MAGDALENA MRÓZ: MMA? PODOBNO MAM TALENT

Paweł Sawicki, Sport dla Wszystkich

2016-06-05

Magdalena Mróz to czołowa zawodniczka Muay Thai w Polsce. Podopieczna Macieja Skupińskiego udzieliła ostatnio wywiadu naszemu redaktorowi współpracującemu również z miesięcznikiem Sport dla Wszystkich i opowiedziała o swoich walkach, planowanym wyjeździe do Tajlandii, Macieju Skupińskim jako trenerze oraz swoim spojrzeniu na pompowanie rekordów w sportach walki.

SdW: Spotykamy się po Twoim zwycięstwie na Grappler Night Extra z Klarą Kleczkowską. Jaka to była walka dla Ciebie?

MM: Klara to dobra zawodniczka, już kiedyś z nią sparowałam na warszawskiej Grandzie. Na pewno ma dobry boks, zwłaszcza ciosy proste. Jest ode mnie wyższa, więc dobrze korzystała z przewagi zasięgu. Ja jestem zawodniczką, która cały czas prze do przodu, cały czas napieram na przeciwnika. Dla mnie nie była to na pewno łatwa walka, Klara to trudna rywalka. Klara później walczyła na DSF Kickboxing Challenge i przegrała z Dorotą Godziną po moim zdaniem, dobrym występie.

SdW: Pro po Doroty Godziny, to obecnie zawodniczka uznawana za numer jeden w polskim kickboxingu. Jak widziałabyś swoje szanse z Dorotą w formule K-1?

MM: Na pewno jej reputacja nie wzięła się z nikąd, jest to bardzo dobra zawodniczka. Jeśli chodzi o ewentualną walkę, to o wszystkim decyduje mój trener Maciej Skupiński. Jeśli Maciej powiedziałby, że jutro będę walczyła z Dorotą, to wyszłabym i zawalczyła z nią. Jestem świadoma swoich umiejętności i swoich braków, ale gdy wychodzę do ringu zawsze chcę dać dobrą walkę.

SdW: Skoro jesteśmy przy temacie dobrych walk, mamy zawodników jak Melvin Manhoef, którzy dają dobre walki, dużo przegrywają, a chętnych by ich zatrudniać na galach nie brakuje. Myślisz, że dobra walka powinna być priorytetem dla zawodnika walczącego zawodowo?

MM: Właśnie to chciałam powiedzieć, że dla mnie dobry zawodnik daje dobre walki i się nie cofa. Dla mnie to jest śmieszne, że są zawodnicy MMA, boksu czy nawet K-1, którzy mają rekordy 22-0 i nagle bach, balon pęka trafiła się porażka. Nagle zawodnik znika i go nie ma. Zawodnik zostawia serce na ringu, przegra jedną walkę, wraca i wygrywa drugą. W życiu sportowca łatwo spaść ze szczytu na samo dno. Trzeba się liczyć z takimi momentami, gdy wszyscy nas klepią po plecach, a drugiego dnia obrzucają nas błotem. Wielkie brawa dla zawodników, którzy wyciągają wnioski z porażek i wracają. Staramy się być najlepsi, ale nigdy nie da się być najlepszym w każdym elemencie fighterskiego rzemiosła. Niektórzy uważają, że prawdziwego zawodnika ocenia się tylko po wygranych, według mnie jest to złe kryterium oceniania zawodnika.

SdW: Jakim trenerem jest Maciej Skupiński?

CAŁOŚĆ DO PRZECZYTANIA W CZERWCOWYM NUMERZE SPORT DLA WSZYSTKICH