FEN 13: ARKADIUSZ WRZOSEK PRZED GALĄ

Przedstawiamy rozmowę z ciekawym kickboxerem Arkadiuszem Wrzoskiem, który stoczy swoją drugą walkę w federacji FEN, już trzynastego sierpnia na 13 edycji, w starciu z Kryspinem Kalskim.

24-letni zawodnik klubu Copacabana Warszawa, mimo młodego wieku, zdążył już zostać mistrzem Europy i mistrzem Polski w muay-thai oraz mistrzem kraju w wushu. W 2015 roku był również pretendentem do tytułu zawodowego mistrza Europy WKU. Jako zawodowiec stoczył dotychczas pięć walk, z których dwie wygrał. W klatkoringu Fight Exclusive Night debiutował pół roku temu na gali FEN 11 Warsaw Time. Po zaciętej walce, do rozstrzygnięcia której potrzebna była dogrywka, uległ na punkty doświadczonemu weteranowi Niko Falinowi z Niemiec.

- Cześć Arek. Powiedz na początek jak samopoczucie przed kolejną walką?
Arkadiusz Wrzosek: Cześć, samopoczucie w porządku, czuję się dobrze fizycznie jak i mentalnie. Do gali FEN 13 zostało jeszcze dużo czasu, więc mam nadzieję, że nic się w tej kwestii nie zmieni.

- Jak wyglądają przygotowania do tej walki?
AW: Do walki zacząłem już od jakiegoś czasu mocniej trenować, przygotowuję się głównie z moim trenerem Igorem Kołacinem w Copacabanie, dodatkowo pracuję często z Radkiem i Kamilem Paczuskimi w Uniq Fight Club, a całość uzupełniam sobie zajęciami z fizjoterapeutami.

- Twoim przeciwnikiem będzie Kryspin Kalski, co wiesz na jego temat?
AW: Widziałem kilka jego walk już wcześniej, wiem że walczył dla organizacji KOK kilka razy, widziałem go w tym roku na żywo podczas MP low kick w Otwocku. Jest bardzo dobrze poukładany technicznie, walczy bardzo aktywnie. Szykuje się ciężka walka.

- Debiutując w FEN stoczyłeś dobrą walkę z Nikolajem Falinem. Co twoim zdaniem zawiodło i co byś powiedział na rewanż?
AW: Wydaje mi się, że zabrakło mi konsekwencji i pewności w 2 i 3 rundzie. Mogłem wygrać ta walkę, natomiast zabrakło zaznaczenia przewagi w końcowe i chyba stąd decyzja o dogrywce, którą zdecydowanie przegrałem. Jeśli chodzi o rewanż, to bez wahania przyjmę taką propozycję i dam jeszcze lepsza walkę.

- Masz debiut w federacji FEN za sobą, więc co możesz powiedzieć o organizacji?
AW: Jeśli chodzi o porównanie organizacji FEN do reszty rynku, to jest w ogóle inny świat. Wszystko od początku do końca jest profesjonalnie zorganizowane, dbanie o zawodników nie tylko podczas gali ale i przez cały okres przygotowawczy, wszystkie sprawy załatwiane profesjonalnie i na bieżąco. Zawsze marzyłem żeby zawalczyć na takiej dużej gali, jak ta w Warszawie, ale to jak to wyglądało od środka, już w ogóle przerosło moje oczekiwania. Pełen szacun dla włodarzy.

- Brałeś udział nie tak dawno w Mistrzostwach Polski w K-1. Zdobyłeś brązowy medal, powiedz coś więcej o swoich startach?
AW: To był mój pierwszy start na zawodach organizowanych przez Polski Związek Kickboxingu i od razu udało się zdobyć medal, co mnie bardzo cieszy. Wystartowałem na tych zawodach bez jakiegoś specjalnego przygotowania, ale w ringu czułem się dobrze. Ćwierćfinał wygrałem z zawodnikiem z Krakowa, a w półfinale odpadłem po walce z moim kolegą Michałem Bławdziewiczem. Generalnie ze swojej postawy jestem zadowolony.

- Masz już plany na ten rok, dwa tygodnie po walce na FEN startujesz na gali Boxing Night, a pod koniec roku walczysz na evencie PLMMA. Znasz wszystkich przeciwników i możesz być już chyba szczęśliwy, bo masz już ułożony fajnie rok?
AW: Akurat tak się złożyło, że gala Boxing Night 12 została przełożona na termin, który wypada dwa tygodnie po gali FEN. Mi to pasuje, bo jeśli nie będę mocno porozbijany, to będę bardzo dobrze przygotowany do walki, a moim przeciwnikiem będzie Słowak Radovan Kula. Podpisałem kontrakt na tą walkę jeszcze w zeszłym roku, więc zawalczę na pewno. W moim wieku najważniejsze jest, żeby bić się niekoniecznie z sukcesami, a jak najczęściej, wyniki przyjdą z czasem. Sztuczne pompowanie rekordu jakoś mnie nie kręci. Mam też wstępnie zaplanowaną walkę na gali PLMMA u Mirka Oknińskiego. Jeśli FEN, z którą mam kontrakt, nie będzie miało wobec mnie żadnych planów na jesień, to będzie super zawalczyć drugi raz w tym roku na Torwarze.  Do tego mam zaplanowanych kilka startów amatorskich, m.in. Puchar Europy K-1 na Słowacji, więc druga połowa roku w moim wykonaniu będzie bardzo aktywna.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić lub komuś podziękować to proszę bardzo.
AW: Na koniec chciałbym jeszcze podziękować mojemu Trenerowi Igorowi, za cierpliwość i zaangażowanie w moją przygodę ze kickboxingiem, Braciom Paczuskim za pomoc w przygotowaniach do wszystkich walk, i że są ze mną zawsze w narożniku, Michałowi Blawdziewiczowi za wspólne treningi, firmie Manto za stałe wsparcie. I jeszcze chciałem tak tradycyjne pozdrowić Mariana Ziółkowskiego. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.