MARCIN ŁAZARZ: JESZCZE NA NARKUNA PRZYJDZIE CZAS

Przedstawiamy rozmowę z czołowym półciężkim naszego kraju Marcinem Łazarzem, walczącym na Wyspach. Ten zawodnik w swoim dorobku ma chociażby tytuł mistrzowski organizacji BAMMA, który stracił w ostatniej walce, ale podkreślmy, jest to obecnie największa organizacja w Wielkiej Brytanii. Tym razem 'Rudex' stanie do wielkiego wyzwania, do bardzo mocno obsadzonego rosyjskiego turnieju na gali Wrod Fighting Championship Akhmat. W pierwszym pojedynku zmierzy się z zawodnikiem publiczności Maximem Grishinem.

- Cześć Marcin! Powiedz na początek jak samopoczucie przed walką?
Marcin łazarz: Cześć, Witam Serdecznie. Samopoczucie spoko mimo tego, że nienawidzę każdej minuty treningu w obecnym momencie. Motywacja na 120 procent, oby tak dalej.

- Jak wyglądają przygotowania do tej walki?
MŁ: Jeżeli chodzi o moje przygotowania, to nic się u mnie na razie nie zmienia. Cały czas mieszkam z rodziną w Londynie i tu trenuje. Obecnie wchodzę w ten najbardziej wykańczający okres, czyli intensywne sparingi. Do walki zostało około 5 tygodni. Sparuje przekrojowo MMA w RGA HQ u Rogera Gracie dwa razy w tygodniu, poza tym dużo bokserskich sparingów, bardziej zadaniowych, jak również od przyszłego tygodnia już mam ustawionych kilka spotkań ze znanymi zawodowymi bokserami z wagi ciężkiej. Na razie bez nazwisk, dopóki nie dojdzie to do skutku. Co tam jeszcze, kondycja z Atrurem Nowickim, zapasy Piotr Gieral. Oprócz tego codziennie jestem w kubie Urban Warriors Academy, gdzie jestem trenerem MMA i często też z kimś tam sparuję. Jest kilku może mniej znanych, ale dużych chłopów.

- Można spokojnie powiedzieć, że będzie to twoje największe wyzwanie, bo Maxim Grishin to utytułowany zawodnik?
MŁ: Myślę, że moja kariera sportowa tak już przebiega od samego początku, że każda kolejna walka jest dla mnie największym wyzwaniem. Tak właśnie chcę żeby to wszystko się układało, dopóki jestem tu, w tym sporcie, to chcę rywalizować z najlepszymi zawodnikami. Nie mam 20 lat, a chciałbym zostać dobrze zapamiętany i wiadomo, im trudniejszy przeciwnik, tym lepsza kasa. Jeżeli chodzi o Maxima, to jest to zawodnik na pewno godny moich wysiłków i przygotowań. Wywodzi się z sambo, więc walka na pewno będzie ostra. Poza tym Maxim trenuje z Fedorem Emelianienko, więc jest to sambo z najwyższej półki. Jeżeli chodzi o mnie, to jestem zaszczycony możliwością wzięcia udziału w tak dobrze obsadzonym turnieju, już wcześniej walczyłem z zawodnikiem wywodzącym się z sambo. Był to Pavel Doroftei, tą walkę wygrałem po naprawdę ciężkim boju.

- Jak wiemy turniej ma świetną obsadę, więc pytanie do ciebie, jak widzisz się w nim wysoko?
MŁ: Zaleta tego turnieju jest taka, że rozłożony jest w czasie, z finałem chyba w październiku tego roku, więc do każdej walki podchodzę indywidualnie. Czy oceniam się wysoko, uważam, że mogę wygrać z każdym, jeżeli jestem odpowiednio przygotowany. Na razie w mojej głowie jest Maxim Grishin, na innych przyjdzie czas.

- Miałeś problemy z wizą, jak wygląda teraz sytuacja? Będziesz miał w Rosji czas na jakieś zwiedzanie?
MŁ: Wiza jest w trakcie załatwiania. Teraz w ten weekend jest pierwsze starcie w turnieju wagi lekkiej. Myślę, że zaraz po gali wszystko nabierze tempa. Na razie jestem daleki od planowania jakiegoś zwiedzania, czy tego typu rzeczy.

- Będzie to twoja trzecia walka za granicami Wielkiej Brytanii, jak to znosisz i jaka jest to dla ciebie różnica?
MŁ: Nie ma dla mnie zbyt dużej różnicy, wiadomo że super jest mieć doping i kibiców po swojej stronie, ale ja potrafię się z tego wyłączyć. Rożnica jest także taka, że na pewno będzie trochę zimniej niż w Anglii, ale przegryzę to. Poza tym, lubię walczyć międzynarodowo, jest to zawsze ciekawe doświadczenie, chętnie zostawię w Moskwie po sobie ślad (śmiech). Poza tym jest jeszcze kilka miejsc, do których chętnie bym się wybrał, jest to na pewno Japonia, ale zostawimy to na później.

- W ostatniej walce straciłeś pas organizacji BAMMA. Co zawiodło w tej walce? Powiedz coś więcej o samym pojedynku.
MŁ: Myślę, że zlekceważyłem przeciwnika i dałem się sprowokować. Walka miała przebiegać w stójce i powoli się w nią wkręcałem. W pewnym momencie weszło mi uderzenie na wątrobę. Widziałem grymas na twarzy Paula, który momentalnie sklinczował, po czym zadawałem kolana właśnie na korpus, mimo to obalił mnie po kilku próbach i w tym momencie ucierpiało moje ego. Szybko podniosłem walkę do góry i od razu poszedłem w obalenie, żeby oddać sprowadzenie. Niefortunnie wylądowaliśmy i wykorzystał to Paul, po kilku atakach dopiął trójkąt. Myślę, że tam zabrakło koncentracji i konsekwencji, założonego game planu. Był to zimny prysznic dla mnie, teraz już jestem na kolejnej prostej.

- Jak wygląda obecnie sytuacja z organizacją BAMMA?
MŁ: Z tego co wiem to dostaliśmy przepustkę na turniej WFCA w Rosji i Czeczenii, a dalej zobaczymy co będzie. Kontrakt mam do września, mam kilka pomysłów co dalej, ale jak przyjdzie ten moment, to zobaczymy co będzie na stole i wybierzemy najlepszą opcje.

- Jesteś obiecującym zawodnikiem kategorii półciężkiej, a w Polsce stoczyłeś tylko jedną walkę w roku 2014 na lokalnej gali. Liczysz na oferty czołowych organizacji jak KSW i FEN? Masz dla nich jakieś przesłanie?
MŁ: Powiedzcie Narkunowi, żeby tak nie gwiazdorzył, bo na niego przyjdzie czas, jak mu przestaną podsyłać dobranych zawodników. Chętnie zabiorę mu ten pasek, niech tylko dadzą się przygotować i zrobić normalny obóz do walki. A jak nie on, to znajdzie się inny godny rywal i w Polsce też, bardzo chętnie przyjadę do kraju zrobić dobry bój, ale jak mowie nie na 'last minut', zróbmy to fair play. FEN również robi ciekawe show.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić lub komuś podziękować to proszę bardzo.
MŁ: Korzystając z okazji podziękowania dla sponsorów firmy Pitbull West Coast oraz firmie Kyani. Pozdrawiam wszystkich, tobie Arku również dziękuje za wywiad.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.