SYLWIA JUŚKIEWICZ: MAM NADZIEJĘ NA WALKĘ W JAPONII

Arkadiusz Hnida, Informacja własna

2017-04-05

Przedstawiamy rozmowę z Sylwią Juśkiewicz, która stoczy swoją kolejną walkę w MMA. tym razem na gali Ladies Fight Night 5. Ósmego kwietnia w Poznaniu zmierzy się z Liudmilą Pylypchak z Ukrainy.

22-letnia Sylwia Juśkiewicz to jedna z bardziej utalentowanych zawodniczek, jakie pojawiły się w polskich kobiecych sportach walki. Łodzianka jest uniwersalną zawodniczką walczącą w formule K-1 i MMA. W tej ostatniej debiutowała w wieku 17 lat pojedynkiem z aktualną mistrzynią UFC i największą polską gwiazdą MMA, Joanną Jędrzejczyk. Po dramatycznej walce uległa wówczas nieznacznie mistrzyni na punkty. Trenuje w klubie Fight Club Łódź pod okiem trenera Grzegorza Chałubińskiego. Niedawno pokonała Katarzynę Urban i Klaudię Pawicką, obie walki zakończyły się przed czasem. W formule K-1 wygrała zawodowe pojedynki z dwiema mistrzyniami świata: Martą Chojnoską i Leną Ovchynnikovą z Ukrainy. W ostatniej walce w MMA Juśkiewicz na Ladies Fight Night 1 wypunktowała Alice Ardelaen z Rumunii. następne walki stoczyła w K-1, również na galach Ladies Fight Night, po jednogłośnej decyzji sędziów pokonując Magdalenę Kasprzyk i Magdalenę Mróz.

- Cześć Sylwia! Jak samopoczucie przed najbliższą walką?
Sylwia Juśkiewicz: Witam serdecznie. Samopoczucie coraz lepsze, głód walki coraz większy, kończę już zapasy z kontuzją. Jestem dobrze nastawiona i już się nie mogę doczekać. Mam nadzieję, że moi kibice również nie mogą się doczekać Sylwii Juśkiewicz w klatkoringu LFN.

- Ostatnio wyjechałaś na obóz sparingowy do Holandii, jak wrażenia?
SJ: W Holandii trenowałyśmy z Teamem LFN w słynnym Mike's Gym, naszym głównym trenerem był Gilbert Yvel, świetny zawodnik i doskonały trener. Dał w kość, ale też sporo nas nauczył. Bardzo udany wyjazd, zarówno szkoleniowo, ale też świetna atmosfera wśród dziewczyn.

- Powiedz nam jak będzie wyglądała reszta przygotowań do tej walki?
SJ: Teraz koncentrujemy się z tatą, moim trenerem, na doskonaleniu wytrzymałości, cały czas trenujemy kickboxing i zapasy w defensywie, ale też dwa razy w tygodniu boks i sambo. Treningi są coraz bardziej intensywne, siła wypracowana działa, ostatnio 20 razy na drążku poszło.

- Twoją przeciwniczką będzie Lyudmyla Pylypchuk. Co udało się tak na prawdę dowiedzieć na jej temat?
SJ: Liudmila jest dobrą przeciwniczką, ma pięć walk zawodowych i sporo amatorskich na koncie, z dobrymi zawodniczkami. Jej atutem jest stójka, jest 10 cm wyższa, więc ma wszystkie atuty, które lubię u oponentek.

- Sylwia, czy stawiasz teraz na starty w MMA?
SJ: W zasadzie tak, ale mówi się: Never say never. Jeżeli jakaś intratna propozycja walki w K-1 się pojawi, to kto wie. Na razie koncentracja jednak na MMA.

- Mówiło się także o twojej walce w Rizin FF, rozmowy jeszcze trwają?
SJ: Są takie plany, które snują Japończycy. Mam nadzieję, że uda mi się tam walczyć.

- Walka w Japonii to by było dla ciebie spełnienie marzeń, czy jedynym i prawdziwym celem jest UFC?
SJ: Moim celem ostatecznym jest bycie najlepszą zawodniczką MMA na świecie. Mam jeszcze na to sporo czasu, żeby uczyć się, pracować nad sobą. UFC, RIZIN? Najlepszą organizacją w kobiecym świecie sportów walki niedługo i tak będzie LFN. A walczyć mogę wszędzie i z każdą zawodniczką w mojej kategorii.

- Była oferta walki z Reną Kubotą. Podtrzymujesz opinię, że Japonka po prostu bała się pojedynku z tobą?
SJ: Z tego co wiem, unikała zestawienia walki ze mną. Ja powiedziałam, że zejdę do 50 kg, to był ukłon w jej stronę, bo wiadomo, że przedtem czekałby mnie długi lot, a to nie sprzyja utrzymaniu niskiej wagi. Włodarze RIZIN bardzo chcieli tej walki, ale Rena się nie zgodziła. Z tego co wiem, będzie się biła w tym terminie z Węgierką.

- Na koniec powiedz nam jakie masz plany, cele na ten rok 2017?
SJ: W tym roku chciałabym stoczyć trzy walki. Jeżeli uda się walczyć w Japonii, byłoby dobrze. Jeżeli nie, to prawdopodobnie dwa razy na gali LFN, i być może jeden raz gdzie indziej, ale oczywiście w barwach najlepszej organizacji.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
SJ: A pozdrowienia ślę dla całego sztabu LFN - nie będę wyliczała personalnie, bo niektórzy nie lubią. Dla wszystkich dziewczyn z Teamu, klubu Fifgt Club Łódź, dla rodziny, i wszystkich fanów.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida