AREK LUDWICZAK: KUŹNIA JEST TRAMPOLINĄ DO KARIER

W sobotę, 18 stycznia w Lelisie koło Ostrołęki odbędzie się kolejna gala Kuźni Mistrzów. Organizatorem tego wydarzenia jest trener Ostrołęka Fight Academy, Arkadiusz Ludwiczak. Porozmawialiśmy z Arkiem na temat nadchodzącego wydarzenia w szczególności o walkach na Kuźni Mistrzów, łączeniu ról trenera i organizatora oraz o podstawach matchmakingu. 

Cześć Arek! Przed nami kolejna impreza, którą organizujesz, Kuźnia Mistrzów w Lelisie. Skąd pomysł, by przenieść się z Ostrołęki do Lelisa?

Arkadiusz Ludwiczak: Witam wszystkich czytelników serwisu sporty-walki.org. Tak dokładnie przed nami kolejna Kuźnia już 18 marca tym razem w Lelisie pod Ostrołęką. Nie jest to jednak przeniesienie Kuźni z Ostrołęki, a dodanie kolejnej edycji. Jesienna Kuźnia odbędzie się jak zawsze w hali sportowej w Ostrołęce. Z pomysłem Kuźni w nowym miejscu wyszedł Bartosz Podolak dyrektor Centrum Kultury – Biblioteki i Sportu w Lelisie który jest współorganizatorem imprezy i głównym sponsorem.

Powiedz, czy karta walk jest już zamknięta czy jeszcze mogą się zgłaszać chętni zawodnicy?

AL: Tym razem nie robimy ligi gdzie mogą zgłaszać się wszyscy jak zawsze to miało miejsce w Ostrołęce. Ta Kuźnia będzie wyjątkowa, przewidzianych jest tylko 11 walk w formułach K1, boks, karate i MMA, w których zaprezentują się zawodnicy z Ostrołęki przeciwko reprezentantom innych miast. Wszystko odbędzie się w formie gali sportowej z profesjonalnym oświetleniem i należytą otoczką. Karta walk jest już zamknięta i kto wystąpi podczas Kuźni można śledzić na facebooku Kuźni Mistrzów. 

Kuźnia Mistrzów wyróżnia się na tle innych organizacji, że nie trzeba płacić wpisowego. Powiedz, czy na Twojej gali też tak będzie?

AL: Oczywiście żaden zawodnik nie płaci wpisowego podczas Kuźni w Lelisie, wszyscy natomiast dostaną puchary i upominki od sponsorów. Dbamy o to, żeby zawodnik był w jakikolwiek sposób wynagrodzony. Zależy nam na rozwoju sportu i zawodników, a nie na zarabianiu na nich pieniędzy.

Na gali nie zabraknie ciekawych fighterów: Piotr Golon, Gniatkowski, Witek Wyrzykowski. Które walki według organizatora będą warte największej uwagi?

AL: Tworząc kartę walk staram się dobierać zawodników o podobnym stażu treningowym i doświadczeniu, nie ustawiamy łatwych walk. Nie muszą wygrać tylko moi zawodnicy ponieważ są gospodarzami. Oczywiście miło by było gdyby zwyciężali jednak nie mają łatwego zadania. Najważniejsze dla mnie jest by zawodnicy dawali dobre walki i rozwijali się dzięki startom na Kuźni. Wszystkie walki na papierze wydają się ciekawe, największą uwagę jednak zwrócił bym na walkę wieczoru, Aleksego Zienkiewicza z zawodnikiem Walhalla Mińska Maz Piotrem Bielakiem oraz walkę bokserską wracającego po przerwie Marka Pietruczuka z Mariuszem Tobiaszem z Nowego Dworu Maz. Te dwie walki to pojedynki na najwyższym poziomie, pomiędzy zawodnikami, którzy z powodzeniem rywalizowali na największych imprezach w Polsce i za granicą. Zwiastuje to naprawdę wysoki poziom sportowy i widowiskowy.

Paweł Deluga skupia się na boksie w Kuźni, Ty na MMA. Można powiedzieć, że uzupełniacie się wzorowo. A jak w ramach współpracy wygląda pomoc dla Ciebie jako tzw. franczyzobiorcy. Wyszków pomaga w wyszukiwaniu zawodników, sponsorów itp?

