GRANDA PRO 3: SANECKI DEMOLUJE RÓŻEWSKIEGO

W sobotę, 18 marca w warszawskim klubie sportów walki Legia Fight Club odbyła się już trzecia gala zawodowa, Granda Pro. Organizatorzy tym razem nie postawili na boks, a jedynie na walki K-1 oraz MMA zawodników LFC oraz wyróżniających się zawodników startujących na imprezach amatorskich Grandy. Jeśli chodzi o poziom widowiskowości był to zdecydowanie najwyższy poziom.

Już pierwsza walka rozgrzała publiczność. Reprezentujący Red Lion Club Międzyrzec Podlaski, Piotr Wielkopolan w niewiele ponad minutę zastopował Adriana Makara. Wielkopolan niczym jego trener, Wiktor Waszczuk na poprzedniej edycji pokazał, że prawy krzyżowy ma opanowany do perfekcji i zanotował nawet lepszy wynik niż trener. Gratulujemy Piotrowi doskonałego występu i po takiej walce radzimy śledzić dalej zawodnika reprezentujący klub z lubelszczyzny.

W drugiej walce gali udanie zaprezentował się Bartosz Sitnik z Forcy Dęblin, który polował na trójkąt nogami i ostatecznie poddał Jakuba Midouszewskiego właśnie tą techniką. Mioduszewski obalił rywala i pracował nad rozbijaniem go mocnymi ciosami. Podopieczny Adriana Kurka jednak cierpliwie czekał i szukał poddania, które przyszło w drugiej połowie pierwszej rundy. Tym samym Sitnik dobrze zadebiutował na zawodowym ringu.

Doskonałą walkę zrobili zawodnicy formuły K-1 w kategorii do 71 kg czyli reprezentant Polski w Muay Thai, Jakub Rajewski z Bydgoszczy oraz miejscowy Kamil Pawlak. Pojedynek był bardzo zacięty i wiele osób uznało go za najlepszą walkę gali. Po raz kolejny zawodnicy kickboxingu udowodnili, że ta formuła jest najprzyjemniejsza dla oka, i że warto inwestować w pojedynki kickboxerskie na takim poziomie. 

Szybko swoją walkę zakończył podopieczny Jakuba Zawadzkiego z klubu Legia Fight Club, Sylwester Miller, który poddał w pierwszej rundzie duszeniem zza pleców Pawła Wielgusa. Było to już drugie zwycięstwo Millera na Granda Pro, a teraz czeka go rewanż z Arbim Nashkoevem podczas kraśnickiej gali TFL 11. 

Efektownie zawalczyli zawodnicy znani z poprzednich edycji Grandy Pro oraz amatorskich Grand, czyli Daniel Strzemiński z Akademii Lwa Bemowo Warszawa i Patryk Małecki z Fangii Warszawa. Zwycięzcą pojedynku został ogłoszony podopieczny Radosława Brzuszczyńskiego, który tym samym powetował sobie porażkę z poprzedniej gali organizowanej w klubie LFC.

Nie udał się powrót na ring byłemu zawodnikowi Dziki Wschód Biała Podlaska, obecnie reprezentującemu Legia Fight Club, Wojciechowi Sokólskiemu. Podopieczny Jakuba Zawadzkiego został poddany w niecałe dwie minuty przez zawodnika warszawskiej Copacabany, Michała Orynka. Sokólski obalił rywala po dobrej akcji pięściarskiej, jednak później chwila nieuwagi kosztowała go zwycięstwo w tym pojedynku.

W co-main evencie doskonale zaprezentował się walczący po raz pierwszy na Granda Pro zawodnik Garudy Warszawa, Dawid Mirkowski. Podopieczny Dimitrija Kartela dzielił i rządził w ringu w starciu z Adamem Molędysem i pokazał kawał dobrego kickboxingu. Widać, że doświadczenie z ringów organizacji King of Kings oraz zawodów IFMA nie poszło w las. Doskonały występ młodego zawodnika i czekam na kolejne walki Mirkowskiego w Polsce.

W walce wieczoru miano niepokonanego zachował Grzegorz Sanecki z klubu Legia Fight Club, który zastopował w drugiej rundzie Emila Różewskiego z Warszawskiego Centrum Atletyki. Pojedynek przebiegał pod dyktando podopiecznego Jakuba Zawadzkiego, który świetnymi kombinacjami w stójce rozbijał bardziej doświadczonego rywala. Sanecki próbował również swoich firmowych kolan, którymi znokautował min. Łukasza Płaczka w zawodowym debiucie, jednak koniec nastąpił po serii ciosów pięściarskich. Tym samym zawodnik LFC odniósł czwarte zwycięstwo z rzędu i pokazał, że promotorzy większych eventów powinni się zastanowić nad zatrudnieniem go w swoich szeregach.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.