WOJCIECH ŻMIJA: DLA MNIE ZAWODY TO SĄ W JAPONII

Wojciech Żmija to wciąż młody duchem zawodnik karate kyokushin. Udało nam się zamienić kilka słów z przebywającym w Tajlandii zawodnikiem, który wygrał swoja kategorię podczas transmitowanych przez nas zawodów w Lublinie. Wojciech nie owija w bawełnę i dlatego wyszedł nam bardzo ciekawy wywiad, z resztą sprawdźcie sami.

Panie Wojtku gratuluję sukcesu na ME Karate. Pytanie jak ocenia Pan poziom swoich walk i swojej kategorii wagowej? Jest Pan zadowolony ze swojej formy?

Witam czytelników serwisu sporty-walki.org i dziękuję za gratulacje. W półfinale pokonałem mistrza Europy Open 2015 Rafała Kubickiego z ubiegłorocznej edycji turnieju, który wyeliminował obecnego mistrza Rosji,  a w finale pokonałem tegorocznego mistrza z Wagowych Mistrzostw Europy 2016 Andrzeja Ogonowskiego. Obydwaj to wielkie i silne chłopy ze Śląska - naprawdę godni przeciwnicy. Na zawodach zabrakło Rudolfa Conquet z Holandii ale każdy z nas juz go pokonał, chociaż to jeden z najlepszych seniorów na świecie i bardzo niebezpieczny i silny zawodnik. Z formy na zawodach byłem bardzo zadowolony ale to raczej zasługa pracy mojego trenera- trenera kadry narodowej jednocześnie - Sylwestra Sypienia- legendy polskiego Kyokushin , a w szczególności 3 miesięcy jego pracy ze mną podczas indywidualnych treningów. Ważna też była duża liczba sparingów w klubie z rasowymi zawodnikami, bo jak się nie przyłożysz albo zlekceważysz młode wilki to dostaniesz po prostu ciężki łomot. Nigdy też nie trenowałem do zawodów mniej niż dwa razy dziennie oraz jeździłem na dwa przedstarty na przetarcie. Nieodzowny tez był trening siłowy prowadzony przez kolegów ze służby: "małego" i chłopaków z pododdziału którzy tez chodzili ze mną na matę, na tarcze oraz Bartka Bolechowskiego i Marcina Kila z Centrum Kettlebell Polska Iron Church w Zielonej Górze. Na formę duży wpływ oprócz ciężkiej pracy miała tez "czysta głowa" zapewniona przez najbliższych którzy mocno mnie wspierali zapewniając super atmosferę w domu - wszystko podporządkowując moim treningom i startom. Żona bardzo dbała mi o dietę suplementację i odnowę. Trenując cały czas do dwóch tygodni przed zawodami wykonywałem też normalnie obowiązki służbowe ale dzięki bezpośredniemu przełożonemu, jego wsparciu i dobrej woli mogłem trenować i pracować bez przerywania cyklu treningów.

Jest Pan prawdziwym weteranem polskich i europejskich mat. Jak jest Pan odbierany zwłaszcza przez młodych zawodników? Podziwiają, czy raczej pukają się w głowę :) ? 

I dlatego bije się w kategorii weteranów - tak na tą kategorię mówią Rosjanie, na świecie senior master, a nie jak w Polsce oldboy. Stary chłopiec… jakieś takie dziwne. Chociaż w zeszłym roku zostałem v-ce mistrzem Polski Open w normalnej kategorii, tak wiec nie jest ze mną jeszcze tak źle, a także wystartowałem w olimpiadzie karate Mistrzostwach Świata Open 2016 - rozgrywanych raz na 4 lata największych zawodach kyokushin w Tokyo. 300 wybranych z całego świata zawodników przez 3 dni bije się w full contakt karate kyokushin i wygrywa tylko jeden, bez podziału na kategorie wagowe i inne. Dotarłem do drugiej rundy gdzie 20 lat młodszy Rosjanin dał mi piekielne lanie. Ale nie przegrałem przed czasem i był to taki ważny akcent dla mnie w karateckiej karierze. Jak mnie odbierają młodsi karatecy nie wiem ale na pewno mnie znają, bo wszędzie się biję, myślę ze mam najwięcej startów w zawodach ze wszystkich seniorów w Polsce, bo zazwyczaj zawodnicy wybierają sobie zawody, a ja startuje we wszystkich ważnych w kraju i zagranicą. Miałem lata, że biłem się w sezonie na kilku turniejach w miesiącu. Czy podziwiają nie wiem, ciężko mi to ocenić. Ubolewam tylko nad tym ze mało znani są Ci którzy juz nie walczą tak jak ja, a byli wielkimi wojownikami polskiego kyokushin. To chyba jednak zmora obecnego pokolenia nie tylko karateków ale ogólnie młodzieży, nie mają wzorców i autorytetów. Masowa popkultura pochłania naszą młodzież, nie ma harcerstwa, sks-ów, wf w szkole, a sporty walki to ciężki kawałek chleba. Gdyby teraz treningi przebiegały jak ja zaczynałem to żaden klub by się nie utrzymał bo nie było  by chętnych. Co do kategorii to pamiętam czasy, że starsi panowie bili się w czasie jak seniorzy i bez ochraniaczy. W Polsce kategorie są okrojone, a od niedawna są wagi. Na świecie w Japonii na MŚ weteranów są trzy kategorie. Wagowe i trzy wiekowe oraz trzy wiekowe bez podziału na wagę dla seniorów tzw. mistrzów . Poziom jest bardzo wysoki i nie można powiedzieć, że takie zawody to spacerek.

Chciałbym zapytać Pana o początki z karate. Przygoda trwa już długo, ale skąd inspiracja do tego? Czy wcześniej uprawiał Pan jakieś inne sporty?

