ŻYCZENIE ŚWIATECZNE: POLSAT MMA NIGHT

Paweł Sawicki, Informacja własna

2016-12-21

Przed nami święta Bożego Narodzenia, czas szczególny, czas w którym obdarowujemy swoich bliskich prezentami. Jako fan MMA chciałbym jednak puścić nieco wodze fantazji i życzyć sobie nowej siły na polskim rynku. Mianowicie życzyłbym sobie jak i wszystkim fanom powstania Polsat MMA Night, czyli zjednoczenia wszelkich organizacji pod jednym brandem.

O ile w boksie się to udało, z racji tego, że mamy na polskim podwórku potentata w osobie Pana Andrzeja Wasilewskiego, potentat nie jest na tyle silny, by sam tworzyć wydarzenia, które dobrze by się sprzedały w systemie pay per view. Boks jest rozbity, każda stajnia ma swoje gwiazdy, nawet w Polsce. O ile Krzysztofowie: Włodarczyk i Głowacki czy Maciej Sulęcki to gwiazdy jednej stajni, o tyle w drugiej mamy Ewę Brodnicką, Mariusza Wacha czy mówi się też o Damianie Jonaku. Całość uzupełniają lokalni promotorzy, którzy nie są wspierani przez telewizję, ale są wspierani przez nasz siostrzany serwis, bokser.org i możecie tam oglądać ich gale. Na szczęście telewizja Polsat postanowiła wyłonić najlepszych pięściarzy w Polsce serwując nam zupełnie nowy produkt o nazwie Polsat Boxing Night. Formuła fenomenalna! Sam osobiście nie jestem wielkim fanem polskiego boksu, jednak 2-3 razy w roku data Polsat Boxing Night była zaznaczona czerwoną kartką w moim kalendarzu. To właśnie tam zaserwowano nam walki najlepszych Polaków: Sulęcki vs Proksa czy starcia na wysokim poziomie medialnym: Szpilka vs Adamek czy Adamek vs Gołota. Dlaczego więc nie spróbować tego w MMA?

PRZESZKODY

Zastanówmy się jednak na chłodno, co taka inicjatywa da największemu graczowi w Polsce, a bez wątpienia również w Europie, KSW. Organizacja sama produkuje swoje show, które udostępnia w systemie pay per view. Odchodzi im więc aspekt biznesowy, gdyż więcej zarobią na swoim PPV, niż mieliby się dzielić z innymi organizacjami. Przez doskonałą strategię marketingową potrafią wypełnić takie hale jak Tauron Arena, a Mamed Chalidow, Mariusz Pudzianowski czy Michał Materla są to zawodnicy, którzy są niemal tak samo popularni w Polsce jak czołowi piłkarze. Jednym słowem KSW na tym w ogóle nie skorzysta od strony finansowej, od strony marketingowej również. Tak naprawdę może tylko stracić, bo w starciach najlepszych z najlepszymi może dojść do nieoczekiwanego wyniku i na przykład gwiazda KSW może przegrać z gwiazdą innej organizacji. O wiele więcej do zyskania miałyby mniejsze organizacje.

Numerem dwa w Polsce jest bez wątpienia Fight Exclusive Night. Zdrowa konkurencja dla KSW, chociaż życzyłbym sobie, by nie byli konkurencją, a by FEN był po prostu odskocznią zawodników do KSW. Najpierw promujemy zawodnika w Polsat Sport, później w Polsat i kolejnym etapem są walki na kartach PPV organizacji KSW. Jak jest na polskim podwórku wszyscy wiemy i organizacje niechętnie dzielą się swoimi zawodnikami. FEN jednak prezentuje wysoki poziom sportowy, o czym boleśnie przekonał się min. Roman Szymański i Michał Michalski, których rywale w walkach o pasy okazali się, niestety, zawodnikami lepszymi. Ponadto ‘’sportowi celebryci’’ są stawiani tutaj sportowym wyzwaniom. Celowo wziąłem to słowo w cudzysłów, gdyż Tyberiusz Kowalczyk, Akop Szostak czy Marcin Szreder mimo, że są bardziej znani z innej działalności niż MMA czy K-1, to jednak byli poddawani solidnym testom. Życzę sobie, by Szymona Kołeckiego spotkał taki sam test w pierwszej walce, czyli zawodnik, który nie jest ogórem, ale nie jest też nie wiadomo jakim mistrzem świata. Solidny ciężki dla olimpijczyka wydaje się być rozsądnym rozwiązaniem, a znając matchmaking FEN można się właśnie tego spodziewać. Co jednak daje FEN udział w wirtualnym projekcie Polsat MMA Night? Przede wszystkim jest to szansa, żeby udowodnić wysoki poziom sportowy, a dwa zasilić budżet częścią wpływów z PPV. Podobnie jest z uznawaną za trzecią siłę w polskim MMA, PLMMA. Zawodnicy będą mieli okazję walczyć na prawdziwych salonach, a tacy fighterzy jak Marcin Naruszczka, Robert Bryczek czy Dawid Żywica z pewnością na to zasługują. 

