RAFAŁ HARATYK: EFC TO TAKIE MAŁE UFC

Zdecydowana większość zawodników MMA marzy o walkach w UFC, jednak tylko część z nich wie, że w Afryce jest również solidna organizacja MMA. Właśnie taki kierunek na rozwój kariery wybrał Rafał Haratyk (7-2-2), który jak sam mówi miał problem ze znajdowaniem rywali. Przedstawiamy wywiad z Rafałem, który możecie znaleźć w SdW, o wyzwaniach w jego pracy strażaka, planach podboju czarnego lądu oraz o tym, że EFC wcale nie jest organizacją z trzeciego świata.

SdW: Obecnie walczysz dla FEN i dla południowo afrykańskiej organizacji Etreme Fighting Championship. Nie miałeś jakiś obaw przed podpisaniem kontraktu z organizacją, w której wcześniej nie walczył żaden Polak?

RH: Pomysł podpisania kontraktu z EFC wypłynął od trenera Damiana Herczyka, który skontaktował się z moim managerem i wysłali moje sportowe CV do tej organizacji. Czekaliśmy na odpowiedź od nich. W międzyczasie organizacja ProMMAC zakończyła działalność, w której miałem być kontraktowym zawodnikiem. Znalazłem się tak naprawdę w punkcie wyjścia, bo miałem solidny rekord, byłem dość mocnym zawodnikiem i nikt za bardzo nie chciał ze mną walczyć. Był problem z walką dla mnie, cały czas ciężko trenowałem i w końcu przyszła wiadomość z RPA, że zapraszają mnie na galę.

SdW: Skoro wiemy, jak trafiłeś do Afryki, to powiedz, jak wygląda organizacja gal EFC. Różni się znacznie od polskich gal MMA?

RH: Mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia i trenera, bowiem mój trener był na gali UFC, że według niego jest to takie małe UFC. Organizacja gali jest naprawdę profesjonalna, od odprawy sędziowskiej po samo wyjście do walki jest wiele osób i każda odpowiada za coś innego: są cutmani, taperzy i wielu innych. Jeśli zaś chodzi o poziom sportowy walk, to spokojnie możemy porównywać go do poziomu, jaki panuje w Europie.

SdW: Teraz czeka Cię walka o pas EFC w wadze średniej. Czy coś już Ci wiadomo na temat daty pojedynku?

RH: Z moją walką o pas wynikła niecodzienna sytuacja. Organizatorzy postanowili zrobić galę RPA vs Wielka Brytania i mający pas mistrza Yannick Bahati przegrał w zaledwie 12 sekund z Michielem Oppermanem, z którym ja miałem się ostatnio bić na EFC 50, jednak złapał kontuzję i zmieniono mi rywala. Jest więc teraz ciekawa karuzela do walki o pas, bo oni walczyli w pojedynku, którego stawką nie był pas. Zastanawiamy się z trenerem teraz, czy czeka nas znów oczekiwanie na walkę o pas, bo w końcu mistrz będzie pewnie chciał zmazać plamę w swoim rekordzie, a organizacja mieć mistrza, który broniąc pasa poprzednią walkę ma oczywiście zwycięską.

SdW: Czyli możesz poczekać.

Cały wywiad do przeczytania w październikowym numerze miesięcznika Sport dla Wszystkich.

 

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.