KACPER FORMELA: WARTO BYŁO POCZEKAĆ

Przedstawiamy rozmowę z utalentowanym Kacprem Formelą (4-0), który szóstego maja na gali Cage Warriors 83 w Walii stoczy swoją najważniejszą walkę w karierze. Zawodnik z Mighty Bulls Gdynia stanie do wyzwania w postaci Aidena Lee (3-1).

Młody zawodnik stoczy swoją czwartą walkę zawodową, po tym jak odnosił sukcesy w karierze amatorskiej na galach PLMMA, czy na mistrzostwach świata IMMAF. Debiut Formeli odbył się w zeszłym roku na PLMMA 61, poddał wtedy pod koniec pierwszej rundy Mariusza Michalczuka. Następny start Kacpra miał miejsce w poprzednim roku na gali Time Of Masters 2, wtedy poddał w pierwszej rundzie reprezentanta Litwy Jurij Jermolo. Następnie podopieczny Grzegorza Jakubowskiego wystąpił na Slava Republic 1, pod koniec walki przed czasem odprawił twardego Patryka Duńskiego. W ostatnim starciu Formela wystąpił w walce wieczoru Slugfest 9, pewnie pokonał jednogłośną decyzją sędziów Jakuba Wieczorka.

- Cześć Kacper. Jak samopoczucie przed najbliższą walką?
Kacper Formela: Cześć, samopoczucie jest naprawdę dobre! Po długich przygotowaniach do walk, które miały się odbyć, a się nie odbyły, jest teraz Cage Warriors i chyba warto było czekać aż rak długo!

- Powiedz nam, kiedy dowiedziałeś się o samym pojedynku?
KF: Dowiedziałem się równo dwa tygodnie przed walką, byłem wtedy u znajomych, których serdecznie pozdrawiam, to Karola i Łobi! Spokojny wieczór skończył się na chodzeniu w kółko i pokazywaniu jak pokonam rywala. Oni już to wiedzą, trochę wtedy emocje mnie poniosły (śmiech).

- Zaraz zacznie się zbijanie wagi, czyli trudny okres dla zawodnika?
KF: Nienawidzę zbijać wagi, chyba nikt tego nie lubi. Odżywiać się zdrowo i trzymać dietę to tak, ale ciąć kilogramy w ostatnim tygodniu to nic miłego, ciężko przeżywam ten okres. Lubię pracę z dziećmi, ale dobrze że jest majówka i wszystkie zajęcia karate są odwołane, będę mógł skupić się tylko i wyłącznie na robieniu wagi i walce.

- Jak wyglądają przygotowania do tego starcia?
KF: Przygotowania do walki zacząłem już od stycznia. Początkowo miałem bić się na Slava Republic, która była przekładana kilka razy, a ostatecznie odwołana. Przepracowałem bardzo intensywnie ten okres. Zaliczyłem dwa mega obozy sparingowe. W klubie dociążali mnie moi stali sparingpartnerzy Sebastian Przybysz oraz Aleksander Georgas, którzy mają walkę tydzień po mnie. Zrobimy to panowie! Będzie 3-0 dla Mighty Bulls i Piranha Gdynia! Nad przygotowaniami czuwali Grzegorz Jakubowski, Zbigniew Tyszka oraz Maciej Brzostek. Najwięcej czasu spędziłem z Trenerem Grzegorzem i jego żelazną dyscyplina.

- Twoim przeciwnikiem będzie Aiden Lee. Co wiesz na jego temat?
KF: Wysoki i nieprzewidywalny, strasznie niewygodny i wszechstronny Anglik, wywodzący się z Muay Thai, z rekordem 3-1. Szykują się grzmoty w stójce! Nie ujmując umiejętności moim poprzednim przeciwnikom, to ta walka będzie największym wyzwaniem w karierze.

- Ten zawodnik w dorobku ma już walki z Polakami. Chcesz mu teraz przerwać tą dobrą passę i utrzeć nosa, pokazując polską moc?
KF: Oczywiście, że tak! W głowie nie ma nic innego. Widzę siebie bijącego go przez 3 rudny, fundując KO pod koniec ostatniej minuty. Chcę dać sobie i wam jak najlepszą walkę. Kocham to robić, walczę dla siebie i nie muszę nic nikomu udowadniać, ale przy takim wsparciu jakie ja otrzymuję, chcę dać jak największe emocje.

