ARKADIUSZ WRZOSEK: DOPING KIBICÓW DODAJE MI SIŁ

Arkadiusz Hnida, Informacja własna

2017-01-25

Przedstawiamy rozmowę z Arkadiuszem Wrzoskiem, który jedenastego marca w Warszawie wystąpi w kolejnej walce dla organizacji FEN. Podopieczny Igora Kołacina stoczy ważny rewanż z niepokonanym do tego czasu Arturem Bizewskim.

Dla Arkadiusza Wrzoska walka na gali FEN 16 Warsaw Reloaded będzie okazją do rewanżu za porażkę odniesioną w walce wieczoru gali WBT półtorej roku temu w Gdańsku. Zawodnik klubu Copacabana Warszawa przegrał wówczas z reprezentantem Agoga Gym Lębork na punkty. 24-letni Wrzosek, który w październiku został amatorskim mistrzem świata K-1 Global, a wcześniej zdobył tytuły mistrza Europy muay thai oraz mistrza Polski w muay thai i wushu, na FEN 13 wygrał starcie z Kryspinem Kalskim, który w swoim debiucie w FEN stawiał bardziej doświadczonemu przeciwnikowi niezwykle zacięty opór. Ostatecznie sędziowie tego pojedynku potrzebowali ekstra rundy, aby móc ogłosić werdykt. Co ciekawe, dla zawodnika z Warszawy był to drugi występ w organizacji FEN, i drugi zakończony dogrywką. Wcześniej na gali FEN 11 Warsaw Time w podobnych okolicznościach to Arek Wrzosek musiał uznać wyższość rywala, Niemca Nikolaja Falina.

- Cześć Arek. Jak samopoczucie przed zbliżającą się walką?
Arkadiusz Wrzosek: Witam! Samopoczucie bardzo dobre, chęć do ciężkiej pracy jest jak zawsze, zdrowie też. Niczego nie brakuje.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
AW: W zasadzie nie różnią się niczym od pracy przed każdym poprzednim starciem. Dopiero zakończyłem mocny obóz w Zakopanem, gdzie trenowałem pod okiem Igora Kołacina oraz trenera kadry Witolda Kostki, pomagał mi też na miejscu wielki wojownik Łukasz Jarosz, więc nabyłem dużo nowej wiedzy. Przygotowania weszły w decydującą fazę, planuje przed walką jeszcze jakiś wyjazd, ale głównie skupiam się na pracy z moim Coachuniem Igorem.

- Twoim przeciwnikiem będzie Artur Bizewski. Walczyłeś już z nim w debiucie, co możesz o nim powiedzieć i o waszej pierwszej walce?
AW: Była to moja pierwsza zawodowa walka, z tego co pamiętam wziąłem ją trochę "na wariata", 5 dni przed. Przegrałem ją niejednogłośnie, w drugiej rundzie trafiłem Artura kolanem na głowę, po czym był liczony. Werdyktu nie chcę oceniać. Dodam tylko, że walczyłem w walce wieczoru z "gospodarzem". Artur jest bardzo solidnym zawodnikiem, startował trochę amatorsko, nie przegrał jeszcze zawodowo, więc będzie dla mnie wymagającym rywalem.

- Walczył też z Marcinem Szrederem, będziesz u niego szukał rad?
AW: Oglądałem tę walkę i w zasadzie nie wyciągam większych wniosków, żeby nie nastawiać całych przygotowań i treningów pod jednego zawodnika. Jestem na etapie rozwijania się sportowo i powinienem być wszechstronny, a nastawianie się co walkę na inny styl, może mi w tym zwyczajnie przeszkodzić. Na pewno rady starszych zawodników będą mnie interesować, ale staram się słuchać przede wszystkim swojego trenera, bo zna mnie najlepiej.

- Oglądając jego ostatnią walkę widzisz duży progres, od waszego pierwszego pojedynku?
AW: Nie miałem możliwości specjalnie śledzić jego kariery, prócz naszej walki widziałem tylko jeden jego pojedynek podczas FEN 13, gdy sam walczyłem. Wydaje mi się, że w 2 lata na pewno zrobił duży progres i mam nadzieję, że obaj pokażemy w ringu, że jesteśmy kilka poziomów wyżej, niż podczas pierwszej walki.

- Kolejna walka przed własną publicznością, czy to coś specjalnego dla ciebie?
AW: Zdecydowanie! I to jeszcze w takim miejscu i podczas imprezy ze świetną oprawą. do jakich przyzwyczaił FEN. Kilka lat temu byłem na jednej z dużych gal MMA w hali Torwar, takie wydarzenie zrobiło na mnie ogromne wrażenie, chciałem kiedyś wystąpić na takiej gali. Teraz w ciągu jednego roku wyjdę do ringu na Torwarze po raz trzeci, niesamowite uczucie. Nie mówiąc już o tym, że tak jak i na moich dwóch poprzednich walkach, tutaj będzie masa znajomych, przyjaciele, rodzina. Jeśli będę miał tak wspaniały doping jak w tamtych przypadkach, to Artur będzie miał na prawdę ciężko.

- Niedawno byłeś za granicę, przywiozłeś stamtąd nowe doświadczenia i osiągnięcia. Powiedz coś, więcej o tym?
AW: W październiku wybrałem się z przyjaciółmi Radkiem i Kamilem Paczuskimi do Aten, na Mistrzostwa Świata K-1 Global. Impreza bardzo duża, wielka hala, masa zawodników. Ja startowałem w wadze superciężkiej i zdobyłem złoty medal, nokautując swoich rywali. Zrobiliśmy z Radkiem na organizatorach i innych zawodnikach bardzo dobre wrażenie, co jest dodatkowym osiągnięciem.

- Gdy walczyłeś na gali PLMMA, rywal chyba niczym specjalnym cię nie zaskoczył?
AW: Z moją ostatnią walką, którą stoczyłem podczas ostatniej gali PLMMA, wiąże się dłuższa historia, niż sam jej przebieg. Patrząc na perypetie innych zestawień tego wieczoru cieszę się, że się w ogóle odbyła. Ale szykując się na walkę z przeciwnikiem zza wschodniej granicy trzeba liczyć się z tym, że nie wszystko może być jak należy, niezależnie od organizatora. Rywal wyglądał trochę inaczej niż miał wyglądać, ale i tak jak wszedł na ważenie spóźniony ponad godzinę, to poczułem ulgę. W innych przypadkach rywal po prostu sobie nie przyjechał. A co do samej walki to skończyła się w pierwszej rundzie, co odzwierciedla różnicę między nami.

- W głowie siedzi ci może rewanż z Nikolajem Falinem?
AW: Myślę, że przez ostatni rok wykonałem bardzo duży progres, sportowy jak i mentalny. Nasza walka wyglądałaby kompletnie inaczej. Raczej nie potrzebowałbym takiego starcia, natomiast jestem sportowcem, więc cytując klasyka: "i don't care who, i don't care when".

- Jakie są twoje plany, cele na rok 2017?
AW: Plan jest jeden, podążać w zdrowiu tą samą drogą coraz wyżej!

- Dziękuje za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub komuś podziękować to proszę bardzo.
AW: Oczywiście chcę podziękować Trenerowi Kołacinowi, braciom Paczuskim, trenerowi boksu Rafałowi Pawłowskiemu oraz firmie Manto za wsparcie w mojej drodze wojownika.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida