VII GSW: KAMIL ONISZCZUK PRZED WALKĄ

Przedstawiamy rozmowę z Kamilem Oniszczukiem, młodym utalentowanym zawodnikiem, który piętnastego października stoczy swoją drugą zawodową walkę na Gali Sportów Walki w Międzychodzie, a zmierzy się z Dominikiem Szalczykiem.

- Cześć Kamil. Jak samopoczucie przed najbliższą walką?
Kamil Oniszczuk: Witam! Czuję się świetnie, w tych przygotowaniach jedyne co mnie interesuje to trening, nie martwię się niczym innym. Najważniejszą rzeczą w ciągu mojego dnia jest trening.

- Jak wyglądają przygotowania do najbliższego startu?
KO: Przygotowania łączę z treningami w swoich rodzinnych stronach, i z wyjazdami do ANKOS MMA. Można powiedzieć, że lwia część ich odbywa się w najlepszym polskim klubie MMA - Ankosie. Na początek przygotowań trenowaliśmy siłę maksymalną, motorykę oraz tarcze bokserskie, które zrobiłem u siebie w Międzyrzeczu. Odwiedzałem również swój stary klub K-1 Żytkiewicz Team, gdzie miałem okazję "poskakać" ze Sławomirem Przypisem, czy zapraszałem do siebie brązowy pas BJJ Adriana Kozicza, aby się pokulać. Jednak te najważniejsze treningi jak sparingi MMA czy zapasy, odbywają się w poznańskim Ankosie, jestem tu tak często, jak tylko mogę. Do samej walki zostaje w Poznaniu.

- Widzieliśmy cie trenującego u boku Mirka Oknińskiego, czy Grzegorza Szulakowskiego. Powiedz coś o tych wyjazdach?
KO: Kocham MMA, to moje całe życie, wszystko z tym wiążę. Prawda jest taka, że w całym woj. lubuskim nie można nigdzie potrenować MMA na wysokim poziomie. Można potrenować K-1, czy BJJ, ale nie ma dobrego miejsca do MMA. Lubię poznawać spojrzenie innych dobrych zawodników czy doświadczonych trenerów na temat tego sportu, dlatego często wyjeżdżam, inwestuję w swój trening. Stąd moje wyjazdy do poznańskiego Ankosu. Jeżeli chodzi o treningi z Grzegorzem, to on mnie zaprosił do siebie, więc skorzystałem z zaproszenia. Grzesiek walczy w KSW, to topowy polski lekki, bardzo mocny chłop, a poznałem go podczas mojego debiutu zawodowego, świetnie było z nim trenować. Mirosława Oknińskiego poznałem, gdy biłem się na jego organizacji AFC. To świetny gość, zorganizował obóz nad morzem z bardzo niskimi kosztami, nie mogło mnie tam zabraknąć. Miałem okazję potrenować z Marianem Ziółkowskim kolejnym topowym polskim lekkim.

- Twoim rywalem będzie Dominik Szalczyk. Co wiesz na jego temat?
KO: O Dominiku wiem tyle, że ma cztery razy mniej walk ode mnie i jest odważny. Po ostatniej porażce nie szukał łatwej walki tylko podjął rękawice w walce ze mną. Mam nadzieję, że będzie dobrze przygotowany i nie będzie wbiegał z ciosami, jak ma w zwyczaju, bo wtedy ta noc będzie dla niego krótka.

- W tym roku zadebiutowałeś. Towarzyszył ci duży stres?
KO: Stresu nie było, od kilku walk go już nie odczuwam. Jestem doświadczony amatorsko, walka jest tym czego chcę. Więc nie może mnie ona stresować.

- Powiedz coś właśnie o swoim debiucie, który nastąpił na Soul FC.
KO: To świetne przeżycie i świetna organizacja. Dwukrotnie do tamtej walki zmieniał mi się rywal, ostatniego poznałem na tydzień przed galą i mimo to podjąłem rękawice. Był to chłopak, który miał wiele walk amatorskich, bodajże przegrał tylko jedną, i 1-0 zawodowo, a ja zdominowałem go w jego płaszczyźnie, nie dając mu żadnych szans.

- Powiedz także coś o swoich osiągnięciach w karierze amatorskiej.
KO: Moja kariera amatorska jest kolorowa, czasy juniorskie były w kratkę. Przeplatałem zwycięstwa z porażkami, nie robiłem wtedy parteru. Gdy zacząłem poświęcać więcej uwagi BJJ i trenować obrony zapaśnicze, zaczęła się seria siedmiu zwycięstw pod rząd i od razu chciałem przejść do zawodowego MMA. Zdobycie Mistrza Wielkopolski ALMMA, Pucharu Polski Zachodniej czy Pucharu Polski Zachodniej Juniorów, to kilka z ważniejszych tytułów wywalczonych na ALMMA. Mój rekord w amatorskim MMA to 12-6. Również często startuję w grapplingu, wygrałem Puchar Polski BJJ NO-GI w kategorii niebieskich pasów, a startowało 64 zawodników. Zdobyłem też wicemistrzostwo Europy CBJJP, również w niebieskich pasach. W grapplingu wygrałem 16 walk, a tylko 4 przegrałem.

- Widziałem, że zgłaszałeś się do walki z Alanem Kwiecińskim. Liczyłeś, że federacja FEN da ci taką możliwość?
KO: Liczyłem na to, byłem w gazie i szukałem walki w okolicach wakacji, niestety zero odzewu było ze strony federacji. Myślę że ja, federacja FEN i sam Alan wiedzieliśmy, że wygrałbym taką walkę gładko. Alan to nie jest zawodnik MMA.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub komuś podziękować to proszę bardzo.
KO: Chciałbym serdecznie pozdrowić moją mamę Marzenę Oniszczuk, bez której nie mógłbym się poświęcić mojej pasji. Podziękować moim sponsorom: Atelier Urody, Pizzeria Mafia 66Czysta Nite, Hunter, Hurtownia-mix, Dom i Ogród Zbigniew Laskowski, Stary dworzec fitness club oraz Salon fryzjerski Edwin Babaiak.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.