RAFAŁ DUDEK: LEPIEJ MNIE ZNAJĄ W HOLANDII

Paweł Sawicki, sporteuro.pl

2016-06-05

Rafał już sześć walk w tym roku, a wciąż mamy maj. Jesteś cały rok w treningu, czy przygotowujesz się do swoich walk?

Jestem cały rok w formie, trenuję codziennie. Kiedy mam zaplanowaną walkę, jak na przykład przed ostatnią walką w Holandii, wtedy na trzy tygodnie przed pojedynkiem dorzucam jednostkę treningową dziennie. Utrzymuję wysoki poziom kondycyjny, dużo biegam według wzorców, które zostały mi wpojone w najlepszym klubie na świecie, holenderskim Mike’s Gym, w którym miałem przyjemność trenować.

Dwa treningi dziennie zajmują dużo czasu. Można więc powiedzieć, że kickboxing to Twoje jedyne zajęcie?

Toczę walki, prowadzę klub w Nowym Sączu, prowadzę treningi personalne. Kickboxing jest moją życiową pasją i mam to szczęście, że pasja stała się moją pracą. W moim klubie zawodnicy prezentują wysoki poziom i mogę już sobie pozwolić na to, żeby trenować z nimi i prezentować się w walkach na wysokim poziomie. Na jakiś czas przed ważną walką wyjeżdżam do Holandii by tam jeszcze dociążyć się i posparować na najwyższym światowym poziomie.

W dwóch ostatnich walkach poza Polską przegrałeś po kontrowersyjnych decyzjach sędziów. Najpierw na Enfusion 38 z Yassinem Baitarem, a teraz z Kevinem Hesslingiem. Będziesz dalej walczył w Holandii gdzie mówiąc wprost, jesteś rabowany ze zwycięstwa?

Holandią jestem zainteresowany cały czas. Jeśli chodzi o same propozycje walk w kraju tulipanów, to rozpatruje je Mike Passanier, mój trener z Mike’s Gym. Ludzie w Holandii lubią oglądać moje pojedynki, więc myślę że będę kontynuował swoją karierę w tym kraju. Można powiedzieć, że jestem bardziej rozpoznawalny w Holandii niż w Polsce. Celuję również w inne rynki: Japonia, Chiny, Stany Zjednoczone. Pojedynki z gospodarzami rządzą się swoimi prawami, nie mam na to wpływu. Nie dziwię się, że przegrałem, jednak nie czuję by werdykt był słuszny. Moi rywale to dobrzy zawodnicy, a ja na ich tle pokazuję, że należy się ze mną liczyć w tej kategorii wagowej.

Wspomniałeś kierunki: Holandia, Chiny, Japonia, USA, ale pozostaje jeszcze Rosja. Są tam gale ACB Kickboxing, Tatneft Cup. Nie jesteś zainteresowany walkami w Rosji?

Nie o to chodzi. Po prostu nie mamy kontaktów i nie walczymy w Rosji. Nie jestem zamknięty na walki w Rosji, jednak nie padły jeszcze nigdy żadne oferty. Mam kontrakt z organizacją DSF Kickboxing Challenge i mogę walczyć w Polsce tylko dla tej organizacji. Jeśli chodzi o walki poza Polską, to mam wolną rękę. Walczyłem już w różnych zakątkach świata: w Japonii, Maroku, Trynidadzie i Tobago. Jestem zawsze gotowy na walki, jeśli Mike powie, że mam za tydzień walkę chociażby na księżycu, to i tam chętnie polecę i zmierzę się z przeciwnikiem.

Jeśli chodzi o Japonię, to w grę wchodzą walki w stójkowym vale tudo, czyli Shootboxingu, czy są plany na inne gale?

To zależy z kim współpracuje Mike Passanier, gdyż to on kontraktuje mi walki. Jeśli chodzi o rywalizację na japońskich ringach to już raz zaprezentowałem się w Shootboxingu i otrzymałem pozytywny feedback od władz organizacji. Czekam więc na kolejną propozycję, jestem gotowy podjąć się walki jak ostatnio, czyli 40 godzin lotu i od razu wejście między liny. Teraz z Mikem pracujemy nad zwiększeniem częstotliwości walk i dobierania sławniejszych rywali.