DLACZEGO WARTO?

Dlaczego jednak warto zrobić takie wydarzenie? Pamiętamy wszyscy słynną walkę z niedawnego KSW, pomiędzy raperem powracającym do sportu, Pawłem Mikołajuwem znanym jako ‘Popek Rak’ i Mariuszem Pudzianowskim. To właśnie zestawienie najbardziej elektryzowało ludzi, nie fanów sportu, a zwykłych ludzi, którzy otrzymali dodatkowo 8 walk na bardzo wysokim poziomie. Posłużę się kolejnym przykładem z boksu w tym miejscu: ostatnio Krzysztof Głowacki stracił swój pas mistrza świata, powtarzam mistrza świata, w starciu z fenomenalnym Aleksandrem Usykiem. Walka była transmitowana w systemie PPV. Sportowo śmiem twierdzić, że w Polsce ze świecą szukać równie dobrej walki o taki tytuł. Wydawałoby się, że powinien być sukces, a niestety okazuje się, że nie było tak różowo. Pytanie dlaczego? Oczywiście każdy może mówić, że Głowacki jest za słabo wypromowany, że sam siebie nie promuje itp. Oczywiście taka osoba ma rację, ale jak sprzedałaby się ta walka, gdyby zamiast Usyka naprzeciw Głowackiego stanąłby na przykład Krzysztof Włodarczyk? Polak vs Polak o miano najlepszego pięściarza świata! To już by było coś. Wystarczy spojrzeć na Wielką Brytanię i jak tam promowane są walki między rodakami. W Polsce też najlepsze wyniki PPV miały gale boksu z udziałem dwóch Polaków w walce wieczoru. Dużo lepiej sprzedają się walki pomiędzy dwoma lokalnymi zawodnikami, niż Polak vs ktoś zza granicy, a przykład Głowackiego i Usyka najlepiej to obrazuje.

Oczywiście nie można zapominać, że Tomasz Adamek i Artur Szpilka to postacie wypromowane, bardzo znane w Polsce, jednak skąd ta popularność i jak ją przełożyć na MMA? Skąd to powszechnie wiadomo: Szpilka sam się świetnie promuje, kończy walki przed czasem i był kreowany na kolejną polską gwiazdę wagi ciężkiej. Adamek to były mistrz świata, który toczył ringowe wojny, ponadto skromny, wierzący, przykładny mąż. Można powiedzieć, że była to walka dobra i zła. Jak jednak przełożyć to na MMA? Kolejny raz należy posłużyć się przykładem KSW jednak zanim, to może prześledźmy jak swoją popularność budowało UFC, czyli najlepsza liga sportów walki na świecie. Od początku były wydarzenia transmitowane w systemie PPV, jednak dopiero po pierwszym sezonie TUFa, który pokazywano w otwartej telewizji przyszedł boom na MMA w Stanach. KSW przeszło niemal tą samą drogę. Nie zrobiło jeszcze swojego reality show, jednak promowanie zawodników i swojej marki wyszło wzorowo. Pamiętam jak dziś pierwszą walkę KSW w otwartym Polsacie czyli Mamed Chalidow vs Daniel Acacio na KSW 11. Jak się skończyła to wiemy, kto nie wie odsyłam do sherdoga, ale był to krok milowy. Z czasem coraz więcej walk się pojawiało w otwartej telewizji, a potem cała karta główna była pokazywana przez Polsat. Szefowie KSW postanowili, że wejdą na kolejny poziom poprzez wydarzenia transmitowane w systemie PPV i możliwe, że taka sama droga czeka FEN, który też swoje walki pokazuje na otwartej antenie Polsatu. Zasięg otwartego kanału jest nieporównywalnie większy niż Polsatu Sport i można wypromować mistrzów organizacji na wielkie gwiazdy. 

