcinem.

- Ostatnia walka miała miejsce na pierwszej edycji Spartan Fight, powiedz coś więcej o samej walce, jak i o organizacji, jak ją oceniasz?
MB: Moim przeciwnikiem był Rokas Stambrauskas, mocny, doświadczony zawodnik o dobrych warunkach fizycznych. Sama walka raczej od początku przebiegała pod moje dyktando, uderzałem, skracałem dystans, starałem się dominować. W drugiej rundzie skończyłem walkę duszeniem, także plan na walkę się powiódł - tylko zwycięstwo. Jak w każdej walce, do której wychodzę, w głowie jeden cel - wygrana, moja ręka uniesiona do góry. Co do organizacji to jest to nowy twór na polskiej mapie, dopiero raczkują, ale plany są ambitne i dalekosiężne. Robią druga galę na przełomie 6 miesięcy, pierwsza była na pewno sukcesem pod względem sportowym, jak i organizacyjnym, to doświadczenie powinno dawać efekty na przyszłość. Organizatorzy nie zwalniają tempa, druga gala niebawem, a z moich informacji wiem, że 3 edycja już jest w fazie projektu. Chcąc dotrzeć do szerszej publiczności niż tylko widzowie w hali, prowadzą rozmowy z telewizją.

- Wiemy, że także w swoim dorobku masz pojedynki dla ciekawej organizacji Final Fight Championship. Czy odzywali się oni też do ciebie?
MB: Dla organizacji FFC stoczyłem dwie walki, które dobrze wspominam pod względem sportowym, a także jako doświadczenie. Dwóch mocnych zawodników, dwie wygrane. Chociaż został niedosyt, bo werdykt drugiej walki został zmieniony przez organizatora w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. Moje apelacje w tej sprawie niestety zostały bez odzewu. Natomiast pewne osoby, które mogły mieć wpływ na przebieg tej sytuacji i odwrócenie werdyktu z powrotem na moją korzyść, zaniedbały i zaniechały czynności. Ja sam na dzień dzisiejszy nie mam kontaktu z organizacją FFC.

- Twoim klubem jest Spartan Chorzów, przedstaw go naszym czytelnikom.
MB: Tak, moim macierzystym klubem jest Spartan Chorzów, a właściwie to już Gracie Barra Chorzów, bo przekształciliśmy nazwę. Głównym naszym stylem jest BJJ, ale oczywiście nie zamykamy się tylko na same „kulanie”. Staramy się dotrzeć, zainteresować, zarazić sportami walki jak największą rzesze ludzi, dlatego też w naszym klubie poza dominującym BJJ, są zajęcia Muay Thay, MMA, elementy zapasów, kickboxing dla kobiet, a także trening wytrzymałości siłowej. Także nie zastanawiać się ... koszulka, spodenki i na trening.

- Dziękuję za rozmowę, jeżeli chcesz kogoś pozdrowić lub komuś podziękować to proszę bardzo.
MB: Na koniec chciałbym podziękować firmom, osobom, które mnie wspierają w drodze na szczyt: Bad Haus, Zięba Clinic, Extreme Hobby, Stalmer Silesia, Athletic Food Catering Dietetyczny, Tytan centrum odżywek. Dziękuję za wywiad. Pozdrawiam.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.