Niedawno wziąłeś udział w reality show, Enfusion w Tajlandii. Jak wyglądał dzień pracy kickboxera na planie filmowym?

Wstawaliśmy rano, jedliśmy śniadanie. Później kto chciał to mógł potrenować i po czasie na treningi mieliśmy zaplanowane zdjęcia. Co ciekawe, tam treningi nie były obowiązkowe. Zawodnicy mieli obowiązek trenować tylko na potrzeby zdjęć do programu. Zawodnicy mogli trenować na własną rękę w dwóch grupach: porannej oraz wieczornej. Osobiście trenowałem codziennie, chciałem maksymalnie wykorzystać czas spędzony w Tajlandii. Mieliśmy trzy dni na konkursy, gdzie zawodnicy rywalizowali o nagrody w postaci wyjazdów do ciekawych miejsc itp. Kręcono owe wyjazdy. Zdjęcia kręcono trzy dni, później był dzień przerwy i kolejne trzy dni pracy. W dniu wolnym mieliśmy wagę oraz walki. Walczyłem trzykrotnie podczas programu i wychodzi na to, że w ciągu pięciu dni stoczyłem trzy walki zawodowe. Wszystko będziecie mogli zobaczyć w telewizji Eleven Sports.

Ostatnio organizacja DSF Kickboxing Challenge obudziła się z zimowego snu. Wygrałeś przed czasem z Igorem Yamroshem podczas ostatniej gali w Warszawie. Są już plany na kolejne występy w Polsce?

Z tego co wiem będę walczył na kolejnej gali w meczu Polska vs Niemcy. Jestem wdzięczny prezesowi DSF Kickboxing Challenge, Sławomirowi Dubie za możliwość występów w poważnej organizacji. Dziękuję w imieniu swoim oraz swoich zawodników, którzy również wałczą na galach DSF. Nie mamy się czego wstydzić jeśli chodzi o tą organizację, ostatnio był ze mną na gali trener z Mike’s Gym i był zachwycony profesjonalizmem organizacji. Jest to produkt, który śmiało można pokazywać na całym świecie i cieszę się, że telewizja dostrzegła potencjał w kickboxingu. Sama organizacja inwestuje w kickboxing, nie tylko w swoich zawodników, ale każdy może walczyć na DSF, jeśli reprezentuje wysoki poziom sportowy.

Ostatnio mieliśmy walkę o pas DSF Kickboxing Challenge. Ty nie masz sobie równych w swojej wadze, eksperci uznają Cię za najlepszego zawodnika kickboxingu w Polsce bez podziału na kategorie wagowe. Czy jest już plan na walkę o pas DSF?

Myślę, że jeszcze jedna, dwie walki i wtedy będę mógł myśleć o walce o pas DSF Kickboxing Challenge. Wszystko zależy od organizacji, ja z przyjemnością zawalczę o pas organizacji, będzie to dla mnie wielki zaszczyt. Mam nadzieję, że będzie to walka z zawodnikiem zza granicy. Chciałbym więcej walczyć w Polsce, a ta organizacja daje mi taką możliwość. Nie chcę być znany tylko w Holandii, moim domem jest Polska, to tutaj chciałbym rozwijać się jako sportowiec, tutaj chce być zapamiętany przez polskich fanów za walki na polskich ringach.

Jednak ludzie najbardziej pamiętają tych, co walczą z najlepszymi. W kickboxingu jest to organizacja Glory. Miałeś walczyć w Glory. Temat dalej jest zamrożony?

Niestety tak. Cały czas czekamy na odzew ze strony jednej z najbardziej prestiżowych lig kickboxingu na świecie. Miałem walczyć jak wiesz w Chicago, był już kontrakt na walkę, ale galę odwołano. Później była kolejna oferta, jednak czas był za krótki, ja byłem po wyjeździe do Tajlandii, nie byłem w pełni zdrowia i nie chciałem się skompromitować. W międzyczasie walczyłem w dwóch czołowych europejskich organizacjach: Enfusion oraz Superkombat. Walczę dalej w Enfusion, Superkombat nie wywiązało się ze swoich zobowiązań i czekam na ich ruch i mogę walczyć dla nich dalej. 

Dla sporteuro.pl rozmawiał Paweł Sawicki