GŁĄB: ZROBIĘ WSZYSTKO, ABY DAĆ WIELKI POJEDYNEK

Przedstawiamy rozmowę z Mateuszem Głąbem, który czternastego stycznia stoczy swoją czwartą walkę zawodową na gali FEN 14. W Lubinie stanie do rewanżu z Michałem Miłkiem.

Michał Miłek i Mateusz Głąb po raz pierwszy w klatkoringu Fight Exclusive Night spotkali się podczas majowej gali FEN 12 Feel The Force we wrocławskiej Hali Stulecia. Przy głośnym dopingu miejscowych kibiców, po niezwykle zaciętej walce, decyzją sędziów wygrał reprezentant WroX Gym Wrocław. Na FEN 15 Final Strike przed własną publicznością walczyć będzie jednak zawodnik Streffa Fight Team Lubin, więc przy tak wyrównanym poziomie obu fighterów, mocne wsparcie z trybun, tym razem jego może ponieść do zwycięstwa.

Dla obu tych utalentowanych i walecznych wojowników MMA kategorii lekkiej będzie to trzeci występ w Fight Exclusive Night. Nieco wcześniej w federacji debiutował Mateusz Głąb, zdobywca Pucharu Świata i multimedalista Pucharu Europy w taekwondo – w walce otwierającej galę FEN 10 Gold Edition w Lubinie, trójkątem nogami w 3. rundzie zmusił do poddania Pawła Kordylewicza.

Zarówno Mateusz Głąb, jak i Michał Miłek stoczyli dotychczas trzy zawodowe walki. Lepszy bilans ma wrocławianin, który do dwóch wygranych w FEN dopisał niedawno spektakularne zwycięstwo na gali Celtic Gladiator 10 w Londynie, gdzie w zaledwie 21 sekund pokonał Anglika Steve’a McDonalda.

- Cześć Mateusz. Jak samopoczucie przed najbliższą walką?
Mateusz Głąb: Cześć. U mnie jak zwykle pozytywnie, jestem w dobrym humorze, wszystko układa się po mojej myśli. Czekaja mnie pracowite święta i spokojny sylwester, ale mi to nie przeszkadza, bo robię, to co sprawia mi radość. Mam duże wsparcie od sponsorów - Cateringnadiecie, Octagon, DCTM, BKmetallGRUPPE.de, a także od rodziny, dziewczyny, trenerów i przyjaciół, więc to dodaje mi motywacji i sił.

- Jak wyglądają przygotowania do najbliższego starcia?
MG: Za moje przygotowania odpowiada główny trener WroxGym Tomasz Skorkowski, ja sumiennie wykonuję założenia jego planu. Przygotowania nie różnią się od poprzednich z tym, że kładziemy większy nacisk na elementy, które uznaliśmy za słabsze w moich poprzednich pojedynkach. Zacząłem redukować wagę, ponieważ wracam do swojej kategorii lekkiej. Niedługo wejdziemy w okres sparingowy i będziemy przygotowywać się stricte pod styczniowy pojedynek.

- Twoim rywalem będzie Michał Miłek. Co wiesz na jego temat?
MG: W sumie wiem tyle, co przed poprzednią walka, ponieważ potem Michał nie stoczył żadnego pojedynku. Po gali miałem okazję chwilę z nim porozmawiać, nie ma między nami żadnej 'spiny'. Michał jest w porządku, podchodzę do tego pojedynku czysto sportowo. Na pewno ma duże serce do walki, o czym przekonałem się we Wrocławiu. Jest bardzo silnym i wielopłaszczyznowym zawodnikiem, na pewno nie będzie to łatwa walka. W korzystnej sytuacji stawia go fakt, iż nie musi martwić się o fundusze i  może skupić się wyłącznie na tym, co chce. Jednak ja robię co w mojej mocy, aby być przygotowany na 100% i dać razem z Michałem niezapomniany pojedynek dla kibiców zebranych w hali RCS i przed telewizorami.

