SEBASTIAN PRZYBYSZ: DĄŻĘ DO NAGRODY ODKRYCIA ROKU

Przedstawiamy rozmowę z Sebastianem Przybyszem, który stoczy swoją trzecią walkę zawodową już trzynastego maja w Erfurcie, na gali I.K.B.F., na której zmierzy się z Yusufem Uzuevem.

Reprezentant Mighty Bulls Gdynia zawodnik po udanej karierze amatorskiej, w której stoczył m.in. walkę na gali Runda 5 pokonując Dawida Romańskiego, pewnie zadebiutował zawodowo w poprzednim roku. Podopieczny Grzegorza Jakubowskiego w pierwszej walce przed własną publicznością, na gali Slava Republic 1 już pod koniec pierwszej odsłony przed czasem odprawił Kamila Mosgalika. Jeszcze tego samego roku Przybysz stoczył walkę na Runda 6 w Białogardzie, pewnie jednogłośną decyzją sędziów pokonując Piotra Kamińskiego.

- Cześć Sebastian. Jak samopoczucie przed najbliższym starcie?
Sebastian Przybysz: Witam wszystkich! Samopoczucie bardzo dobre. Jest lekki głód walki, więc odliczam już tylko dni do bitki.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
SP: Przygotowuję się jak zawszę w Mighty Bulls Gdynia pod okiem Grzegorza Jakubowskiego i Zbigniewa Tyszki. Powinienem się wstrzelić z mocną formą, ponieważ w okresie przygotowań jestem już od dłuższego czasu. Początkowo miałem się bić na innej gali, więc od stycznia jestem w dobrym gazie. Zaliczyłem również obóz sparingowy w Wałczu, więc jestem już mocno przesparowany, a jeszcze kilka sesji sparingowych do walki zostało do zrobienia.

- Twoim przeciwnikiem będzie Yusuf Uzuev. Co wiesz na jego temat?
SP: Powiem szczere, że nie wiem o nim praktycznie nic. Jest starszy ode mnie i jest rodowitym Niemcem. Nie oglądałem jego walk, ale zajął się tym mój trener, więc jestem spokojny o taktykę.

- To będzie twoja pierwsza walka poza granicami kraju. Uważasz, że to dobre doświadczenie i coś ciekawego?
SP: Bardzo się cieszę z tej pierwszej walki poza granicą. Walka na wrogim terenie zawsze wywołuje inne emocje, niż na swoim podwórku, ale daje też więcej doświadczenia. Jeśli to by zależało ode mnie, to wolałbym się bić zawsze z przeciwnikami zagranicznymi.

- Można powiedzieć, że jeden z celów w karierze zostanie spełniony?
SP: Moje cele są dużo większe. Jednak jest to jakiś malutki krok w ich stronę, a z małych rzeczy też trzeba się cieszyć.

- Debiutowałeś zawodowo na Slava Republic. To chyba kompletnie inne uczucie przystępować do pierwszej walki zawodowej, niż tej amatorskiej. Czy jednak stresu nie było?
SP: Emocje były niezapomniane, ponieważ debiutowałem przed swoją publicznością i bardzo chciałem dać dobrą walkę. Stres przyszedł jak zawsze w dniu walki, ale umiem sobie z nim poradzić i nie blokuje mnie w żaden sposób, nawet motywuje do działania.

- W walce z Kamilem Mosgalikiem wszystko poszło tak jak planowałeś?
SP: Jestem bardzo zadowolony z przebiegu tej walki. Plan na walkę wykonywałem od samego początku, ale raczej nie zakładałem skończenia przed czasem w pierwszej rundzie.

- Następnie zmierzyłeś się z Piotrem Kamińskim. Walka ta nie należała do łatwych?
SP: To była dziwna walka, ponieważ wcześniej mieliśmy okazję sparować ze sobą na obozach w Wałczu i trochę dziwnie bić się ze znajomym. Wiedziałem, że ze względu na moją kategorię, kiedyś pewnie będą chcieli zestawić mnie z kimś znajomym, ale nie sądziłem, że stanie się to już w drugiej zawodowej walce. Ostatecznie zachowaliśmy się profesjonalnie i daliśmy dobrą waleczkę. Jestem zadowolony z przebiegu tej walki oraz faktu, że mimo problemów w trakcie przygotowań dałem radę sprawdzić się na dystansie trzech rund.

- Na koniec powiedz nam jakie postawiłeś sobie plany i cele na ten rok 2017?
SP: Wiem, że po tej walce jest jeszcze możliwa walka we wrześniu. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to chciałbym stoczyć jeszcze 2-3 walki do końca roku. Chciałbym również zdobyć tytuł odkrycia roku w polskim MMA dla naszego klubu, ponieważ w zeszłym Kacper Formela miał go zgarnąć, ale został "wydymany bez wazeliny".

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
SP: Również bardzo dziękuję za rozmowę! Pozdrawiam wszystkie osoby, które postanowiły zajrzeć do tego wywiadu, zapraszam na mój fanpage. Pozdrawiam również cały klub Mighty Bulls Gdynia z trenerami i sparingpartnerami na czele. Korzystając z sytuacji chciałbym również podziękować firmom, które wspomagają moje przygotowania - FizjoLab, Provitax.pl oraz Better Me. Jeśli ktoś byłby zainteresowany by dołożyć cegiełkę do moich przygotowań, to zapraszam na pokład.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.