DANIEL JĘDRZEJEWSKI: CHCĘ WYROBIĆ SOBIE NAZWISKO

Paweł Sawicki, Informacja własna

2016-05-27

Daniel Jędrzejewski kilkanaście dni temu został mistrzem Szkocji WMC po doskonałej walce z Alexem McGregorem. Udało nam się zamienić kilka słów z pochodzącym z Bydgoszczy fighterem, o którym zaczyna być głośniej na Wyspach Brytyjskich. Przedstawiamy więc wywiad z podopiecznym Wojciecha Oleksyka, mistrzem Szkocji WMC, Danielem Jędrzejewskim.

- Daniel gratuluję zdobycia pasa mistrza Szkocji WMC. Na początek powiedz, od jak dawna wiedziałeś o walce i jak się do niej przygotowywałeś?

Daniel Jędrzejewski: Dziękuję bardzo! Jeśli chodzi o samą walkę, dowiedziałem się o niej mniej więcej półtora miesiąca przed galą. Przygotowywałem się w sumie tak jak zawsze powinienem . Trenowałem ciężko 5 razy w tygodniu, czasami, gdy okoliczności pozwalały, trenowałem nie raz, a dwa razy dziennie. W skład treningu wchodziły sparingi, tarcze, stacje, starałem się też sporo biegać. Jak widać ciężka praca się opłaciła i mogłem zejść z ringu jako zwycięzca tego pojedynku.

- Zdominowałeś swojego rywala, Alexa McGregora. Czy spodziewałeś się tak jednostronnej walki?

DJ: Jeśli chodzi o samą walkę, to naprawdę ciężko się do niej przygotowywałem i wiedziałem, że będę w dobrej formie. Ponadto z trenerami ustaliliśmy doskonałą taktykę na ten pojedynek, która zadziałała. Nie był to jednak łatwy pojedynek, nie ma łatwych walk, każda kolejna jest cięższa od poprzedniej. Na szczęście miałem dobry okres przygotowawczy i udało mi się odnieść zwycięstwo. Mój plan na wygrywanie walk sprowadzam do wzoru matematycznego: zawzięcie  + wyrzeczenia + jeszcze cięższe treningi = sukces.

- Kontynuujesz serię zwycięstw, więc pytanie czy chcesz rozwijać się na Wyspach czy masz już plany na podbój Tajlandii, jak Twój trener, Wojtek Oleksyk?

DJ: W związku z wyjazdem do Tajlandii nie mam jeszcze żadnych konkretnych planów. Jak każdy zawodnik Muay Thai chciałbym kiedyś wyjechać do tego kraju, trenować tam i stoczyć walkę. Mam jednak jeszcze czas na realizowanie takich celów. Chciałbym oczywiście jak najszybciej wyjechać do Tajlandii i tam toczyć walki, póki co jednak pracuję na swoje nazwisko na Wyspach Brytyjskich.

- Jak długo już trenujesz Muay Thai? Jak w ogóle trafiłeś na salę?

DJ: Muay Thai trenuję U Wojtka i Roana od dwóch lat. Wcześniej trenowałem przez sześć lat kickboxing w moim rodzinym mieśćie, Bydgoszczy pod okiem Łukasza Rambalskiego w klubue Hunter Gym. Znajomi namówili mnie na przyjście na pierwszy trening Muay Thai. Wcześniej robiłem dużo innych rzeczy, jednak sporty walki to jest to, czym chciałbym się zajmować.

- Zamierzasz toczyć walki w Polsce? Miałeś już jakieś propozycje?

DJ: Niestety, jak na razie nie było żadnych propozycji, by walczyć na gali w Polsce. Szkoda, bo chciałbym zaprezentować się przed swoją publicznością w swoim kraju. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie mi dane pokazać się przed Polakami.

- Będziesz walczył tylko w Muay Thai czy może też w K-1? W Polsce jest FEN, jest DSF więc w K-1 można walczyć na galach, które pokazuje telewizja.

DJ: Nie mam żadnego problemu, by walczyć również w formule K-1. Czekam cały czas na propozycję i jeśli będę miał nieco czasu do walki, by przestawić się z Muay Thai na K-1, to z pewnością zaakceptuję również i taką propozycję.

- Jakie są plany na najbliższą przyszłość, na jakiej gali walczysz i z kim?

DJ: Główny plan się nie zmienia, cały czas ciężko trenować i rozwijać swoje umiejętności, by być jeszcze lepszym zawodnikiem i wygrywać kolejne walki. Chciałbym być kojarzony z ciężką pracą i z wyrzeczeniami, z którymi musze się borykać na co dzień, żeby osiągnąć efekty swojego poświęcenia. Do wakacji nie mam żadnej propozycji walk, czekam na jakieś walki na horyzoncie. Na razie mam potwierdzoną walkę na Muay Thai Jam 5, która jest zaplanowana na listopad w Edynburgu, na której będę walczył z Johnem Cullenem. W październiku natomiast zmierzę się ze Stevenem Longiem na gali Yokkao.
Korzystając z okazji chciałbym serdecznie pozdrowić obu moich trenerów - Wojtka Oleksyka oraz Roana Morrisona, jestem im szczerze wdzięczny za wszystko. Pozdrowienia również dla mojej dziewczyny Agnieszki, która zawsze mnie wspiera i za każdym razem cierpliwie znosi moje humory przy zbijaniu wagi. Pozdrawiam moich przyjaciół i znajomych, dzięki, że jesteście! No i oczywiście pozdrawiam też Ciebie, dzięki za wywiad, trzymaj się!