AL: Franczyzobiorca brzmi dość dziwnie ponieważ jesteśmy przyjaciółmi z Pawłem Delugą  i tak naprawdę od samego początku współpracujemy przy Kuźni pomagając sobie wzajemnie.  Pierwsza edycja odbyła się w Wyszkowie, druga już w Ostrołęce i od tamtej pory działamy wspólnie jednak szczegóły zachowam dla siebie. Na moich Kuźniach pojawia się MMA jednak głównie przeważa kickboxing i K1. Może kiedyś uda się to wypośrodkować, do czego dążę. 

Sam prowadzisz klub, teraz jeszcze organizujesz gale. Powiedz, kto pomaga Ci w organizacji, prowadzeniu treningów, czy wszystko jest na Twojej głowie?

AL: Klub prowadzę wspólnie z Robertem Stypińskim, mimo że ja zarządzam klubem itd. to Robert jest ze mną od początku, razem tworzyliśmy ten klub prawie 6 lat temu i współpracujemy do dzisiaj. Robert bardzo mi pomaga cały czas i razem tworzymy FIGHT ACADEMY. Jeśli chodzi o organizację Kuźni jest parę pomocnych osób np. Arkadiusz Dobkowski który zawsze jeśli coś może to pomoże. W Kuźni w Lelisie pomaga także Bartosz Podolak.  

Zakończyłeś już karierę sportową, czy jeszcze można spodziewać się Twoich występów?

AL: Kariery nigdy nie było, to za duże słowo, było trochę startów amatorskich, miałem tylko 2 walki zawodowe i to dawno. Karierą bym tego nie nazywał. Wiadomo każdy kto zasmakował wygranej w ringu to jest od tego uzależniony i mnie ciągnie cały czas. Jeśli zdrowie z którym najlepiej nie jest pozwoli to pewnie gdzieś jeszcze powalczę, ale tylko dla zabawy. 

Jesteś z Kuźnią od początku, jak ocenisz rozwój Kuźni i jak pomaga ona zawodnikom w budowaniu karier?

AL: Ani ja ani podejrzewam Paweł Deluga nie myśleliśmy, że Kuźnia rozwinie się do tego stopnia. Gdzieś tam były wyznaczone cele i były marzenia jednak to czym się stała Kuźnia nie można było zaplanować. Zaczynaliśmy od ringów podłogowych i malutkich salek, teraz Kuźnie odbywają się w coraz większych halach sportowych z coraz większym rozmachem i coraz większą ilością zawodników którzy sami się zgłaszają gdy tylko wyjdzie informacja o kolejnej imprezie. Według mnie to idealne miejsce jeśli ktoś myśli zarówno o rozpoczęciu startów jak i do rozwoju się sportowo przez walki. Mówię to ponieważ wystarczy zobaczyć jak rozwijają się zawodnicy z Kuźni na Kuźnię, konfrontują się z osobami na podobnym stopniu wyszkolenia, doświadczenia i dzięki temu pną się w górę. Myślę, że widzą to też zawodnicy chętnie walczący na naszych eventach. Wielu bardzo dobrych zawodników startowało na Kuźniach którzy toczą teraz boje zawodowe lub w dużych organizacjach po zdobyciu doświadczenia na Kuźni. Kuźnia to swoista trampolina do poważnej kariery sportowej.

Czym musi kierować się matchmaker organizacji podczas zestawiania walk?

AL: Według mnie walka musi być ciekawa na papierze, jeśli taka jest to przyciągnie ludzi którzy chcą ją obejrzeć, kolejną sprawą równie ważną , a nie w drugiej kolejności jest by walka była ciekawa w ringu. To jest trudniejsze ponieważ ciężko to przewidzieć, czasami super zapowiadające się walki są nudne i na odwrót. Ja dobierając zawodników staram się by byli przede wszystkim na równym poziomie sportowym oraz w drugiej kolejności by była między nimi jakaś zależność, np. ten wygrał z tym i ten wygrał z tym to powinni zawalczyć ze sobą. Ustalanie walk przy małych budżetach wymaga wiele cierpliwości ponieważ często mamy do czynienia z rożnymi środowiskami i początkującymi zawodnikami czy też trenerami. Myślę, że przy tworzeniu karty walk matchmaker musi kierować się rozsądkiem, by nikomu w ringu nie stała się krzywda, a można to często przewidzieć na poziomie amatorskim oraz powinien posiadać takiego nosa do zawodników i możliwości zestawień. Musi znać dobrze środowisko i realia w nim panujące.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.