JOSHUA NOKAUTUJE KLICZKĘ W 11. RUNDZIE!

Anthony Joshua (19-0, 19 KO) znokautował Władimira Kliczkę (64-5, 53 KO) w 11. rundzie. Sędzia przerwał walkę na skutek zamroczenia Ukraińca, który wcześniej został brutalnie trafiony prawym podbródkowym. 

W pierwszej rundzie trwała przede wszystkim mentalna walka o środek ringu. Kto komu narzuci swój styl? Kto pierwszy się cofnie? Obaj boksowali z wielkim szacunkiem do siebie, ale nikt nie zamierzał tu oddawać pola. Na początku drugiej Władimir trafił prawym krzyżowym, ale obrońca pasa IBF przyjął to bez zmrużenia oka. Wydawało się, że nieznacznie szybsze ręce ma Joshua, za to Kliczko fantastycznie pracował nogami i dzięki nim unikał groźnych akcji przeciwnika. Złapał luz, tańczył, za to Anthony zaczął szukać pojedynczego, nokautującego ciosu.

Na początku trzeciego starcia Joshua podkręcił tempo, wydłużył akcje do dwóch-trzech ciosów i agresywniej ruszył do ataku. Wyglądało to fajnie, lecz w rzeczywistości ani razu czysto nie trafił wycofanego na tym odcinku Władimira. Dla odmiany tuż po gongu rozpoczynającym czwartą odsłonę to Kliczko ruszył do ofensywy i trafił po raz drugi mocnym prawym nad lewą ręką Anthony'ego. Ten w końcówce chciał odpowiedzieć, ale w jego akcjach było trochę chaosu. - Spokojnie, zrelaksuj się i rób swoje - usłyszał w narożniku w przerwie.

Wydawało się, że Kliczko przejmuje kontrolę, ale... Od razu po starcie piątej rundy Joshua rzucił się Kliczkę. Trafił lewym, poprawił jeszcze jednym sierpem i Władimir wylądował na deskach! Anglik ruszył dokończyć dzieła zniszczenia, lecz nie zdołał poprawić. Tymczasem Władimir po chwilowym kryzysie trafił lewym sierpem z doskoku, poprawił prawym krzyżowym, dołożył do tego prawy podbródkowy i to Joshua "pływał"! Cóż za runda! Gdy zabrzmiał gong, Kliczko krwawił z łuku brwiowego, ale Joshua wydawał się bardziej wyczerpany.

Ruszyła runda szósta. Pod koniec pierwszej minuty Kliczko huknął prawym krzyżowym na szczękę i uciszył stadion Wembley. Joshua na deskach! Ale i on pokazał duszę wojownika. Dotrwał do końca i miał minutę na dojście do siebie. I doszedł. W siódmej rundzie Joshua prowokował, uśmiechał się i mówił cały czas coś do Kliczki. Władimir wygrał 10:9, bo kąsał cały czas lewym prostym, lecz również łapał drugi oddech po szalonych wcześniejszych minutach. Podobny przebieg miał kolejna odsłona. Obaj zmęczeni nie potrafili już podkręcić tempa, ale teraz dało o sobie znać większe doświadczenie Ukraińca, który kuł lewym prostym. Nie były to mocne uderzenia, jednak stopowały Joshuę i ustawiały go. To był styl pasujący właśnie byłemu mistrzowi. Tam samo zresztą wyglądała kolejna odsłona, ale do dziesiątej Joshua wyszedł z większym animuszem. Był agresorem, choć nie trafiał czysto. Niestety dla siebie na finiszu zagapił się, przyjął mocny prawy i być może stracił rundę w oczach sędziów.

I gdy wydawało się, że Kliczko dowiezie wygraną do końca, Joshua pokazał wielką klasę. Już pierwszą akcją zranił Kliczkę prawym sierpem. Kilkadziesiąt sekund później poprawił prawym podbródkowym, posyłając Władimira na deski! Ten z trudem powstał, lecz po lewym sierpowym Ukrainiec znów zapoznał się z deskami. Znów zdołał się podnieść na osiem, jednak rozpędzony Joshua dopadł go w narożniku i na 35 sekund przed gongiem zmusił arbitra do zastopowania potyczki!!! Co za walka. Wielkie zwycięstwo Joshuy i zmiana warty w wadze ciężkiej. Umarł król, niech żyje król!

Mistrzem świata federacji IBF wagi ciężkiej pozostał Anthony Joshua. 

- Oglądaliśmy jedną z największych walk ostatnich czasów. - dodał podczas ogłaszania werdyktu Michael Buffer

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.