RAFAŁ NIESTRZĘBA O PLANACH NA TEN ROK

Rafał Niestrzęba zeszły rok może zaliczyć do udanych. Zawodnik K.O. Gym wywalczył tytuł Mistrza Świata K-1 Global na włoskich mistrzostwach. Miesięcznik Sport dla Wszystkich przeprowadził rozmowę z młodym zawodnikiem, który już teraz jest czołowym kickboxerem w Polsce i niedługo zacznie rządzić na europejskich galach kickboxingu.

Sport dla Wszystkich: Witaj Rafał! Za Tobą udany rok, zostałeś Mistrzem Świata K-1 Global. Gratuluję, to wielki sukces! Jak wspominasz tą imprezę?

Rafał Niestrzęba: Witam czytelników miesięcznika Sport dla Wszystkich. Niektórzy zawodnicy pojechali tam z nadzieją, że uda im się pokazać i dostać angaż na walki zawodowe. Ja jadąc do Włoch miałem tylko jeden cel: zwycięstwo. Udało się wygrać. Sama impreza była dobra, chciałbym w tym roku obronić ten tytuł. Ponadto na ten rok moim celem są kolejne walki zawodowe oraz zakwalifikowanie się do World Games, które za rok odbędą się we Wrocławiu. Mam nadzieję,  że w tym roku moja kariera ruszy z kopyta.

SdW: Jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda ze sportami walki?

RN: Przed rozpoczęciem treningów grałem w koszykówkę, jako że nigdy nie imponowałem wzrostem, to nie grałem na wysokim poziomie. Po prostu rzucaliśmy piłkę do kosza razem z chłopakami z podwórka. Później postanowiłem zacząć coś trenować całkowicie od podstaw. Ciągnęło mnie do sportu kontaktowego, więc bardzo podobał mi się boks. Niestety w moim mieście nie było sekcji boksu, był za to klub kickboxingu. Moim pierwszym trenerem był Łukasz Rola, który założył Palestrę Kłodzko. Łukasz prowadzi również Palestrę Warszawa i ma sentyment do swoich rodzinnych stron, dlatego założył klub w Kłodzku. Niestety ze względu na ogrom obowiązków musiał zrezygnować z prowadzenia tej akademii. We Wrocławiu trenuję chyba od 2010-ego roku.

SdW: Bardziej Ci odpowiada formuła walki w Muay Thai czy w K-1?

RN: W obydwu tych formułach czuję się dobrze. W moim przypadku potrzebuję po prostu nieco czasu na przestawienie się na konkretną formułę walki. Potrzebuję po prostu miesiąca przed walką na wykluczenie pewnych technik. Niestety walki się trafiają zwykle z mniejszym okresem przygotowawczym. Obecnie jestem skupiony na K-1, ale na pewno nie będę rezygnował ze startów w formule Muay Thai.

SdW: Zawodnicy kickboxingu lub Muay Thai często decydują się na wyjazd do Tajlandii. Masz takie plany?

RN: Mam nadzieję, że pod koniec tego roku uda mi się wyjechać do Tajlandii i stoczyć tam jedną czy dwie walki. Mam też nadzieję, że uda mi się pojechać jeszcze na jakieś walki amatorskie poza granice naszego kraju. Na razie skupiam się jednak na Pucharze Polski, który już niebawem i to jest mój główny cel na ten moment.

SdW: Swego czasu walczyłeś na gali MFC z Bartoszem Batrą, obecnie kolegą klubowym. Wygrałeś tamtą walkę. Jak oceniasz sam pojedynek oraz galę MFC, jednej z najlepszych polskich organizacji?

RN: Bardzo mi się to podobało, dobrze zorganizowana gala i zdecydowanie najlepsi zawodnicy kickboxingu i Muay Thai w Polsce. Naprawdę Tomasz Makowski organizuje doskonałe eventy i mam nadzieję, że w końcu kickboxing i Muay Thai będą przyciągały zainteresowanie takie, na jakim poziomie organizowane są wydarzenia Maku Fighting Championship.

SdW: Jesteś czołowym zawodnikiem swojej wagi, walczyłeś z samą czołówką. Czy jakiegoś nazwiska brakuje?