Przeszkodą w tym nie są wcale pieniądze, bo jeśli wierzyć słowom redaktora Andrzeja Kostyry, budżet walki Sulęcki vs Proksa był taki jak większości walk w Polsce. Zawodnicy MMA za swoje walki z reguły dostają 10 razy mniej niż Ci dwaj Panowie według redaktora Super Expressu. Przeszkodą może być po prostu fakt, że o ile FEN i PLMMA wyszłyby na takim wydarzeniu zwycięsko, to KSW po prostu się to nie opłaca, bo robią to sami, a dzieląc się tortem z kimś innym nam zostaje mniej. Pisząc ten artykuł miałem gotową kartę walk na taki event, a oto są zestawienia, które chciałbym, by się znalazły na karcie Polsat MMA Night.

POTENCJALNE POJEDYNKI

1. Marcin Wrzosek vs Kamil Łebkowski

Pojedynek o tytuł niekwestionowanie najlepszego zawodnika wagi piórkowej w Polskim MMA. Co ciekawe, taki pomysł wyszedł od szefa FEN, Pawła Jóźwiaka, który był pod ogromnym wrażeniem zawodnika Dziki Wschód Biała Podlaska po walce z Piotrem Hallmanem. Zestawiając ze sobą style walki obydwu, to bardzo możliwe, że walka wyglądałby jak potyczka ‘Bomby’ z ‘Płetwalem’ jednak o promocję tej walki zadbałby z pewnością zawodnik reprezentujący Shark Team Łódź. Gdyby do tego doszła jeszcze promocja Polsatu w postaci chociażby występów w Puncherze, Polsat MMA Night raport czy wzmianek na temat tej walki w wiadomościach sportowych po głównym programie informacyjnym telewizji to jakieś podwaliny byłyby podłożone pod promocję tej walki. Na pewno złym pomysłem nie byłoby również nagranie programu w stylu ‘’Countdownów’ produkowanych przez UFC. Taka promocja to by było dopiero coś, a gdyby jeszcze Łebkowski podjął rękawice w trash talku rzuconą przez Wrzoska, to z pewnością nie tylko środowisko byłoby zainteresowane taką walką.

2. Mariusz Pudzianowski vs Tyberiusz Kowalczyk

Podopieczny najlepszego zawodnika Muay Thai w Polsce, Bartosza Batry domaga się tej walki od początku kariery, a mając w swoim teamie charyzmatycznego Batrę moglibyśmy być świadkami wielkiego show przed walką. Mariusz Pudzianowski stworzył już zdania, które przeszły do historii branży: tanio skóry nie sprzedam czy cierpliwy to i kamień ugotuje wciąż krąży w szatniach, a także w wywiadach z zawodnikami. Ponadto rywalizacja ma jakby nie patrzeć historię, gdyż Kowalczyk to również były strongman, chociaż nie z takimi sukcesami jak Pudzianowski, ponadto zawodnik z Legnicy wciąż domaga się tej walki i z chęcią pomściłby swojego ziomka, Pawła Mikołajuwa, który też jest z Legnicy. Emocje i wyczekiwanie walki nie byłyby mniejsze niż przy ostatniej walce Pudzianowskiego. Sama walka również mogłaby być ciekawa, gdyż nastawiony stójkowo Kowalczyk miałby przewagę wzrostu, a że lubi używać kolan, to można by się nawet pokusić, że wcale nie byłby na straconej pozycji, a w oczach wielu nawet faworytem do zwycięstwa. 

3. Borys Mańkowski, Robert Bryczek, Paweł Żelazowski

Nie ważne w jakiej konfiguracji spotkaliby się Ci Panowie, byłby to pojedynek na najwyższym poziomie sportowym. O ile Wrzosek vs Sowiński była walką dla koneserów MMA, to zestawienie dwójki z tych Panów byłoby również takim starciem w mojej wyimaginowanej rozpisce. Wszyscy trzej mają dobrą stójkę, co gwarantuje emocje. Ponadto Żelazowski i Bryczek są zawodnikami, którzy właśnie preferują stójkę i ich walka dostarczyłaby fajerwerków. O ile na papierze wydaje się, że Mańkowski poszukałby parteru w starciach zarówno z Bryczkiem jak i z Żelazowskim, to jednak nie jest to takie pewne, zwłaszcza że poziom pięściarstwa zawodnika z Poznania jest na wysokim poziomie. Teoretycznie jednak walka mistrza PLMMA z byłym mistrzem organizacji wydaje się być o wiele ciekawsza, chociaż każdą walkę w konfiguracji tych trzech, obejrzałbym z rozkoszą. 

