DAMIAN SZMIGIELSKI WYBIERAŁ MIĘDZY FEN A ACB

Paweł Sawicki, Sport dla Wszystkich

2017-01-12

Przedstawiamy wam fragment wywiadu z jednym z najlepszych zawodników wagi koguciej w Polsce, Damianem Szmigielskim którego udzielił miesięcznikowi Sport dla Wszystkich. Zawodnik Shark Top Team opowiada o szansach na walkę o pas ACB, początkach treningów oraz wyborze między Fight Exclusive Night i Absolute Berkut Championship.

Sport dla Wszystkich: Skąd w ogóle u Ciebie wzięło się zainteresowanie MMA?

Damian Szmigielski: Pasja się wzięła z obejrzenia walki Pawła Nastuli z Rodrigo Nogueirą w Pride. Wtedy chciałem spróbować trenowania sztuk walki. W Łodzi było wtedy karate, ale jakoś mnie to nie przekonywało. Razem z kolegą postanowiliśmy jednak, że będziemy chodzić na treningi od jednego do drugiego klubu w Łodzi i wybierzemy coś najbardziej odpowiedniego dla siebie. Tak trafiłem do klubu Gracie Barra Łódź, jeszcze do starej siedziby. Przyszedłem przed wakacjami, więc podczas przerwy między kolejnymi semestrami w szkole trenowałem naprawdę intensywnie, mówiąc krótko złapałem bakcyla. Po około 3-4 miesiącach treningów zacząłem startować amatorsko. Nie pamiętam już dokładnie ile tych walk miałem, ale na amatorskich zawodach stoczyłem około 12 walk. Startowałem w dywizji do 61 kg, w tamtych czasach byłem o wiele szczuplejszy. Wtedy nie miałem żadnego problemu ze zbijaniem wagi do 61 kg. Dopiero później nabrałem masy i teraz mam nieco trudniej zbić. Na zawodach amatorskich walczyłem min. z Arturem Drążkiem, Bartłomiejem Koperą i innymi zawodnikami.

SdW: Podpisałeś kontrakt na walki w Absolute Championship Berkut. Czy w Twoim przypadku, tak jak w przypadku Rafała Haratyka, było to spowodowane brakiem konkretnych propozycji walk w Polsce?

DSz: Można powiedzieć, że tak. W Polsce pokonałem już niemal wszystkich zawodników i musiałbym walczyć z nimi ponownie. Głównym powodem jednak były pieniądze, więc dlatego postanowiłem walczyć w jakiejś większej organizacji. Równolegle z ACB miałem propozycję z Fight Exclusive Night i zwyciężyła lepsza oferta finansowa od Czeczenów. Nie ma się co oszukiwać, zawodowcy walczą dla pieniędzy, a dla mnie najkorzystniejsza oferta wyszła od ACB. Oczywiście fajnie byłoby walczyć w Polsce, jednak równie dobrze jest rywalizować pod Polską flagą w zagranicznych organizacjach. Po dwóch walkach w ACB jestem w stanie powiedzieć, że mogę przeżyć za pieniądze z walk.

SdW: Wygrałeś już dwie walki w ACB, obydwie przed czasem. Ostatnio w Rostowie znokautowałeś rywala, jednak na czacie podczas transmisji sporo ludzi pisało, że przerwanie było przedwczesne. Czy w klatce wiedziałeś, że to już jest po walce, czy decyzja sędziego Cię nieco zaskoczyła?

DSz: W pierwszej chwili szybko zareagowałem, starałem się jeszcze dobić rywala. Miałem już czystą pozycję boczną, chciałem skontrolować rywala i zadać kilka ciosów, które zakończą walkę. Wiedziałem, że jestem bliski wygrania przed czasem, bo rywal upadł prosto na twarz. W pierwszej chwili się nie spodziewałem, bo rywal złapał mnie jeszcze na próbę balachy, jednak nie dałem się zaskoczyć. Nieco się rozluźniłem i oddałem mu rękę, co było błędem z mojej strony. Rywal jednak nie miał pretensji, po walce normalnie mi podziękował, tak samo jak narożnik mojego przeciwnika. Ponadto komentator, gwiazda UFC Frank Mir w pierwszej chwili pomyśleli, że przerwano walkę za wcześnie, jednak po przeanalizowaniu powtórek uznali, że sędzia podjął słuszną decyzję.

SdW: Dwie wygrane przed czasem z rzędu, więc nasuwa się pytanie, czy padła oferta walki o pas ACB?

DSz: Wydaje mi się, że musze wygrać jeszcze jedną walkę, by dostąpić zaszczytu walki o pas. Moja kategoria jest niezwykle mocna, jest kilku zawodników, którzy są w kolejce przede mną, jednak po kolejnej wygranej ja znajdę się bardzo blisko walki o pas. Na razie nie wiem, gdzie miałbym walczyć, wiem że będzie gala w Olsztynie niebawem, więc logiczne wydaje się być, że na niej zawalczę, ale nie ma jeszcze konkretów.

CAŁA ROZMOWA DO PRZECZYTANIA W MIESIĘCZNIKU SPORT DLA WSZYSTKICH