RN: Walczyłem z wieloma zawodnikami z polskiej czołówki. Czasami lepiej się prezentuję w Muay Thai niż w K-1, gdyż dobrze znoszę kondycyjnie te pojedynki. Pamiętam jednak, że raz znalazł się i na mnie kozak w tym elemencie. Walczyłem z Wojtkiem Oleksykiem w Szkocji i muszę przyznać, że fizycznie był lepszy ode mnie, technicznie też odstawałem od niego. W Muay Thai wygrywałem z Bartkiem Batrą i Maćkiem Zembikiem. W kickboxingu walczyłem z Janem Lodzikiem, Maciejem Domińczakiem oraz Eliaszem Jankowskim. Jeśli chodzi o Maćka, to cztery razy walczyliśmy, jak na razie między nami jest remis dwa do dwóch. Maciek to trudny rywal, świetnie punktuje, co wyniósł chyba z tych mniej kontaktowych formuł. Spotkałem go na Mistrzostwach Świata K-1 Global i tam już walczył nieco inaczej. Niestety nie udało mi się wystartować w Mistrzostwach Polski Oriental Rules, więc nie spotkaliśmy się po raz piaty. Nie da się ukryć, że wypracował swój sposób walki, który mi nie odpowiadał. Myślę jednak, że w pojedynku na zasadach Muay Thai poradziłbym sobie z nim. Z Janem Lodzikiem wygrałem na Mistrzostwach Polski K-1 we Wrocławiu i przegrałem na Międzynarodowych Mistrzostwach Czech. Walka u naszych południowych sąsiadów była bardzo wyrównana, podobnie jak ta we Wrocławiu. Z Jankiem jest 1-1, więc jeszcze musimy to rozwiązać (śmiech). Z Eliaszem Jankowskim przegrałem w Legnicy, nie pamiętam dokładnie tej walki, pamiętam rezultat. Chyba przespałem wtedy ten pojedynek.

SdW: W Polsce ciężko jest być zawodowym kickboxerem, organizacje upadają, lub zawieszają działalność. Jedynie wrocławski FEN jest stabilną organizacją promującą kickboxing. Jaki kierunek obierasz, jeśli chodzi o walki zawodowe?

RN: Jeszcze się konkretnie nie zastanawiałem nad tym. Myślę, że będę próbował rozmawiać z jakimiś managerami, żeby prowadzili moją karierę zawodową. Muszę jednak przyznać, że obecni organizatorzy gal to są osoby starsze ode mnie, gdyby organizowali je moi rówieśnicy, czołowi zawodnicy, to nie miałbym żadnych problemów z propozycjami walk (śmiech).

SdW: Jak wygląda Twój przykładowy plan treningowy jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne?

RN: Muszę się przyznać, że rzadko kiedy pracuję nad siłą. Jeśli mam nieco więcej czasu do startu, to wtedy wyciskam na ławce, podciągam się czy trenuję z workami bułgarskimi czy wykonuję podrzuty. Staram się nie trenować za dużo na wolnych ciężarach. Jeśli chodzi o dietę, to staram się jeść zdrowo. Jak każdy sportowiec mam problemy ze słodyczami, staram się ich nie jeść, kiedyś nawet sam robiłem ciasteczka, ale teraz już ich nie robię i jeśli nie mogę się powstrzymać, to wybieram słodycze o obniżonym IG. Jako źródło białka wykorzystuję piersi z kurczaka, które cieszą się obecnie złą sławą, piersi z indyka, dorzucam jeszcze wołowinę i ryby. Jako węglowodany to ryż oraz ciemne makarony. Ograniczam spożywanie pieczywa. Jem bardzo dużo warzyw, zastępuję nawet pieczywo warzywami.

SdW: Gdy ten numer będzie w kioskach Paweł Jędrzejczyk i Tomasz Makowski będą już po debiutach w Glory. Myślisz, że to odpowiedni kandydaci do walki w najsilniejszej organizacji na świecie?

RN: Zdecydowanie tak, obydwaj są już bardzo długo w sporcie i zasłużyli sobie na miejsce w Glory. Bardzo się zasłużyli dla rozwoju sportu i nie można powiedzieć, że dostali się dzięki znajomościom do Glory. Obydwaj ciężko pracowali na to, by znaleźć się w tej organizacji i myślę, że to odpowiedni ludzie w odpowiednim miejscu. Oczywiście oprócz nich znalazłoby się jeszcze kilku innych zawodników i mam nadzieję, że Tomasz Makowski i Paweł Jędrzejczyk swoimi występami sprawią, że kolejni Polacy dostaną swoją szansę w Glory.

SdW: Planujesz otwarcie własnego klubu, mógłbyś powiedzieć coś więcej na ten temat?

RN: Tak, niebawem otworzę klub o nazwie Beast Gym, w którym będzie można trenować K-1 oraz Muay Thai. Nie widzę przeciwwskazań dla nikogo, na trening może przyjść chłopak, dziewczyna, kobieta czy mężczyzna w każdym wieku. Zapraszam więc wszystkich serdecznie. Zapisy zaczynają się 8-ego lutego, a od 15-ego zaczynamy treningi. Zajęcia będą się odbywać w Zespole Szkół nr 4 przy ul. Powstańców Śląskich 210-218 we Wrocławiu. 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

Pasjonat sportów walki i rywalizacji pod każdą postacią. Trenujący amatorsko i wcześniej startujący w BJJ. W naszym serwisie Paweł zajmuje się światem sportów uderzanych od karate po Kickboxing na Muay Thai czy Kung Fu Wushu skończywszy, dodatkowo pisze o Brazylijskim Jiu Jitsu w naszym serwisie. Znany z działalności w wielu serwisach, pomagał współtworzyć nasz portal na początku. Redaktor działu fighting w miesięczniku kulturystycznym 'Sport dla Wszystkich'.

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.