PAWEŁ DELUGA O PLANACH KURPIOWSKIEJ KUŹNI MISTRZÓW

Paweł Deluga to jeden z wyróżniających się promotorów sportów walki na Mazowszu. Trener klubu Gimnazjon Apin Wyszków szkoli pod swoim bacznym okiem kickboxerów, bokserów oraz karateków, na przyszłe gwiazdy tych sportów. Ponadto realizuje wraz z Arturem Lachem i fanami sportów walki projekt o nazwie Kurpiowska Kuźnia Mistrzów, której odbyło się już kilkanaście edycji. Udało nam się porozmawiać z Pawłem, który ma jasną wizję rozwoju swojej organizacji i wyszedł z tego naprawdę ciekawy wywiad. Polecamy!


Witaj Pawle! Na początek chciałbym Cię zapytać, skąd w ogóle pomysł, na stworzenie Kurpiowskiej Kuźni Mistrzów. W czyjej głowie narodził się ten pomysł?
Witam wszystkich czytelników serwisu sporty-walki.org. Na początek musze nieskromnie powiedzieć, że sam wpadłem na pomysł organizacji Kurpiowskiej Kuźni Mistrzów, by poprzez imprezy sportów walki nie tylko promować poszczególne dyscypliny, ale również historię i tradycję kurpiowską. Oczywiście nie zorganizowałem wszystkiego sam i pomagało mi wielu ludzi dobrej woli, z talentem do tytanicznej pracy. Na początku wielki wysiłek w organizacje wkładał Piotr Trześniewski – Tryc, wraz z całym klubem Gimnazjon Apin Wyszków i później dołączył do nas Artur Lach. Skąd Kurpie? Poszukując historii mojej rodziny dowiedziałem się, że po XVII wieku biskup płocki przesiedlił z Kurpi Zielonych sześć czy siedem rodzin, w tym rodzinę Delugów na tereny powiatu wyszkowskiego. Człowiek zawsze był waleczny i zawsze czułem się Kurpiem. Szukałem więc w tym motywacji do powstania Kurpiowskiej Kuźni Mistrzów i elementu, który będzie odróżniał nas od wszystkich innych organizacji promujących sport na Mazowszu. Później poznałem Artura Lacha, którego małżonka jest z Kurpi Zielonych i tak się zaczęła zaplatać nasza historia. Później usłyszałem o Celtic Gladiators, więc uznałem, że można skutecznie promować region przez sporty walki. Z czasem mamy zamiar już zmienić naszą nazwę, z Kurpiowskiej na samą Kuźnię Mistrzów, jednak nie odejdziemy od akcentów kurpiowskich, czyli narożniki nie będą czerwony i niebieski, tylko zielony i biały, od nazw Kurpiów. Chcemy pielęgnować historię Kurpiów i chcemy małymi krokami iść do wyznaczonych przez nas celów. Nie chcemy być jak organizacje MMA, które po dwóch czy trzech galach zwijają interes. Mamy podstawy filozoficzne, jesteśmy zakorzenieni w swoim regionie i dzięki temu mamy wiernych kibiców, którym chcemy dawać co najlepsze. Mamy również kilku zawodników, którzy są rozpoznawalni właśnie z naszych wydarzeń sportowych, więc tak jak powiedziałem wcześniej, małymi krokami, ale do celu. 

W tym roku mieliśmy dopiero jedną galę Kurpiowskiej Kuźni Mistrzów, już wiemy, że 13 listopada będzie druga edycja. Skąd takie nagłe zmniejszenie tempa?
Przede wszystkim po dwunastu galach, chcemy zmienić formułę naszych wydarzeń, pójść bardziej w jakość niż ilość. Naszym celem jest ciągły rozwój i edukacja zawodników, którzy stawiają pierwsze kroki w świecie sportów walki. Chcemy, by na każdej Kuźni najpierw odbywały się walki ligowe, pomiędzy mniej doświadczonymi zawodnikami, a później była gala z udziałem zawodników, którzy wyróżniają się na lokalnym rynku. Właśnie coś takiego przetestowaliśmy wcześniej w Wyszkowie i chcemy podążać w tym kierunku. Chcemy, by te gale kojarzyły się ze świętem sportów walki w regionie, by ludzie wiedzieli, że jest to wydarzenie sportowe, pięknie opakowane, na którym wyławiane są coraz większe talenty. Cały czas jesteśmy otwarci na współpracę i oczywiście chcemy, by nasze gale dalej odbywały się w Ostrołęce czy Mińsku Mazowieckim. Chcemy jednak, by nasi franczyzobiorcy wywiązywali się ze swoich zobowiązań. Może nie płacimy najwięcej, ale nie mamy żadnych długów wobec naszych partnerów. Niebawem czeka nas kolejna gala w Wyszkowie oraz w Ostrołęce, w tym tygodniu będę również rozmawiał na temat gali w nowym mieście. Liczymy, ze w 2017 roku zawitamy do nowego miasta z kolejną, dużą galą.