- Będzie to debiut w Cage Warriors, mocnej federacji na Wyspach. Można powiedzieć, że jeden z celów jest już na wyciągnięcie ręki?
KF: Cage Warriors to dla mnie naprawdę wielkie wyróżnienie i docenienie ciężkiej pracy od dziecka. W szczególności, że dawno nie widzieliśmy polskiego zawodnika w tej prestiżowej federacji, to motywuje podwójnie! To jest szansa na nowy rozdział w mojej karierze.

- Sam wyjazd na walkę za granicą to fajna przygoda i dobre doświadczenie?
KF: Za czasów karate dużo podróżowałem po świecie, aby zdobywać największe trofea, teraz to samo robię w MMA. Takie wyjazdy to niezapomniana przygoda, w której zdobywa się bezcenne doświadczenie. Każdy wyjazd powoduje, iż poznajemy nowe osoby, uczymy się jak radzić w różnych przedziwnych sytuacjach oraz sam przebieg walk, na których najwięcej się nauczyłem. Każdy wyjazd na zawody przed laty teraz zaowocował moim kontraktem z Cage Warriors.

- Wiemy, że w maju również gala FEN 17. Nie miałeś propozycji i czy może chciałeś właśnie zawalczyć przed własną publicznością?
KF: Walka przed własną publicznością jest zawsze wyjątkowa i dodaje sporych emocji. Chciałem zawalczyć na FEN 17 przed własną publicznością, zwłaszcza że mnóstwo osób pisało do mnie, jak tylko coś będę wiedział, to mam zaklepać bilety. Propozycja była, jednak finalnie nie mogłem przyjąć ich oferty. Początkowo byłem trochę zawiedziony, że nie wystąpię przed własną publicznością, ale chyba teraz nie mam co żałować decyzji. Wszyscy ci, którzy chcieli oglądać mnie na żywo w gdańskiej Arenie, będą musieli zadowolić się walką na UFC FightPass. Podczas walki będą takie same, bo wiem, że są ludzie, którzy bardzo mocno mi kibicują i dziękuję wam za to!

- Po ostatniej walce na Slugfest można powiedzieć, że Jakub Wieczorek mocno ci nie zagroził?
KF: Wydaje mi się, że Jakub spalił się przed własną publicznością, doznał presji, z którą nie potrafił sobie poradzić. Z boku to tak może fajnie wyglądać, ale zawodnikom towarzyszą nie do opisania emocje i stres. Walkę kontrolowałem i dyktowałem moje warunki, Jakub nie miał nic do powiedzenia, był bezradny. Nie był w stanie niczym mi zagrozić. Jakby Wieczorek poradziłby sobie z presją, to i tak nie zmieniło by to decyzji walki. Zdeklasowałem go i dzięki temu jestem jeszcze bardziej pewny siebie!

- Na koniec powiedz jakie plany i cele na ten rok sobie postawiłeś?
KF: Głównie skupiam się na obecnej walce i to dla mnie jest teraz najważniejsze, ale chciałbym zawalczyć jeszcze minimum dwa razy, gdzieś w okresie powakacyjnym oraz pod koniec roku.

- Dziękuję za rozmowę. Jeżeli chcesz kogoś pozdrowić, lub podziękować to proszę bardzo.
KF: Chciałbym podziękować trenerom za poświęcony czas, sparingpartnerom i wszystkim z klubów Mighty i Piranha Gdynia za dociążanie mnie podczas treningów, żonie za wyjątkowe wsparcie i wielką pomoc w ostatnim czasie. Dziękuje wszystkim moim sponsorom za wsparcie mojej kariery, dzięki nim jestem wstanie coraz bardziej poświęcać się sportu i to jest mój cel. Dzięki: Extreme Hobby, Timemasters, Ika cafe bar Wladyslawowo, Hito Sushi Reda, DBX Bushido, PHU Iglo AGD, Angelika.letnik.pl pokoje gościnne Swarzewo, AutoBroker24, All Nature by Nologo-meble i dodatki.

Rozmawiał Arkadiusz Hnida

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE
KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.