XFC: ZWIEDZIONE NADZIEJE NASZYCH ZAWODNIKÓW

Arkadiusz Hnida, Informacja własna

2016-04-02

Kilkanaście miesięcy temu, wielu naszych reprezentantów mieszanych sztuk walki podpisało kontrakt z ciekawie zapowiadającą się brazylijską organizacją XFC. Emil Różewski, Filip Wolański, Lena Tkhorevska czy Basia Nalepka, związali się oni z organizacją kontraktem na dłuższy okres czasu, wszyscy kibice czekali na ich datę debiutu. Okazało się jednak, że wszyscy wymienieni byli tak na prawdę nieustannie zbywani. Niby znali datę kolejnej swojej walki, jednak nieustannie był jakiś problem z rywalami.

Dwójka zawodników dość szybko stracili cierpliwość, rozwiązując kontrakt, a całą sytuację opisał menedżer Paweł Kowalik. Właściciel XFC w rozmowie z portalem mmarocks.pl wyrażał oburzenie zachowaniem naszych zawodników i menadżerów. Wszyscy zadawali sobie pytanie, czy jednak zawinili zawodnicy, czy jednak organizator i matchmaker? Choć federacja wciąż organizuje ciekawe gale, nasi reprezentanci wciąż byli zbywani. Ostatecznie wszyscy z wymienionych musieli zrywać kontrakty, bo ile to można czekać na walkę w debiucie. O więcej informacji zapytaliśmy także samy zawodników, Filipa Wolańskiego i Basię Nalepkę.

Filip Wolański:
Kontrakt z XFC podpisałem w lutym 2015 i pierwszą walkę miałem mieć w pierwszej połowie kwietnia, o pas tej organizacji z Freddym Assuncao, czy jakoś tak on się nazywa. Pod koniec marca dostałem informację, że jednak ten Freddy się nie bije, bo jego menadżer się nie zgadza, czy coś w tym stylu, i organizacja miała znaleźć zastępstwo. Od tego czasu zaczęły się "jaja". Co tydzień zwodzono nas, że już niedługo ogłoszą rywala, bo z kimś tam rozmawiają i negocjują warunki. Po jakimś czasie dostaliśmy informację, że jednak cała gala będzie przesunięta o dwa tygodnie, miało to być chyba na koniec kwietnia. Następnie po tygodniu czy dwóch, znowu powiedzieli, że gala się przesunie na maj, później na połowę maja, a następnie na początek czerwca, i nadal nie było żadnego rywala. W tym czasie przewinął się jeszcze raz temat tego Freddiego, że niby znowu mamy się bić, po czym po raz kolejny go wycofali, z niewiadomego mi powodu. Cała ta sytuacja zaczęła mi śmierdzieć, bo non stop gale były przekładane. Poprosiłem, więc mojego menadżera Pawła Kowalika, żebyśmy rozwiązali kontrakt z tą organizacją, ponieważ są niepoważni, a na szczęście mieliśmy taki zapis, który mówił, że muszą mi dać walkę w ciągu określonej liczbie dni, a z tego się nie wywiązywali, dlatego też podziękowaliśmy XFC. No i zawalczyłem na koniec maja na ACB w Kaliningradzie. Ogólnie nie wspominam dobrze kontaktu z nimi, wyglądało to tak jakby ktoś robił sobie ze mnie jaja.

Barbara Nalepka:
Z organizacją XFC podpisałam kontrakt na rok. Kontrakt był na wyłączność, więc nigdzie indziej nie mogłam walczyć. Na początku kwietnia złapałam kontuzję pleców i kolana, więc musiałam odpuścić treningi na 3 miesiące, bo już było bardzo źle. Po trzech miesiącach napisałam do nich, że mogę już walczyć. Na początku miał być to wrzesień, we wrześniu nie zawalczyłam, potem jak dobrze pamiętam miał być listopad, a potem grudzień. W grudniu przekładali mi trzy razy walkę, nawet podali przeciwniczkę, ale niestety do tej pory zero kontaktu ze strony XFC. W kontakcie miałam zagwarantowane cztery walki w roku, nie było żadnej nawet w marcu. Robili galę, niestety mi nie dali żadnych informacji, szkoda wielka, bo byłam gotowa na walkę w Brazylii. Już we wrześniu niestety do walki nie doszło, kontakt cały czas miałam dobry z nimi, na Facebooku. Tak bardzo pisali, że już nie mogą się doczekać, kiedy zawalczę, ale niestety to były tylko piękne słowa.