4. Michał Oleksiejczuk vs Tomasz Narkun

Kategoria 93 kg to najmniej obsadzona kategoria w całym MMA. W Polsce najlepszy zawodnik walczy w UFC i nie ma na razie żadnych szans, by  Jan Błachowicz wystąpił poza UFC, jednak na polskim podwórku można stworzyć dobrą sportowo walkę. Podopieczny Konrada Płazy z Górnika Łęczna, Michał Oleksiejczuk wszedł do świadomości fanów MMA dzięki walkom w TFL, a fanom sportu dał się poznać podczas jednej z gal FEN. W tym chłopaku drzemie wielki potencjał, bo ma zaledwie 21 lat. Nie jest mistrzem FEN, jednak wydaje się być to tylko kwestia czasu. Tomasz Narkun jest znany fanom BJJ i MMA, a walcząc w KSW ma narzędzia do promocji swojej osoby. Jest to pojedynek z ciekawych starć sportowych, a rywalizacja pomiędzy FEN i KSW podsyciłaby ogień medialny, gdyż zarówno Paweł Jóźwiak jak i szefowie KSW raczej za sobą nie przepadają.

6. Marcin Naruszczka vs Tomasz Drwal lub Michał Materla

Mistrz PLMMA ma za sobą doskonały rok. Można powiedzieć, że pod skrzydłami Mirosława Oknińskiego skromny chłopak z Wyszkowa, Marcin Naruszczka odrodził się jak feniks z popiołów. Wychowanek Berkut Arrachion Olsztyn jest w podobnym wieku jak Drwal i Materla, lubi się bić i dlatego stylistycznie doskonale pasuje do dwójki fighterów z KSW. Sam Marcin miał już epizod z najlepsza polską organizacją, jednak waga półśrednia i zawirowania w życiu poza sportowym mu się nie przysłużyły i wyleciał z organizacji. Drwal i Materla stoczyli wielką bitwę na KSW 31, z której zwycięsko wyszedł zawodnik ze Szczecina i chociaż powtórka z tej wojny byłaby miła dla oka, to jednak świeża krew w postaci Naruszczki jest mile widziana. Ponadto na Polsat MMA Night chodziłoby o konfrontowanie zawodników z innych organizacji, a to zestawienie wydaje się gwarantować emocjonującą walkę, która już przed jej rozpoczęciem ma aspiracje do zostania walką roku.

7. Mamed Chalidow vs Paweł Hadaś lub Andrzej Grzebyk

O ile potencjalne zestawienie Naruszczki z Chalidowem może nie wyjść, ze względu na kilka lat treningów pierwszego w Olsztynie, o tyle ciekawą walkę mógłby dać Czeczen z jednym z dwóch byłych kickboxerów. Zarówno Grzebyk jak i Hadaś raczej nie schodziliby z Mamedem do parteru, co dałoby widzom ciekawą walkę w stójce. Możliwe nawet, że Czeczen znalazłby się w tarapatach, bo obydwaj są znani z doskonałej techniki i mogliby napsuć krwii największej gwieździe polskiego MMA. Na pewno to Chalidow dyktowałby warunki w tej walce i w jakiej płaszczyźnie się ona by rozegrała, jednak samo zestawienie dałoby potencjalnie wielkie show w klatce.

8. Paweł Brandys vs Łukasz Bieńkowski

Sztuka nokautu jest bardzo trudną sztuką, a wyżej wymienieni Panowie w tej sztuce są ekspertami. O ile siła Bieńkowskiego jest znana fanom MMA z jego walk, o tyle Paweł Brandys tak często jej nie pokazywał. Zawodnik z Oświęcimia bije jednak bardzo mocno, o czym boleśnie przekonał się min. Piotr Kalenik z Białegostoku. Zdarza się, że zawodnicy mocni w stójce walczą jak zapaśnicy, jednak znając styl walki Brandysa i background Bieńkowskiego więcej przemawia za tym, że byłaby to wyniszczająca wojna w stójce, niż chest match.

I tym samym mamy osiem walk polsko-polskich, które dają gwarancję zarówno rozgłosu medialnego, jak i emocji podczas walk. Oczywiście jest to tylko subiektywne zestawienie autora tego tekstu, jednak myślę, że nikt nie miałby nic przeciwko, jakby takie pojedynki miały miejsce. Niekoniecznie musi powstać idea Polsat MMA Night, powstała ona na potrzebę artykułu i są marne szanse na ziszczenie się jej w rzeczywistości, jednak na święta każdy może zażyczyć sobie czego chce, a ja sobie i fanom MMA życzyłbym właśnie takich zestawień.