KAMIL LIPSKI: MARZĘ O WALCE W KSW

Przedstawiamy rozmowę z Kamilem Lipskim przed galą GMC 8, która odbędzie się w najbliższą sobotę. Wtedy zmierzy się z solidnym Francuzem Patrickiem Vallee. Lipski w swoim dorobku ma osiem walk, w tym sześć zwycięstw i dwie porażki. Ze swoich sześciu zwycięstw, Kamil wszystkie kończył przed czasem. Porażki odnotował z zawodnikami UFC, jak Nick Hein oraz Pascal Krauss. W poprzednim roku Lipski wrócił po trzyletniej przerwie na gali WBT 2 w Gdańsku, poddając w pierwszej rundzie Juliana Rynkowskiego.

- Cześć Kamil. Powiedz nam na początek jak się czujesz przed zbliżającą walką?
Kamil Lipski: Witam wszystkich serdecznie, czuję się bardzo dobrze. Tak jak zawsze, jestem w formie ponad normę. Nie było żadnej kontuzji, żadnej choroby, więc jest ok. Miejmy nadzieje, że tak zostanie aż do walki.

- Jak wyglądały przygotowania do najbliższej walki?
KL: Przygotowanie do walki wyglądają całkiem normalnie, jak zawsze, dużo stójki i zapasów, a więc nic się nie zmienia poza strategią. Ale to normalne, zawodnik jest nowy, walczę z nim pierwszy raz. Francuz się dożo rusza, ucieka na lewo i prawo, wszyscy do teraz gonili za nim po całym ringu. Więc postanowiliśmy z moim trenerem, że będziemy czekać na niego, niech sobie pobiega. To jest jego strategia, zawsze tak robi, więc zobaczymy co się stanie, jak damy mu zaatakować.

- Twoim przeciwnikiem będzie Patrick Valle, co wiesz na jego temat?
KL: Wiem o nim, że jest doświadczonym zawodnikiem, walczył na dobrych galach i z dobrymi zawodnikami. Mimo, że ma rekord dziesięciu zwycięstw i dziewięciu porażek, biorę go na poważnie, bo właśnie jego przegrane były z bardzo dobrymi zawodnikami. Każdy, kto śledził jego karierę wie o czym mówię.

- W poprzednim roku wróciłeś po trzyletniej przerwie, czym była spowodowana?
KL: Miałem bardzo duże niepowodzenie w całej mojej karierze, bo donie dawna pracowałem w nocy i miałem częste choroby (przeziębienia). Dlatego też w moim rekordzie znajduje się bardzo mało walk, ale to jest jeden powód. Druga sprawa, to że naderwałem wiązadła w kolanie. Na szczęście nie całkiem je zerwałem, ale rehabilitacja trwała bardzo długo. Nie operowałem nogi, miałem bardzo dobrego lekarza, który nie pozwolił zoperować nogi, bo nie było to konieczne. A ostatniego czasu, miałem też bardzo dużo problemów osobistych, ale to jak każdy chyba i stąd ta przerwa.

- Jest to twoja druga walka po dłuższej przerwie i od razu w największej federacji w Niemczech. Na ile podpisałeś kontrakt z nimi? Jak ci się ta współpraca podoba?
KL: Tak, to prawda, jest to moja druga walka. Nie podpisywałem kontraktu w tej federacji, po prostu będę walczył dla niej. Mamy kontakt z organizatorem, a jestem znanym zawodnikiem tu w Niemczech, więc myślę, że damy radę. Podoba mi się naturalnie ta organizacja, bo jest najlepsza tu w Niemczech, jest dobrze prowadzona.

- W swoim dorobku masz pojedynki z Nickiem Heinem czy Pascal Krauss. Śledzisz ich poczynania w UFC?
KL: Tak, naturalnie, śledzę ich karierę. Chłopaki idą do przodu, przede wszystkim Nick, wygrywa na razie wszystko. W tą sobotę też walczy Pascal, troszeczkę stanął w miejscu z powodu kontuzji, która się za nim długo ciągnie.

- W ostatnim pojedynku wystąpiłeś w Gdańsku, powiedz nam, czy brakuje ci walk w Polsce, dostawałeś może jakieś ciekawe propozycje?
KL: Tak, walczyłem w Polsce na WBT, zawsze chciałem walczyć w Polsce. Nigdy nie walczyłem do tej pory z tego powodu, że zacząłem trenować MMA dopiero tu w Niemczech, a rodzina, przyjaciele i kibice, zawsze chcieli mnie zobaczyć na żywo. Dlatego było bardzo miło mi zawalczyć w Polsce! Do tej pory nie dostałem ciekawych propozycji, ale nie ukrywam, że moim marzeniem byłoby zawalczyć w największej organizacji w Europie i w Polsce, którą jest KSW. Wiele bym zrobił, żeby tam się znaleźć! Ale kto wie, co się jeszcze wydarzy w moim życiu. Jednego jestem pewny, Bóg jest wielki i mam nadzieję, że może kiedyś wysłucha moich modlitw.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić lub komuś podziękować to proszę bardzo.
KL: Chciałbym pozdrowić wszystkich moich przyjaciół i kibiców z Polski. Kto jest nim, to już sam wie. Jest ich za dużo, żeby wymieniać! No i oczywiście moją kochaną Mamę, którą bardzo kocham!!! OSSS!

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.