WOJCIECH OLEKSYK PRZED THAI FIGHT

Paweł Sawicki, Informacja własna

2016-04-28

Wojciech Oleksyk, polski zawodnik Muay Thai prowadzący swoją akademię w Szkocji w sobotę stanie przed największym wyzwaniem w swojej karierze. Zawodnik mieszkający w Edynburgu zawalczy na sobotniej gali Thai Fight, na której zmierzy się z Payakiem Samui. Taj jest znany polskim fanom boksu tajskiego, bowiem na gali sylwestrowej pokonał Bartosza Batrę z KO Gym Poland. Udało nam się zamienić kilka słów z Wojtkiem i dowiecie się, jak przebiegają przygotowania w Tajlandii, jak wygląda porównanie polskiej i brytyjskiej sceny Muay Thai oraz czy ściany pomagają gospodarzom. Polecamy!

- Cześć Wojtek! Twoim rywalem na sobotniej gali Thai Fight będzie Payak Samui, zawodnik znany w Polsce z walki z Bartkiem Batrą. Konsultowałeś się z nim w zakresie rozpracowania rywala?

Wojciech Oleksyk: Witam czytelników. Jak już wspomniałeś zawalczę z zawodnikiem, z którym pojedynkował się również Bartosz Batra. Nie konsultowałem się z Bartkiem w celu rozpracowania przeciwnika, natomiast oglądałem oczywiście tą walkę. Zresztą, można powiedzieć, że się z Payakiem niejako ‘znamy’. W poprzednich latach trenowałem w Bangkoku, w gymie w barwach którego on walczy. Zdarzyło się nam nawet razem sparować czy klinczować, więc raczej wiem, czego można się po nim spodziewać. Jednak jak to mówią, każdy kij ma dwa końce i trenerzy Sangmorakol też zapewne mnie pamiętają. To właśnie oni przygotowywali mnie do walk na dwóch najsłynniejszych stadionach Muay Thai na świecie: Lumpinee oraz Rajadamnern. Niestety nie zawalczyłem na tym drugim stadionie, gdyż musiałem wtedy powrócić z Tajlandii.

- Walka w Thai Fight to wielkie wyróżnienie, śmiało można powiedzieć, że to największa zawodowa impreza Muay hai na świecie. Czym dla Ciebie jes występ na takiej imprezie?

WO: Jak słusznie zauważyłeś, walka na gali Thai Fight to wielkie wyróżnienie. Bardzo się z tego cieszę, jednak podchodzę do tego pojedynku jak do każdej innej walki. Tak naprawdę nie ważne gdzie się walczy, czy jest to przed królem Tajlandii, czy na małej sali gdzieś w swoim kraju na lokalnej gali, trzeba po prostu wyjść i robić swoje. W ringu nie liczy się prestiż gali tylko umiejętności zawodnika i serce do walki.

- Mówi się, że ściany pomagają gospodarzom, więc nie jesteś faworytem starcia z Payakiem. Myślisz, że skończenie rywala jest jedyną możliwością wygranej w tej walce?

WO: Faworytem pojedynku z Payakiem nie jestem. Natomiast nie jestem do końca pewien, czy ściany zawsze pomagają gospodarzom. Staram się śledzić Thai Fight i musze przyznać, że sędziowanie na ich galach jest naprawdę sprawiedliwe. Ciężko jest się doszukać jakiś niesłusznych wyników. Dowodem na to są nie tylko, co prawda sporadyczne, wygrane farangów (obcokrajowców – przyp. red.) nie tylko przez KO. Ostatnio władze organizacji postanowiły zgarnąć do drużyny Tajów Yousuffa Boughamena, który świetnie się prezentował na poprzednich galach, czy też systematycznie walczących na ich galach francuskich braci, Leo i Antuana Pinto.

- Jak przygotowujesz się do nadchodzącej walki? Tak naprawdę, to jak przebiegały przygotowania, bowiem walka już w tą sobotę.

WO: Od początku kwietnia jestem w Tajlandii. Przygotowania do tego pojedynku wyglądają standardowo. Na pewno są ciężkie i monotonne, ale mam nadzieję, że przygotowania przyniosą zamierzony skutek. Jeśli chodzi o skupianie się nad jakimiś specjalnymi elementami, to raczej ciężko mówić, że coś takiego zaimplementowałem do przygotowań. Treningi w Tajlandii wszędzie wyglądają podobnie: bieg, worek, tarcza, sparing, klincz i wytrzymałość siłowa. Taki trening robi się dwa razy dziennie każdego dnia.

- Sam również organizujesz gale Muay Thai na Wyspach Brytyjskich. Możemy się spodziewać Twojej gali w Polsce, lub Twojego występu na polskiej gali?

WO: Zgadza się, organizuję również gale Muay Thai w Szkocji, gdzie obecnie mieszkam. Na pewno chciałbym kiedyś zorganizować galę Muay Thai w Polsce, jednak na dzień dzisiejszy jest to jedynie marzenie. Zobaczymy, co czas pokaże, może kiedyś będą sprzyjające warunki ku temu. Jeśli chodzi o moje walki w ojczyźnie, to wszystko jest oczywiście uzależnione od konkretnych propozycji. Z mojej strony powiem, że chciałbym zawalczyć na terenie własnego kraju.

- Jak porównasz scenę Muay Thai w Szkocji i w Polsce patrząc okiem promotora i zawodnika? Gdzie łatwiej robi się zawodową karierę?

WO: To bardzo trudne pytanie, jednak nie dlatego, że odpowiedź na nie jest trudna, tylko wciąż mam wielu znajomych w Polsce, którzy trenują sporty walki w tym też Muay Thai i nie chciałbym nikogo skrzywdzić swoją wypowiedzią. Ze strony promotorskiej ciężko jest mi porównywać, gdyż nigdy nie zorganizowałem gali w Polsce. Natomiast ze trony zawodnika… cóż na pewno nie można zapominać o sukcesach amatorskiego Muay Thai w Polsce i to bardzo cieszy. Jeśli chodzi o sport zawodowy, to niestety takiego nie ma, lub dopiero raczkuje. W naszym kraju na pewno poziom kickboxingu stoi bardzo wysoko. Niestety ilość walk zawodowych w Muay Thai jest znikoma. Proszę pamiętać, że Muay Thai to nie kickboxing z łokciami i klinczem, to dwie odmienne dyscypliny, nie chcę się zgłębiać w szczegóły, ale nawet system punktowania walk jest całkiem inny. Inaczej są też punktowane rundy nazywane najważniejszymi, czyli trzecia, czwarta i piąta. Różnic jest jeszcze kilka. Poziom Muay Thai na Wyspach Brytyjskich uważam za bardzo wysoki. Nie chcę zabrzmieć jak gość, który gardzi tym co swoje i mówi dobrze tylko o cudzym, jednak trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Myślę, że wystarczy prześledzić ilość gal od lokalnych po te duże i widać wszystko jak na dłoni. Saenchai, Pakorn, Singdam, Kongsak to tylko kilku Tajów, którzy walczyli w Wielkiej Brytanii w tym roku. Tajscy trenerzy mieszkają i trenują na stałe Brytyjczyków: Jompop Kiathpontip, Ja Wutichai czy Rittijak Kawesmrit to tylko kilka nazwisk. Do tego dochodzą warunki finansowe oraz łatwość wylotów do Tajlandii.

Korzystając z okazji chciałbym pozdrowić wszystkich znajomych, którzy trzymają za mnie kciuki oraz wszystkich sympatyków Muay Thai. Specjalne podziękowania również dla wszystkich Polaków trenujących w Hanuman Thai Boxing Edinburgh.