TOMASZ JAKUBIEC: SPARTAN FIGHT DBA O ZAWODNIKÓW

Zawodnik Bastionu Tychy, Tomasz Jakubiec jest czołowym polskim półśrednim, który walczy na zasadach MMA dla organizacji Spartan Fight. Przedstawiamy fragmenty wywiadu, jaki w litym ukazał się w miesięczniku Sport dla Wszystkich. Zapytany Tomka jak często zajada się roladą z kluskami i modrą kapustą, jak buduje wytrzymałość tlenową na Śląsku oraz o wpływie Marcina Helda na jego karierę.

Sport dla Wszystkich: Pierwsze pytanie nie powinno być dla Ciebie zaskoczeniem. Skąd wziąłeś się w świecie sportów walki?

Tomasz Jakubiec: Witam czytelników miesięcznika Sport dla Wszystkich. Kilka lat temu po prostu poszedłem zobaczyć, jak wyglądają treningi brazylijskiego jiu jitsu. Sporo słyszałem od znajomych, że jest to ciekawa dyscyplina sportu i skuteczna sztuka walki. Postanowiłem więc zweryfikować opinię znajomych. Miałem wtedy 17 czy 18 lat, już teraz dobrze nie pamiętam. Pierwszy trening bardzo mi się spodobał i zostałem na dłużej. Zaczynałem od razu u Sławomira Szamoty, jednego z najlepszych trenerów BJJ w Polsce. Pierwsze treningi były ciężkie, trenerzy kładli duży nacisk na przygotowanie ogólnorozwojowe, były też techniki, ale na początku nie robiliśmy żadnych elementów walk sparingowych. Wtedy jeszcze trenowali tam Marcin Held, który obecnie walczy w UFC, jeden z największych talentów polskiego MMA, oraz doskonały chwytacz, Maciej Polok. Nie miałem zbyt dużego doświadczenia zawodniczego, wystartowałem chyba 15 razy na zawodach. Koniec końców na ten moment jestem posiadaczem brązowego pasa w brazylijskim jiu jitsu.

SdW: Jeśli chodzi o MMA, to kiedy w Twojej głowie narodził się pomysł, by zacząć trenować i startować w najwszechstronniejszej formule walki?

TJ: Nie ukrywam, że bardzo duży wpływ na to miał Marcin Held, który w tamtym okresie już walczył w Bellatorze. Pamiętam, że trenując BJJ coraz lepiej radziłem sobie z walką w parterze. Marcin akurat przygotowywał się wtedy do walki z zawodnikiem, który miał podobne warunki fizyczne do mnie. Zgodziłem się mu pomóc w przygotowaniach, a że bardzo szybko robiłem postępy, to uznaliśmy wszyscy razem, że zacznę startować w MMA. Zacząłem więc trenować stójkę i parter i po prostu przykładać się do swoich treningów. Razem z Marcinem trenowaliśmy dwa razy dziennie, później mój trener, Sławomir Szamota załatwił mi miejsce w jednej z walk podczas gali PLMMA i w ten sposób zadebiutowałem w profesjonalnym sporcie.

SdW: Patrząc na Twój rekord na sherdogu przypomniałem sobie, że byłem na Twoim debiucie z Lamberdem Akhiadovem. Trudna walka dla Ciebie zakończona dość niespodziewanie.

TJ: Dokładnie! Lamberd Akhiadov postawił trudne warunki, cały czas łapał dźwignie skrętowo na kolano, raz na lewe, raz na prawe. Przechodził z jednej techniki kończącej do drugiej. Ja jednak byłem w stanie wybraniać te techniki ze względu na moje doświadczenie w brazylijskim jiu jitsu. Wiadomo, że takie próby kosztują naprawdę dużo siły, a powszechnie wiadomo również, że zawodnicy z Czeczenii mimo solidnych umiejętności są znani z kiepskiej kondycji i pomiędzy pierwszą, a drugą rundą Lamberd zrezygnował z dalszej walki. Później nie był w stanie wyjść o własnych siłach z klatki, zemdlał i został wyniesiony na noszach. Muszę jednak przyznać, że te dźwignie na nogi naprawdę zrobiły na mnie wrażenie, gdyż kolejnego dnia miałem problemy z chodzeniem ze względu na ponaciągane więzadła. 

SdW: Teraz jesteś zawodnikiem Spartan Fight, organizacji powstałej na Śląsku, która ma wsparcie jednej ze sportowych telewizji. Wydaje się, że naturalnym było podpisanie kontraktu z nimi przez Ciebie, czy jednak kryje się za tym inna historia?

TJ: Spartan Fight skontaktowało się ze mną przez mojego trenera i od razu zaproponowali mi długoterminowy kontrakt. Pojechaliśmy więc na rozmowę uzgodnić warunki tego kontraktu i nie ukrywam, że ich propozycja okazała się być dla mnie dobra. Mam dzięki temu kontraktowi doskonałe warunki do rozwoju sportowego, za co chciałbym serdecznie podziękować organizacji Spartan Fight. Federacja naprawdę dba o zawodników i właśnie to zaważyło na mojej decyzji o podpisaniu kontraktu.

SdW: MMA to nie tylko ciężkie treningi techniczne i sparingi, ale również treningi siłowe i odpowiednia dieta połączona z suplementacją. Jak wygląda kwestia Twojej diety, bo podejrzewam, że rolada i modra kapusta za często nie gości u Ciebie na talerzu?

TJ: (śmiech) Za często nie, ale bardzo lubię roladę. Staram się jednak jeść bezglutenowo i bez laktozy. Mam takie szczęście, że wspiera mnie firma cateringowa, której przekazałem jak mają wyglądać moje posiłki i oni mi je przygotowują. Nie jem jednak glutenu oraz laktozy czyli nabiału. Jeśli chodzi o mięso, to w porach popołudniowych jadam wołowinę, a wieczorami kurczaka. 

Cały wywiad do przeczytania w miesięczniku Sport dla Wszystkich.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.