MATUSEWICZ: JEST SZANSA POKAZAĆ SIĘ PUBLICZNOŚCI

Przedstawiamy rozmowę z Tomaszem Matusewiczem, który dostanie dużą szansę w karierze, już siódmego kwietnia w Warszawie na gali KSW 38. Zmierzy się wtedy z również młodym, jak i utalentowanym Maciejem Kazieczko z Ankosu Zapasy Poznań.

Zawodnik kategorii lekkiej za sobą ma jak na razie dwie walki zawodowe, a kolejna walka to milowy krok w jego karierze. Tomek zaczął od debiutu w roku 2015, kiedy już po 33 sekundach pokonał uderzeniami Emila Waszaka na Soul FC 3. W tym samym roku również przed czasem odprawił Adama Smulskiego. Matusewicz bardzo dobrze znany jest z pucharów KSW, ponieważ zdobył tak na prawdę wszystko co było do zdobycia, pokazując tym samym organizatorom, że jest kolejnym talentem do pozyskania. Przypomnijmy, że Tomek miał zadebiutować w KSW na 36 edycji w swoim mieście w Zielonej Górze, jednak kontuzja wykluczyła go z walki z Mariuszem Mazurem.

- Cześć Tomek. Jak samopoczucie przed kolejną walką?
Tomasz Matusewicz: Witam wszystkich, czuję się naprawdę bardzo dobrze. O walce wiedziałem od dłuższego czasu, więc był czas żeby zbudować konkretną formę na siódmego kwietnia.

- Powalczysz dla tak wielkiej organizacji jak KSW. Czym jest dla ciebie to wyzwanie?
TM: Jest to na pewno duża szansa i możliwość pokazania się przed większą publicznością.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
TM: Przygotowuję się w Zielonej Górze pod okiem mojego trenera Roberta Małochy, który odpowiada za moje przygotowanie parterowe i spina wszystko w całość. Dodatkowo współpracuje ze świetnym trenerem od stójki Tomaszem Paskiem, dzięki któremu mam możliwość trenowania i sparowania z czołowymi kickboxerami. W drugiej części przygotowań odwiedzę klub Arrachion MMA Olsztyn.

- Twoim przeciwnikiem będzie Maciej Kazieczko. Co wiesz na jego temat?
TM: Jest na pewno całkiem niezłym zawodnikiem i ma taki sam rekord zawodowych walk jak ja.

- Maciek zrobił na tobie wrażenie w debiucie w KSW?
TM: Osobiście nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Walka była bardzo wyrównana i losy pojedynku ważyły się do samego końca.

- Miałeś zadebiutować na gali w Zielonej Górze. Dla ciebie to chyba wielka strata, bo byłaby to walka przed własną publicznością?
TM: Bardzo chciałem zadebiutować przed własną publicznością, w swoim mieście, ale niestety wykluczyła mnie kontuzja. Z tego co wiem, gala w Zielonej Górze była bardzo udana, więc mam nadzieję, że pojawi się ponowna taka okazja.

- Co tak na prawdę było powodem, że czekaliśmy na twoją kolejną walkę tyle czasu?
TM: Moja dłuższa przerwa od walk była spowodowana pechem oraz dwukrotnymi problemami ze zdrowiem.

- Walczyłeś w amatorskim pucharze KSW. Myślisz, że to miało duży wpływ na zdobycie tego kontraktu?
TM: Amatorskie puchary KSW była to świetna okazja zdobycia cennego doświadczenia, które teraz procentuje. Udało mi się wygrać trzy razy pod rząd, co nie udało się chyba nikomu innemu.

- Jakie masz plany, cele na rok 2017?
TM: Skupiam się na wygraniu najbliższej walki a później będę myślał wraz z trenerami nad kolejnymi pojedynkami.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
TM: Chciałbym przy okazji podziękować moim sponsorom: Pizza Story, Emporio Nieruchomości, Salon Fryzjerski Viva, mojemu dietetykowi Piotrowi Wilawerowi, fizjoterapeucie Wojciechowi Doborzyńskiemu oraz wszystkim osobom, które mi dopingują. Dziękuje za wywiad!

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.