Można więc powiedzieć, że celem jest przygotowywanie zawodników do startów na większych arenach?
Jest to dokładnie tak, jak mówisz. Chcemy wychowywać zawodników, żeby im sodówka do głowy nie uderzała. Chcemy, by zawodnicy uczyli się, jaki procent ich wypłaty trafia do trenera, do managera, żeby nikt po prostu w przyszłości ich nie oszukał. Same kwoty wymusza na nas rynek. Ponadto nie zamierzamy rezygnować z rękawic sparingowych, gdyż nie widzimy powodów, dla którego bokserzy mają nie walczyć w rękawicach 16 oz. Zawodnicy mogą traktować to jako pierwszy krok w kierunku FEN, KSW i innych wiodących promocji w sportach walki czy nawet sprawdzenia, czy jest sens trenować, by stać się zawodowcem. U nas może walczyć każdy, zestawiamy zawodników z podobnym doświadczeniem, by uniknąć mismatchy czyli walk zawodników o zupełnie różnym poziomie umiejętności. Ponadto wyróżnia nas to, że z góry każdy zawodnik wie z kim walczy, że jak przyjedzie to na pewno zawalczy i nie musi jechać w ciemno. Cały czas staramy się podnosić swój standard, chociaż niektórzy już zaczynają robić nam pod górkę, myśląc, że mamy z tego nie wiadomo jakie pieniądze. Każdy promotor sportu amatorskiego może powiedzieć, że to wcale nie jest łatwy kawałek chleba, jeśli w ogóle na ten chleb zostaje. 

Czy planujecie jakąś podsumowującą edycję ligi na koniec każdego roku, gdzie walczą najlepsi?
To na pewno jest nasze marzenie, podobnie jak transmitowanie naszych wydarzeń w telewizji jak Orange Sport czy Polsat Sport News. Ponadto opracowujemy rankingi zawodników, co również jest naszym planem i myślimy, że jest to też miłe dla fighterów, którzy mogą się później między sobą porównywać. Mamy również nadzieję, na gale w różnych miejscowościach. Miasta nie mają w budżetach zaplanowanych środków na sporty walki, co jest nieco przykre. Ponadto cały czas musimy rywalizować z innymi sportami walki, co również nie podnosi na duchu. Pomimo, że gale okazują się sukcesem, cały czas musimy komuś dziękować i kogoś o coś prosić. Inne dyscypliny natomiast, nie ważne czy jest to poziom światowy, krajowy czy nawet podwórkowy, to mają zagwarantowane środki finansowe, za które można by było zrobić kilka wydarzeń sportów walki w roku. 

Jakie sporty walki zamierzacie promować w ramach Kurpiowskiej Kuźni Mistrzów?
Nie ukrywam, że wszystkie twarde dyscypliny sportów walki. Naszym marzeniem jest oczywiście karta walk, gdzie mamy walki w karate kyokushin, Muay Thai, kickboxingu, boksie oraz w MMA. Chcemy pokazywać na galach to, co jest dla fanów najbardziej widowiskowe. W ramach ligi oczywiście chcemy również pokazywać wszystkie te sporty i chcemy, by zawodnicy zbierali punkty do rankingów. Mamy już kilku zawodników, którzy dzięki ligom zrobili wielkie postępy, jak chociażby Alan Malinowski, którego widzielibyśmy już w kartach głównych naszych gal. Jest on przykładem, że ciężką pracą można naprawdę daleko zajść i tylko najwytrwalsi odnoszą sukcesy nie tylko w sportach walki, ale również w życiu. Korzystając z okazji chciałbym podziękować firmom oraz osobom, które wspomagają naszą organizację w rozwoju: firmie Apin - Andrzej Pieńkosz, firmie Ag-Trans Dariusz Kraszewski, Gminie Wyszków oraz burmistrzowi Grzegorzowi Nowosielskiemu oraz powiatowi wyszkowskiemu, vice staroście, Adamowi Mrożowi, urzędowi marszałkowskiemu projektowi mazowsze, Zygmuntowi Gierejowi. Delikatesy alkoholowe winnica. Pozdrawiam i zapraszam już 13 listopada na kolejną naszą galę do Wyszkowa.

Rozmawiał Paweł Sawicki

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.