- Wasza walka należała do bardzo trudnych. Zwycięzcę wyłoniła przecież dopiero dogrywka.
MG: Tak, to była ciężka przeprawa i mocna walka. Warto jednak dodać, że Michał nie zrobił wówczas odpowiedniej wagi, a ja w dniu gali nie czułem się w pełni sił. Tym razem zrobimy z trenerami wszystko, aby uniknąć błędów i pokazać się z jak najlepszej strony od pierwszych sekund pojedynku.

- Czy twoim zdaniem rewanż generalnie ma sens, i pasuje ci ta walka?
MG: Pasuje mi każda walka. Jak już wspominałem, kocham to co robię i mogę walczyć z każdym. Wygrałem raz, jeśli włodarze i kibice chcą tej walki ponownie, 14 stycznia zrobię wszystko, by ponownie wyjść z klatko-ringu z ręka w górze. Mój bajkowy bohater Songo nie raz toczył boje z Vegetą, wygrywając za każdym razem, więc i ja mam zamiar zamknąć ten temat do końca.

- Jesteśmy po twojej walce na Celtic Gladiator 10 w Wielkiej Brytanii. Publiczność mocno dopingowała, choć nie była to Polska.
MG: Tak, to było fenomenalne uczucie, czego się nie spodziewałem w najmniejszym stopniu. Przeciwnik pochodził 40 km od Londynu, jednak już wychodząc do klatki usłyszałem mega doping polskich fanów. Poczułem się jak w domu i dodało mi to pewności siebie i skrzydeł. Po krótkiej i bardzo udanej walce, również towarzyszył mi głośny doping i wiele miłych słów.

- Co poczułeś nokautując rywala?
MG: Już pierwsze uderzenie było kluczowe i ustawiło przebieg dalszej walki, później dobrze trener Tomasz kazał mi się zerwać z klinczu i dokończyć walkę w stójce. Było to świetne uczucie, ciężko mi powiedzieć, ale pierwsza moja myśl, to co mówił mi trener przed walką, że nadszedł mój czas i muszę to udowodnić, udało mi się to. Mnóstwo myśli kłębiło mi się w głowie i straszna euforia, że udało się tak szybko i w takim stylu zakończyć walkę.

- Jakie masz plany, cele?
MG: Plany są bardzo ambitne i długoterminowe. Jak każdy zawodnik marzę o walkach dla największej światowej organizacji i ku temu będę zmierzał walcząc w Polsce, a także poza granicami kraju. Teraz jednak skupiam się wyłącznie na nadchodzącej walce, by dopisać kolejne zwycięstwo w zawodowej karierze i zbliżyć się do upragnionych celów. Chcę toczyć jak najwięcej walk dla FENu i Celtic Gladiator, aby zdobywać doświadczenie i krok po kroku zbliżać się do walki mistrzowskiej. Jednak przede wszystkim, najważniejszym celem jest dla mnie dojść do takiego poziomu, abym mógł skopić się wyłącznie na trenowaniu, żyć i utrzymywać się z MMA. Nie martwić się o fundusze, pracę czy brak czasu, tylko skupić na rozwoju i wygrywaniu. Stąd mój apel do ludzi chcących wspierać sport, o pomoc w rozwoju mojej kariery, obiecuję być trafioną inwestycją.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
MG: Dziękuje również. Chciałbym w pierwszej kolejności podziękować sponsorom, którzy ułatwiają moje życie i pozwalają mi mocniej skupić się na przygotowaniach. Firmom Catering na diecie - najlepszy vatering dietetyczny we Wrocławiu, BKmetallGRUPPE.de, Octagon, DCTM - Dolnoslaskie Centrum Terapii Manualnej, a także trenerom i całej ekipie WroxGym. Bez ich pomocy nie było by mnie w tym miejscu. Dziękuję także dyrekcji, kolegom i koleżankom z SP15, za zrozumienie oraz wsparcie, które umożliwia mi rozwój zarówno kariery zawodowej, jak i sportowej. Pozdrawiam także moją rodzinę i dziewczynę, przyjaciół i wszystkich fanów. I dziękuję za wsparcie. Jednocześnie zapraszam na mój fanpage i galę FEN 15, już 14 stycznia.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.