Jestem stały w uczuciach, jedna żona, jedno dziecko, jedna praca i jedno karate. Nie uprawiałem żadnej innej dyscypliny sportu. Gdy ukończyłem 14 lat zacząłem trenować karate ale myślałem o nim wcześniej, tylko w moim mieście Ząbkowicach Śląskich nie było klubu. Dopiero gdy Witek Stolarczyk z grupą przyjaciół mając zielony pas założył klub od razu zacząłem trenować. Witek dzisiaj to sihan 5Dan KWF Kyokushin był moim pierwszym nauczycielem, nie trenerem, nauczycielem , wzorem tytana pracy nad sobą pod każdym względem: sportowym, rodzinnym i zawodowym. Z nim odnosiłem pierwsze sukcesy, na Dolnym Śląsku na regionie pokonałem nawet takiego tuza karate jak Sylwester Sypień. Od 1995 roku do 1999 studiowałem w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie gdzie pod okiem trenera Jarosława Klimczaka zdobyłem tytuł Mistrza Polski juniorów, seniorów i wygrałem 
Puchar  Polski oraz wiele turniejów zagranicznych. Obecnie trenuje w klubie Agnieszki i Sylwestra Sypień we Wrocławiu, pod okiem których wygrałem wszystko możliwe do wygrania w kategorii Masters poza Mistrzostwem Świata ale w tych zawodach mastersów jeszcze nie startowałem . 27 lat trenuje karate z przerwą w startach od 99 do 2012 ze względu na służbę  i jej specyfikę ale cały czas trenując . W 99 ostatni raz wygrałem Dolny Śląsk ostatnie zawody, a w 2013 zostałem Mistrzem Polski Open senior master i do dziś wygrałem prawie wszystkie zawody w których startowałem,  poza jednym pucharem Polski gdzie zająłem drugie miejsce za dyskwalifikację,  Mistrzostwami Europy Open 2014 drugie miejsce  i Mistrzostwami Europy Wagowymi 2016 trzecie miejsce.

Wywodzi się Pan z czasów, gdy karatecy stworzyli PZKB. Startował Pan może w kicku? Nie kusiło?

Kusiło szczególnie jak trenowałem w Szczytnie, chodziłem na treningi boksu do Zenka Jagiełło i mojego trenera Jarka Klimczaka który był tez trenerem boksu. Nawet jak chodziłem na walki w kick boksie i widziałem ich poziom to mówiłem, że bym ich pozamiatał ale trener mi nie pozwolił. Był to bardzo duży brak pokory którego teraz się wstydzę. Różnice w walce z rękoma na głowę pokazał mi Janek Sokup - czeski Vice Mistrz Świata Open w Kyokushin podczas treningu K1. Przeżyłem szok. Szacun dla chłopaków, bije się całe życie w full kontakcie ale karate i kick to dwie rożne bajki nie można tego przełożyć i porównać, dwie drogi konkretnej walki ale bardzo rożne.

Wracając do Pana czasów, to jak Pan zaczynał to Polsat Sport pokazywał chociażby full-contact. Teraz zawodnicy mają lepiej według Pana? Są lepsze możliwości? Proszę o odpowiedź, jeśli ma Pan czas między służbami śledzić zawodową scenę sportów walki w Polsce?

Powiem o naszym karate. Zawody zazwyczaj organizowane są w małych miejscowościach, bo duże miasta i duże hale są drogie, a my nie mamy sponsorów, nie ma TV, a na trybunach rodzina i znajomi właściwie pusta sala. Dramat, zero promocji karate, sportu i ciężko harujących gladiatorów. Organizator albo nie ma mocy przebicia, nie ma środków albo za dużo chce zarobić. Dla mnie zawody karate są tylko w Japonii. Przeżyłem to na własnej skórze: mata na podwyższeniu, TV juz nawet na lotnisku robi wywiady z zawodnikami za darmo  nie jak w Polsce gdzie regionalna robi relacje z zawodów za 15 tysięcy. Sala Metropolitan Gimnazjum pełna ludzie nawet siedzą w przejściach a bilety, płatne nie jak w Polsce, a za darmo. Zawodnicy u nas dostają puchar za 20 zł i dyplom za 3 zł. Czasami pomylą nazwisko, na maści i zamrażacz  stracisz po walkach 10 razy tyle. Nie mówiąc już o tym, że startują w Polsce jako Polak musisz sobie sam opłacić startowe 60 euro plus hotel  i dojazd. Zawody też nie ubezpieczone, sam musisz za wszystko płacić - koszmar.

Wywodzi się Pan ze sportu, gdzie szacunek do zawodnika to podstawa. Dzisiejszym fighterom, którzy walczą zawodowo na dużej scenie, zdarza się o tym zapominać. Jaki Pan ma pogląd na rzeczy typu trash talk i wyzywanie się przed walką jak gwiazdy MMA: bracia Diaz, McGregor czy boksu: Chisora itp? 

Ja może trochę inaczej, wbrew stereotypom, białe kimona owszem ale walka to walka. Żeby się naprawdę bić to trzeba być chuliganem. Zawsze mówiłem porównując do swoje pracy i broniąc podwładnych, że z ministrantów to antyterrorystów nie zrobimy. Akceptuje przemoc w każdej postaci ale na macie, bez taryfy ulgowej, po szacunek dla przeciwnika przegranego a tym bardziej dla wygranego. Co do show to oczywiście dla potrzeby mediów chłopaki z federacji MMA musza się obrzucać ale jak juz mówiłem u nas nie ma mediów i nie ma sztucznej wojny, bo dla kogo ją toczyć. U nas jest inna rywalizacja, cały świat przeciw Japonii, i Rosja przeciwko wszystkim. I jednym i drugim nie można nic zarzucić, są świetni .

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.